Hipnoza niewerbalna pozwala zrzucić kajdany traumy. Na czym polega ta metoda hipnoterapii?

7 min. czytania
Aktualizacja 13.05.2024
13.05.2024 16:35
Zareaguj Reakcja
---- ----

Wbrew pozorom, hipnoza niewerbalna to żadna magia, tylko udowodniona naukowo metoda, która pomaga przepracować traumy. Jej autorem jest Maksym Komar, dyplomowany i certyfikowany hipnoterapeuta kliniczny, master hipnoterapii, hipnolog, NLP Master Coach, dyrektor i założyciel Professional Hypnosis Training Institute i autor publikacji naukowych na temat hipnoterapii. Ekspert do spraw hipnozy był gościem Dagmary Kowalskiej w audycji „Regeneracja” i rozwiewał mity na temat hipnoterapii.

Pacjentka podczas hipnoterapii
fot. Shutterstock
--1-- ----

Dagmara Kowalska: Czym jest hipnoza niewerbalna, którą wymyśliłeś i której jesteś autorem?

Maksym Komar: Powiem dla precyzji: wymyśliłem określony algorytm wywierania wpływu i udowodniłem go naukowo, co też potwierdza mój patent na tę metodę. Chociaż niewerbalna hipnoza jest tylko częścią, która należy do tego całego patentu. Ale do rzeczy.

Niewerbalna część hipnozy jest to sposób na przepracowanie traum, takich głębokich spraw, które kryją się w psychice i których człowiek na poziomie świadomym może nie pamiętać, nie zdawać sobie z nich sprawy, a one jednak wpływają na jego życie. Wymyśliłem algorytm, dzięki któremu bez użycia żadnego słowa można wprowadzić człowieka w taki stan, w którym organizm człowieka sam, automatycznie zacznie pozbywać takich blokad i przepracowywać traumy.

Wiem, że to może brzmieć abstrakcyjnie, zwłaszcza bez wnikania w temat, ale w tym nie ma żadnej magii. Jeszcze raz wspomnę, udowodniłem to naukowo, działam poprzez psychosomatykę, poprzez umysł, procesy emocjonalne i procesy fizjologiczne w ciele.

Czyli widzisz swojego pacjenta, człowieka, który do ciebie przychodzi po pomoc, i wiesz, że w nim są już jakieś traumy. Wiesz, gdzie szukać? Czy musisz go dotknąć, porozmawiać?

Maksym Komar: Wszystko zaczyna się od rozmowy, ponieważ najpierw prowadzę wywiad diagnostyczny, który mi bardzo dużo pokazuje: gdzie w psychice człowieka się kryją trudne sprawy, czy w dzieciństwie powstało jakieś przekonanie, czy wytworzyła się blokada na jakimś etapie życia poprzez negatywne doświadczenie i teraz człowiek może się bać, żeby ono się nie powtórzyło.

Załóżmy, że ktoś doświadczył zdrady. To tak mocno go uraziło, że teraz boi się wejść w nowy związek, żeby nie powtórzyć już takiego bólu, jakiego doświadczył. Lęk, który powstał na podstawie wcześniejszego doświadczenia, przekłada się na przyszłość. Człowiekowi ciężko jest zmienić to w sobie samemu, ponieważ emocje mają nad nim przewagę. Przychodząc do mnie na terapię, ma szansę się z tym uporać i zacząć swobodniej wchodzić w nowe związki i kształtować je według swoich własnych potrzeb, a nie dostosowywać się do nieswojego schematu.

Czyli spadają kajdany, które mamy.

Maksym Komar: Tak. Też lubię tę metaforę, że zrywamy mentalne kajdany, którymi byliśmy spętani i przyczepieni do jakichś przekonań czy schematów. Gdy się je zrywa, to człowiek się uwalnia i zaczyna widzieć możliwości, zamiast skupiać się na problemach, które blokują dotarcie do tych możliwości.

Czy to znaczy, że musimy już na początku mieć świadomość tego, że mamy jakiś problem, że coś nas blokuje i dopiero wtedy możemy przyjść do ciebie i powiedzieć: słuchaj, pomóż, Maks, bo jest problem?

Maksym Komar: Pierwszy krok w kierunku rozwiązania problemów to świadomość tego, że coś jest nie tak i trzeba sobie z tym poradzić. Gdy coś nas boli, na przykład ząb, idziemy do specjalisty, który nam pomoże, bo się zna na temacie lepiej od nas, i wtedy przestajemy czuć ból. Tak samo jest z bólem psychicznym, emocjonalnym. Tylko że ogólnie mentalność jest taka, że się wstydzimy. Wstydzimy się przyznać do problemu, który mamy w sobie, w emocjach, bo myślimy, że coś z nami jest nie tak, jeśli pójdziemy do psychologa. To bez sensu, prawda? Jeśli potrzebujemy pomocy, to warto jest sobie ją dać, bo nie jesteśmy specjalistami w każdej dziedzinie.

Redakcja poleca

Jak robisz remont mieszkania, to zapraszasz eksperta, bo sam płytek nie skujesz, prawda?

Maksym Komar: Można coś spróbować zrobić samemu, ale wynik raczej nie będzie na aż tak zadowalający, niż gdy to zrobi profesjonalista. Jeśli nam coś przeszkadza, to po prostu warto jest iść i to zmienić. Przecież robimy to dla siebie, a nie dla oceny kogoś z zewnątrz.

Powstało wiele stereotypów na temat hipnozy: adin, dwa i zasypiamy. Dlaczego?

Maksym Komar: Chciałbym przede wszystkim zdemontować stereotypy na temat hipnozy, wyjaśnić, dlaczego nam się to tak kojarzy. Otóż dlatego, że niejednokrotnie w telewizji, w jakichś filmach czy w programach rozrywkowych widzieliśmy hipnozę. I na podstawie tego teraz myślimy, że hipnoza zawsze tak wygląda. Tak naprawdę hipnozę wykorzystuje się w celach terapeutycznych, w celach klinicznych. Stosuje się ją w psychologii, w psychiatrii, w psychoterapii. Ja jestem hipnoterapeutą, czyli terapeutą, który wykorzystuje techniki hipnotyczne w swojej pracy. Chociaż nie zawsze korzystam z hipnozy, bo jeżeli jest możliwość rozwiązać coś szybciej i innymi metodami, to po co w takim razie sobie komplikować i stosować hipnozę?

To jest trudne chyba, prawda?

Maksym Komar: To kwestia praktyki. Dla profesjonalistów nie ma w tym nic trudnego, nam nie sprawia to żadnego kłopotu. Hipnoza jest wypracowanym nawykiem – człowiek nie rodzi się z umiejętnością pływania, grania na gitarze, biegania, śpiewania i hipnotyzowania czy czytania. Każdej czynności człowiek jest w stanie się nauczyć dzięki praktyce. No i musi mieć predyspozycje. To tak jak z muzyką. Ktoś może mieć talent muzyczny, ale jeśli go nie wykorzystuje, to ten, kto talentu nie ma, ale pracuje, uczy się, stanie się szybciej profesjonalistą, niż ten, który posiada predyspozycje, ale nic z tym nie robi. Więc predyspozycja to jedynie bonus na starcie, ale wcale nie oznacza sukcesu na końcu.

A powiedz jak wygląda taka hipnoza werbalna i niewerbalna? Żebyśmy sobie to jakoś zwizualizowali. Czy człowiek zasypia podczas tej hipnozy, tak jak sobie to standardowo wyobrażamy?

Maksym Komar: To jest pewna całość, bo hipnoza niewerbalna nie istnieje bez werbalnej hipnozy. U podstawy tego wszystkiego jest porozumienie między dwoma osobami. Chodzi o kontakt, więc nie jest tak, że człowiek zasypia. Wcale nie zasypia. To kolejny stereotyp o hipnozie. Bo z zewnątrz człowiek tak wygląda: zamknął oczy, rozluźnił się, więc śpi. Taki obraz wykorzystuje się na scenie podczas hipnotycznego show, co jest odmienną dyscypliną od terapii, dlatego że, jak sama nazwa wskazuje, jest to hipnotyczne show. To jest rozrywka. I tam wszystko powinno wyglądać atrakcyjnie, dynamicznie, bo wtedy jest efekt fascynacji i musi być ta tajemna otoczka, taka tajemnica, troszeczkę magii, prawda? Ale życie to nie show i w terapiach się tego nie wykorzystuje. Człowiek nie zasypie w trakcie procesu. Człowiek jest odprężony, jego system nerwowy spowalnia swoją pracę, co umożliwia koncentrację, skierowanie się w odpowiednie miejsce. Spanie podczas terapii jest bez sensu, ja nie wynajmuję gabinetu do spania. Ja pracuję z człowiekiem na głębokich poziomach psychiki.

Redakcja poleca

Czyli w jaki sposób pracujesz? Jak docierasz tam, gdzie trzeba?

Maksym Komar: Człowiek składa się z bardzo różnych elementów. Ciało jeszcze nie jest człowiekiem. Jeżeli człowiek na przykład nie będzie mieć jakichś kończyn, to nie robi to z niego innej osobowości. Ale ciało jest częścią człowieka. Natomiast człowiek składa się jeszcze z innych rzeczy: jest poziom świadomości, naszego myślenia, procesów myślowych takich jak analityka, logika, przetwarzanie danych, analiza, wspomnienia, pamięć, wyobraźnia, ale to są tylko procesy, które również wynikają z fizjologii, choć pracują już na zupełnie innym poziomie. Są ściśle powiązane z procesami emocjonalnymi, myśleniem pozytywnym lub negatywnym. I te emocje odczuwamy w ciele. Ciężko jest nam zestresować się, kiedy ciało jest odprężone i zrelaksowane, ale i na odwrót. Nie możemy być spokojni, kiedy ciało jest zesztywniałe. To jest całość. Głębokie poziomy psychiki, na których pracujemy w hipnozie, to są takie poziomy, których człowiek nie jest świadomy, tam odbywają się procesy, które mają wpływ na całokształt życia człowieka.

Załóżmy, że człowiek zdaje sobie sprawę, że coś w życiu poszło nie tak, coś mu przeszkadza realizować siebie, ma blokady, ale nawet nie jest w stanie sprecyzować, o co chodzi. Żeby to przepracować, niekoniecznie trzeba mieć świadomość tego, ale można to zrobić za pomocą konstrukcji myślowych i algorytmów myślenia, poprzez koncentrację, którą nazywa się stanem transu hipnotycznego. To nie jest taki potoczny trans, że człowiek jest nieprzytomny i lunatykuje. To nie na tym polega. Trans jest stanem skupienia i koncentracji psychicznej, który może być skierowany na procesy myślowe, na procesy emocjonalne, na uczucia z ciała, które reprezentują te uczucia. Niektórych fragmentów traumatycznego wydarzenia człowiek może nie pamiętać świadomie, ponieważ świadomość jako funkcja psychiki też ma pewne swoje ograniczenia, może zablokować wspomnienie, żeby człowiek mógł dalej wciąż jakoś funkcjonować. Ale trauma zostaje na poziomie podświadomości.

I to ona trzyma nas za szelki?

Maksym Komar: Tak, trzyma jak kajdany i nie pozwala ruszyć do przodu. Więc my za pomocą tej koncentracji psychicznej rozluźnimy ciało, a z nim system nerwowy. To umożliwia głębsze spojrzenie na procesy, które toczą się w człowieku. Jest wtedy czas, żeby zwrócić uwagę na to, na co nie ma czasu na co dzień lub nawet na to, czego świadomości nawet nie mamy. Po to są specjaliści, którzy wiedzą, jak dotrzeć do tych rejonów pacjenta. Dlatego na początku zawsze jest ważne, by szczerze porozmawiać. Z tego wynika mapa tego, jak będziemy pracować. To tak jakby przyszedł człowiek, który ma mnóstwo różnych klocków chaotycznie porozrzucanych. Terapeuta jest po to, by pomóc ułożyć je w odpowiedniej konfiguracji, żeby obraz stał się całością. Wtedy zaczynamy widzieć to, co wcześniej było dla nas poza granicą świadomości.

Jak dużo czasu trzeba spędzić na takiej hipnozie? Ile takich sesji jest potrzebnych, żebyśmy się uwolnili z tych szelek, żebyśmy to wszystko zrzucili z siebie?

Maksym Komar: To bardzo indywidualna kwestia, bo każdy człowiek jest zbiorem odmiennych doświadczeń. Każdy miał swoje dzieciństwo, każdy miał swoje unikatowe doświadczenia życiowe, więc ciężko jest to stwierdzić tak mechanicznie. Ja nie stosuję tu żadnych szablonów. Dążę do tego, by poznać każdego człowieka indywidualnie. Dlatego jeśli przyjdzie do mnie 10 osób z tym samym problemem, na przykład agorafobią czy arachnofobią, to przyczyny powstania tego problemu będą u każdego z nich absolutnie unikatowe. W związku z tym komuś potrzebny będzie jeden seans, by totalnie się tego pozbyć, a komuś trzeba będzie całej serii seansów. Terapia hipnotyczna jest bardzo skuteczna, tylko trzeba ją przeprowadzać u dobrych specjalistów, którzy bazują na sprawdzonych metodach. Wtedy jesteśmy bezpieczni i wiemy, że taki specjalista pomoże nam poradzić sobie z problemem.

A kiedy wiesz, że hipnoza pomogła? Że to jest już ten moment?

Maksym Komar: Rezultaty zazwyczaj są bardzo szybko lub od razu widoczne. Na przykład jeśli pracuję z emocjami bądź z jakimiś ciężkimi przeżyciami czy traumatycznymi stanami, to jeszcze podczas terapii człowiek już inaczej siebie odczuwa. Bardzo często spotykam się z tym, że ludzie mówią o tym, że jakby góra z nich spadła albo że czują przestrzeń, że się uwolnili. Często zdarza się tak, że ludzie mogą się popłakać w trakcie seansu i to jest okej, bo po co tłumić emocje, po co nosić ten ciężar, prawda?

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET