Kryje niezwykłe tajemnice i rzadki zabytek. Ta część Warszawy jest idealna na weekendowy spacer
Zabytkowe budowle, wino ukryte w niedokończonym metrze, przedwojenne kapliczki i... architektura prosto z Podhala. Choć ta warszawska dzielnica miała całkowicie zniknąć z mapy, dziś przeżywa swój wielki renesans. Odkryj Targówek Fabryczny – idealny kierunek na nieoczywisty weekendowy spacer śladami miejskich legend.
- Jak Targówek Fabryczny przetrwał plany wyburzeniowe PRL.
- Co wyróżnia rewitalizowaną willę Kijewskiego na Siarczanej 6.
- Które elementy architektury Targówka Fabrycznego łączą przeszłość z nowoczesnością.
- Dlaczego spacer po Targówku Fabrycznym to podróż w czasie.
Warszawa potrafi zaskakiwać, zwłaszcza gdy zboczymy z utartych, turystycznych szlaków. Choć stolica kojarzy się głównie z nowoczesnymi wieżowcami i tętniącym życiem centrum, po prawej stronie Wisły kryją się miejsca o zupełnie innej, magnetycznej energii. Jednym z nich jest Targówek Fabryczny – industrialny, nieco tajemniczy rejon z niezwykle bogatą historią, który dziś przeżywa swój renesans. To idealny kierunek na weekendowy spacer dla tych, którzy w podróżach szukają autentyczności, niebanalnej architektury i miejskich legend.
Dzielnica, której miało nie być
Zacznijmy od tego, że według planów warszawskich urbanistów z okresu PRL, Targówek Fabryczny miał po prostu... zniknąć. Skazano go na całkowite wyburzenie pod wielki przemysł. Mieszkańców miano wysiedlić, a stare domy zrównać z ziemią. Na szczęście historia bywa przekorna i Targówek Fabryczny przetrwał. Dzięki temu dziś możemy spacerować po miejscu, które jest żywym skansenem industrialnej potęgi XIX-wiecznej Warszawy, a jednocześnie staje się jednym z najciekawszych przykładów nowoczesnej rewitalizacji w Europie.
To właśnie tutaj, w cieniu kominów, rosło chemiczne imperium Ludwika Hirschmanna i Jana Chryzostoma Kijewskiego. Ich „Fabryka Płodów Chemicznych” była tak potężna, że w pewnym momencie produkowała aż 2/3 octu wytwarzanego w całym Królestwie Polskim. Wyobraź sobie ten zapach – cała dzielnica musiała pachnieć jak gigantyczna sałatka z ogórków. Ale to właśnie ten ocet i kwasy pozwoliły właścicielom na zbudowanie czegoś, co dziś zachwyca turystów i varsavianistów: unikalnego zespołu willowo-robotniczego.
Willa z „kocim sejmem” i szklanym pazurem
Pod numerem 6 przy ulicy Siarczanej stoi murowana dama, która jeszcze kilka lat temu wyglądała, jakby brała udział w castingu do filmu grozy. Ponadstuletnia willa fabrykanta (nazywana willą Kijewskiego lub willą dyrektorską) przez dekady stała opuszczona i popadała w ruinę. Lokalna legenda głosi, że zanim weszli tu konserwatorzy zabytków, budynek był siedzibą tzw. kociego sejmu – licznego i świetnie zorganizowanego stada wolno żyjących kotów.
Dziś po tak wielu kotach i ruinie nie ma śladu, choć duch miejsca pozostał (a także kot Leon rezydent Centrum Kultury i Aktywności). Miasto wydało blisko 10 milionów złotych, by przywrócić willi dawny blask. Efekt? Murowana rezydencja, w której odtworzono historyczny balkon oraz drewnianą klatkę schodową, została połączona szklanym łącznikiem z ultranowoczesnym skrzydłem. To architektoniczne „małżeństwo z miłości” historii z nowoczesnością było tak udane, że obiekt dostał nominację do prestiżowej Nagrody Architektonicznej Prezydenta m.st. Warszawy w kategorii „Najlepsza rewitalizacja” (w 5. edycji).
We wnętrzu willi obecnie ma siedzibę Centrum Kultury i Aktywności w dzielnicy Targówek (CKiA), które udowadnia, że zabytki nie muszą być smutnymi miejscami. Latem warto tu zajrzeć nie tylko dla architektury (choć naprawdę warto zobaczyć to przepiękne miejsce!) – instytucja ta słynie z organizacji bezpłatnych imprez, m.in. koncertów, warsztatów. Organizowane jest tu też letnie kino plenerowe.
„Siarczanki” – ostatnie takie drewniaki
Jeśli murowana willa to arystokratka, to stojące obok „Siarczanki” są sercem i duszą tego miejsca. To jedne z ostatnich w Warszawie drewnianych domów robotniczych z przełomu wieków. Ich architektura, z charakterystycznymi gzymsami i zdobionymi szczytami, nawiązuje do stylu nadświdrzańskiego (tzw. świdermajer), choć w wersji bardziej... prozą życia pisanej.
Obecnie „Siarczanki” przechodzą swój wielki renesans. Miasto (w ramach Gminnego Programu Rewitalizacji m. st. Warszawy) właśnie realizuje drugi etap rewitalizacji, który tchnie w drewno nowe życie. Wkrótce w ich wnętrzach znajdą się kuchnia warsztatowa, pracownia ceramiczna, a nawet studio nagrań. To fascynujący proces: budynki, w których kiedyś mieszkali majstrowie fabryczni, staną się inkubatorami współczesnej sztuki.
Styl zakopiański i podwórkowe sacrum
Spacerując dalej, szybko zorientujemy się, że Targówek Fabryczny to architektoniczny kalejdoskop. Tuż obok klimatów nadświdrzańskich trafimy bowiem na... Podhale. Przy ulicy Księcia Ziemowita stoi wyjątkowy kościół pw. Zmartwychwstania Pańskiego. To unikalny w skali Mazowsza przykład architektury w stylu zakopiańskim, zaprojektowany na początku XX wieku przez Stefana Szyllera (twórcę m.in. architektury mostu Poniatowskiego). Drewniane detale i strzelista sylwetka sprawiają, że przez moment można poczuć się jak na Krupówkach.
Uroku okolicy dodaje coś jeszcze – lokalne, podwórkowe kapliczki. Ukryte w cieniu starych drzew, między ceglanymi murami, przetrwały wojenną zawieruchę i dekady zapomnienia. Do dziś są pieczołowicie pielęgnowane przez mieszkańców, przystrojone kwiatami i kolorowymi wstążkami. Stanowią niezwykły, intymny ślad dawnego, przedmiejskiego życia Warszawy, obok którego nie da się przejść obojętnie.
Zaginione metro i 40 ton... skarbu?
Targówek Fabryczny nie byłby sobą bez swoich miejskich legend i niespodzianek, które sprawiają, że archeolodzy dostają tu wypieków na twarzach. Czy słyszeliście o „zaginionym metrze”? W latach 50. XX wieku w rejonie ulicy Mieszka I zaczęto drążyć tunel metra głębokiego. Prace przerwano, ale szyb pozostał w pamięci mieszkańców jako najbardziej nietypowy stok narciarski – to tutaj dzieciaki zjeżdżały na nartach i sankach prosto do niedokończonych czeluści podziemnej kolejki. W czasach PRL tunele niedokończonego metra pełniły rolę piwniczek, w których przechowywano wino.
Ale to nie wszystko. Niecałe dwa kilometry dalej, podczas prac ziemnych na ulicy Zabranieckiej, odkryto... 40-tonową bryłę antymonu. To metaliczny stop, pozostałość po dawnej hucie, który przeleżał w ziemi dziesięciolecia. Dla jednych to przemysłowy odpad, dla innych – skarb wyceniany na setki tysięcy złotych.
To właśnie cały Targówek: idziesz na spacer i nigdy nie wiesz, czy pod nogami nie masz akurat kawałka historii wartego fortunę.
Dlaczego warto wybrać się na Targówek Fabryczny?
Bo to miejsce dla tych, którzy w podróży szukają czegoś więcej niż tylko ładnej elewacji. Targówek Fabryczny to autentyzm, którego nie da się podrobić. To spacer śladami ulic, które grały w „Alternatywach 4” czy „Stawiam na Tolka Banana”. To okolica, gdzie nazwy ulic – Chemiczna, Naftowa, Hutnicza – są jak spis treści wielkiej księgi polskiego przemysłu.
Odkrywanie tych rejonów to fascynująca podróż w czasie, ale żeby w pełni zrozumieć fenomen dzielnicy, warto na koniec spaceru zajrzeć tam, gdzie jej historia jest pieczołowicie dokumentowana. Naturalnym przystankiem staje się zrewitalizowana willa, w której działa dzisiejsze Centrum Kultury i Aktywności.
– Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy chcą odkryć wyjątkowy klimat i sekrety Targówka Fabrycznego, do odwiedzenia naszych progów. To miejsce stworzone z pasji i otwarte dla każdego. Czeka tu na Was coś naprawdę wyjątkowego – książka „Historia znikania. Targówek Fabryczny”, która pozwala poznać wyjątkowe historie mieszkańców tego rejonu. Można ją u nas na miejscu obejrzeć, a nawet otrzymać własny egzemplarz podczas wydarzeń organizowanych z okazji rewitalizacji – zaprasza Agnieszka Szmulewicz, dyrektor Centrum Kultury i Aktywności w dzielnicy Targówek.
Lektura tej książki pozwoli na jeszcze lepsze poznanie tych stron. To opowieści mieszkańców Targówka Fabrycznego o świecie, który powoli na naszych oczach znika.
Praktyczne wskazówki dla odkrywców:
Dojazd na miejsce jest prostszy niż myślisz: wsiadasz w drugą linię metra i:
- wysiadasz na stacji Dworzec Wileński, później wsiadasz w 138 (spod Bazaru Różyckiego) i wysiadasz na przystanku Księcia Ziemowita;
- wysiadasz na stacji Targówek Mieszkaniowy i około kilometrowy spacer dzieli cię od świata, w którym czas płynie wolniej.
Można tu też przyjechać rowerem. Obok CKiA jest wiata rowerowa, gdzie można zostawić rower na czas spaceru.
Targówek Fabryczny udowadnia, że rewitalizacja to nie tylko odnawianie cegieł, to przede wszystkim przywracanie godności i dumy mieszkańcom, którzy kiedyś budowali potęgę Warszawy. To doskonały pomysł na jednodniową wycieczkę.
- Adres: Centrum Kultury i Aktywności, ul. Siarczana 6, Warszawa
- Dojazd: Metro M2 (stacja Targówek Mieszkaniowy lub Dworzec Wileński) lub autobusy dojeżdżające w rejon ulicy Księcia Ziemowita.
- Must-see: Willa fabrykanta, zabytkowy park, drewniane „Siarczanki”, spacer po okolicy śladem industrialnych nazw ulic oraz wizyta w Centrum Kultury i Aktywności, by obejrzeć zrewitalizowaną willę dyrektorską.
- Kultura: Sprawdź ofertę CKiA – większość wydarzeń letnich jest bezpłatna i otwarta dla wszystkich.
Źródło: ChilliZET/Informacja prasowa Centrum Kultury i Aktywności dzielnicy Targówek