Overthinking. Kiedy nadmierne myślenie może prowadzić do paraliżu decyzyjnego?
Każdy z nas ma czasem natłok myśli, z którym nie może sobie poradzić. Problem pojawia się wtedy, gdy te myśli prowadzą do paraliżu decyzyjnego, komplikując nam życie. Czym jest overthinking? Jak rozpoznać patologiczne nadmierne myślenie? O tym rozmawiamy z Martą Sak, psycholożką w trakcie specjalizacji z psychoterapii, związanej zawodowo z ośrodkiem interwencji kryzysowej.
Wszyscy myślimy, kobiety może trochę więcej niż mężczyźni. Niektórzy jednak z myślenia uczynili sztukę życia, niekoniecznie z dobrym zakończeniem. Napisała do nas nasza czytelniczka – pani Justyna z Rybnika. "W tym roku kończę 30 lat i czuję, że doszłam do ściany. Dłużej tak żyć nie chcę. Niedawno rozstałam się z chłopakiem, którego bardzo kochałam. Przyczyną był mój strach przed przeprowadzką do innego miasta. On dostał dobrą pracę w Krakowie i chciał, abym razem z nim przeniosła się do tego miasta. Oświadczył się, ale ja zbyt bałam się przeprowadzki, zmian. Nie potrafiłam podjąć decyzji, co on odebrał jako "nie". Nie potrafiłam mu wyjaśnić, że to nie brak miłości, Ale zmiany, które się wiążą z przenosinami, m.in. zmiana pracy, opuszczenie domu, które jest dla mnie bezpieczną bazą, strach, że sobie w tym wielkim mieście nie poradzę, wciąż płaczę z żałości. Ale odkąd pamiętam, nigdy nie potrafiłam podjąć żadnej decyzji. Nawet najprostsze rzeczy wywołują u mnie natłok myśli. Ostatnio chciałam kupić koleżance prezent. Najpierw miałam problem z wybraniem czegoś odpowiedniego. Pojawiły się pytania: "Czy jej się to spodoba, czy na pewno to dobry pomysł, czy ona tego potrzebuje, jak ja jej to wręczę, a co powiem, jak ona to odbierze, co o tym pomyśli, etc." Kiedyś myślałam, że tylko ja tak mam, ale teraz wiem, że takich nadmiernie myślących, nadmiernie przejmujących się jest znacznie więcej. Co zrobić, by to zmienić? Chciałabym zawalczyć o swoją miłość, chciałabym zmienić coś w swoim życiu, Ale nie wiem jak". O nadmiernym myśleniu, czyli overthinkingu, porozmawiamy z panią Martą Sak, psycholożką w trakcie specjalizacji z psychoterapii, związanej zawodowo z ośrodkiem interwencji kryzysowej, a pracującą również w prywatnym gabinecie.
Monika Karbarczyk: Przyznam, że ten list tak trochę mnie zelektryzował. Może dlatego, że ja też jestem trochę nadmiernie myśląca. Czy często pojawiają się u Pani w gabinecie osoby, które mają ten problem?
Marta Sak: Nie jest to rzadkie. Zdarzają się osoby, które zgłaszają się stricte z powodu nadmiernego myślenia, ale znacznie częściej nie jest to bezpośredni powód zgłoszenia się po pomoc, albo niejedyny. Bywa, że jest to element szerszego problemu, na przykład wynikającego z jakichś doświadczeń z przeszłości, niekorzystnych doświadczeń rodzinnych, czy różnego rodzaju zaburzeń lękowych.
Monika Karbarczyk: Mówimy o nadmiernym myśleniu, to nawet chyba w psychologii ma swoją nazwę – overthinking lub paraliż analityczny. Czym jest to zjawisko? Czy to zaburzenie, objawy jakiegoś problemu?
Marta Sak: Overthinking to jest rodzaj trudności w funkcjonowaniu. Nie jest to zaburzenie samo w sobie, nie znajdziemy go w klasyfikacjach chorobowych. Ale mimo że nie jest to zaburzenie, to nie oznacza, że nie jest to poważny problem. Dla niektórych osób jest i to duży. W moim odczuciu duża część z tych osób jednocześnie spełnia kryteria dla zaburzeń lękowych, na przykład dla zespołu lęku uogólnionego. W takim przypadku overthinking jest objawem, wynikającym z lęku, że zrobię coś źle, że coś złego się wydarzy. Są też osoby, które nie spełniają kryteriów diagnostycznych dla zaburzeń zdrowia psychicznego, ale nie zmienia to faktu, że bardzo potrzebują pomocy, bo ten overthinking im utrudnia życie.
Monika Karbarczyk: Tak się zastanawiam, skoro nadmierne myślenie może być objawem jakiegoś zaburzenia, na przykład lękowego, to wiemy, co może być przyczyną. Ale jeśli to nie jest objaw zaburzenia, to skąd się ta nadmierna gonitwa myśli może brać? Z niepewności, z niskiego poczucia własnej wartości?
Marta Sak: Uśmiechnęłam się, bo w zasadzie to jest temat na kolejną, oddzielną rozmowę. Mówiąc krótko, tych przyczyn może być dużo, dużo więcej. Zacznę może od tego, że nie zawsze to intensywne myślenie, czy takie wnikliwe analizowanie przed podjęciem decyzji, jest problemem. Każdy z nas znajduje się w spektrum różnych cech. Mało jest ludzi, którzy są na przykład stricte introwertykami, albo stricte ekstrawertykami. Większość z nas gdzieś jest pośrodku continuum. Czasem na przykład lubi troszeczkę spędzić czas w swoim towarzystwie, czasem lgnie do innych ludzi. Podobnie jest z tym overthinkingiem. Tutaj też jest to całe continuum, od na przykład takiego bardzo spontanicznego podejmowania decyzji, impulsywnego wręcz, aż do poważnego paraliżu decyzyjnego, który prowadzi wręcz do zahamowania funkcjonowania w różnych obszarach. Zdarza się, że ktoś po prostu myśli trochę więcej niż inni, troszeczkę mu bliżej w kierunku tego overthinkingu na tym continuum, niż innym, ale jednocześnie nie przeszkadza mu to jakoś bardzo. Jest osobą normalnie funkcjonującą. To jest też cecha, która może wynikać z temperamentu (czyli takich wrodzonych cech, z którymi się rodzimy), z charakteru (z tego, jak zostaliśmy ukształtowani).
Natomiast w tych sytuacjach, kiedy jest już to problem i kiedy ktoś się przybliża do tego punktu, gdzie to rzeczywiście robi się, albo poważna trudność, albo już objaw zaburzenia, to tutaj przyczyną może być między innymi niskie poczucie własnej wartości. Tutaj pojawia się pytanie, skąd to niskie poczucie własnej wartości się wzięło? Bardzo często wynika to z niekorzystnych doświadczeń w tym okresie, kiedy nasz mózg najintensywniej się kształtuje. Mogą być to niekorzystne doświadczenia z rodziną, ale też z rówieśnikami, chodzi na przykład o przemoc rówieśniczą. Ona może zostawiać trwały ślad i odciskać piętno na życiu człowieka w dorosłości właśnie poprzez taki overthinking.
Jeśli chodzi o takie jednostki chorobowe, czyli o te sytuacje, kiedy overthinking jest objawem konkretnego zaburzenia, to najczęściej jest to objaw, zespołu lęku uogólnionego, fobii społecznej, czyli takiego bardzo silnego, bardzo nasilonego lęku przed oceną ze strony innych ludzi, przed interakcjami w ogóle z innymi ludźmi. Bywa też objawem niektórych zaburzeń osobowości, czyli takiego trwałego, nieadaptacyjnego wzorca zachowań, myślenia. Ten overthinking jest chyba najczęstszy u osób z zaburzeniami charakteryzującymi się albo nadmiernym perfekcjonizmem, albo właśnie takim unikaniem trudnych sytuacji, albo zależnością od innych ludzi.
Jeszcze jednym zaburzeniem, o którym tutaj warto wspomnieć, jest zespół stresu pourazowego. Jeżeli ktoś doświadczył jakiegoś pojedynczego, traumatycznego zdarzenia, to może to mieć przełożenie na wszystkie sfery życia, włącznie właśnie z podejmowaniem decyzji. Natomiast myślę, że pewnie częstszy związek PTSD z overthinkingiem, występuje w przypadku złożonego zespołu stresu pourazowego, czyli w przypadku takiego zaburzenia, które powstało u człowieka na skutek cyklu powtarzających się traumatycznych zdarzeń. Najczęściej jest to związane z przemocą domową. Jeżeli ktoś się wychowuje w przemocowym domu, gdzie rodzice są w jakiś sposób niewydolni wychowawczo, to może doświadczać objawów PTSD, mimo tego, że nie był na tej przysłowiowej wojnie, która zazwyczaj z PTSD jest wiązana.
Overthinking jest też możliwy w depresji czy w sytuacji obniżonego nastroju. Pacjenci czasem skarżą się na taką gonitwę myśli.
Overthinking, czyli ta gonitwa myśli, może też wynikać z ADHD, z takiego lęku przed oceną, lęku przed popełnieniem błędu. To jest dość charakterystyczny, wbrew pozorom, objaw ADHD, chociaż nieczęsto się o nim mówi w przestrzeni publicznej.
Monika Karbarczyk: To rzeczywiście bardzo ciekawe. Przyznałam, że ja też należę do osób, które lubią pomyśleć. Nie lubię podejmować decyzji nagle, pospiesznie. Lubię analizować, zadać sobie pytania, spojrzeć na dany problem, czy na jakieś wyzwanie, z różnych perspektyw i dopiero później na spokojnie podjąć decyzję. Czasem potrzebujemy trochę dłużej pomyśleć, na przykład, zanim kupimy mieszkanie na kredyt, czy podejmiemy decyzję o przeprowadzce. No i teraz się zastanawiam, jaka jest różnica między overthinkingiem, tym patologicznym nadmiernym myśleniem, a taką analizą?
Marta Sak: Rzeczywiście, zakup mieszkania na kredyt bez przeanalizowania tego byłby dość ryzykownym, czy nawet niepokojącym zachowaniem. Tak jak powiedziałam, overthinking nie jest zaburzeniem psychicznym samym w sobie, nie mamy więc jasnych kryteriów diagnostycznych, od kiedy ta psychopatologia się zaczyna. Ale jeżeli miałabym tak powiedzieć od siebie, to myślę sobie, że ważne jest to, czy to myślenie, analizowanie jest konstruktywne. W takim sensie, czy osoba, która myśli, która analizuje, w relatywnie szybkim tempie jest w stanie wyciągnąć jakieś wnioski z tego swojego myślenia. Chodzi o to, czy ona potrafi po takiej analizie przesunąć się choćby o centymetr bliżej swojej decyzji, czy nie. No bo jeżeli nie ma żadnego efektu płynącego z tego myślenia, no to rzeczywiście możemy powiedzieć, że jest to taki rodzaj paraliżu analitycznego. Dość ważne jest też to, ile pytań ktoś sobie zadaje, bo to jest charakterystyczne w overthinkingu tu lista pytań nigdy się nie kończy. W tym liście pani Justyny to padło. Ona szukając prezentu dla koleżanki prezentu, a potem wręczając go jej, miała gonitwę pytań. Nawet jeśli udało jej się znaleźć odpowiedź na jedno pytanie, to w głowie natychmiast pojawiło się kolejne, a potem kolejne, i kolejne. W takiej sytuacji to analizowanie nie ma końca, bo w końcu pojawiają się pytania, na które nie da się odpowiedzieć, bo pewnych rzeczy nie da się przewidzieć.
Dlatego dla własnego zdrowia psychicznego w zasadzie powinno się sprecyzować w głowie to, od czego zależy nasza decyzja. Jeżeli ktoś się zastanawia, nad zakupem mieszkania na kredyt, to na pewno warto się zastanowić nad tym, czy mamy wystarczające dochody, co zrobimy, gdy te dochody się zmniejszą, czy mamy wystarczającą poduszkę finansową, czy chcemy wiązać się na tyle lat z jednym miejscem zamieszkania, a co się może stać, gdy się na przykład przeprowadzimy się. To są konkrety, te pytania są, ale ich liczba jest ograniczona. To właśnie mam na myśli, mówić o konstruktywnej analizie, bo myśląc o tym, poszukujemy odpowiedzi w konkretnych obszarach, na konkretne pytania.
Natomiast w przypadku osób zmagających się z overthinkingiem występuje czasem zjawisko takiej galarety w głowie. Bardziej strachu, niż zadawania konkretnych pytań. Pojawia się gonitwa myśli, która nie ma logicznego ciągu.
Monika Karbarczyk: Czy ludziom nadmiernie myślącym łatwo jest żyć w naszym społeczeństwie? Przy tym oczekiwaniu, że te decyzje będziemy podejmować szybko, sprawnie, łatwo i bezkonfliktowo.
Marta Sak: To jest w zasadzie zabawna kwestia, bo z jednej strony rzeczywiście jest takie oczekiwanie, że będziemy sprawczy, efektywni. Natomiast przyjmuje się, że jedną z przyczyn overthinkingu, zarówno w Polsce, jak i w Europie, są uwarunkowania kulturowe. My żyjemy w społeczeństwie, w którym jest bardzo dużo norm, mówiących, co wolno, czego nie. Ich jest naprawdę bardzo, bardzo dużo. Ta lista norm się w zasadzie nie kończy. I to może generować taki lęk, że nie wiem czegoś ważnego, że przez to popełnię błąd.
Monika Karbarczyk: Czy potrafię się dopasować, prawda?
Marta Sak: Tak, dokładnie. Niektórzy mówią, że przyczyną overthinkingu może być też edukacja, w tym naszym polskim, takim staropruskim systemie. On nas uczy, że do podjęcia decyzji potrzebny jest nam zestaw konkretnych danych. Na przykład, by rozwiązać zadanie z matematyki, potrzebujemy konkretnych danych. Jest to poniekąd zdrowe, by szukać danych, a nie opierać się tylko na własnej intuicji.
Monika Karbarczyk: Ale ten system edukacji uczy nas też, że lepiej się nie wyróżniać, więc może ten overthinking kryje się pod lękiem, że podejmę, jakąś decyzję i tym samym wystawię się na świecznik.
Marta Sak: Tak, to też wiąże się z tym trochę. Wielu ludzi właśnie z powodu tych uwarunkowań kulturowych, traci w którymś momencie wiarę w swoją kreatywność. Wiarę w to, że może sobie zaufać, swoim zasobom, by jakiś problem rozwiązać. Jeżeli podejmujemy decyzje sami, to ta decyzja świadczy o nas w jakiś sposób.
Monika Karbarczyk: Mam koleżankę, która generalnie w życiu jest poukładana, ale nadmiernie myśląca w różnych kwestiach. Gdy gdzieś z przyjaciółmi wyjeżdżamy i proponujemy, by do nas dołączyła, to pojawia się mnóstwo pytań. My czasem już wrócimy z tego wyjazdu, a ona jeszcze się zastanawia, czy z nami jechać (śmiech). To oczywiście bywa zabawne, ona sama się z tego śmieje, ale częściej przeraża. Co powinno być takim sygnałem, czerwoną lampką, która powinna skłonić się taką osobę nadmiernie myślącą, by poszukała pomocy? Albo, czy można sobie z tym nadmiernym myśleniem samodzielnie poradzić?
Marta Sak: Jeżeli ktoś u siebie ten overthinking zauważa, czy przypuszcza, że to jest jego problem (albo znajomi czy rodzina podpowiedzą), to powinien sobie zadać takie fundamentalne pytanie: czy to jest coś, co przysparza mi w życiu cierpienia? Czy ja czuję, że moje życie wyglądałoby inaczej, lepiej, gdyby tego nie było? Bo tak jak już powiedziałam, my jesteśmy na tym continuum myślenia i analizowania. Być może ktoś, dzięki swoim wnikliwym analizom, rzeczywiście podejmuje lepsze, bardziej przemyślane decyzje. Ale czasem ten overthinking może też być taką metodą na ukrycie przed samym sobą jakichś swoich cech, potrzeb, których w jakiś sposób nie akceptujemy. I tu kłania się psychoterapia, która pozwala dojść do tego, kim tak naprawdę jesteśmy i to zaakceptować.
Wracając jeszcze do tego pytania, czy można sobie samodzielnie pomóc. Tutaj jest cały wachlarz możliwości. Jeżeli nie odczuwamy w tym momencie takiej bardzo silnej potrzeby terapii, jeżeli funkcjonujemy względnie dobrze, ale mamy problem w jednym obszarze życia, to warto zacząć pracę nad sobą od literatury samopomocowej. Jest mnóstwo rewelacyjnych, rzetelnych książek autorstwa psychologów, psychoterapeutów, które pomagają sobie z różnymi rzeczami poradzić. Polecam taką klasyczną pozycję "Umysł ponad nastrojem". Jest też taka książka "Podręcznik pracy nad lękiem". Tam jest dużo ćwiczeń, które można samodzielnie wykonać. Ale nie każdy lubi pracować z książką, więc wtedy warto zgłosić się do psychologa lub psychoterapeuty. Jeśli nadmierne myślenie jest naszym jedynym problemem, to kilka sesji z psychologiem, czy psychoterapeutą, wystarczy. Wyposażą oni nas w takie techniki radzenia sobie, które pozwolą mu żyć lepiej. Natomiast jeśli jest więcej kwestii do przepracowania, na przykład jakieś zaburzenia lękowe, to warto sięgnąć po psychoterapię.
Monika Karbarczyk: Tak sobie myślę, że takie życie z nadmiernym myśleniem jest naprawdę bardzo trudne. Świadczy o tym historia naszej czytelniczki, ale też i historia, mojej koleżanki, która miała problemy ze snem. Gdy kładła głowę na poduszkę, zaczynała się u niej gonitwa myśli, pojawiała się jedna za drugą, przemyślenia na temat tego, co się wydarzyło poprzedniego dnia. Gdy już w końcu udało jej się zasnąć, to budziła się znowu z gonitwą myśli, co ją czeka tego dnia, jak ona sobie z tym wszystkim poradzi. No, szczerze mówiąc, tak sobie myślę, że to jest negatywna konsekwencja tego nadmiernego myślenia, bo może negatywnie wpłynąć na stan zdrowia.
Marta Sak: Zgadza się. Dlatego, musimy sobie zadać to pytanie: czy ten overthinking nam utrudnia życie, czy czujemy, że jest to sfera do pracy. Bo jeśli overthinking wpływa na to, jak śpię, jak jem, czy mam apetyt, czy go nie mam, albo czy się nadmiernie objadam, żeby to nadmierne myślenie zagłuszyć, to pomoc jest konieczna. Wtedy warto poszukać pomocy.
Monika Karbarczyk: Czyli ten overthinking może dotyczyć każdego aspektu naszego życia? No, mówiłyśmy teraz o śnie, ale też o jedzeniu, bo zdarzają się takie historie, że ludzie nie wiedzą, co by chcieli zjeść, w co mogliby się ubrać, czy podjąć się tej pracy, czy nie...
Marta Sak: Overthinking może dotyczyć każdej sfery życia. Niektórzy nadmiernie się zastanawiają, w co się ubrać, nawet jeżeli wiedzą, że danego dnia nikogo nie spotkają. Generalnie overthinking jest w swojej naturze bardzo podobny, jak już powiedziałam, do zespołu lęku uogólnionego. Zespół lęku uogólnionego polega na tym, że człowiek zamartwia się o wszystko. Kiedy jedno zmartwienie znika, pojawia się kolejne. I z tym overthinkingiem jest bardzo podobnie. Osoby, u których on jest rzeczywiście już tak daleko posunięty, nie potrafią często podjąć decyzji w żadnym aspekcie, nawet takim najprostszym, jak: co będę jeść na śniadanie, czy płatki owsiane, czy płatki jaglane.
Monika Karbarczyk: To w takim momencie mówimy o paraliżu analitycznym?
Marta Sak: Tak. O paraliżu analitycznym możemy mówić wtedy, gdy ten overthinking negatywnie wpływa na nasze funkcjonowanie, czyli albo powoduje, że my prawie że w ogóle nie jesteśmy normalnie funkcjonować, bo przez godzinę się zastanawiamy, co zjeść na śniadanie, albo kiedy ten overthinking występuje tylko w jednej sferze, ale jest na tyle daleko posunięty, że bardzo utrudnia życie. Tak jak w tym przykładzie ze związkiem pani Justyny, naszej czytelniczki. Doszło do rozpadu tej relacji, bo pani Justyna nie potrafiła podjąć jednoznacznej decyzji.
Monika Karbarczyk: Czy overthinking jest powiązany z innymi zjawiskami, też zaczynającymi się od over, np. oversharing, overstimulation?
Marta Sak: Mogą mieć ze sobą coś wspólnego. W skrócie: oversharing to, w dosłownym tłumaczeniu, nadmierne dzielenie się, czyli na przykład ujawnianie takich intymnych informacji o sobie świeżo poznanym ludziom na imprezie. Co w konsekwencji może później prowadzić, do takiego kaca moralnego przed samym sobą.
Monika Karbarczyk: Natłok myśli: po co ja to zrobiłem/zrobiłam!
Marta Sak: Dokładnie, ale też takie poczucie przekroczenia, że czuję się sam naruszony, naruszona, chociaż to ja się zdecydowałam to ujawnić. Natomiast overstimulation to jest taki stan przebodźcowania, czyli stan, w którym na przykład byliśmy zbyt długo w gronie ludzi głośno zachowujących się (introwertycy dobrze to uczucie znają), czy kiedy za długo przebywaliśmy w pomieszczeniu zbyt dobrze oświetlonym. No i skutkiem tej nadmiernej stymulacji, tego przebodźcowania, jest szereg objawów psychicznych i fizycznych, m.in. mogą pojawić się takie myśli intruzywne, czyli wdzierające się do głowy bez woli tej osoby.
Konsekwencją oversharingu i overstimulation może być nadmierne myślenie, to po pierwsze. Po drugie, oversharing i overstimulation mogą wynikać z podobnych problemów ze zdrowiem psychicznym, bo mogą być to objawy zarówno ADHD, jak i na przykład zaburzeń osobowości różnego rodzaju. A po trzecie, te zjawiska, oversharing, overstimulation, overthinking, one mogą gdzieś wzajemnie z siebie wynikać, czyli na przykład ktoś nadmiernie myśli "Jestem totalnie przytłoczony, mam już serdecznie dość" i nie chodzi jeszcze do psychologa, do psychoterapeuty. No i konsekwencją tego może być to, że zwierza się ze swoich problemów, ze swojego paraliżu, ze swojego wyczerpania komuś, kto na przykład nie jest w 100% zaufaną osobą. Ktoś jest przestymulowany również tym, co jego głowa wyprawia. I nie ma takich dostępnych narzędzi jeszcze, technik, które by mu pomogły ten natłok myśli odpowiednio szybko wyciszyć, zanim to przestymulowanie nastąpi.
Monika Karbarczyk: A jeśli nasi czytelnicy teraz sobie pomyśleli: "To chyba mnie dotyczy". To gdzie powinni szukać pomocy? Jak przekonać do odwiedzenia psychologa kogoś kto boi się stygmatyzacji?
Marta Sak: Przede wszystkim, overthinking nie oznacza, że jestem wariatem, szaleńcem, czy osobą niepoczytalną, to pewna trudność w życiu, z którą psycholog może pomóc nam się uporać. Poza tym, psychologowie i psychoterapeuci, zapewniam, podchodzą z szacunkiem, empatią i ze zrozumieniem do trudności tych osób, które się do nas zgłaszają. Dobry psycholog, dobry psychoterapeuta nie ocenia. Co więcej, każdy psycholog i psychoterapeuta ma jakąś swoją przeszłość. Wielu z nas zmagało się w życiu z jakimiś problemami, czy z depresją, czy z lękiem.
Może wyjaśnię, jak taka wizyta wygląda. Pierwsze spotkania mają charakter zapoznawczy, podczas których można dopytać, jakimi metodami dana osoba pracuje (bo metody terapii są różne), czego może się spodziewać, ile mniej więcej w jego przypadku ta pomoc może potrwać. To też moment na to, by uzyskać informację zwrotną, czy warto się jeszcze na przykład zdiagnozować u psychiatry w kierunku zaburzeń lękowych albo ADHD. Czyli dowiedzieć się, czy overthinking jest problemem wyizolowanym i od razu możemy się nim zajmować, czy jest objawem innych problemów, które również warto przepracować w terapii długoterminowej (to są terapie dłuższe, które bardziej polegają na takiej rozmowie, na pracy na emocjach, na docieraniu do różnych trudnych spraw i oswajaniu się z nimi).
Warto porozmawiać z psychologiem czy z terapeutą, dopytać o wszystko, ale musimy pamiętać, że możemy go zmienić. Jesteśmy tylko ludźmi, z jednymi lepiej się dogadujemy, z innymi gorzej. Jedne metody pracy mogą nam bardziej odpowiadać, inne mniej. Takie sytuacje wcale nie należą do rzadkości. Natomiast nigdy nie powinniśmy się poczuć źle po takiej pierwszej konsultacji. Pamiętajmy tylko, by szukać pomocy u specjalistów, czyli ludzi, którzy mają odpowiednie kompetencje, bo skończyli psychologię, a w przypadku psychoterapii czteroletnią szkołę psychoterapeutyczną.
Monika Karbarczyk: A czy istnieje jakaś technika, albo nie wiem, jakiś sposób, na to, by ten natłok myśli samemu zatrzymać?
Marta Sak: Tak, istnieją takie metody i tutaj w pierwszej kolejności wspomniałabym o mindfulness, czyli o praktyce uważności, skupieniu się po prostu na wykonywanej czynności. Bycie tu i teraz. W internecie jest bardzo dużo takich praktyk uważności prowadzonych, czyli że ktoś nam mówi: " Teraz pooddychaj, skup się na oddechu, jeżeli twoje myśli poszły w jakąś stronę niezwiązaną z praktyką, to zaakceptuj to i na spokojnie wróć do praktyki". Polecam takie praktyki prowadzone, zwłaszcza na początku, kiedy zaczynamy z mindfulnessem. Taką praktykę uważności można stosować na przykład podczas mycia zębów, jedzenia, nawet leżenie w łóżku tuż przed snem.
Mindfulness daje bardzo dobre efekty, poparte licznymi badaniami naukowymi. Wskazują one, mindfulness pomaga obniżać poziom lęku, wspomaga leczenie depresji, poprawia jakość snu, jeżeli oczywiście jest systematycznie praktykowany.
Oczywiście są też inne techniki powiązane z taką świadomością siebie, świadomością swoje ciała, które też mogą pomóc. Na przykład trening Jakobsona, trening Schulza. Informacje o nich znajdziemy z pewnością w Internecie, wraz z filmikami instruktażowymi. To jest też bardzo dobre uzupełnienie dla terapii.
Monika Karbarczyk: Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/ podcast psychologiczny Psycha