Otwarty związek nie jest dla każdego. "Taka relacja jest prawdziwym wyzwaniem"
Niektórzy decydują się na otwarcie swojej relacji, by dać sobie przestrzeń na nowe doznania, na spełnienie potrzeb, które nie są realizowane w związku. Zdaniem ekspertki, bycie w takiej relacji jest niezwykle trudne i nie każdy potrafi się w tym odnaleźć. Dlaczego ludzie decydują się na otwarty związek, czym się charakteryzuje taka relacja, i czy da się później wrócić do takiej standardowej relacji? Tego dowiesz się z poniższej rozmowy z dr Julitą Czernecką, socjolożką miłości i singli z Uniwersytetu Łódzkiego, specjalizującą się w tematyce relacji i związków.
To była miłość od pierwszego podania ręki. Ona była w trakcie bardzo trudnego rozwodu, on był jej kolegą z pracy. Wspierał ją w trudnych momentach. Z czasem pojawiła się miłość i ogromna namiętność. Zamieszkali razem, planowali wspólną przyszłość. Byli parą przez dwa lata, ale po pewnym czasie do ich relacji wkradła się nuda i wzajemne pretensje. Starali się ratować swój związek, chwytali się różnych sposobów. W końcu postanowili się otworzyć na nowe osoby, założyli konta w popularnych portalach randkowych i zaczęli spotykać się z innymi ludźmi. Niestety okazało się, że to im nie wychodzi. On, mimo że był inicjatorem otworzenia się na innych, robił jej karczemne awantury, gdy umawiała się z innymi facetami. Natomiast nie widział niczego złego w tym, że sam spotyka się z innymi kobietami. W końcu rozstali się. Na czym polegają otwarte związki? Czy mają one – w dłuższej perspektywie – szansę powodzenia i o czym trzeba pamiętać, zgadzając się na taką relację? O tym rozmawiamy z dr Julitą Czernecką, socjolożką miłości i singli z Uniwersytetu Łódzkiego, specjalizującą się w tematyce relacji i związków.
Aleksandra Pucułek: Dlaczego ludzie decydują się na otwarty związek?
Julita Czernecka: Powodów może być bardzo wiele, ale zanim o nich opowiem, chciałabym powiedzieć, bycie w otwartym związku to niezwykłe wyzwanie i z pewnością taka relacja nie jest dla wszystkich. Ale wracając do pytania, myślę, że najczęstszą przyczyną jest znudzenie taką codzienną rutyną, a także różne potrzeby seksualne partnerów. Zdarza się, że po pewnym czasie relacja z partnerem, ta namiętność, wygasza się. To naturalny proces. Każdy związek jest cyklem, który się powtarza. To takie sinusoidy, raz jesteśmy na górze, raz na dole (śmiech). W kontekście naszej rozmowy dość śmiesznie brzmi, ale tak jest. Oczywiście tych powodów otwarcia związku może o wiele więcej.
Aleksandra Pucułek: Czym się charakteryzuje taki związek otwarty?
Julita Czernecka: Otwarty związek to relacja niemonogamiczna. Jest sporo rodzajów takich związków, np. poliamoria, o której dość często ostatnio się mówi. Może jednak to rozdzielę. Poliamoria to taki związek, w której wszyscy tworzący relację są w intymnej, bliskiej, powiedziałabym nawet miłosnej, relacji. Są tam emocje, uczucia. Taki związek może na przykład tworzyć jeden mężczyzna i dwie kobiety, albo jedna kobieta i dwóch mężczyzn, albo dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Na ogół wszyscy są heteroseksualni, ale zdarza się, że mężczyzna jest heteroseksualny, a jego partnerki są biseksualne, ponieważ je również musi łączyć pewnego rodzaju relacja.
Jednak w opisanej historii mamy do czynienia z innego rodzaju otwartym związkiem. To również relacja niemonogamiczna, w której jest główna para. Może to być małżeństwo, może to być długoletni związek (kohabitacja). Każdy z partnerów ma innych partnerów seksualnych. Czasami wiążą się z tym różnego rodzaju emocje. Pary, które żyją w tych niemonogamicznych, otwartych związkach, bardzo często czują potrzebę zaspakajania swoich potrzeb seksualnych, namiętności, flirtu. Jest to więc otwartość na to, by mieć partnera seksualnego innego niż mąż, żona, dziewczyna, chłopak. To może być jedna partnerka, czy jeden partner, a czasem jest ich kilka/kilku. Z tymi nowymi partnerami zwykle robimy to, czego nie robilibyśmy z mężem, żoną. I nie chodzi tylko o seks. Czasem chodzi o taniec, bo na przykład mąż lub żona nie lubi tańczyć, albo wyjście do kina. Oczywiście może być w tym jakiś element namiętności.
Znaną postacią, która od lat żyje w takiej otwartej relacji, jest Tilda Swinton, znana aktorka. Jeśli ktoś interesuje się tematem, niech sobie poczyta jej wypowiedzi na temat otwartych związków. Ona ma męża, dwójkę dzieci, ale wraz z mężem mają również innych partnerów. Wszyscy razem żyją w jednym domu.
Aleksandra Pucułek: Przyznam, że trochę mnie to dziwi. Jak znaleźć czas dla tych wszystkich partnerów/partnerek?
Julita Czernecka: Słyszałam, że niektóre osoby żyjące w niemonogamicznych związkach żyją z Excelem (arkusz kalkulacyjny), by sprawiedliwie dzielić czas pomiędzy partnerami.
Aleksandra Pucułek: Czy wszyscy wiedzą, że są w takim układzie?
Julita Czernecka: Bywa z tym różnie, ale z reguły tak jest. Związki niemonogamiczne otwarte zakładają, że wszystko jest w prawdzie i w zgodzie. Wszyscy się na to zgadzają i to jest różnica pomiędzy związkiem otwartym a zdradą. W tym ostatnim przypadku robimy coś poza świadomością, wiedzą naszego partnera/partnerki. W przypadku otwartego związku obie strony muszą się na to zgodzić.
Aleksandra Pucułek: Czy da się wrócić z otwartego związku do takiej standardowej relacji?
Julita Czernecka: Wszystko zależy od naszej świadomości. Osoby, które chcą się zdecydować na otwarty związek, muszą bardzo dokładnie ustalić reguły takiej relacji, aby nie doszło do zranienia. Trzeba to zrobić z dużą świadomością swoich własnych potrzeb, własnych granic. Trzeba wszystko ustalić, od początku do końca. Powiedziałabym nawet, że trzeba się zakontraktować i sprawdzać, czy stosujemy się do tych reguł. Ważne jest również to, aby pamiętać, że jako partnerzy główni jesteśmy dla siebie najważniejsi, że ta nasza relacja jest najważniejsza, nasze emocje, potrzeby w niej są najważniejsze i że mamy również prawo do zmiany zdania. Myślę, że otwierając związek, lepiej byłoby zacząć od jakiś drobnych rzeczy i sprawdzić, czy nam to naprawdę odpowiada.
Zdarza się, że czasem potrzebujemy takiego zasilania zewnętrznego, ale potem mówimy: "nie, to jednak nie dla nas, to nam nie pasuje". Czasem zakochujemy się kolejny raz w swoim partnerze głównym i znowu łączy nas wielka namiętność. W takiej sytuacji nie wyobrażamy sobie, aby w tej relacji były osoby trzecie.
Aleksandra Pucułek: A kiedy jedna ze stron stwierdzi, że to jednak nie dla niej, ale druga chce tkwić w takiej relacji?
Julita Czernecka: Wtedy dochodzi do otwartego konfliktu. Jedna osoba mówi o swoich potrzebach, druga o swoich. Pytanie, czy one są w stanie spotkać się gdzieś w tych swoich potrzebach, czy raczej będzie tak, że jedna z tych osób zrezygnuje z siebie na rzecz tego drugiego. Może się na przykład zgodzić, aby ten drugi partner żył w układzie otwartym, ale sam tak żyć nie będzie. Tyle że w takiej relacji ta osoba może czuć się coraz gorzej i ta sytuacja może się okazać dla niej mocno niekomfortowa. To się nigdy na dłuższą metę nie udaje, bo ten partner, który nie ma w sobie wewnętrznej zgody na otwarcie związku, czuje się mocno sfrustrowany.
Aleksandra Pucułek: A gdzie kończy się otwarty związek, a zaczyna zdrada? Czy w ogóle w otwartym związku możemy mówić o czymś takim jak zdrada?
Julita Czernecka: Tak, możemy mówić. Wszystko, co jest niedopowiedziane i nieuzgodnione z głównym partnerem, może być odczuwane jako zdrada. Bardzo często w badaniach (również moich) okazuje się, że ludzie wiedzą, czym jest zdrada, a czym nie jest, ale dla każdego to co innego może oznaczać. Dla jednych będzie to dotyk w miejscach erogennych, takich jak pośladek czy pierś, dla drugich może to być taniec z innym partnerem/partnerką, pocałunek, czy flirtowanie, a dla innych zdradą jest akt fizyczny.
Ale jest też zdrada emocjonalna, czyli na przykład dzielenie się intymnymi szczegółami z relacji partnerskiej, zwierzanie się innej osobie niż główny partner, czyli coś, co powinno być zarezerwowane dla tej podstawowej relacji. Jest też zdrada wirtualna, czyli seks bez dotyku, na przykład na kamerce. Jak widać, zdrada niejedno ma imię, i to my sami te imiona jej nadajemy. Niestety ludzie w związkach bardzo często nie dyskutują o tym, co jest dla nich zdradą, a czym nie jest, a szkoda.
Aleksandra Pucułek: Zazdrość. Czy związek otwarty ją wyklucza?
Julita Czernecka: Zazdrość jest naturalną emocją. Natomiast otwarty związek jest dla ludzi, którzy mają poukładane różne rzeczy w głowie, w sercu, w ciele, którzy mają wysoką samoocenę. Nie chodzi o to, aby ktoś był egocentryczny, czy narcystyczny, ale musi mieć poczucie własnej wartości. Bo kiedy otwieramy się na innych, to pojawia się dużo takich haczyków, które mogą powodować, że będziemy się źle czuć. Zazdrość to jakiś brak w nas. Pojawia się, gdy uważamy, że partner daje coś innej osobie, czego nam nie daje, albo czego my chcemy tylko i wyłącznie dla siebie. Dlatego wszystko musi być oparte na dogłębnej, sprawdzonej, wielowątkowej komunikacji.
Aleksandra Pucułek: Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/ podcast psychologiczny Psyche