Polacy romansują w pracy. Socjolożka: "Boją się dwóch rzeczy"

8 min. czytania
Aktualizacja 14.03.2025
14.03.2025 13:00
Zareaguj Reakcja
---- ----

Ilu Polaków przyznaje się do tego, że zdradziło partnera w pracy? Jaki charakter mają takie relacje i jakie są największe obawy osób romansujących w pracy? Zapytaliśmy o to Kasię Krzywicką-Zdunek z Socjolozki.pl, która niedawno przeprowadziła badania w tym temacie.

Romans w pracy
fot. Shutterstock
--1-- ----
  • Aż 19% Polaków i Polek przyznało się, że zakochało się w kimś z pracy, ale tylko 13% z nich skonsumowało ten związek
  • Chociaż romanse w pracy mogą prowadzić do konfliktów, wiele osób decyduje się na takie relacje, traktując miejsce pracy jako jedno z naturalnych miejsc poznawania przyszłego partnera/partnerki
  • Najtrudniejsze są chyba romanse hierarchiczne, gdzie jedna osoba jest podwładnym/ podwładną drugiej osoby. Jeśli taki związek się rozpadnie, konsekwencje mogą być przykre dla obu stron, choć częściej dla osoby będącej niżej w hierarchii

Jeremi Pedowicz: Dzisiaj porozmawiamy o romansach w pracy. Skąd się wziął pomysł, aby zbadać, jak takie relacje intymne między dwojgiem ludzi wyglądają w pracy?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Chciałyśmy spojrzeć na miłość, na romanse trochę z innej strony. Uznałyśmy, że te romanse w pracy to nadal trochę temat tabu, ale istniejący już od dawna (tylko nie mówi się o tym głośno). Chciałyśmy się temu przyjrzeć.

Wydaje mi się, że Polacy rzadko przyznają się do tego, że mają romans z kimś z pracy, że się w kimś zakochali lub że pojawiło się jakieś uczucie.

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: W naszym badaniu 19% Polek i Polaków przyznało się do tego, że zakochało się w kimś z pracy, ale ta relacja nie została jeszcze skonsumowana. Była to raczej miłość platoniczna. Natomiast 13% przyznało, że miało romans pracowy. Gdy zajrzymy w to głębiej, to zobaczymy, że te romanse mogą mieć różny wymiar. Mogą to być przecież związki dwóch osób, które nie są w innych związkach. Na takie relacje patrzymy zwykle przychylniej, chociaż kiedyś w korporacjach te restrykcje były większe. Jeśli jakaś para wiązała się ze sobą, to musiała zgłosić to w dziale HR.

Inaczej jest w przypadku romansu osób, z której jedna, albo nawet dwie, są w innych związkach, na przykład małżeńskich, partnerskich. Na takie relacje patrzymy już inaczej, oceniamy, czy to jest fair, czy nie, czy można wchodzić w takie relacje, czy nie.

Czy trudno było ankietowanym odpowiadać na te pytania? Czy trudno im było przyznać się do romansu?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: To była ankieta anonimowa. Może gdyby przyszedł ankieter do domu i zadawał takie pytania, to byłoby trudne, a wyniki zaniżone, ale w ankiecie anonimowej raczej nie ma takich problemów i łatwiej tu o szczerość.

A czy jest jakaś różnica demograficzna w kwestii romansów pracowych, to znaczy, czy w takie relacje chętniej wchodzą młode osoby, czy starsze?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Nie są to dramatyczne różnice. Młodsi częściej wchodzą w takie relacje, ale oni zwykle nie są jeszcze w trwałych relacjach, a praca jest dla nich jednym z tzw. punktów styku – tu mogą łatwiej kogoś poznać, a ta relacja ma szansę przerodzić się w miłość, w związek.

A jak wygląda romans pracowy w punktu widzenia hierarchicznego, bo inaczej wygląda ta relacja, gdy obie osoby są na podobnych stanowiskach, a inaczej, gdy romans ma dyrektor ze swoją asystentką, prawda?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Nie robiliśmy takiego szczegółowego badania, czy miałem/miałam romans z kolegą/koleżanką z pracy, czy szefem lub podwładnym... Ale osoby ankietowane miały możliwość opisania swojej historii w takim specjalnym okienku. Niektóre z nich rzeczywiście pokazywały jasne i ciemne strony tego typu relacji. Pojawiła się historia, w której dziewczyna miała romans z przełożonym i nie skończyło się to dobrze, bo gdy związek zaczął zgrzytać, to zaczęło to rzutować na ich zawodowe relacje. On przestał być dla niej miły, bardziej ją cisnął, w końcu została zwolniona. Tak więc trzeba brać takie rzeczy pod uwagę, wikłając się w taką relację. Nigdy nie wiadomo, jak ten związek się rozwinie, jaka będzie jego dynamika.

Redakcja poleca

To też może być problem, gdy dwie osoby nieustannie ze sobą przebywają: praca-dom, praca-dom. Ale zastanawia mnie jedna rzecz, czy ktoś napisał, że zakochał się w koledze/koleżance z pracy i uznał, że to odpowiednia pora, aby zmienić pracę?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Tak, zdarzały się takie historie. Niektóre osoby pisały: "poznałam męża/żonę w pracy i później ja (lub ona) zmieniłem pracę, aby było zdrowiej". Bo masz rację, jeśli przebywamy ze sobą cały czas, nie robimy sobie przerw, to na dłuższą metę nie jest to dobre. My znamy takie historie z życia. Kiedy pracowałyśmy w korporacjach, to widziałyśmy, jak niektóre związki się zawiązywały w miejscu pracy, ale wszyscy byli młodzi, bez żadnych obciążeń. Zwykle kończyło się to tak, że jedna z osób po prostu odchodziła na przykład do firmy konkurencyjnej.

A jak jest z romansami w pracy, ale w kontekście płci. Przypominam sobie badanie, którego wyniki były opublikowane w 2024 r., dotyczące między innymi zdrad, relacji na boku. Okazało się, że więcej mężczyzn niż kobiet się do tego przyznawało. Czy mężczyźni łatwiej w takie relacje wchodzą, czy chętniej się do tego przyznają?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Może rzeczywiście kobiety rzadziej to robią... Trudno mi wyrokować o szczerości respondentów, ale z tych badań można wywnioskować, że kobietom rzadziej się to zdarza albo bardziej się pilnują. Być może mężczyźni są bardziej podatni na pokusy... Nasze inne badanie, też z zeszłego roku, pokazało, co dla mężczyzn jest szczególnie istotne i co im daje taką moc działania. Chodzi o miłość partnerki, o szukanie kobiety, która go zrozumie. Stąd może te poszukiwania w miejscu pracy (łączą ich podobne doświadczenia). Mówi się, że gdy nie znajdziesz czegoś w lesie (w tym przypadku domu), to idziesz do innego zagajnika...

A na ile trwałe są te relacje? Bo jak już mówiliśmy wcześniej przebywanie ze sobą przez cały czas bywa męczące...

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Nie badaliśmy tego w ankiecie, ale czytając te indywidualne historie, wygląda na to, że te relacje mogą mieć rację bytu. Oczywiście trzeba sobie je przedefiniować, ustalić, jak będziemy teraz funkcjonować, czy nadal będziemy razem w tym samym miejscu, czy ja odejdę lub ty odejdziesz, czy jakoś to wszystko oddzielamy grubą kreską. Oczywiście nie zawsze się to da. To zależy od wielu czynników. Myślę, że te związki są tak samo trwałe, bądź nietrwałe, jak związki, które nie zostały zawiązane w pracy. Tutaj również bierze się pod uwagę nasze emocje, charaktery, to jak podchodzimy do pracy zawodowej, do życia. Może się okazać, że w pracy nam się świetnie układa, rozumiemy się doskonale, mamy te same wartości, a potem idziemy do domu i może się okazać, że jednej osobie przeszkadza to, że ta druga cały czas gada o pracy. Mimo tego, że rozumiemy się na tej płaszczyznie. Wszystko zależy od dynamiki związku.

Są badanie brytyjskie, w których zadano pytanie: czy zdarzyło ci się choć raz w życiu nawiązać romans w pracy i odpowiedzi twierdzące były na poziomie 40-60 proc. (badania były realizowane i w Wielkiej Brytani, i w Stanach Zjednoczonych). To pokazuje, że albo oni są bardziej otwarci na takie relacje, albo że praca jest miejscem, gdzie najczęściej poznaje się tę drugą osobę.

A czy w tych odpowiedziach indywidualnych pojawiło się jakieś wyznanie, które was zaskoczyło?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Była taka odpowiedź, która nas zszokowała. Jedna osoba napisała, że jest w takim układzie od 10 lat i wykorzystuje to, jak tylko się da. Mało tego, napisała, że ich partnerzy (tych osób romansujących) też pracują w tym samym miejscu, więc jest tam taki galimatias. Być może jest to jakiś układ, być może te strony wiedzą o tym... Nie mam pojęcia.

To, co nas zaciekawiło, to fakt, że 5% naszych respondentów przyznało się do tego, że zdradziło swojego partnera z kimś z pracy i – podobnie – 5% przyznało, że zostało zdradzonych przez partnera w ten sposób. Oznacza to, że co 20. osoba zraniła kogoś albo została zraniona przez swojego partnera czy partnerkę.

Redakcja poleca

A czy badałyście to, pod kątem branży? Czy jakieś zawody są bardziej "romansowe"?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Myślę, że branża nie ma znaczenia. To się odbywa wszędzie. Stereotypowo można by było wskazać korporacje, bo pracują tam różni ludzie, spędzają wiele czasu ze sobą przy różnych projektach, dłużej zostają w pracy, ale... to naprawdę może zdarzyć się wszędzie. Na przykład na wyjazdach służbowych. Jedna z naszych obserwatorek opisywała chyba branżę turystyczną, że za bramkami lotniska niektóre osoby wiązały się w tzw. pary wyjazdowe, a po powrocie rozstawały się i wracały do swoich domów. Myślę, że takich situationship, czyli takich układów romansowych, może być bardzo dużo. Często odbywa się to na zasadzie: nie mów nikomu, co się dzieje w domu, tyle, że to dotyczy pracy i nie wychodzi poza mury firmy.

Kiedyś się mówiło, że marynarz ma "żonę" w każdym porcie...

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: O... przypomniało mi się coś (śmiech). Ostatnio oglądałam materiał dotyczący Michaliny Wisłockiej. Jej ostatni partner był marynarzem i profesor Zbigniew Izdebski powiedział: "no wreszcie trafiła na swojego wybranka, który był tak bogato wyposażony w doświadczenie w każdym porcie" (śmiech).

A czy romans w pracy to nadal tabu?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Chyba coraz mniej. Mamy teraz taką narrację, że powinniśmy głośno mówić o swoich potrzebach, albo że nasze potrzeby są najważniejsze. Jeśli więc coś mi zgrzyta w moim związku, w którym jestem (bo najczęściej relacje osób będących w innych związkach mogą być tabu), to prędzej, czy później gdzieś to uzewnętrznimy w swoim związku. Powiemy: "dobra, słuchaj, zakochałem się/zakochałam się w koleżance, w koledze z pracy, więc powinniśmy zakończyć tą naszą relację, odbudowywać ją lub popracować nad nią". To mówienie o swoich potrzebach jest w obecnych czasach dużo silniejsze i dużo bardziej uzewnętrzniane niż było to 20-30 lat temu. Wtedy wiele osób miało romans w pracy, ale utrzymanie rodziny w takiej trwałości było priorytetem. Rozwody były wtedy dużo większym tabu niż obecnie.

Interesującym wątkiem jest też okazywanie sobie uczuć w miejscu pracy. Czy można się do siebie zwracać się per "kochanie", "misiu"?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: To zależy od ludzi, ale myślę, że lepiej zachować profesjonalne relacje, bo my jednak odgrywamy różne role społeczne. Inni jesteśmy w domu, inni w pracy, jeszcze inni na spotkaniach poza domem i pracą. Myślę, że takie "misiowanie" mogłoby też być źle postrzegane przez współpracowników. Są inne sposoby okazywania sobie uczuć. Możemy ze sobą dyskretnie korespondować na Messengerze, wyjść razem na obiad itd.

Jeszcze chciałbym porozmawiać o tym tabu. Wiem, że w Stanach Zjednoczonych jest zakaz randkowania profesorów ze studentami/studentkami. Myślę, że w środowisku akademickim takie rzeczy się zdarzają i są jeszcze większym tabu, bo może chodzić o jakiś rodzaj nepotyzmu, czy innych zachowań, które mogą wpłynąć na środowisko pracy i atmosferę w zespole. Zastanawiam się, czy takie romase w pracy, zwłaszcza te hierarchiczne, mogą być później odbierane jako mobbing?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Tego nie wiem. My sprawdzamy różnego rodzaju gierki korporacyjne i to wszystko zależy od środowiska pracy. Jest taka gra korporacyjna, która się chyba nazywa "silent e-mails" i chodzi o pomijanie w korespondencji osób, które gdzieś tam się nie wpasowują w nasz układ. Pomijamy je, nie wrzucamy ich na kopię, nie informujemy o spotkaniach itp. To może tak naprawdę dotyczyć każdego z nas (nawet osób nieromansujących w pracy) i to jest związane z kulturą korporacyjną. To może leżeć w naturze człowieka, w tym, jakie ma on relacje w pracy, czy coś takiego nam przeszkadza, czy nie. Jeśli chodzi o romanse, to raczej, jeśli coś nam przeszkadza, powinniśmy to zgłaszać do HR-u: "Nie chcę, aby Jasiek mówił do Gosi "misiaczku" na zebraniach, albo, by się przytulali na korytarzu. Takie zachowania źle wpływają na innych pracowników". Natomiast kwestia mobbowania... wiesz ona może mieć różne wymiary i to też jest zadanie dla działu HR.
Ale fajną rzecz poruszyłeś, mówiąc o tym środowisku hierarchicznym, bo to nie tylko środowisko akademickie, ale również szpitale, urzędy państwowe...

A czy w tych opisach relacji w pracy pojawiały się informacje, czego się respondenci obawiali, wchodząc w takie związki?

Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Dwie rzeczy się pojawiły w tych odpowiedziach anonimowych. Pierwsza to obawa, że romans wyjdzie na jaw i że to może przyczynić się do rozpadu mojego związku, że pojawią się problemy, jakieś dramatyczne sytuacje. Druga to obawa, czy ten związek przetrwa i czy to będzie jakoś wpływało na naszą przyszłość w tym miejscu. Co się stanie, gdy się na przykład rozstaniemy, czy będę dostawać gorsze projekty, czy będę musiał/musiała zostawać po godzinach, czy będę mieć więcej obowiązków, czyli to była taka obawa, że to może wpłynąć na naszą późniejszą relację.

Dziękuję za rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ audycja "Tylko dla dorosłych"/ rozmowę spisała i przeredagowała Monika Karbarczyk