Na antenie:

Obniżona samoocena często wiąże się z FOMO. Jak się z tego wyzwolić?

8 min. czytania
Aktualizacja 07.02.2024
07.01.2024 20:06
Zareaguj Reakcja

Czujesz strach przed wykluczeniem informacyjnym? Wiele osób przyznaje się do tego typu emocji. To FOMO. Jakie mogą być jego przyczyny i jak się z niego wyzwolić? Podpowiada Sylwia Bryzek, psycholog kliniczna. 

FOMO
fot. Shutterstock

Czy ciągle scrollujesz wiadomości w telefonie? Budzisz się rano i pierwszą czynnością, jaką wykonujesz, jest sięgnięcie po telefon? Masz włączony program informacyjny i starasz się być na bieżąco? Nawet na urlopie trzymasz rękę na pulsie i cały czas sprawdzasz nadchodzące wiadomości? Reagujesz na każdy dźwięk telefonu? Być może masz FOMO, czyli lęk przed wypadnięciem z obiegu. Czym jest to zjawisko i jakie są jego przyczyny? Czy FOMO to jakiś rodzaj uzależnienia? O tym rozmawiamy z Sylwią Bryzek, psycholog kliniczną, ekspertką HEDEPY.

Aleksandra Pucułek: FOMO – skąd się bierze? Czy jest to uzależnienie od telefonu, czy może chodzi tutaj o poczucie własnej wartości?

Sylwia Bryzek: Myślę, że jedno i drugie. Tak naprawdę FOMO to jest jakiś wykwit naszej współczesności. Sytuacja, która się pojawiła dopiero w XXI wieku, czyli wraz z rozwojem technologii, rozwojem Internetu i mediów społecznościowych. Nasz mózg w takiej formule, jaką mamy aktualnie, jest bardzo młody. Naukowcy twierdzą, że powstał około 12 000 lat temu i rzeczywiście rozwijał się z pokolenia na pokolenie wraz z rozwojem technologii. Jednak w ciągu ostatnich 150 lat w kulturze zachodniej zrobiliśmy ogromny postęp, taki jakiego nie zrobiliśmy przez ostatnie dwa tysiące lat funkcjonowania cywilizacji zachodniej. Ale możliwości poznawcze naszego mózgu, naszej kory przedczołowej, bo to ona głównie jest odpowiedzialna za procesy myślowe, sprawiają, że nie jesteśmy w stanie tych szybkich zmian swoją percepcją do końca objąć.

Aleksandra Pucułek: Czyli boimy się, że coś przegapimy, ale na pewno coś przegapimy, bo nasz mózg nie jest w stanie tego wszystkiego pomieścić?

Sylwia Bryzek: Dokładnie, tym bardziej że te ilości informacji, które do nas docierają przez internet, przez media społecznościowe są naprawdę ogromne. W 2018 roku codziennie docierało do nas 500 milionów tweetów. W tym samym roku wymienionych zostało na całym świecie 294 miliardy maili, 4 miliony GB informacji na Facebooku. To ogromna ilość, którą trudno sobie wyobrazić. I to było 5 lat temu. Pytanie, jak te liczby wyglądają dzisiaj?

Aleksandra Pucułek: Dlaczego tak gonimy za tymi informacjami, za tymi wpisami, za tymi obrazkami, które pojawiają się w mediach społecznościowych?

Sylwia Bryzek: Wróciłabym do piramidy potrzeb Maslowa. Myślę, że mniej więcej wszyscy wiedzą, jak ona wygląda. U podstawy mamy potrzeby fizjologiczne, potrzeby bezpieczeństwa. Trzy kolejne etapy to potrzeby wyższe, czyli potrzeba przynależności, uznania i samorealizacji. Zdaniem naukowców, w przypadku FOMO najczęściej chodzi o niezaspokojone potrzeby przynależności. Media społecznościowe, Internet dają nam możliwość łączenia się z ludzi, którzy nas inspirują, lub do których my aspirujemy, do osób, które wydają nam się ciekawe, które wpływają na poprawę naszej samooceny. Osobiście bliska jestem teorii, że tak naprawdę wszystkie te potrzeby wyższego rzędu są ciągle niezaspokojone, i w związku z tym potrzebujemy jakiegoś rodzaju bodźców, które pozwolą nam inaczej się widzieć.
Czyli to FOMO i wiążąca się z tym konieczność bycia na bieżąco, z jednej strony pozwala nam podnieść sobie w jakimś stopniu samoocenę, a z drugiej strony uważamy, że jest tak duży repertuar różnego rodzaju możliwości do wyboru, że chcemy wybrać coś, co jest dla nas najlepsze.

Redakcja poleca

Aleksandra Pucułek: A czy to nie jest pozorny wybór?

Sylwia Bryzek: Oczywiście, że jest pozorne, bo nie jesteśmy w stanie przyjąć tego w takiej formule. Wracamy do tego, co przedstawiają nam media społecznościowe, czyli jakąś wyimaginowaną rzeczywistość.

Zdaniem naukowców, w przypadku FOMO najczęściej chodzi o niezaspokojone potrzeby przynależności. Media społecznościowe, internet dają nam możliwość łączenia się z ludzi, którzy nas inspirują, lub do których my aspirujemy, do osób, które wydają nam się ciekawe, które wpływają na poprawę naszej samooceny. - Sylwia Bryzek

Aleksandra Pucułek: Uciekamy w ten sposób w świat wyobraźni?

Sylwia Bryzek: Niestety, mam wrażenie, że tak. Uciekamy w świat wyobraźni, bo to, co nam proponują media społecznościowe, to tylko wycinek życia cudzego życia, który pokazuje to swoje życie z najlepszej strony. Często ci ludzie są w zupełnie innej sytuacji ekonomiczno-życiowej niż my, mogą pokazać nam drogie samochody, drogie ciuchy, cudowne jachty etc. I to wszystko powoduje, że my też tego chcemy. W najgorszej sytuacji są osoby młode, nastolatkowie, którzy są nieodporni na tego typu sugestie, zwłaszcza gdy są one podawane w takim ładnym, kolorowym papierku przez media społecznościowe. Chociaż nawet osób starsze, które mają większe doświadczenie i świadomość pewnych procesów, też w większym lub mniejszym stopniu podlegają takim wpływom.

Aleksandra Pucułek: A co może być przyczyną FOMO?

Sylwia Bryzek: Niestety najczęściej obniżona samoocena, która wynika z wielu różnych czynników, z różnego rodzaju psychopatologii, czy sytuacji stresujących. Przez nią w naturalny sposób stajemy się trochę mniej odporni na różnego rodzaju krytykę, a w związku z tym chcemy dołączyć do takich grup, które dają poczucie wyjątkowości. Dzięki którym możemy poczuć się wartościowi.

Aleksandra Pucułek: A kiedy możemy mówić o FOMO? Jakie warunki w cudzysłowie trzeba spełnić, żebyśmy powiedzieli, że ta osoba cierpi na FOMO?

Sylwia Bryzek: Warto zacząć od ilości czasu, jaką spędzamy w mediach społecznościowych. Tutaj znowu statystyki biją na alarm. Większość nastolatków deklaruje, że spędza w mediach społecznościowych lub w ogóle przed komputerem ponad 4 godziny dziennie, a co piąta osoba deklaruje, że jest to nawet ponad 8 godzin dziennie. Jeżeli mówimy już o takiej ilości godzin spędzanych codziennie przed ekranem urządzeń elektronicznych, to to jest już element bardzo niepokojący. Myślę, że warto też popatrzeć na to, jak reagujemy, gdy dostępu do tych mediów nie mamy. Młodzi ludzie, ale również osoby dojrzałe, zgłaszają jakieś pobudzenie. Często mają nawet ataki paniki, wynikające z tego, że nie wiemy, co się dzieje, że nie jesteśmy na bieżąco, że nie wiemy, czy ktoś napisał lub co napisał. Tych objawów może być bardzo wiele, łącznie z bólami głowy, chorobami typu depresja.
Od tego, moim zdaniem, należałoby zacząć, czyli od obserwacji, jak dużo czasu spędzamy przed telefonem, czy innymi urządzeniami elektronicznymi, a także jak reagujemy na sytuacje, kiedy jesteśmy pozbawieni dostępu do tych mediów.

Aleksandra Pucułek: Uzależnienie od telefonu, od mediów, a FOMO? Jak to rozróżnić? Czy te dwa pojęcia łączą się ze sobą?

Sylwia Bryzek: Pojęciowo te dwa zjawiska oznaczają trochę co innego. Natomiast jeśli chodzi o reakcje organizmu, w zasadzie jest to bardzo podobny proces. Uzależnienie od komputera, telefonu wzbudza ten sam proces, czyli nadnormatywną pracę układu limbicznego i w efekcie ponadnormatywną podaż dopaminy.
Dopamina jest neuroprzekaźnikiem, który jest odpowiedzialny za powstawanie tego efektu nagrody. Dzięki niej jesteśmy zadowoleni, jesteśmy szczęśliwi, ale to trwa krótko. Jeżeli w sposób systematyczny wzbudzamy ten układ nagrody, to nasz mózg przyzwyczaja się do tego i potrzebujemy tej dopaminy coraz więcej. Ten mechanizm działa również w przypadku uzależnień od substancji psychoaktywnych, czy innych uzależnień behawioralnych.

Aleksandra Pucułek: Uzależnić możemy się od gier, które mamy w komputerze, w telefonie, ale w tym uzależnieniu raczej nie chodzi o kontakt z innymi ludźmi. Natomiast FOMO jest z tymi kontaktami ściśle związane ściśle, prawda?

Sylwia Bryzek: Tak, jak zresztą sama angielska nazwa wskazuje fear of missing out, czyli lęk, strach przed byciem wykluczonym, ale właśnie bardziej w trybie informacyjnym. Śledzenie tych informacji oznacza również uczestnictwo w różnego rodzaju eventach, gdzie też jest jakaś interakcja społeczna. Tylko rodzą się pytania, czy taka interakcja jest dla nas w pełni wartościowa, czy daje nam rzeczywiście satysfakcję, czy zabezpiecza nasze potrzeby? A może jest to tylko próba dopasowania się do tych zewnętrznych, atrakcyjnych eventów, aby poprawić sobie samoocenę.

Aleksandra Pucułek: To jeszcze dopytam o skutki, ale od takiej społecznej strony...

Sylwia Bryzek: Paradoksalnie chyba najgroźniejsze skutki, oprócz tych związanych z somatyzacją, czy różnego rodzaju psychopatologiami, to są poczucie osamotnienia, wykluczenia, a w efekcie samotność, utrudnione relacje. To jest paradoks. Dążymy do tych kontaktów z ludźmi, ale na poziomie bardzo płytkim, co wpływa na utratę tych wartościowych relacji, często również rodzinnych. Zresztą, jak popatrzymy tak bardziej dogłębnie, na te mechanizmy uzależnień, to one zawsze wiążą się niestety z wykluczeniem społecznym.

Warto zacząć liczyć czas, jaki spędzamy w mediach społecznościowych. Statystyki biją na alarm. Większość nastolatków spędza w mediach społecznościowych lub w ogóle przed komputerem ponad 4 godziny dziennie, a co piąta osoba deklaruje, że jest to nawet ponad 8 godzin dziennie. - Sylwia Bryzek

Aleksandra Pucułek: A jak już ktoś ma FOMO, to co robić?

Sylwia Bryzek: Jeżeli jesteśmy na etapie, na którym nie jesteśmy w stanie sami tym zarządzać, to wskazana jest wizyta u specjalistów, na przykład u psychiatry, psychoterapeuty. Ważne jest też zapoczątkowanie różnego rodzaju działań, które mają na celu wyciszenie organizmu. Bo z FOMO wiąże się też wzmożone poczucie stresu. Kortyzol zalewający nasz organizm powoduje, że "uciekają" nam te pozytywne hormony. Warto więc zastosować różnego rodzaju techniki relaksacyjne, techniki oddechowe, medytację, jogę, czyli wszystko to, co pozwoli nam powoli wrócić do takiego dobrostanu psychicznego i możliwości zastanawiania się nad tym, co jest dla nas ważne w życiu, jakie mamy plany, jakie cele, co pozwoli mi czuć się dobrze samemu ze sobą.

Aleksandra Pucułek: A czy osoby z najbliższego otoczenia mogą jakoś pomóc?

Sylwia Bryzek: Ważne jest to, aby osoba z FOMO uświadomiła sobie, że ma problem. Rodzic lub partner takiej osoby może spróbować porozmawiać z nią, podsunąć jej różne informacje na ten temat, delikatnie zwrócić uwagę na to, ile czasu poświęca na śledzenie informacji w mediach społecznościowych, i jak reaguje, gdy zostaje odcięta od tych mediów. W takiej sytuacji zaleca się spokój, gwałtowne reakcje mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zachęcam do rozmowy w nurcie porozumiewania się bez przemocy, czyli wskazania problemu i uargumentowania, dlaczego próba rozwiązania go jest dla mnie ważna. Taka forma rozmowy pokazuje drugiej stronie, że problem nie jest wyimaginowany, tylko że jest to rzeczywista sytuacja.
W internecie są też różnego rodzaju testy, które mogą pomóc w zrozumieniu problemu. To jest zresztą ten paradoks. Z jednej strony ten Internet może być przyczyną problemów, a z drugiej strony oferuje dostęp do różnego rodzaju dobrych i ciekawych informacji, pomagających wyzwolić się z tego typu historii. Czasami przypadkiem trafiamy na jakieś informacje i okazuje się, że one w jakiś sposób skłaniają nas do refleksji.
Oczywiście są sytuacje życiowe, kiedy nie możemy całkowicie ograniczyć naszego kontaktu z mediami społecznościowymi, bo na przykład nasza praca jest z nimi ściśle związana, albo umożliwiają one nam kontakt z klientami. To jasne, że będziemy jakiś czas w tych mediach społecznościowych spędzać czas, ale tutaj również warto postawić sobie jakieś granice.
Coraz częściej słyszy się też o JOMO, czyli joy of missing out, czyli takim świadomym zrezygnowaniu z uczestnictwa w mediach społecznościowych, w tych eventach, nie do końca zgodnych z naszym ja i z naszymi potrzebami. To ma nas bardziej ukierunkować na te obszary, które pozwolą nam znowu cieszyć się życiem. Zresztą coraz więcej młodych ludzi mówi, że nie chce być w tych mediach społecznościowych, ale to się wiąże w ogóle z ich postawą, że chcą też mniej pracować, a więcej czasu spędzać z bliskimi, na łonie natury.

Redakcja poleca

Aleksandra Pucułek: Dziękuję za rozmowę.

Ważne!

W wychodzeniu z FOMO pomaga zasada tzw. małych kroczków. Zacznij od tego, że odkładasz telefon przynajmniej godzinę przed snem, a po przebudzeniu sięgasz po niego dopiero wtedy, gdy jesteś już po śniadaniu i porannej pielęgnacji. Kolejny krok to ustalenie, że z mediów społecznościowych, czy serwisów informacyjnych, "dla przyjemności" korzystamy jedynie przez godzinę dziennie. Wdrażając te małe kroczki, zobaczysz po kilku dniach, tygodniach ogromną zmianę. Przede wszystkim zrozumiesz, że niewiele cię omija i że twój świat się nagle nie zawali. Więcej może on nabrać nowych, ciekawych barw.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z psychiatrą, psychologiem.

Źródło: CHILLIZET