Związek z osobą z borderline. "Kłótnie, rzucanie talerzami. To może się zdarzać"

10 min. czytania
Aktualizacja 19.02.2024
19.02.2024 15:10
Zareaguj Reakcja
---- ----

Życie z osobą z zaburzeniem osobowości typu borderline może być bardzo trudne, świadczy o tym historia, którą wam dzisiaj przedstawiamy. Kłótnie, wyzwiska, nieuzasadnione oskarżenia – tego doświadczył nasz czytelnik. Jego związek się rozpadł, ale to nie znaczy, że osoba z borderline nie może stworzyć dobrej, szczęśliwej relacji. Czym jest borderline? Jakie daje objawy oraz jak się leczy to zaburzenie? O tym opowie dzisiaj psycholożka, psychoterapeutka Diana Wyrębek-Walters.

Związek z osobą z borderline
fot. Shutterstock
--1-- ----

Poznali się kilka lat temu w Londynie, jeszcze przed pandemią. On pochodził z Polski, ona była prześliczną Włoszką. To była miłość od pierwszego wejrzenia, dość szybko zamieszkali ze sobą. Związek był burzliwy, bo jego partnerka wykazywała iście włoski temperament, ale szybko się godzili. Ona poleciała do Włoch, by odwiedzić rodziców, i wybuchła pandemia. Zamknięto granice, ona nie mogła wrócić do swojego partnera. Wtedy zaczęło się piekło. Dziewczyna, uwięziona we Włoszech, zaczęła to niego wydzwaniać, a te rozmowy – bardzo długie – zaczynały się najpierw od zapewnień o miłości, tęsknocie, a kończyły na niepohamowanych wybuchach złości, gniewu, niesamowitej zazdrości (dodamy, że nieuzasadnionej). Właściwie każda rozmowa ich tak wyglądała. Dziewczyna pisała, wydzwaniała też do ich wspólnych znajomych, dopytując o swojego partnera, próbując znaleźć cokolwiek, świadczącego o jego zdradzie, złym zachowaniu etc. To trwało, ale jej rodzice, mimowolni świadkowie tych rozmów (był lockdown i siedzieli razem w domu) postanowili zwrócić się o pomoc do psychoterapeuty. Okazało się, że dziewczyna miała zaburzenia osobowości typu borderline. Wdrożono leczenie, dziewczyna z czasem doszła do siebie, ale jej związek się rozpadł. Zostało powiedzianych tak wiele niesprawiedliwych, złych słów, że nie udało się tej relacji uratować. Czym jest borderline? Jak zaburzenie borderline wpływa na relacje z najbliższymi? Kiedy zgłosić się po pomoc? O tym rozmawiamy z Dianą Wyrębek-Walters, psycholożką, psychoterapeutką, założycielką poradni psychoterapeutycznej online YourVoice.pl.

Aleksandra Pucułek: Czym jest borderline? Czy to choroba, czy zaburzenie?

Diana Wyrębek-Walters: Borderline to zaburzenie osobowości, które wpływa na to, jak dana osoba funkcjonuje, jak się zachowuje, jak przeżywa emocje, co myśli na swój temat, w jaki sposób buduje relacje z innymi. Takie osoby zwykle są w dużym cierpieniu, bo to zaburzenie wpływa na ich funkcjonowanie w różnych sferach. To może być sfera zawodowa, gdzie taka osoba cały czas zmienia pracę, wchodzi w jakieś konflikty ze współpracownikami. Natomiast w relacjach z bliskimi taka osoba może cały czas się kłócić, albo często zmieniać partnerów, bądź ciągle przeskakiwać z takich silnych emocji pozytywnych, jak ekstaza euforia, idealizacja partnera, do emocji negatywnych, gdzie odpycha, obraża partnera, coś jej się nie podoba. To jest bardzo trudne na co dzień.

Aleksandra Pucułek: Czy tego typu zaburzenie jest nabyte, czy raczej rodzimy się z nim?

Diana Wyrębek-Walters: Można powiedzieć, że nabyte poprzez różnego rodzaju trudne doświadczenia w dzieciństwie. Często takie osoby mają w swojej przeszłości doświadczenia przemocy, traumy, jakichś nadużyć seksualnych, albo po prostu zaniedbania, bądź toksycznej nadopiekuńczości rodziców. Ale też mówi się, że niektóre osoby mogą mieć genetycznie takie cechy charakteru, temperamentu, które mogą skutkować rozwinięciem się zaburzenia borderline w przyszłości, gdy w ich życiu pojawią się jakieś trudne doświadczenia. Bo tutaj chodzi nie tylko o geny, ale również o obserwację. Dzieci, które wychowują się z osobą, która wiecznie funduje im jakiś rollercoaster emocjonalny, w tym brak stabilności, krzyki, nie mają szans nauczyć się innych zachowań i mogą je zwyczajnie powielać.

Redakcja poleca

Aleksandra Pucułek: Czyli choruje tak naprawdę cała rodzina.

Diana Wyrębek-Walters: Niestety tak.

Aleksandra Pucułek: Kiedy cechy osobowości borderline mogą się zacząć pojawiać?

Diana Wyrębek-Walters: Pierwsze takie cechy można już zaobserwować w późnym dzieciństwie, bądź w nastoletnich latach, ale wtedy jeszcze nie diagnozujemy tego zaburzenia. Diagnozujemy dopiero po okresie pełnoletniości, czyli po 18. roku życia, gdy taka osoba jest dorosła, jej osobowość, tożsamość jest ukształtowana. Wcześniej dopiero się kształtuje i jeszcze wiele może się zmienić.

Aleksandra Pucułek: Ale czy wcześniej da się zauważyć już objawy wskazujące na bordeline?

Diana Wyrębek-Walters: Oczywiście, pewne objawy, czy też cechy można zaobserwować wcześniej. Na przykład wysoką impulsywność. To są osoby, które szybko podejmują decyzje, mają tendencję do szybkiego wydawania pieniędzy, nadużywania alkoholu. Takie objawy mogą sugerować (choć oczywiście nie muszą!) początki zaburzenia borderline. Może też pojawić się taka zmienność emocjonalna, szybkie przechodzenie z radości do wielkiego smutku i załamania. To może się również ujawniać w relacjach z rówieśnikami, w takiej zmienności. Raz ta przyjaciółka jest fajna, raz ta druga. Raz z tą grupą się trzymam, a potem ich nienawidzę.

Aleksandra Pucułek: Z tego, co mówisz, objawy borderline mogą być brane na karb temperamentu, charakteru, czy nawet uzależnienia od alkoholu. Jaki jest największy problem z borderline, jeśli chodzi o diagnozę?

Diana Wyrębek-Walters: Borderline może być mylone z zaburzeniami lękowymi albo zaburzeniami depresyjnymi, bo takie osoby często mają bardzo negatywne myślenie o sobie. Idą na przykład też w taką autodestrukcję, typu samookaleczanie, jakieś myśli samobójcze, ale też w zaburzenia odżywiania, czy uzależnienia, czy to od alkoholu, czy to od narkotyków. Więc diagnoza borderline wymaga specjalistycznej wiedzy i umiejętności diagnostycznych, by oddzielić te objawy i umiejętnie je zdiagnozować, by móc wdrożyć odpowiednie leczenie.

Aleksandra Pucułek: A jak wygląda ta diagnostyka?

Diana Wyrębek-Walters: Najpierw trzeba zgłosić się albo do psychiatry, albo do psychoterapeuty. Zwykle taka diagnostyka opiera się na bardzo pogłębionym wywiadzie. Zbieramy informacje na temat dzieciństwa, wszystkich etapów rozwoju człowieka, żeby się dowiedzieć, jak on funkcjonował, co się działo w jego domu. Oczywiście opieramy się też na testach diagnostycznych, które pomagają nam stwierdzić, czy jest to zaburzenie osobowości typu borderline, czy może jakieś inne zaburzenia.

Redakcja poleca

Aleksandra Pucułek: Czy są jakieś główne objawy, które musi mieć osoba z osobowością borderline?

Diana Wyrębek-Walters: Tak, oczywiście. Trzeba spełnić kryteria tego zaburzenia, które są opisane w takiej księdze diagnostycznej DSM-5 na przykład, albo ICD-11, które będzie wchodziło do Polski niedługo. Wszystko to jest oparte na badaniach naukowych. Może nie będę tych kryteriów tutaj dokładnie przytaczać, ale ważna jest liczba objawów, długość ich trwania oraz powtarzalność. To jest ważne, bo każdy z nas może mieć jakieś cechy, które gdzieś tam łączą się z borderline, ale to nie znaczy od razu, że mamy zaburzenie osobowości. Chodzi o to, żeby te zachowania były powtarzalne, były stałe, były przez jakiś długi czas, niezmienne i wtedy możemy dopiero mówić o tym zaburzeniu.
Na przykład taka osoba z borderline charakteryzuje się dużą zmiennością emocjonalną, raz jest wesoła, raz smutna. Często ma burzliwe relacje z bliskimi jej osobami. Jest tam dużo kłótni, przyciągania i odpychania, zmiany zdania na temat partnera, albo w ogóle często zmienia partnerów. Mogą się też pojawić u takiej osoby niebezpieczne zachowania seksualne, przekraczające, powiedzmy, jakieś granice, normy.
Ale też u osób z borderline ta impulsywność może objawiać się nadmiernym objadaniem, wydawaniem pieniędzy, czy podejmowaniem ryzykownych zachowań, uprawiania ekstremalnych sportów, takim szukaniem wrażeń w różnych dziedzinach życia.

Aleksandra Pucułek: Ale gdzie przebiega ta granica między impulsywnością, która jest elementem charakteru, a zaburzeniem borderline?

Diana Wyrębek-Walters: Te cechy muszą się przejawiać w wielu sferach życia. To nie jest tak, że jak lubię ekstremalne sporty, to mam borderline. To za mało. Ale jeśli lubię ekstremalne sporty, a do tego mam trudności w utrzymaniu stabilnej relacji, zmieniam często pracę, to może być coś na rzeczy. To, co jest mega ważne przy zaburzeniu borderline, to to, że osoby z zaburzeniem borderline mają trudność z takim poczuciem własnej tożsamości. One trochę nie wiedzą, kim są. Nie mają takiego poczucia własnej wartości, chwiejnie zmieniają się, dopasowują się do innych, przez to, że nie mają w głębi siebie takiego przeświadczenia: "okej, jestem taka, wiem, lubię to". Trudno im na przykład ustalać cele życiowe, albo takie wartości rdzenne. To dlatego w tych relacjach bliskich, one często budują swoją tożsamość na podstawie bycia z kimś, czyli na przykład na podstawie cech, umiejętności, czy na przykład zainteresowań osoby, z którą są. "Jeżeli on/ona to lubi, to może ja też to zacznę lubić?". Bardzo łatwo się dopasowują, są w tym bardzo elastyczne.

Aleksandra Pucułek: A co się może stać, jeśli taka osoba nie trafi na czas do psychiatry?

Diana Wyrębek-Walters: Tutaj różne mogą być scenariusze, w zależności od objawów. Ale taka osoba po prostu będzie cierpieć emocjonalnie. Będzie cierpieć albo w relacjach, w których nie będzie mogła uzyskać takiego spokoju, poczucia bezpieczeństwa, będzie tam dużo zmienności, albo będzie cierpieć w sferze zawodowej, bo nigdzie nie będzie potrafiła zagrzać miejsca. Może pójść w różnego rodzaju uzależnienia, czy to od alkoholu, nadmiernego kupowania, czy hazardu. Czasem też idą w stronę depresji głębokiej, czyli właśnie takiego negatywnego myślenia o sobie.

Aleksandra Pucułek: Czy depresja może być objawem borderline?

Diana Wyrębek-Walters: Raczej konsekwencją borderline, czyli tych różnych niepowodzeń życiowych, tego cierpienia, tych myśli na swój temat. Z tego powodu mogą pojawić się dodatkowe objawy, które zwykle są przypisywane depresji.
Takie osoby często cierpią na zaburzenia lękowe, bo na przykład bardzo się boją odrzucenia ze strony innych osób. W konsekwencji mogą iść w jakiś taki rodzaj odrzucenia społecznego, na przykład zupełnie unikać kontaktów z innymi.

Redakcja poleca

Aleksandra Pucułek: Czy to zaburzenie może prowadzić do śmierci?

Diana Wyrębek-Walters: W najgorszym scenariuszu tak, bo – tak jak wspomniałam wcześniej – ta impulsywność, to skrajne cierpienie może doprowadzić właśnie do zachowań, takich jak próby samobójcze, czy jakiś rodzaj samookaleczenia, a w konsekwencji na przykład do śmierci.

Aleksandra Pucułek: A czy osoby z borderline mogą być niebezpieczne dla innych?

Diana Wyrębek-Walters: Zdarza się, że osoby z borderline mają trudność z kontrolowaniem emocji, więc w przypadku jakiejś wielkiej złości, kłótni, gdzie dużo się dzieje, mogą zareagować dużą agresją, czy przemocą. Wtedy to może być niebezpieczne.

Aleksandra Pucułek: Nie chciałabym, aby nasi czytelnicy pomyśleli, że jeśli ktoś ma problem ze znalezieniem właściwego partnera lub często zmienia pracę, bo wciąż nie wie, co chciałby robić w życiu, to ma zaburzenie borderline.

Diana Wyrębek-Walters: Oczywiście (śmiech). Tu tak naprawdę chodzi o cierpienie. Jeżeli dana osoba czuje, że to życie, które wiedzie, nie daje jej satysfakcji, albo cechy, które zauważa u siebie, martwią ją, to powinna zgłosić się po pomoc do psychoterapeuty. Warto sprawdzić, z czego to wynika i co z tym zrobić, aby sobie pomóc.

Aleksandra Pucułek: Jak wygląda leczenie zaburzeń typu borderline?

Diana Wyrębek-Walters: Leczenie zwykle się opiera na psychoterapii. Nurtem psychoterapeutycznym dla tego zaburzenia jest albo terapia dialektyczno-behawioralna (to taki odłam terapii poznawczo-behawioralnej), albo terapia psychodynamiczna. Oczywiście inne nurty też są wskazane, ale w tych wymienionych terapiach jest bardzo dużo narzędzi pomagających radzić sobie z emocjami, wyrażaniem tych emocji, obniżaniem tej impulsywności. Dzięki nim osoby z borderline i mogą na nowo zbudować swoje życie tak, aby było zdrowsze i szczęśliwsze.

Aleksandra Pucułek: A farmakoterapia?

Diana Wyrębek-Walters: Też się ją stosuje, ale raczej jako dodatek. Leki podaje się, kiedy oprócz zaburzenia borderline mamy też objawy depresyjne czy lękowe. W takich sytuacjach podaje się leki na depresję, czy też stabilizatory nastroju, aby troszeczkę obniżyć tę zmienność emocji.

Aleksandra Pucułek: Jak długo trwa leczenie?

Diana Wyrębek-Walters: To jest leczenie na pewno ograniczone w czasie, ale ciężko powiedzieć dokładnie, ile to może trwać, bo to zależy od danej osoby, od jej możliwości przyswajania informacji, zmian, ale też od tego, z czym zaczyna. Każdy z nas ma inne umiejętności. Czasem takie leczenie pewnie może się zamknąć w kilku miesiącach, a czasem w kilku latach. Ale zawsze na końcu ten pacjent jest w stanie sam sobie poradzić. Zna techniki, z których może korzystać na co dzień. Widzi też pozytywne zmiany w swoim życiu, jakie zaszły w trakcie terapii i na tym gruncie może planować kolejne kroki.

Aleksandra Pucułek: Czy taka osoba jest w stanie stworzyć zdrowy, normalny związek?

Diana Wyrębek-Walters: Oczywiście, tylko wymaga to leczenia, pracy, świadomości i wprowadzania takich fajnych, konstruktywnych zmian. Jest bardzo wiele osób, które funkcjonują w relacjach małżeńskich czy innych. To są często właśnie relacje burzliwe, które trwają, ale są pełne niepokoju, zmienności, kłótni, rzucania talerzami i czasem, póki ten drugi partner się w tym odnajduje i nikt nie cierpi, to one mogą sobie trwać i nie ma w tym nic złego. Gorzej, jeśli pojawia się jakiś rodzaj niezadowolenia, braku satysfakcji, czy właśnie cierpienia. No to wtedy należy coś z tym robić.

Redakcja poleca

Aleksndra Pucułek: Czy to jest popularne zaburzenie? Czy gdy stawiasz diagnozę, to twój pacjent wie, czym jest borderline?

Diana Wyrębek-Walters: To pojęcie mam wrażenie, że jest gdzieś w eterze. Wiele osób niestety korzysta z Google'a, aby się zdiagnozować i czasem przychodzą z gotową diagnozą swojego problemu (śmiech). Oczekują, że ja potwierdzę tę diagnozę. Czasem mówią, że ktoś w rodzinie miał borderline i chcą się upewnić, czy ich to też dotyczy. Jednak najczęściej pacjenci przychodzą z innymi problemami, na przykład z depresją. I potem w trakcie terapii wychodzi to zaburzenie. Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie znają to pojęcia, ale nie wiedzą, co się pod nim kryje.

Aleksandra Pucułek: A jak reagują na diagnozę: zaburzenia borderline?

Diana Wyrębek-Walters: Często pojawia się pewien rodzaj niepokoju, typu: "ojej, to ja tego nigdy już nie zmienię, nie wyleczę". Wtedy im tłumaczę, że zaburzenie borderline to nie jest katar. Był i go nie ma. Ich się tak nie leczy. To są już jakieś cechy charakteru, które są gdzieś w nas mocno wbudowane, ale bardzo wiele można zmienić na plus. Rokowania dotyczące borderline zależą od osoby, jej historii.
Niestety osoby z borderline często spotykają się z taką stygmatyzacją, to może pogłębiać ich cierpienie. Bardzo chciałabym tego uniknąć i chciałabym, aby te osoby pamiętały, że to nie jest ich wina. To nie jest tak, że niczego nie można zmienić. Można. To jest tylko kwestia utrudnień w ich funkcjonowaniu. Muszą budować swoją świadomość na temat tego zaburzenia, ale nie bać się go. Bo tak naprawdę, to nie ma znaczenia, czy to jest zaburzenie, czy nie. Tu chodzi o to, że jeśli coś nam przeszkadza w życiu, to warto to po prostu zmienić.

Aleksandra Pucułek: A na jakim etapie do ciebie trafiają?

Diana Wyrębek-Walters: Bardzo różnie. Często to jest taki rodzaj zastanawiania się i próby pogłębienia wiedzy na temat siebie. "Dlaczego jestem ciągle nieszczęśliwa, dlaczego cały czas mi z tymi facetami, czy dziewczynami nie wychodzi, dlaczego w pracy cały czas się konfliktuje, nie awansuje". Czasem to są pewnego typu powtarzalności, jakie w swoim życiu ta osoba obserwuje, a czasem rzeczywiście to już są takie przypadki ciężkiej depresji, czyli wiele lat cierpienia, które jest ugruntowane, czy bardzo dużych zaburzeń lękowych, które właśnie już zdążyły się wytworzyć. Nie każdy ma gotowość od razu się zgłosić do specjalisty.
Czasem jest problem też w środowisku tej osoby. Brakuje jej kogoś, kto okaże jej wsparcie, na przykład powie: "Idź do terapeuty, pomóż sobie", albo "To są pieniądze na psychoterapię, to jest ważne, chcę, abyś się dobrze czuł czy czuła". Bo ludzie czasem po prostu nie mają pieniędzy, albo czasu, by się tym zająć, a te objawy się pogłębiają. Zdarza się, że do terapeuty zgłaszają się bliscy tej osoby, oni tak cierpią, że wykonują ten pierwszy krok, by poprawić swoją sytuację. I tu nie chodzi tylko o relacje partnerskie, ale też relacje matka-dziecko, ojciec-dziecko.

Aleksandra Pucułek: A jak częste jest to zaburzenie?

Diana Wyrębek-Walters: Szacuje się, że 1-2 proc. całej populacji, czyli 2 na 100 osób mogą przejawiać jakieś objawy tego zaburzenia.

Aleksandra Pucułek: To całkiem sporo. Wiele osób pewnie jest niezdiagnozowanych. Bardzo dziękuję za tę rozmowę.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z psychiatrą, psychologiem.

Źródło: CHILLIZET/ podcast psychologiczny Psyche