"Uśmiech naprawdę leczy". Terapia śmiechem jest coraz częściej stosowana w Polsce

9 min. czytania
Aktualizacja 01.05.2025
30.04.2025 13:14
Obserwuj nas w Google
---- ----

– Uśmiech leczy, poważnie. Naprawdę warto spróbować – przekonują Katarzyna Czereszewska i Agnieszka Pawlaczek z Fundacji Doktor Clown. Terapia śmiechem jest coraz częściej stosowana w Polsce. Jak działa i jakie korzyści przynosi?

Terapia śmiechem – na czym polega i jakie przynosi korzyści?
fot. Fundacja Dr Clown
--1-- ----

Jolanta Waligóra: Jakie mechanizmy sprawiają, że śmiech wspomaga proces leczenia?

Jest ich kilka i podzieliłabym je na te dotyczące ciała i te, wpływające na psychikę. Z mechanizmów fizjologicznych warto wymienić:

  • poprawę naszej odporności, ponieważ śmiech stymuluje aktywność limfocytów, które zwalczają wirusy i komórki nowotworowe.
  • Zwiększenie produkcji przeciwciał - regularny śmiech może podnieść poziom immunoglobulin, zwłaszcza IgA, która chroni błony śluzowe przed infekcjami.
  • Znane nam wszystkim uwalnianie endorfin, często nazywanych "hormonami szczęścia" - śmiech stymuluje wydzielanie tych naturalnych przeciwbólowych substancji. One z kolei łagodzą ból i wywołują uczucie przyjemności, co bezpośrednio wspomaga proces zdrowienia.
  • Redukcja adrenaliny i kortyzolu, czyli hormonu stresu. A niższy poziom stresu oznacza lepsze funkcjonowanie układu odpornościowego, co jest kluczowe w procesach leczenia.
  • Aktywacja układu oddechowego, ponieważ intensywny śmiech to forma ćwiczenia oddechowego. Głęboki wdech i wydech podczas śmiechu poprawiają dotlenienie tkanek i organów.
  • Poprawa krążenia poprzez stymulację przepływu krwi, co pomaga w dostarczaniu tlenu i składników odżywczych do komórek ciała, wspierając ich regenerację.

Jeśli chodzi o mechanizmy psychologiczne, warto tu wymienić:

  • odreagowanie stresu, który wywołują choroby. A on przecież pogarsza stan zdrowia.
  • Poprawa nastroju, co przekłada się na lepsze podejście do procesu leczenia i większą motywację pacjenta.
  • Zmiana perspektywy i budowanie odporności psychicznej, gdyż śmiech pomaga zdystansować się do problemu zdrowotnego, co zmniejsza uczucie przytłoczenia chorobą.
  • Śmiech wzmacnia relacje i łączy ludzi, skupia wokół chorego potrzebną mu pomoc i wsparcie. Dodatkowo pacjent, który jest w pogodnym nastroju, lepiej współpracuje z personelem i pozostaje z nim w dobrej komunikacji.

Pamiętajmy jednak, że śmiech jest cennym uzupełnieniem, a nie alternatywą dla konwencjonalnych metod leczenia. Jego siła leży we wspieraniu naturalnych procesów zdrowienia i poprawie jakości życia pacjentów.

Podsumowując, jakie korzyści psychiczne i fizyczne odczuwają pacjenci?

Przede wszystkim śmiech redukuje stres i lęk oraz obniża poziom kortyzolu i adrenaliny, pomagając pacjentom poczuć się spokojniej w obcym środowisku. Przekłada się też na lepszą jakość snu, który jest kluczowy dla procesu zdrowienia. Poza tym poprawia nastrój, przeciwdziała depresji i wzmacnia psychiczną odporność, pomagając w budowaniu pozytywnego nastawienia do leczenia. Śmiech odwraca też uwagę od dyskomfortu, a nawet łagodzi ból. Poprawia również funkcje oddechowe, krążenie i relaksuje mięśnie - po wybuchu śmiechu następuje głęboki stan relaksacji mięśniowej.

Czy terapia śmiechem naprawdę jest skuteczna? Rzeczywiście zauważyliście, że pacjenci szybciej dochodzą do zdrowia?

Przede wszystkim na pewno jest metodą bezpieczną, praktycznie pozbawioną skutków ubocznych i niezwykle ekonomiczną. Kolorowa grupa Doktorów Clownów osiąga w relacji z chorym efekty, które, jak pokazują badania, przyspieszają powrót do zdrowia, zwiększają motywację i przyczyniają się do optymalniejszej rehabilitacji. Mamy na to moc dowodów w naszej codziennej pracy w Fundacji Dr Clown. Badania kliniczne potwierdzają, że obniżony poziom hormonów stresu, zwiększona aktywność komórek odpornościowych oraz lepsze parametry oddechowe, które są wynikiem regularnego śmiechu, przyspieszają rekonwalescencję. U pacjentów po spotkaniu z Doktorami Clownami można zaobserwować mierzalne zmiany fizjologiczne. Szczególnie imponujące rezultaty widać u chorych po zabiegach chirurgicznych, gdzie terapia śmiechem przyczynia się do szybszego ustępowania bólu pooperacyjnego i krótszego czasu hospitalizacji.

Co ciekawe, efekty terapii śmiechem nie są tylko krótkotrwałe. Regularny śmiech wywołuje długofalowe zmiany w funkcjonowaniu układu odpornościowego. Badanie przeprowadzone na pacjentach onkologicznych wykazało, że ci, którzy uczestniczyli w sesjach terapii śmiechem, wykazywali lepszą odpowiedź immunologiczną w porównaniu z grupą kontrolną. Nie możemy też ignorować aspektu psychologicznego. Dzieci, które odwiedzamy, mają mniej ataków lęku podczas zabiegów i lepiej współpracują z personelem i przy rehabilitacji. Fizjoterapeuci zapraszają nas na zajęcia, bo kiedy dziecko jest rozbawione, ćwiczenia idą dużo sprawniej. Pacjenci dorośli również wskazują, że pozytywny stan psychiczny ma bezpośrednie przełożenie na ich samopoczucie, a my już wiemy, że stymuluje to procesy fizjologiczne i tempo powrotu do zdrowia.

Czy terapię śmiechem można stosować u każdego pacjenta, czy to rozwiązanie sprawdza się tylko w określonych przypadkach?

Terapia śmiechem, choć niezwykle korzystna, nie jest uniwersalnym rozwiązaniem dla wszystkich pacjentów. W większości przypadków przynosi pozytywne efekty, ale wymaga indywidualnego podejścia. Należy na przykład zachować ostrożność w przypadku pacjentów z ranami pooperacyjnymi, przepukliną, poważnymi schorzeniami układu oddechowego. U pacjentów z zaawansowanymi chorobami serca intensywny śmiech może stanowić obciążenie. Dlatego zawsze ściśle współpracujemy z personelem medycznym. Przed wejściem na oddział pytamy, jakie ma dla nas zalecenia i wskazówki, co do poszczególnych pacjentów.

Stosujecie terapię śmiechem w szpitalach w całej Polsce. Pomagacie dzieciom, dorosłym i seniorom. Jak to wygląda w praktyce – w jaki sposób rozbawiacie pacjentów?

Wolontariat w naszej Fundacji jest szczególny. Wolontariuszami zostają osoby o bardzo różnym charakterze i temperamencie, z różnorodnymi kompetencjami. Jest to bardzo ważne, ponieważ dzięki temu nasz zespół jest w stanie odpowiadać na różne potrzeby pacjentów. Generalnie, aby rozbawić drugą osobę, potrzebna jest ważna cecha, jaką jest dystans do siebie. Do tego odpowiedzialność za to, co robimy. Wierzę, że dobrą energią możemy się dzielić i to bez względu na wiek. Bo dodam, że wolontariuszem można zostać w każdym wieku.

Terapia śmiechem jest elastyczna, nie można jej wsadzić w żadne ramy. Nie posługujemy się jednym scenariuszem wizyty, bo na oddziałach spotykamy bardzo różne dzieci, rodziców i opiekunów, z różną energią, temperamentem i emocjami. Rozbawienie dzieci na oddziale szpitalnym jest czasem nie lada wyzwaniem, bo chorują, walczą z bólem i stresem. Istnieją jednak sposoby, aby uczynić ich pobyt przyjemniejszym, a nawet ciekawszym. Mamy pomysły, szkolimy się, poznajemy nowe techniki, wymieniamy doświadczeniami. Na pewno sprawdzają się nam mini gry, zabawy, sztuczki, kawały, psikusy, ciut magii, iluzji, a czasami tylko chwila uwagi i wciągająca rozmowa. Nasze stroje, ale i akcesoria sprawiają, że od razu pojawiają się uśmiechy, np. na widok balonowego pieska. Można zawsze improwizować, wykorzystać w zasadzie każdą rzecz w sali pacjenta, do tego potrzeba tylko ciut kreatywności. Prowadzimy również warsztaty i tworzymy e-booki, jak przetrwać pobyt w szpitalu. 

Oczywiście pamiętamy, że szpitale i placówki specjalne mają własne zasady i regulaminy dotyczące odwiedzin i rozrywki. Zawsze się do nich stosujemy i z wielką uważnością pracujemy na oddziałach, aby nie zakłócać przestrzeni innym pacjentom czy personelowi medycznemu. Potrafimy śmiać się po cichu! Uśmiech leczy, poważnie. Naprawdę warto spróbować.

Opowiedziała Pani, jak przebiegają takie wizyty u dzieci. Domyślam się, że stosujecie inne metody w przypadku osób dorosłych oraz seniorów. 

Tak, nasze metody są dopasowane zawsze do beneficjenta. Staramy się dostosować wizytę do sytuacji na oddziale szpitalnym, w placówce specjalnej, sali, do odwiedzanych osób, ich wieku, a czasami również do pory roku czy aktualnej pogody. Do dorosłych osób i seniorów tak naprawdę wystarczy zagadać na jakiś ciekawy temat albo opowiedzieć absurdalną historię czy kawał. Prawie zawsze udaje się wywołać uśmiech. Poza tym śmiech jest zaraźliwy. Jak Doktor Clown się śmieje, udziela się ta radosna atmosfera też innym. I to nie tylko pacjentom, ale też rodzicom czy opiekunom, personelowi medycznemu i lekarzom dyżurującym.

W przypadku seniorów starannie przygotowujemy się do wizyty. Tam jest mniej miejsca na spontaniczność. Tam potrzebna jest uważność. Pomagają rozmowy o tym i owym, zagadki, ciekawostki, a także po prostu potrzymanie za rękę. Warto zadbać o te relacje, bo odwiedzamy zawsze (no prawie) tę samą grupę osób. Oni już nas potem zapamiętują, wręcz na nas czekają. Przy pożegnaniu zawsze też dziękujemy za wspólnie spędzony czas. To wywołuje dodatkowy uśmiech.

Czy przychodzi Pani na myśl jakaś sytuacja związana z pacjentem, która z jakiegoś powodu najbardziej zapadła Pani w pamięć?

Takich sytuacji jest mnóstwo. Bardzo lubię te spotkania z pacjentami, bo po ich zakończeniu sama czuję się dobrze, jestem jakaś inna i mam więcej energii. Poza tym zmienia się punkt widzenia. Można potem z większym dystansem popatrzeć na świat. Chyba na zawsze zapamiętam wizytę u nastolatki, która była sparaliżowana. Oczywiście towarzyszyła jej mama. Z dziewczyną nie było kontaktu, siedziała na wózku. Nie dopytywaliśmy, jak zawsze, na co choruje. Piękna, młoda osoba, zadbana, modnie ubrana i zaopiekowana.

Jedynym bodźcem, który do niej docierał, to słowa. "Można do niej mówić, ona słyszy" – taki komunikat dostałyśmy od zatroskanej mamy. Zatem razem z drugim Doktorem Clownem chwilkę posiedziałyśmy, opowiadając, o tym, czym się zajmujemy i kogo odwiedziłyśmy tego dnia obok w salach. Opowiadałyśmy o naszych wizytach, o rozdawanych kolorowych noskach i reakcjach dzieciaków. Następnie główny atrybut Doktora Clowna – nosek we wszystkich kolorach – trafił na jej wózek. Chwilę uwagi poświeciłyśmy również mamie. Niezwykły był koniec wizyty. Gdy chciałyśmy się pożegnać, na twarzy dziewczyny pojawił się mały grymas, lekko skierowała też do nas swoją dłoń. Ten gest dobrze znany był tylko mamie. Z oczami pełnymi łez powiedziała, że tak córka się uśmiecha, gdy jest szczęśliwa, a to zdarza się bardzo rzadko. 

Co za wzruszająca historia! Mam łzy w oczach.

Same się też wtedy rozkleiłyśmy. Od tamtej pory obie mamy tę nastolatkę w sercu.

Wiemy już, że pacjenci uwielbiają Doktorów Clownów. A co o terapii śmiechem sądzą pracownicy szpitali i jakie zdanie na ten temat mają opiekunowie dzieci/seniorów? 

W badaniach, które zostały wykonane w 2024 roku we współpracy z Uniwersytetem w Białymstoku na grupie 212 osób, pracownicy szpitali, rodzice małych pacjentów i ich opiekunowie ocenili bardzo dobrze terapeutyczne znaczenie śmiechu, w tym nasze działania. Co szczególnie nas buduje, to fakt, że korzyści z wizyt Doktorów Clownów odczuwają wszyscy. Zauważalna jest poprawa atmosfery w szpitalu i poprawa kondycji psychicznej pacjentów oraz rodziców i opiekunów. Z tego samego badania wiemy, że opiekunowie i personel szpitala cenią Doktorów Clownów szczególnie za uśmiech, empatię i komunikatywność. Zdarza się też, że medycy sami dzwonią do nas z prośbą o wsparcie w szczególnych przypadkach. Taka sytuacja miała miejsce całkiem niedawno. Wówczas Doktorzy Clowni wspierali leczenie chłopca na oddziale intensywnej terapii z wykorzystaniem dogoterapii. Nieraz zwracają się też do nas szpitale z prośbą o prowadzenie zajęć z dogoterapii w sposób regularny. Środki na to pozyskujemy ze współpracy z firmą MARS Polska oraz ze zbiórek lokalnych. W tym roku na przykład rozpoczęliśmy zajęcia z dogoterapii w szpitalu w Warce, dzięki zbiórce zrealizowanej wspólnie z placówką medyczną i lokalnymi społecznościami.

Terapia śmiechem nie tylko wspomaga leczenie, ale stanowi też element profilaktyki zdrowotnej. Co my sami możemy dla siebie zrobić?

Przede wszystkim pamiętać, że mamy taki wrodzony dar. Niestety z biegiem lat bywa, że go zaniedbujemy. Dzieci śmieją się znacznie częściej niż dorośli - około 300-400 razy dziennie, podczas gdy typowy dorosły tylko 15-20 razy. Może więc warto np. powiesić sobie na lustrze karteczkę z napisem „Uśmiechnij się”, aby dobrze zacząć dzień? Uśmiechem witać innych? Otaczać się życzliwymi, pogodnymi osobami i regularnie oglądać komedie? Nie bójmy się również śmiać z samych siebie – to świetne ćwiczenie dla psychiki. Najważniejsze to pamiętać, aby wprowadzić śmiech do codziennej rutyny, traktując go jak witaminę – niezbędną dla zdrowia. Nawet kilka minut śmiechu dziennie to prosty sposób na wzmocnienie odporności, redukcję stresu i lepsze samopoczucie. To też droga, aby być fit, śmiech bowiem angażuje całe ciało jak gimnastyka - podczas intensywnego śmiechu pracuje około 15 mięśni twarzy i aż 80 mięśni całego ciała. Minuta energicznego śmiechu może być porównywalna do 10 minut ćwiczeń na rowerze stacjonarnym, jeśli chodzi o przyspieszenie tętna i spalanie kalorii.

Terapia śmiechem dopiero rozwija się w Polsce. Jakie są wasze największe wyzwania na najbliższe lata?

Terapia śmiechem jest w Polsce spotykana coraz częściej i coraz więcej mówi się o dobroczynnym wpływie śmiechu na nasz organizm i samopoczucie. My wiemy o tym od dawna – bazujemy na terapii śmiechem już 26 lat. Jesteśmy pierwszą polską fundacją, która wprowadziła ten rodzaj terapii do szpitali. Jako pierwsi podejmowaliśmy rozmowy z lekarzami i personelem medycznym o tym, że wykorzystanie pozytywnych właściwości śmiechu w procesie rekonwalescencji ma istotny wpływ na podwyższenie motywacji pacjenta do walki z chorobą, a co za tym idzie – na szybsze dojście do zdrowia.

To, z czym się dzisiaj mierzymy, to na pewno odbudowa całego zespołu wolontariuszy do liczby sprzed pandemii. Wcześniej zarządzaliśmy grupą, która liczyła ok. 800 wolontariuszy, dzisiaj jest to połowa. Szukamy nowych osób do regionów Fundacji w całej Polsce, ponieważ od tego zależy, ile dzieci, dorosłych i seniorów będziemy w stanie odwiedzić i z iloma nowymi placówkami będziemy mogli podjąć współpracę. Jednym słowem – chcemy zanieść uśmiech jak największej liczbie chorych. Z tym wiąże się także nasze kolejne wyzwanie, czyli stałe środki finansowe, które zapewnią regularne odwiedziny Doktorów Clownów u pacjentów. Fundacja Dr Clown nie działa akcyjnie, lecz prowadzi stały, całoroczny projekt odwiedzin chorych, który wymaga dużego organizacyjnego oraz logistycznego zaangażowania wielu osób.

Jak zatem zostać waszym wolontariuszem?

Żeby zostać jednym z Doktorów Clownów, wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy na naszej stronie internetowej. Po jego wysłaniu kontaktuje się z kandydatem koordynator – rozmawiamy, poznajemy się, a potem zapraszamy na szkolenie wprowadzające. Co ważne, pierwsze wizyty w szpitalach odbywają się zawsze z bardziej doświadczonymi wolontariuszami. Dzięki temu każdy może spokojnie wejść w tę rolę i odkryć swój własny sposób na wywoływanie uśmiechu u dzieci. Siłą Doktorów Clownów jest ich autentyczność i różnorodność ich historii, osobowości i temperamentów. Nie trzeba więc być zabawnym ekstrawertykiem, aby dawać wsparcie. Wszystkiego można nauczyć się u nas w czasie szkoleń oraz od doświadczonych Doktorów Clownów. Zapraszamy osoby w wieku 18-75+ lat.

Jak jeszcze można wesprzeć Fundację Dr Clown?

Naszą Fundację można wesprzeć na różne sposoby. Takim pierwszym, podstawowym jest z pewnością przekazanie 1,5% swojego podatku na naszą działalność, a także darowizny w ciągu całego roku. To pozwala nam sensownie planować działania. Zachęcamy również firmy do współpracy przy projektach CSR i wolontariatu pracowniczego. Mamy wieloletnie doświadczenie w tym zakresie i możemy razem wdrożyć ciekawe pomysły.

--------------------

Katarzyna Czereszewska - pedagożka, ekspertka Terapii Śmiechem, w Fundacji odpowiedzialna za relacje z Partnerami biznesowymi i działanie oddziałów lokalnych. Agnieszka Pawlaczek - Koordynatorka Regionalna Fundacji Dr Clown w Oddziale Dolny Śląsk.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET