Na antenie:

People pleaser nigdy nie myśli o sobie. Jego celem jest zadowalanie innych

5 min. czytania
Aktualizacja 07.02.2024
05.01.2024 13:38
Zareaguj Reakcja

Kim jest people pleaser? Kiedy bycie miłym, uczynnym staje się niezdrowe i dlaczego niektóre osoby, będące w związku, całkowicie się w nim zatracają? Na te pytania odpowiedziała w "Audycji tylko dla dorosłych" Jeremiego Pedowicza Monika Kotlarek, psycholożka, psychoterapeutka, autorka wielu książek psychologicznych.

People pleaser
fot. Shutterstock

Jeremi Pedowicz: Kim są people pleaser? Jak się to tłumaczy na język polski i jaka jest definicja people pleasera?

Monika Kotlarek: W języku polskim mówi się o "zadowalaczach", czyli o osobach, których życie podporządkowane jest innym ludziom. Taki people pleaser spełnia potrzeby innych, a o swoich zapomina. Czuje wyrzuty sumienia, kiedy myśli o sobie i koncentruje się przede wszystkim na tym, by być takim zadowalaczem dla drugiej osoby.

Jeremi Pedowicz: Niektóre osoby są uczynne i miłe z natury. W którym momencie zaczyna się problem? Kiedy staje się to niezdrowe?

Monika Kotlarek: Problematyczne staje się to wtedy, gdy w ogóle przestajemy myśleć o sobie. Gdy mamy coś do zrobienia, załatwienia, ale ktoś nas o coś poprosi i natychmiast zapominamy o swoich sprawach. Nie stawiamy granic. Gdy skupiamy się głównie na tym, by być dla kogoś innego miłym, by mu pomóc, zrobić coś dla niego. To wtedy pojawia się problem.

Jeremi Pedowicz: Kiedy people pleaser wchodzi w związek, to może zostać wykorzystany z powodu tej swojej dobroduszności, prawda?

Monika Kotlarek: Tak, jak najbardziej. Dlatego tak ważne jest, by być czujnym i w porę dostrzec sygnały ostrzegawcze. Powinny się one pojawiać, kiedy zaczynamy mieć wyrzuty sumienia, kiedy robimy coś dla siebie. Gdy mamy poczucie winy, chcąc komuś odmówić czegoś. Kiedy czujemy, że nie robimy tego, co powinniśmy robić (nie wykonujemy swoich obowiązków), bo ważniejsze jest to, co myślą inni i to żeby inni byli zadowoleni. To są największe sygnały ostrzegawcze. Jeśli się pojawiają, to powinniśmy pomyśleć, coś tutaj nam nie gra.

Redakcja poleca

Jeremi Pedowicz: Zastanawiam się, czy osoba o schemacie people pleaser zawsze wchodzi – podświadomie – w związki z osobami, które czegoś od niej oczekują? Nie wyobrażam sobie, aby zadowalacz wchodził w związek z zadowalaczem. Wydaje mi się to zupełnie niedorzeczne.

Monika Kotlarek: To rzeczywiście mało prawdopodobne. Może tak być, że osoba, która więcej wymaga, ma większe oczekiwania, wejdzie w związek z peoplem pleaserem, który jest od tego, by zadowalać innych.

Kiedy czujemy, że nie robimy tego, co powinniśmy robić (nie wykonujemy swoich obowiązków), bo ważniejsze jest to, co myślą inni i to żeby inni byli zadowoleni, powinna nam się zapalić lamka ostrzegawcza. - Monika Kotlarek

Jeremi Pedowicz: Czy to jest tak, że osoby people pleaser poszukują osób narcystycznych? Czy można powiedzieć, że jest to jakaś reguła?

Monika Kotlarek: Zakochać się można w kimkolwiek. Wiążemy się z różnymi ludźmi, w zależności od tego, co nam los przyniesienie. Nie szłabym tak daleko, czyli w stronę narcyzmu, a raczej w kierunku kogoś, kto ma bardzo silną osobowość. Potrafi postawić na swoim i pilnować swojego interesu, granic. Przejawia taki zdrowy egoizm. Wtedy, jak najbardziej, z people pleaserem może się łączyć.

Jeremi Pedowicz: Ale wtedy chyba mówimy o dobrym połączeniu, prawda?

Monika Kotlarek: Powiedzmy, że tak. Bycie people pleaserem samo w sobie nie jest zdrowe, dlatego trudno tutaj mówić o w pełni zdrowej relacji. Natomiast jest ona w miarę bezpieczna.

Jeremi Pedowicz: A co się może stać, gdy people pleaser zrozumie, że coś jest nie tak? Gdy przychodzi taki moment refleksji, namysłu nad swoim postępowaniem... Czy chęć zmiany tej sytuacji, zawsze może prowadzić do zakończenia związku?

Monika Kotlarek: Tutaj wiele zależy od partnera czy partnerki, czy people pleaser może liczyć na jego wsparcie. Jeśli ktoś zauważa, że zadowala tylko innych i chce to zmienić, to dobrze byłoby, aby ta druga osoba go wspierała, pomagała, żeby pomagała mu się uczyć stawiania granic, dbania o siebie. Tego bycia dla siebie, bycia sobą i skupiania się na sobie w taki zdrowy sposób.

Jeremi Pedowicz: To musi być trudne, patrząc na to z perspektywy partnera, prawda? Bo on mógł już przyzwyczaić się do zaspokajania swoich potrzeb przez drugą osobą. Zakładam jednak, że gdy people pleaser jest w związku z osobą narcystyczną, to taki konflikt może zakończyć się rozpadem. Pytanie jest jednak inne, co taka osoba, która zaczyna się nad swoim zachowaniem zastanawiać, może zrobić?

Monika Kotlarek: Przede wszystkim powinna porozmawiać z partnerem/partnerką. Powiedzieć, że czuje się ze sobą źle, że zaczął/zaczęła zauważać, że zachowuję się w taki, a nie inny sposób i chciałby/chciałaby to zmienić. No i wtedy piłeczka jest po stronie partnera czy partnerki… Czy powie: to ja ci w tym pomogę, bo jesteśmy w związku razem, bo jesteśmy parą i chcę, aby obie strony były szczęśliwe?
Natomiast sam people pleaser, gdy zacznie dostrzegać te wszystkie cechy zadowalacza u siebie, powinien skontaktować się z psychologiem. Bo skądś ten people pleaser się przecież wziął. Dobrze byłoby sprawdzić, czy to się zaczęło w dzieciństwie, czy od zawsze tak było, czy to jakieś traumy dzieciństwa... Dobrze byłoby to przepracować i na nowo skonstruować swoją osobowość, żeby być miłym i uczynnym, ale w bardzo zdrowych granicach i żeby znowu nie stać się people pleaserem.

Jeremi Pedowicz: Jakie są najczęstsze przyczyny rozwoju osobowości zadowalacza?

Monika Kotlarek: Przede wszystkim można się doszukiwać problemów w dzieciństwie, gdy dziecko, by zadowolić swoich rodziców, robiło wszystko, m.in. dobrze się uczyło, sprzątało pokój, było grzeczne, nie broiło i za to było nagradzane. Bo rodzice byli nerwowi, albo był problem alkoholowy w domu. Bycie people pleaserem w takim przypadku jest wyuczone i jest to najczęstszy powód. Oczywiście gdzieś tam w ciągu życia mogą pojawić się jakieś traumy, które przyczyniły się do tego, że człowiek wycofał się, przestał stawiać siebie na pierwszym miejscu. Uznał, że jeśli będzie miły i uczynny, to nikt go nie skrzywdzi psychicznie, fizycznie, czy w jakikolwiek inny sposób.

Jeśli ktoś zauważa, że zadowala tylko innych i chce to zmienić, to dobrze byłoby, aby ta druga osoba go wspierała, pomagała, żeby pomagała mu się uczyć stawiania granic, dbania o siebie. - Monika Kotlarek

Jeremi Pedowicz: A gdy patrzysz na pokolenie Z, czy na generację alfa, która za kilka lat wejdzie prężnie na rynek pracy, to czy oni pójdą bardziej people pleaser, czy raczej w narcystyczne postawy.

Monika Kotlarek: Wydaje mi się, że pójdą w tę drugą stronę, czyli nie people pleasingu, tylko w stronę egoizmu, który nawet może pójść w skrajność. Nie mówię, że to będzie pokolenie narcyzów, ale raczej, że skrajne skupią się na sobie i na swoich problemach, potrzebach, bez zwracania uwagi na drugiego człowieka. To wydaje mi się bardziej prawdopodobne.

Jeremi Pedowicz: Jak rozwiązywać swoje problemy, mając osobowość zadowalacza? Czy jest takie zagrożenie, że people pleaser, gdy zacznie być asertywny, będzie miał tendencję do tego, by przechodzić w osobowość egoistyczną?

Monika Kotlarek: Zmiana osobowości nie jest prostą sprawą. To nie jest tak, że dzisiaj postanawiam nie być miła i będę narcyzem. Nasza osobowość kształtuje się na podstawie całego życia. Tutaj raczej możemy mówić o złagodzeniu bycia people pleaserem, raczej nie pójdziemy w tę drugą, skrajną stronę.

Jeremi Pedowicz: Dziękuję pięknie za rozmowę.

Redakcja poleca

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z psychiatrą, psychologiem.

Źródło: CHILLIZET