"Fantazjowanie o zdradzie, nie musi oznaczać zdrady". O czym najczęściej fantazjujemy?
Fantazje erotyczne to temat tabu. Wiele osób nie chce lub nie potrafi o nich mówić. Tymczasem są one nieodłącznym elementem naszej seksualności i pełnią bardzo ważne funkcje w naszym życiu erotycznym. O czym najczęściej fantazjujemy? O czym mówią nasze fantazje i jak o nich rozmawiać z partnerem/partnerką? O tym rozmawiamy z Klaudią Latosik, terapeutką, edukatorką psychoseksualną, współautorką książki "Najlepsze przed tobą. O dojrzałej sztuce kochania".
Monika Karbarczyk: Każdy je ma, ale nie każdy chce o nich mówić lub wstydzi się o nich mówić. Fantazje, marzenia erotyczne. Czym one tak naprawdę są i po co one nam są?
Klaudia Latosik: Fantazje seksualne to są pewne mentalne obrazy związane z przeżywaniem erotyki, przyjemności, radości, seksualności, które pojawiają się w naszej głowie, w naszych wyobrażeniach. Fantazje seksualne to pojęcie bardzo szerokie, bo mogą one dotyczyć zarówno samego kontaktu seksualnego, samej aktywności seksualnej, jak i kontaktu z własnym ciałem, ze zmysłowością. Skąd się biorą fantazje? Ich źródłem mogą być nasze przeżycia z przeszłości, nasza historia seksualna, ale nie tylko. Czasem inspiracją mogą być filmy zawierające sceny erotyczne, literatura…
Monika Karbarczyk: Czy fantazją erotyczną może być marzenie o rycerzu na białym koniu?
Klaudia Latosik: Tak, to może być rycerz na białym koniu. Ale fantazją może być też wyobrażenie, że leżymy na plaży, opalamy się nago, a promienie słoneczne muskają nasze ciało, jest nam ciepło, jest nam przyjemnie. Piasek delikatnie otula nasze ciało. I to też jest fantazja erotyczna.
Monika Karbarczyk: Czyli wszystko, co nam po prostu sprawia przyjemność… No dobrze, fantazje to trudny temat, bo mówienie o swoich potrzebach, marzeniach, czy w ogóle o swojej seksualności nie jest łatwe. Albo mówimy o tym wulgarnie, albo wcale. Czy Pani ma podobne obserwacje?
Klaudia Latosik: Tak, rozmawianie o seksie wiąże się z dużym dyskomfortem, z niepokojem. To są trudne emocje, więc żeby jakoś sobie z nimi poradzić, zaczynamy o tym mówić albo żartobliwie, albo idziemy trochę w taką sferę bardziej medyczną, albo wulgarną.
Nie rozmawiając o seksie, nie rozwijamy też słownictwa, więc kiedy dochodzi do rozmowy na ten temat, nie czujemy się swobodnie.
W Polsce nadal jest wiele osób, które uważają, że seks ma służyć prokreacji, a nie przyjemności, odkrywaniu siebie, czy pokazywaniu swojej ekspresji seksualnej.
Monika Karbarczyk: A jakie jeszcze mogą być tego przyczyny? Czy to kwestia wychowania, norm kulturowych, strachu, że będziemy postrzegani jako osoby wyuzdane?
Klaudia Latosik: Przyczyn jest wiele. O seksie nie rozmawiało się w większości domów, więc wiele osób ma z tym problem. Zwłaszcza osoby w średnim lub starszym wieku. Skoro z nimi nie rozmawiano, to teraz oni również mają problem, by o tym swobodnie mówić.
Seks jest również uważany za temat tabu i wielu kojarzy się z zawstydzaniem. Komu z nas rodzice nie zasłaniali oczu podczas erotycznej sceny, czy nawet pocałunku w filmie? Kto z nas nie słyszał chociaż raz: "zamknij oczy", "nie patrz", "a fuj, jakie to okropne"? Dostawaliśmy taki przekaz, że ta sfera życia nie do końca jest ok, że powinniśmy czuć zawstydzenie. W Polsce nadal jest wiele osób, które uważają, że seks ma służyć prokreacji, a nie przyjemności, odkrywaniu siebie, czy pokazywaniu swojej ekspresji seksualnej.
Monika Karbarczyk: To mi przypomina historię, którą przeczytałam w Pani książce. Podczas warsztatów, które Pani prowadzi, jedna z kobiet wspomniała, że bardzo trudno jest jej mówić o sprawach intymnych, bo ciągle słyszała od swojej mamy, że jeśli będzie o tym mówić głośno, to nie znajdzie sobie mężczyzny. To ją na długie lata zablokowało i dopiero na tych warsztatach zrozumiała, że to się nijak ze sobą nie łączy. Dopiero wtedy poczuła taką wolność i ulgę.
Klaudia Latosik: Mit madonny i ladacznicy. On cały czas funkcjonuje w naszym społeczeństwie. Madonna to ta, która nadaje się na żonę i matkę, którą przedstawia się rodzicom i dziadkom. A ladacznica to ta wyuzdana, o której się marzy, z którą chce się realizować swoje pragnienia seksualne. No, ale ona się nie nadaje na matkę. Jest takie przekonanie, że nie da się tych dwóch ról połączyć i że mężczyzna odrzuci kobietę, jeśli pokaże ona swoją pełną ekspresję seksualną. Stąd wiele kobiet tłumi swoje prawdziwe potrzeby, prawdziwe uczucia i pragnienia.
Monika Karbarczyk: Mamy więc okazję powiedzieć z pełnym przekonaniem, że w fantazjowaniu nie ma niczego złego.
Klaudia Latosik: Nie ma niczego złego w fantazjowaniu. To naturalna aktywność, która dotyczy prawie całej populacji. Potwierdzają to badania dr. Justina Lehmiller, który pracuje w Instytucie Kinseya w Stanach Zjednoczonych. Przeprowadził on jedno z największych badań dotyczących marzeń i pragnień seksualnych. Okazało się, że ma je aż 97 proc. badanych.
Monika Karbarczyk: A czy wiadomo, o czym najczęściej fantazjujemy w zaciszu sypialni?
Klaudia Latosik: Nawiąże znowu do badań dr. Lehmillera, które było przeprowadzone na dużej grupie Amerykanów (wzięło w nim udział ponad 4 tysiące osób), ale do podobnych wniosków doszli badacze w Europie, np. w Holandii. Okazuje się, że bez względu na szerokość geograficzną (choć pewne skrypty kulturowe mają znaczenie), nasze fantazje erotyczne najczęściej oscylują wokół poniższych tematów (kolejność przypadkowa):
- seks z wieloma osobami, czyli trójkąty, orgie,
- potrzeba nowości, różnorodności, czyli o urozmaiceniu kontaktów erotycznych, np. o seksie w nietypowym miejscu, o nietypowej porze dnia (wszystko, czego nie doświadczamy na co dzień, dla jednych może to być seks pod prysznicem, a dla innych w samochodzie),
- BDSM, czyli uległości, dominacji, dyscypliny i zniewolenia,
- zmysłowy waniliowy seks, czyli taka emocjonalna, intymna relacja z bliską osobą, najczęściej z obecnym partnerem, partnerką,
- relacji niemonogamicznych, czyli o poliamorii, swingersach, związkach otwartych,
- płynności seksualnej, czyli osoba heteroseksualna ma fantazje dotyczące intymności z osobami tej samej płci.
To są najczęstsze tematy związane z naszymi fantazjami seksualnymi.
Monika Karbarczyk: Przygotowując się do tej rozmowy, przeglądałam różne fora, grupy dyskusyjne i jeśli była mowa o fantazjach seksualnych, to dość często pojawiało się pytanie: czy jeśli myślę o jakiejś intymności, bliskości z inną osobą niż mój partner/partnerka to jest to zdrada czy nie? Czy jesteśmy w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie?
Klaudia Latosik: Odpowiem: to zależy, od tego, jak ktoś definiuje zdradę (śmiech). Raczej nie definiowałabym fantazji o byciu z kimś innym niż obecny partner/partnerka jako zdrady. Badania mówią, że 50 proc. kobiet i 60 proc. mężczyzn ma takie fantazje i okazuje się, że te osoby nie zdradzają. To tylko fantazja, której celem jest intensyfikacja podniecenia.
Pytanie, dlaczego taka osoba w ten sposób fantazjuje. Być może ma potrzebę wprowadzenia jakiejś różnorodności do obecnego życia seksualnego.
Fantazje nie świadczą o naszych preferencjach seksualnych. One są, po pierwsze, przewidywalne, a po drugie bezpieczne – od początku do końca wiemy, jaki będą miały przebieg. To często taki idealny obraz seksu, dzięki fantazjom relaksujemy się. One są bardzo pomocne, zwłaszcza w sytuacjach, gdy nasz partner/partnerka muszą na jakiś czas wyjechać, albo gdy zaczynamy z kimś randkować. Wyobrażając sobie intymność z tą osobą, oswajamy ją sobie. Zdarza się, że ktoś fantazjuje, by poeksperymentować. Wyobraźnia jest dla takiej osoby bezpieczną przestrzenią, gdzie można sobie tę swoją seksualność eksplorować.
Monika Karbarczyk: A czy fantazje zmieniają się wraz z wiekiem? Jedna z pań na forum, które przeglądałam, napisała, że gdy była młodsza, jej fantazje dotyczyły osób w podobnym wieku. Teraz gdy jest w średnim wieku, fantazjuje o takiej dojrzałej relacji. Wydało mi się to ciekawe, bo wraz z wiekiem dojrzewamy, zmienia się nasze ciało i nasze potrzeby, możliwości.
Klaudia Latosik: Nasza seksualność jest niezmienna, bo towarzyszy nam od poczęcia, i zmienna, bo nasza historia seksualna się zmienia. Stąd te fantazje są inne, gdy mamy 20 lat, i inne gdy mamy 40 lat. Co więcej, są badania holenderskie, z których wynika, że w fantazjach często nie ma seksu, takiej typowej aktywności seksualnej. Wiele osób, zwłaszcza w starszym wieku, fantazjuje o bliskości, intymności, zatrzymania się i bycia z drugą osobą, czy nawet lepszym kontakcie z własnym ciałem.
Monika Karbarczyk: Cieszę się, że Pani o tym mówi, bo chciałam nawiązać do pewnych książek, o których ostatnio było głośno. Mam na myśli "50 twarzy Greya" czy "365 dni". Są to książki erotyczne, które podobno pokazują, o czym myślą i czego pragną kobiety. Wydaje mi się jednak, że pokazują one mocno zniekształcony i krzywdzący obraz pragnień kobiet. Nie każda chce być uległa, zdominowana, kontrolowana, wykorzystywana…
Klaudia Latosik: Niektóre o tym fantazjują, ale nie wszystkie. Badania z 2021 r. pokazują, że fantazje o zmuszaniu do aktywności seksualnej ma 57 proc. kobiet i 48 proc. mężczyzn heteroseksualnych. Tylko pamiętajmy o tym, że to tylko fantazje. To, że ktoś o tym myśli, nie oznacza, że chce, by wydarzyło się to w rzeczywistości. Podkreślę to jeszcze raz, fantazja jest kontrolowana i przewidywalna. My wiemy, co się w niej wydarzy. To daje nam poczucie bezpieczeństwa.
Jeśli fantazjujemy o znaczącym przekraczaniu norm społecznych, norm prawnych i kiedy czujemy, że bardzo chcemy je zrealizować, powinna nam się zapalić czerwona lampka.
Monika Karbarczyk: A kiedy nasze fantazje powinny nas zaniepokoić?
Klaudia Latosik: Kiedy fantazjujemy o znaczącym przekraczaniu norm społecznych, norm prawnych i kiedy czujemy, że bardzo chcemy je zrealizować. W takiej sytuacji powinna nam się zapalić czerwona lampka i powinniśmy udać się do seksuologa klinicznego, lub psychoterapeuty. Oni pomogą nam się z tym uporać.
Monika Karbarczyk: A czy powinniśmy o fantazjach seksualnych porozmawiać z naszym partnerem? A jeśli tak, to jak to zrobić?
Klaudia Latosik: Zawsze warto rozmawiać, bo – jak pokazuje pewne badanie, akurat przeprowadzone na kobietach – dzielenie się swoimi fantazjami znacząco przyczynia się do osiągania orgazmów, są one intensywniejsze. Odczuwanie przyjemności, radości z seksu znacząco wzrasta.
Zanim jednak podzielimy się z drugą osobą naszą fantazją, warto zastanowić się, jak my sami mamy się z tymi fantazjami, jak się z nimi czujemy, o czym są te fantazje i czy na pewno chcemy je zrealizować. Gdy to zrozumiemy, będzie nam łatwiej rozmawiać z partnerem/partnerką, pokazać im swój świat, swoją seksualność.
Musimy też brać pod uwagę wrażliwość naszego partnera/partnerkę. Jak ich przygotować do tego, by ich nie przestraszyć, zaskoczyć.
Monika Karbarczyk: Moja koleżanka prosiła, abym Panią zapytała, czy mówić mężowi o tym, że fantazjuje się o spotkaniu Keanu Reeves…
Klaudia Latosik: (śmiech) To zależy, jaka jest między nimi relacja, jak wygląda zazdrość. Niektórzy mężczyźni taką deklarację mogą przyjąć z humorem, inni mogą poczuć się zagrożeni. Wszystko zależy od pary. Jeszcze raz to powtórzę, to, że fantazjujemy o seksie z inną osobą, nie oznacza, że to zrobimy. To może być jakiś symbol, metafora, sygnał, że chcemy coś zmienić, urozmaicić coś w naszej relacji.
Monika Karbarczyk: A jeśli partner/partnerka nie są gotowi do słuchania o naszych fantazjach? Jak ich do tego powoli przygotować?
Klaudia Latosik: Przede wszystkim nie należy nikogo do niczego zmuszać, bo można osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego. Może się tak zdarzyć, że im bardziej będziemy naciskać, tym bardziej ta druga osoba będzie się wycofywać.
Kiedy czujemy, że nasz partner nie jest gotowy na rozmowę o naszych fantazjach, to spróbujmy podejść do tego w inny, delikatniejszy sposób, np. obejrzyjcie wspólnie film, w którym są różne sceny erotyczne. Takimi filmami mogą być "Dzika orchidea" czy "9 i pół tygodnia". Ten ostatni film to klasyk. Jest w nim scena, gdy kobieta (główna bohaterka) ma zawiązane oczy i jest karmiona różnymi pokarmami przez mężczyznę. Jeżeli mamy podobną fantazję seksualną, to puśćmy taki film i zapytajmy partnera/partnerkę, co o tym sądzi, czy ta scena mu się podoba. To może być pierwszy krok.
Monika Karbarczyk: A czy kobiece fantazje różnią się od męskich fantazji?
Klaudia Latosik: Trochę się różnią, ale nie aż tak bardzo, jak nam się wydaje. Kobiety może częściej fantazjują o takim waniliowym, zmysłowym seksie. Poza tym kobiety wyobrażają sobie siebie w przyszłości i dodają sobie cechy, których nie posiadają, a bardzo by chciały, np. że są bardziej pewne siebie, mają dłuższe nogi, większy biust. Ten wygląd u kobiet ma znaczenie. Natomiast mężczyźni fantazjują o sobie z przeszłości. Myślą o tych potencjalnych, ale niezrealizowanych możliwościach seksualnych. Na przykład kiedyś spotykali się z kimś i był potencjał na jakieś spotkanie seksualne, ale nie wyszło, więc teraz sobie fantazjują o tym, co by było, gdyby się udało.
Monika Karbarczyk: A czy te fantazje erotyczne jakoś nas definiują?
Klaudia Latosik: Nie, ale są częścią nas. Mówią o naszych potrzebach, nie tylko seksualnych, ale i emocjonalnych. Na przykład kobieta, która fantazjuje o seksie z większą liczbą osób, może mieć potrzebę adoracji, flirtowania.
Monika Karbarczyk: Wspomniała Pani, że do fantazji erotycznych przyznaje się 97 proc. osób, a co z tymi pozostałymi trzema procentami?
Klaudia Latosik: Część osób cierpi na zaburzenie, które polega na tym, że nie mają zdolności tworzenia w głowie mentalnych obrazów i to dotyczy nie tylko sfery erotyki, ale również innych sfer życia, na przykład podróżowania. Ale jest też grupa osób, które nie wiedzą, czym są fantazje i w związku z tym podały bezpieczną odpowiedź, że ich nie mają.
Monika Karbarczyk: Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET