Ten rodzaj narcyzmu jest najgroźniejszy. Po czym można go rozpoznać?

14 min. czytania
Aktualizacja 29.02.2024
29.02.2024 11:47
Zareaguj Reakcja
---- ----

Jest wiele rodzajów narcyzmu, ale kilka z nich jest wyjątkowo groźnych. Po czym można poznać narcyza, jak się przed nim chronić i czy z narcyzmu można kogokolwiek wyleczyć? O tym rozmawiamy z Jarosławem Gibasem, socjologiem, autorem wielu książek, w tym najnowszej "Narcyz. Jak nie dać się skrzywdzić i jak nie krzywdzić innych".

Jaki typ narcyza jest najgroźniejszy?
fot. Shutterstock
--1-- ----

Aleksandra Sobieraj: Narcyz – to fascynujący temat, zwłaszcza że jest ich tak wielu wokół nas w ostatnich czasach. Politycy, celebryci, influencerzy... Czy zawsze tak było, czy to znak naszych czasów?

Jarosław Gibas: Trudno powiedzieć, ponieważ są dwie szkoły. Jedna mówi, że narcyzm tkwił w nas od zawsze, czego dowodem są wielkie postacie historyczne, które dzisiaj mogłyby nam służyć za wzorzec narcystycznego zaburzenia osobowości. I w tej oto szkole uznaje się, że wykwit naszej technologii, cyfryzacja, a w tym szczególnie telewizja i media społecznościowe, po prostu wydobyły to zjawisko na afisz.

Druga szkoła mówi, że nie byliśmy aż tak narcystyczni, dopóki te media społecznościowe nie sprowokowały nas do tego, żebyśmy te zachowania narcystyczne, uznali za nową normę, czyli przesunęli tę normę społeczną i to, co kiedyś jeszcze byłoby nie do pomyślenia, teraz jest akceptowalne. Wyobraźmy sobie, że dysponujemy wehikułem czasu i cofamy się o 20 lat. Widzimy kogoś, kto publikuje sobie w internecie 300 zdjęć samego siebie, w tej samej pozycji i to w ciągu jednego dnia. Co byśmy o tym pomyśleli te 20 lat temu? Prawdopodobnie, że z tą osobą jest coś nie w porządku, że potrzebuje pomocy, prawda? A dzisiaj przechodzimy nad tego typu zjawiskami do porządku dziennego. Wydaje się więc, że ta norma społeczna postrzegania i aprobaty dla zachowań narcystycznych się przesunęła, w czym – według tej drugiej teorii – miały swój udział media społecznościowe. Te kanały pozwoliły narcyzom się uwidocznić. Nie znaczy to, że narcyzów przybyło, tylko że zwiększyła się ich ekspozycja.

Aleksandra Sobieraj: Napisał Pan w swojej książce, że w każdym z nas tkwi jakiś element narcyza.

Jarosław Gibas: To jest teoria, która dotyczy zjawiska zwanego narcyzmem adaptacyjnym. W tej teorii uznaje się, że na etapie naszego rozwoju, wtedy kiedy dojrzewamy (czyli w tych najbardziej newralgicznych latach naszego życia, kiedy na przykład konstruowane jest poczucie własnej wartości, kiedy ważne jest to, by je zbudować na w miarę solidnym fundamencie) ten narcyzm adaptacyjny nam pomaga. I tutaj podaje się taki przykład: wyobraźmy sobie chłopaka, siedmiolatka lub ośmiolatka, który nie został wybrany na boisku piłkarskim do drużyny futbolowej. Jeśli ten chłopak skorzysta z mechanizmu obronnego dyktowanego przez elementy narcyzmu adaptacyjnego, czyli w swojej głowie powie: "Eee, oni się na mnie nie poznali, co oni wiedzą, ja i tak jestem dobry i sobie poradzę", to ten element narcyzmu adaptacyjnego pozwoli temu chłopakowi ochronić poczucie własnej wartości. Gdyby go nie miał, no to odrzucenie przez rówieśników wiązałoby się z bardzo dużym psychicznym problemem i prawdopodobnie to budowanie poczucia własnej wartości byłoby w nim zachwiane. Zatem narcyzm adaptacyjny pomaga nam budować i utrwalać poczucie własnej wartości na tym etapie, kiedy je konstruujemy, czyli kiedy dojrzewamy.

Problem jednak pojawia się w sytuacji, kiedy my już nie potrzebujemy dojrzewać, nie potrzebujemy tych konstrukcji, stajemy się dorosłymi ludźmi, a ten narcyzm w nas zostaje.

Redakcja poleca

Aleksandra Sobieraj: Wyróżnił pan aż 12 rodzajów narcyzmu.

Jarosława Gibas: Tak, mamy do czynienia z takim zjawiskiem, przynajmniej w moim osądzie, że my troszeczkę bagatelizujemy narcyzm. Po pierwsze, dlatego że nie do końca wiemy, na czym on tak naprawdę polega, z czego się składa. Po drugie dysponujemy bardzo szczątkowymi informacjami na temat tego, w jaki sposób jesteśmy w stanie rozpoznać, czy też klasyfikować narcyzów i ich zachowania. W związku z tym nie mamy dostępu do pełnej wiedzy i pewnie stąd wynika ten element bagatelizujący narcyzm.

Tymczasem rodzajów narcyzmu jest bardzo wiele. Ja wybrałem kilkanaście do książki, ale jest ich znacznie więcej. Natomiast tych kilkanaście wybranych i opisanych przeze mnie wyczerpuje taką najbardziej podstawową potrzebę rozpoznania tego, czym jest narcyzm i kiedy możemy mieć z nim do czynienia.

Aleksandra Sobieraj: No właśnie, czym jest narcyzm? Czy możemy podać taką ogólną definicję, zanim przejdziemy do tych szczegółowych rodzajów?

Jarosław Gibas: Problem polega na tym, że właśnie ta liczba rodzajów narcyzmu z jednej strony rozszerza naszą wiedzę na ten temat, ale z drugiej strony utrudnia zdefiniowanie narcyzmu, bo trudno ukuć taką definicję, która by była adekwatna do wszystkich typów.

Możemy jedynie spekulować i możemy przyjąć z góry takie założenie, że są pewne elementy i pewne cechy wspólne. Jeśli miałbym postawić na podium jakąś cechę wspólną dla większości rodzajów narcyzmu, to byłaby taka cecha, którą można by było nazwać samozaobsorbowaniem. Czyli taka narracja i taki styl aktywności naszej ludzkiej, w której na pierwszym miejscu stawiamy siebie, swoją własną wspaniałość, swoją wielkość i oczekujemy od środowiska, od innych ludzi, od sytuacji, by nam tę wspaniałość potwierdzały. Ta cecha wydaje się najczęściej występować w większości rodzajów narcyzmu.

Aleksandra Sobieraj: A jaki rodzaj narcyzmu najbardziej Pana zaintrygował albo, który – według Pana – jest najgroźniejszy?

Jarosława Gibas: Za najgroźniejsze rodzaje narcyzmu uważa się – jak wynika z rankingu opracowanego na podstawie wielu prac badawczych – narcyzm złośliwy i narcyzm ukryty. Żeby w skrócie scharakteryzować te dwa typy, to narcyz złośliwy to jest narcyz, który idzie po trupach. Dla niego nie ma żadnego znaczenia, w jaki sposób osiąga swoje cele i to, czy krzywdzi innych, czy nie. Zrobi wszystko, by wykreować swoją wspaniałość. Co więcej, uczyni to kosztem innych dookoła siebie. To jest taki rodzaj narcyzmu, który nie tylko pompuje swoją wielkość, uznając, że jest lepszy od innych, ale który będzie robił wszystko, żeby inni w jego otoczeniu poczuli się gorsi. On rośnie wtedy, kiedy udowodni gorszość swojego otoczenia. To bardzo, bardzo niebezpieczny typ.

I drugi, równie niebezpieczny typ, to narcyzm ukryty. To taki dobroduszny wujaszek, który siedzi cichutko na przyjęciu, je kanapkę, obcina gości, a dokładniej mówiąc, patrzy na nich z pogardą. Jeśli takiemu narcyzowi ukrytemu zajdziemy za skórę, to będzie knuł zemstę i ta zemsta będzie bardzo sroga. Narcyzm ukryty potrafi pracować nad zemstą przez kilka, nawet kilkanaście lat, przygotowując do niej grunt po to, by całkowicie pogrążyć, upokorzyć, czy też zniszczyć tego, kto mu zaszedł za skórę. I tu jest duży problem z narcyzmem ukrytym, ponieważ to zazwyczaj są osoby, które w środowisku mają taką opinię właśnie dobrotliwych, nikomu nieszkodzących ludzi, ale tam w środku dzieją się bardzo niebezpieczne rzeczy.

Aleksandra Sobieraj: Czy w ogóle tych narcyzów da się rozpoznać?

Jarosław Gibas: Jest kilka wspólnych rzeczy, po których można rozpoznać, czy mamy do czynienia z narcyzem. Oczywiście w każdym rodzaju te rzeczy są inne i trudno je uogólnić, by stworzyć jeden wzorzec rozpoznawczy. Ale na pewno mamy do czynienia z narcyzem wtedy, gdy zauważymy, że potwierdzenie jego wielkości w jego oczach jest dla niego nadrzędnym schematem aktywności w rodzaju ludzkim i pomiędzy innymi osobami. Co oznacza, że jeśli z jakichkolwiek powodów, nawet nieświadomie, podważymy tę wielkość, czy też odmówimy mu podziwu, no to reakcja będzie błyskawiczna. Do takich reakcji należy złość, a nawet agresja wymierzona w tego, kto odważył się zakwestionować wielkość narcyza. To jest właśnie papierek lakmusowy, po którym tego narcyza możemy rozpoznać.

Redakcja poleca

Aleksandra Sobieraj: A skąd oni się biorą? Czy jest to zaburzenie osobowości?

Jarosław Gibas: Ten najcięższy kaliber narcyzmu jest określany jako narcystyczne zaburzenie osobowości, ale proszę pamiętać, że najczęściej mamy do czynienia z zachowaniami spod znaku narcyzmu, które jeszcze niekoniecznie muszą świadczyć o takim ciężkim kalibrze.

Jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie, skąd one się biorą, to do końca nie wiemy, ponieważ tych teorii dotyczących pochodzenia narcyzmu jest wiele. Każdy z badaczy, idący swoją drogą, starał się wykazać różne źródła tego narcyzmu. Jest jednak kilka takich teorii dominujących. Jedna z nich mówi, że narcyzm może mieć swoje początki w procesach socjalizacji i internalizacji, których doświadczamy w dzieciństwie. Chodzi o sytuacje, w których my, jako dzieci, podpatrujemy strategie zachowawcze naszych najbliższych opiekunów, najczęściej rodziców. Z tych strategii, z tego, w jaki sposób zachowują się nasi rodzice, my uczymy się budować własne strategie. Jeśli mamy pecha, że wychowaliśmy się w rodzinie narcystycznej, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jako dorośli ludzie również będziemy kopiować zachowania narcystyczne, czyli sami będziemy stawali się narcyzami. Zwolennicy tej teorii mówią wręcz o tym, że narcyzm jest dziedziczny, ale dziedziczny nie w tym sensie, że jest nam przekazywany w genach, tylko właśnie dziedziczny poprzez to, w jaki sposób jesteśmy wychowywani.

Inna teoria mówi o tym, że niekoniecznie narcyza może wyhodować inny narcyz, że narcyz dorosły może również być efektem określonych zaburzeń wychowawczych w określonej rodzinie. Mówi o tym między innymi teoria uprawnień. Proszę sobie wyobrazić dziecko, które w danej rodzinie wychowywane jest w taki sposób, że cokolwiek by nie zrobiło, jest za to chwalone i uznawane za wyjątkowe, więc mamy sobie dzieciaka, któremu dajemy skrzypce, który na tych skrzypcach rzępoli tak, że się nie da wytrzymać, ale oczywiście mówimy mu, że jest prawie Paganinim. Rośnie sobie nam ten mały skrzypek i w końcu z małego skrzypka robi się duży skrzypek, który dalej rzępoli, ale dalej nie ma świadomości, że słoń mu na ucho nadepnął. Oczekuje więc poklasku i podziwu, bo uznaje się za następcę Paganiniego.

Aleksandra Sobieraj: I to w tych czasach jest dosyć częste, bo chwalimy dzieci ponad miarę...

Jarosław Gibas: Tak, no więc jeśli dziecko jest wychowywane w ten sposób, że jest za wszystko chwalone, niezależnie od tego, czy na to zasługuje, czy też nie, to rośnie w nim takie przekonanie, że ta chwalba mu się należy, prawda? Jeśli wmawiamy komuś przez wiele, wiele lat jego dzieciństwa, czy wczesnej młodości, jego wyjątkowość, niezwykłość, utalentowanie, no to trudno się dziwić, że potem takie dziecko spodziewa się, że wszyscy dookoła, również partnerzy, będą go doceniali i chwalili za tę jego wyjątkowość. Według tej teorii to również może być przyczyna pojawienia się cech narcystycznych w dorosłej osobie.

Aleksandra Sobieraj: Narcyzów można spotkać wszędzie. Są w pracy, są w szkole, w relacjach partnerskich. Ale chyba najtrudniej jest mieć narcyza w domu, bo przed nim najtrudniej uciec.

Jarosław Gibas: Po pierwsze, trudno uciec. Po drugie, taki związek z narcyzem jest bardzo toksyczny. Wiemy to od osób, które wyzwoliły się z tego typu relacji. Związek z narcyzem ma swoje koszty, które trzeba będzie przy najbliższej okazji zapłacić. To nie są zawsze koszty obecne i bieżące, ale to są koszty, które odczujemy po latach, np. po wyjściu ze związku z narcyzem, kiedy nagle ten system się resetuje i nagle odmawia nam posłuszeństwa. Pojawiają się choroby czy inne problemy. Generalnie związek z narcyzem uznaje się za wyniszczający, destrukcyjny i toksyczny.

Aleksandra Sobieraj: Dlaczego się tak dzieje?

Jarosława Gibas: Większość badaczy, którzy zajmują się zaburzeniami osobowości i którzy posługują się pojęciem ciemnej triady, czyli takiej trójcy najbardziej destrukcyjnych delikwentów, których możemy spotkać na naszej drodze, są zgodni co do tego, że słusznie umieszczono w ciemnej triadzie narcyza. A umieszczono go tam na równi z psychopatą i z manipulatorem. To są trzy osobowości, uznawane za najbardziej niebezpieczne i wyniszczające społecznie. Kontakt z jedną z tych trzech osobowości na drodze naszego życia powoduje, że w największym możliwym stopniu doświadczymy zjawiska wyczerpywania energii. Ci ludzie pozbawiają nas energii. Ci ludzie powodują, że nasze życie staje się gorsze. My zazwyczaj po kontakcie z takimi osobami mamy duże problemy z zaniżoną samooceną. Mamy problemy z poczuciem winy. Mamy problemy z odpowiedzialnością, bo podlegamy ich strategii. Jedną z takich strategii, a jest ich wiele, jest przerzucanie winy. Narcyz jest szczęśliwy i zadowolony, jeśli pojawia się w jego życiu sukces. Natomiast jeśli pojawia się porażka, to pierwsze, co będzie robił, i to dotyczy większości narcyzów, będzie szukał winnych dookoła siebie, a nie w sobie. Będzie nas obwiniał za swoje porażki, prowokując do sytuacji, byśmy część odpowiedzialności, albo i całą odpowiedzialność, wzięli na siebie. To oczywiście w naturalny sposób będzie obniżało poczucie naszej wartości.

Inna strategia, którą też pewnie państwo rozpoznają, to strategia, którą można by scharakteryzować słowami: "Widzisz, do czego mnie doprowadziłeś/doprowadziłaś", czyli sytuacja, w której ktoś nas krzywdzi i uznaje, że to my go sprowokowaliśmy do tego, by nas skrzywdził, więc my powinniśmy się czuć odpowiedzialni. I narcyzm wygrywa, jeśli w naszej głowie pojawi się koncepcja: "No tak, może gdybym się zachowała inaczej, on by tego nie zrobił", albo "Może gdybym powiedział to w inny sposób, to ona by mnie tak nie potraktowała". W takich sytuacjach narcyzm wygrywa, bo osiąga dokładnie to, co chce. Wina została przerzucona na nas, odpowiedzialność została również na nas przerzucona. Widać więc, że związek z narcyzem może zakończyć się obniżoną pewnością siebie i spadkiem samooceny.

Redakcja poleca

Aleksandra Sobieraj: Narcyzi są groźni. Co zrobić, by się przed nimi ochronić?

Jarosława Gibas: Badaczy i autorów, których spotkałem w trakcie poszukiwań materiałów źródłowych do tej książki, mówi zgodnym chórem, jeśli spotkasz takiego narcyza i zorientujesz się, że rzeczywiście z kimś takim masz do czynienia, to najlepszą strategią jest strategia ucieczki. Po prostu uciekaj. Wiej, gdzie pieprz rośnie. To jest najlepszy sposób na oszczędzenie sobie tej destrukcji energetycznej, o której przed chwilą wspominałem.
Natomiast oczywiście są sytuacje w życiu, kiedy nie możemy uciec, no bo na przykład jesteśmy z narcyzem w romantycznym związku, i mamy na przykład wspólny kredyt we frankach, albo wspólnie wychowujemy małe dzieci.

Aleksandra Sobieraj: Albo też w pracy, prawda?

Jarosław Gibas: Albo też w pracy. Mamy jakiś kontrakt, zobowiązania, mnóstwo różnych rzeczy. Oczywiście zawsze możemy uciec, chociaż wydaje nam się, że to jest niemożliwe i bardzo trudne. Ale kiedy jesteśmy w takiej relacji z narcyzem, czy to romantycznej, czy też zawodowej, to nie pozostaje nam nic innego, jak chronić siebie. To jest najlepsza strategia. Ale żeby chronić siebie, trzeba spełnić dwa warunki. Po pierwsze, trzeba mieć świadomość, że po drugiej stronie jest narcyz, a po drugie, trzeba wykształcić w sobie umiejętność przewidywania, co nas może spotkać z jego lub jej strony. To jest jak w grze w szachy, kiedy jesteśmy w stanie przewidzieć kilka ruchów do przodu, to sam akt tego przewidzenia i ta umiejętność tego przewidzenia powoduje, że możemy się na to przygotować. A kiedy jesteśmy na to przygotowani, to możemy się w jakiś sposób przed tym chronić.

To jest oczywiście ułomna strategia, bo to jest strategia obniżenia destrukcji, obniżenia zła, a nie jego eliminacji. Strategią eliminacyjną jest ucieczka, o której wspominaliśmy. Ale kiedy już nie możemy uciec, to zawsze lepiej obniżyć ten destrukcyjny wpływ, niż nie robić z tym nic.

Aleksandra Sobieraj: A czy narcyzi wiedzą, że są narcyzami?

Jarosława Gibas: Kolejna rzecz, co do której badacze nie do końca są przekonani. Problem polega na tym, że z punktu widzenia świata badawczego, my nie jesteśmy w stanie przebadać wszystkich narcyzów. No bo najpierw trzeba byłoby ich wszystkich wyłapać, zagonić w jedno miejsce i przebadać. Nie ma takiej możliwości. Nie mamy dostępu do takiej grupy, którą moglibyśmy precyzyjnie znaleźć, zorganizować i poddać określonym badaniom, więc siłą rzeczy musimy posiłkować się tymi badaniami, które zostały zrobione i które dostarczają pewnej określonej wiedzy. Te badania oczywiście są szczątkowe i zawsze ułomne, nie pozwalają kategorycznie uznać, że coś jest białe, coś jest czarne.

W moim przekonaniu narcyz nie wie, że jest narcyzem. Inaczej, on nie uważa, żeby bycie narcyzem, czyli to, o co go posądzamy, było czymś złym. On patrzy na świat w zupełnie inny sposób. Bardzo często charakteryzuje się postawę narcystyczną jako postawę, w której narcyz nie tyle oczekuje podziwu i potwierdzenia swojej wspaniałości, ile uznaje, że są mu te rzeczy należne, ponieważ czuje się lepszy. On czuje się lepszy, a więc bryluje na tle gorszych, w związku z czym zarzucenie mu narcyzmu z jego punktu widzenia i z jego perspektywy byłoby zarzutem nieprawdziwym, no bo zarzuca mu się coś, co z jego punktu widzenia jest naturalne. On w ten sposób postrzega świat i rzeczywistość. Więc raczej bym się skłaniał do tego, że narcyz nie widzi siebie jako narcyza i uznaje, że zarzut "jesteś narcyzem", jest dla niego krzywdzący. Wielu autorów, zresztą, mówi, uważaj, nigdy nie nazywaj narcyza narcyzem, bo zareaguje agresywnie.

Aleksandra Sobieraj: Czy narcyza można wyleczyć z narcyzmu?

Jarosława Gibas: Moim zdaniem nie, ale opieram swój osąd na dotychczasowych badaniach i naszej wiedzy na temat charakterystyki tej osobowości. Jeśli narcyz uznaje coś za normę, a my chcemy poddać go terapii, to on będzie myślał, że ta terapia ma pozbawić go czegoś, co jest jego naturalnym darem, prawem, przywilejem. Będzie wiec oponował i buntował się przeciwko temu leczeniu.

Znam zresztą przypadki narcyzów, którzy zostali wysłani na psychoterapię przez swoich partnerów i za każdym razem w tych wszystkich przypadkach było to tak, że narcyz mówił psychoterapeucie, czy psychoterapeutce dokładnie to, co oni chcieli usłyszeć, by wydali werdykt, że nie jest narcyzem, że jest cudownie uleczony, po narcyzie nie ma ani śladu. Oczywiście ci narcyzi, których przypadki znam, robili to dla świętego spokoju, żeby się wszyscy od nich odczepili i to totalnie nie miało żadnego wpływu na nich. Dalej postrzegali siebie w określony sposób i korzystali z tych zachowań narcystycznych.

Aleksandra Sobieraj: Bo to chyba kolejna cecha narcyzów, że oni się bardzo łatwo potrafią kamuflować, jeśli jest taka potrzeba.

Jarosław Gibas: Oczywiście, że tak. O tym najlepiej świadczy pewien rodzaj charakterystyki błędu, który jest przypisywany do wszelkich testów na narcyzm, które są przecież bardzo łatwo oszukiwalne. No proszę sobie wyobrazić, że dajemy test takiemu narcyzowi, który jest pod ostrzałem oskarżeń o narcyzm i chce się spod tego ostrzału jakoś wyswobodzić. Przecież on kłamie w tym teście, ile wlezie, i zrobi wszystko, żebyśmy nie tylko uznali, że nie jest narcyzem, ale jeszcze go za też oskarżenia przepraszali, prawda?

Aleksandra Sobieraj: Narcyzm zbiorowy i pokoleniowy to są dwa rodzaje narcyzmu, które mnie zaskoczyły. Chyba nawet bardziej narcyzm pokoleniowy, bo zbiorowy, wiadomo, jakaś grupa czuje się lepsza od innej grupy, na przykład Torunianie od Bydgoszczan, czy w drugą stronę.

Jarosława Gibas: Jedźmy grubo, zwolennicy jednego ugrupowania politycznego od zwolenników innego ugrupowania. Narcyzm zbiorowy właśnie tym się charakteryzuje, że po pierwsze występuje podział na my i oni, a po drugie ten podział jest konstytuowany przez my lepsi, którym się należy więcej, i oni gorsi, których należy tak naprawdę schłostać publicznie.

Aleksandra Sobieraj: A narcyzm pokoleniowy?

Jarosława Gibas: Przypisuje się narcyzm pokoleniom i gdzieś tam panuje takie przekonanie, że każde kolejne pokolenie, które się pojawia, jest coraz bardziej narcystyczne. Trudno trochę z tym przekonaniem polemizować, bo na przykład robiono badania, w którym Y, czyli milenialsi, oceniali, że Z są bardziej narcystyczne, podczas gdy X, czyli rodzice milenialsów, uważają, że to milenialsi są narcystyczni. Więc jakbyśmy szli tym ciągiem skojarzeniowo-myślowym, to musielibyśmy uznać, że każde kolejne pokolenie jest coraz bardziej narcystyczne. Ale z drugiej strony, proszę zwrócić uwagę, że mówiliśmy o tym na początku, rozwój technologii, w tym mediów społecznościowych, z każdym kolejnym pokoleniem zwiększają możliwości dystrybucyjne informacji. Trudno więc dzisiaj powiedzieć, czy to rzeczywiście jest tak, że każde kolejne pokolenie jest coraz bardziej narcystyczne, bo może być tak, że po prostu każde kolejne pokolenie doświadcza rzeczywistości, w której ta norma zachowań narcystycznych jest coraz bardziej przesuwana. Proszę zwrócić uwagę na tego typu reality show telewizyjne, które złośliwie można nazwać "Z kamerą wśród dzbanów". Mamy takie show, gdzie bardzo piękni ludzie są zamknięci w jakimś domu, obserwowani. Śledzimy ich perturbacje miłosne, podrywy i tego typu rzeczy. Koszmar, prawda? Ale jeśli się przypatrzymy tego typu programom, to zauważymy, że tam zachowania narcystyczne są na porządku dziennym. Są tolerowane, ba, są elementem gry i nawet nie ma znaczenia to, czy one są udawane, czy one są robione pod kamerę, aby zaskarbić sobie większą oglądalność. Tego typu show opierają na tym, by pokazywać ludzi w swoich narcystycznych zachowaniach. A my nie protestujemy, kiedy oglądamy tego typu rzeczy w telewizji. Tych programów przybywa, co wiąże się z tym, że ta norma społecznej tolerancji zachowań narcystycznych się coraz bardziej zmienia. Przymykamy oko na tego typu zachowania. Wróćmy teraz do tych pokoleń. Jeśli mamy sobie pokolenie, które wychowuje się w rzeczywistości, w która przymyka oko na tego typu zachowania narcystyczne, to nie dziwmy się, że jego przedstawiciele uznają, że aby wpisać się w te normy, trzeba być również trochę narcyzem. Więc wydaje mi się, że mamy tutaj do czynienia bardziej z taką reakcją pokoleń na nowe normy społeczne, niż z sytuacją, w której w magiczny sposób każde kolejne pokolenie jest naturalnie narcystyczne samo z siebie.

Aleksandra Sobieraj: Chyba oglądamy takie programy, bo mamy okazję obserwować narcyzów z bezpiecznej odległości, takiej w jakiej nam nie zagrażają. Bardzo dziękuję za tę rozmowę.

Redakcja poleca

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z psychiatrą, psychologiem.

Źródło: CHILLIZET/ podcast psychologiczny Psyche