Anja Rubik: mi też ktoś dosypał coś do drinka. To nie powinno się zdarzyć

8 min. czytania
Aktualizacja 08.05.2025
07.05.2025 16:14
Zareaguj Reakcja
---- ----

78% kobiet w Polsce doświadczyło lub było świadkami przemocy seksualnej podczas imprez – te liczby nie pozostawiają złudzeń. Dlatego powstała aplikacja HomeGirl, która ma na celu wsparcie kobiet podczas samotnych powrotów do domu. Dlaczego to tak istotne, opowiada Anja Rubik.

Anja Rubik
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/ East News
--1-- ----

Z raportu "Imprezowa Mapa Polski" wynika, że aż 78% badanych kobiet doświadczyło lub było świadkami przemocy seksualnej podczas imprez. Wiele z nich odczuwało strach podczas powrotu do domu. Odpowiedzią na ten problem jest aplikacja HomeGirl, stworzona przez fundację SEXEDPL, IT Girls, agencję Brain i Ubera. To narzędzie, które umożliwia łączenie się z innymi dziewczynami, znajdującymi się w pobliżu, które również wracają do domu – można do nich dołączyć, napisać, zadzwonić, a w razie zagrożenia użyć przycisku SOS, który łączy bezpośrednio z numerem 112. Dodatkowo użytkowniczki tej aplikacji mogą oznaczać miejsca, w których poczuły się niepewnie.

O potrzebie powstania takiej aplikacji, a także o potrzebie edukacji seksualnej z Anją Rubik, modelką, aktywistką i założycielką fundacji SEXEDPL, rozmawia Maks Behr.

Maks Behr: Czy w twoim rodzinnym domu były jakieś tematy tabu?

Anja Rubik: Nie, raczej nie. Tematy związane bezpośrednio z ciałem, nigdy nie były tabu w moim domu. Moi rodzice są lekarzami – weterynarzami, więc raczej w tych kwestiach panowała otwartość. Na przykład mój tata czasem przywoził mi do szkoły tampony, czy podpaski, gdy ich zapomniałam z domu. Ale... rodzice nie poruszali ze mną tematów związanych z bezpieczeństwem, ze stawianiem granic. Zostałam wychowana w takim klimacie poczucia strachu: "musisz uważać, bo różne rzeczy mogą ci się przydarzyć", "patrz jak się ubierasz, nie zakładaj zbyt krótkiej spódniczki", "wracaj do domu o odpowiedniej godzinie". Nie usłyszałam od nich, że mam prawo powiedzieć "nie" w każdej chwili, że to ja buduję swoje granice i że gdy je ktoś przekracza mogę powiedzieć "stop", a jeśli ta osoba nadal to robi, to jest to forma przemocy i mam prawo prosić o pomoc, zaalarmować kogoś. Takich tematów nie poruszano ze mną, nie dlatego, że to był temat tabu, tylko z powodu braku świadomości społecznej. W tamtych czasach takie tematy nigdzie się nie pojawiały, ani w prasie, ani w życiu rodzinnym. Od tego czasu bardzo wiele się zmieniło, z czego bardzo się cieszę.

A czy miałaś w sobie tę niezgodę na życie w ciągłym strachu? Czy buntowałaś się przeciwko temu, jak masz się ubierać, czy o której masz wracać?

Anja Rubik: Absolutnie nie. Przyjęłam, że należy nauczyć się z tym żyć, że aby przeżyć, musimy trzymać się pewnych reguł. Dopiero później, gdy zaczęłam wchodzić w tematy edukacji seksualnej, świadomej zgody i wracać pamięcią do różnych sytuacji, które mi się przydarzyły, to uświadomiłam sobie, że nie miałam w sobie tej odwagi, by powiedzieć nie. Zamiast tego na przykład podawałam zły numer telefonu, albo mówiłam, że idę do łazienki i uciekałam. Starałam się unikać konfliktów, jakiegoś starcia. Wtedy tak sobie radziłam, teraz zupełnie inaczej bym postąpiła.

Redakcja poleca

A gdy weszłaś w świat mody, świat ludzi dorosłych, to miałaś w sobie jakiś radar, jaką lampkę, która zapalała się w niebezpiecznych sytuacjach? Wtedy, dodam, nie było dostępu do internetu, do apliakcji, musiałaś zawierzyć swojej intuicji lub słuchać rad innych, starszych osób, prawda?

Anja Rubik: Zawsze miałam radar, zawsze miałam lampkę. Sama zaczęłam podróżować, gdy miałam 15 lat i latałam naprawdę daleko, na przykład do Japonii. Czasem spędzałam w tych miejscach miesiąc, dwa. Zawsze starałam się być bardzo uważna, wybierałam bezpieczne rozwiązania. Nie imprezowałam, wcześnie wracałam do domu, o ile była taka możliwość. Żyłam w takim strachu, ale do końca nie miałam świadomości, że w nim żyję.

A czy czułaś kiedykolwiek, że coś cię przez to omija?

Anja Rubik: Jako 15-latka byłam bardziej odpowiedzialna, niż w tej chwili (śmiech). Byłam bardzo poważna, wręcz nudna. Zaczęłam pracować i sama podróżować w bardzo młodym wieku. Wiedziałam, że rodzice obdarzają mnie ogromnym zaufaniem, czułam tę odpowiedzialność na plecach. Pewnie przez to ominęły mnie niektóre doświadczenia, przygody, które każdy nastolatek, czy nastolatka powinni przejść.

A patrząc z perspektywy czasu, czy uważasz, że są jakieś takie uniwersalne wartości albo uniwersalne zasady dbania o własne bezpieczeństwo, które warto przekazać innym młodym osobom?

Anja Rubik: Oczywiście, na przykład, jak pijemy drinka, to zawsze mamy go przy sobie, nie spuszczamy z niego oka. Gdy wychodzimy z imprezy, to zawsze patrzymy, czy ktoś za nami nie idzie, czy nas nie śledzi. Gdy wracamy do hotelu, to lepiej weźmy taksówkę. Opowiem ci pewną historię. Gdy miałam 15 lat i byłam w Paryżu, to starsza koleżanka – modelka – zabrała mnie do klubu nocnego. To było moje pierwsze doświadczenie tego typu. Duże przeżycie. Nagle podszedł do mnie jakiś facet i zapytał: "ile masz lat?". Powiedziałam: "17", a on na to: "nie sądzę, chodź". Zabrał mnie z tego klubu, wsadził w taksówkę, zapłacił za przejazd i kazał taksówkarzowi odwieź mnie do domu.

Miałaś dużo szczęścia...

Anja Rubik: Tak, masz rację. W tym klubie absolutnie nic się nie działo, abym potrzebowała zbawienia, czy ochrony, ale ten facet wiedział, że nie powinno mnie tam być i... miał rację.

A czy zdarzyły ci się jakieś niebezpieczne sytuacje?

Anja Rubik: Tak, wiele lat temu ktoś wsypał mi do drinka jakąś substancję. To było w Manchesterze, w klubie. Na szczęście byłam tam w towarzystwie przyjaciół, wśród ludzi, którym ufałam i którzy się mną zaopiekowali. Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, co się dokładnie stało. Po prostu nagle zaczęłam tracić przytomność, mimo że niewiele piłam. Na drugi dzień obudziłam się z ogromnym bólem głowy i nie do końca pamiętałam, co się tak naprawdę wydarzyło. Dopiero, kiedy zadzwoniłam do rodziców i powiedziałam tacie, jak się czuję, on mi uświadomił, że ktoś mi coś dosypał. Naprawdę na takie rzeczy trzeba bardzo uważać.

Oczywiście też zdarzały mi się takie historie, że ktoś mnie śledził, że szedł za mną. Myślę, że każda kobieta miała podobne doświadczenia. Dlatego myślę, że stworzona przez nas aplikacja HomeGirl jest tak potrzebna. Ma nadzieję, że dzięki niej każda z nas poczuje się bezpieczniej.

Oglądaj

A kiedy poczułaś, że chcesz założyć Fundację SEXEDPL?

Anja Rubik: To nie było zaplanowane w jakikolwiek sposób. Tak naprawdę wszystko zaczęło się od czarnych protestów. Brałam w nich udział i byłam zaskoczona, że osoby, które są przeciwne legalizacji aborcji, są również przeciwne edukacji seksualnej. To mi się nie kleiło. Przecież to w sumie jedyny sposób, aby zapobiec niechcianym ciążom. Za moich czasów edukcji seksualnej w szkołach nie było, miałam nadzieję, że teraz jest inaczej, ale okazało się, że się myliłam. Było "Przygotowanie do życia w rodzinie", ale te lekcje były nudne i każdy z nich uciekał. Poza tym podawano tam wiele wprowadzających w błąd informacji. Zaczęłam interesować się tym tematem, rozmawiać z psychologami, psycholożkami, seksuologami, i zrozumiałam, że nic się w tej dziedzinie nie zmieniło. To, co usłyszałam, mnie przeraziło, bo Polska ma najgorszy dostęp do antykoncepcji, jest najbardziej homofobicznym krajem w Europie, około 50% nastolatków nie zna odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące naszego układu rozrodczego. Jest bardzo niska wiedza na temat stawiania własnych granic, świadomej zgody. Jeżeli chodzi o przemoc, to – według raportów – królujemy w Europie.

Bardzo szybko zrozumiałam, że edukacja seksualna jest bardzo potrzebna, że nie dotyczy tylko bezpiecznego seksu, ale również zrozumienia naszego ciała, naszych emocji, a także akceptacji siebie, decyzji, jakie podejmujemy w życiu, naszego bezpieczeństwa. Ma ona ogromny wpływ na relacje, jakie budujemy, jakimi jesteśmy rodzicami. Uczy nas, jak być człowiekiem.

Kiedyś byłam w Cannes i poszłam na premierę filmu "120 Beats per Minute", który opowiada o innym temacie, ale jest tam wątek o początkach AIDS i o tym, że nie było informacji na temat wirusa, nie było edukacji i ten wirus między innymi dlatego zbierał swoje śmiertelne żniwo. Rząd nie angażował się w edukowanie, czy informowanie ludzi. Robiła to grupa aktywistów, która wpadała do szkół z ulotkami, próbując zmienić sytuację. Wyszłam z tego filmu bardzo nakręcona. Pomyślałam, że ja też będę wpadać do szkół z ulotkami na temat edukacji seksualnej. Bardzo szybko dotarło do mnie, że to proces trudny i powolny. Potem pomyślałam o platformach społecznościowych, które w dzisiejszych czasach są głównym źródłem edukacji i informacji. Przyznaję, że naiwnie myślałam, że kiedy naświetlę ten problem, wszyscy zrozumieją jak jest on ważny i wszystko się zmieni. Ale mimo sukcesu kampanii... nic się nie zmieniało. Wtedy rozumiałam, że jeśli chcę prawdziwych zmian, to muszę stworzyć coś, co działa na co dzień, coś co naprawdę wesprze Polki i Polaków. Tak powstała Fundacja SEXEDPL. (...) Cały zespół fundacji ma takie poczucie, że jak dzieje się źle, to musimy coś z tym zrobić, jakoś to zmienić. Szukamy rozwiązania. Na przykład teraz, jeżeli chodzi o przemoc, mamy różne rozwiązania. Z jednej strony antyprzemocową linię pomocy, która działa bardzo prężnie i wspiera ludzi, którzy doświadczyli przemocy, widzą przemoc, a nawet sami stosują przemoc. Równolegle stworzyliśmy aplikację HomeGirl, która będzie wspierać kobiety. Mamy też "Lekcje Bez Tabu", czyli scenariusze dla nauczycieli i dla rodziców. Dla nas najważniejsze jest, żeby znaleźć te rozwiązania.

Redakcja poleca

A co pomyślałaś, gdy po raz pierwszy usłyszałaś o aplikacji HomeGirl?

Anja Rubik: Ta aplikacja to był pomysł agencji Brain. Przyszli do mnie i powiedzieli, że mają taki pomysł, ale potrzebują wsparcia, by go rozwinąć. Potrzebują odpowiednich ekspertów, którzy pomogą przy tworzeniu tej aplikacji. My się tym tematem zainteresowaliśmy. Uznaliśmy, że to świetne rozwiązanie i piękny sposób na zbudowanie społeczności kobiet, które się nawzajem wspierają.

A czy ty udostępniasz swoją lokalizację? Bo z tych raportów dotyczących bezpieczeństwa wynika, że aż 78% kobiet boi się o swoje bezpieczeństwo, ale tylko 18% z nich decyduje się udostępnić swoją lokalizację lub nawiązać jakikolwiek kontakt, aby ktoś bliski wiedział, że "tutaj byłam, wróciłam".

Anja Rubik: Tak, ale z drugiej strony 50% kobiet nawiązuje kontakt ze znajomym, czy z rodziną, wracając samotnie do domu, więc jednak szukają tego wsparcia, takiej obecności drugiej osoby.
Pytałeś, czy udostępniam swoją lokalizację. Nie zawsze to robię, ale jak jestem w jakimś miejscu, gdzie czuję jakiś dyskomfort, nie znam miasta, coś mi nie pasuje, to oczywiście robię to.

Najbardziej zależy na tym, abyśmy edukowali na temat przemocy, zachowań w miejscach publicznych, abyśmy mówili, co jest ok, a co nie, co może sprawić drugiej osobie przykrość, czy wywołać u niej pewien dyskomfort, niepewność. Edukacja jest naprawdę ważna, aby ta zmiana społeczna zaszła.

Rozmawiajmy jak najwięcej na ten temat, nawet z osobami, które nie zgadzają się z nami. Spróbujmy im przedstawić tę sytuację z różnych stron, na przykład "a gdyby twoja córka, a gdyby twoja mama, a gdyby twoja siostra...". I nagle cały tok myślenia się zmienia. Ważne jest, aby mężczyźni reagowali, jak inni mężczyźni robią coś, co sprawia, że dziewczyna się boi. Miałam kilka takich sytuacji, na przykład wieczorem czekałam na taksówkę i nagle staje przy mnie facet, blisko, zbyt blisko. Serce mi zaczyna mocniej bić, ale nie chcę pokazać, że się boję. Zaczynam iść, a on za mną. W końcu okazuje się, że on sobie po prostu idzie, słucha podcastu, nie ma żadnych złych zamiarów, tylko nie zdaje sobie sprawy z tego, że jakaś dziewczyna się wystraszyła, że mógł jej dać trochę przestrzeni, miejsca. Tu nie chodzi o jakąś paranoję, ale sami wiemy, że różne rzeczy dzieją się na świecie (...).

Mam nadzieję, że wiele kobiet ściągnie aplikację HomeGirl, że stworzymy taką piękną społeczność, pokażemy, że Polki nawzajem się wspierają, że możemy być solidarne. To dopiero początek bardzo dużego projektu, który będzie wspierał kobiety.

Dziękuję za rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET