Bunt nastolatka – to najtrudniejsza próba dla rodzica. Co zrobić, by nie zwariować?

9 min. czytania
Aktualizacja 13.02.2025
13.02.2025 17:34
Obserwuj nas w Google
---- ----

Bunt nastolatka to najtrudniejszy okres dla każdego rodzica. Dziecko zaczyna się wybijać na niepodległość, negować wszystko, w co do tej pory wierzyło. Jak przetrwać ten trudny okres i nie zwariować? Jak rozmawiać z dzieckiem, by nie generować nowych problemów? Na te pytania odpowiada Aleksandra Musielak, psycholog ds. dzieci i młodzieży.

Bunt nastolatka - jak to przetrwać?
fot. Shutterstock
--1-- ----
  • Bunt nastolatka to kolejny, ważny etap w rozwoju dziecka. Dzięki niemu staje się on autonomiczną osobą, która ma prawo do swojego zdania
  • Okres nastoletniego buntu to trudny czas dla rodzica, to swoisty test jego relacji z dzieckiem
  • Bez względu na to, co dziecko zrobi lub planuje zrobić, musi wiedzieć, że je akceptujemy, że dajemy mu prawo do posiadania swoich poglądów, ale to nie oznacza, że musimy akceptować wszystkie jego działania. Akceptacja nastolatka, nie oznacza z automatu akceptacji jego złego zachowania
  • Dowiedz się, jak postępować z buntującym się nastolatkiem. Rady udziela pani Aleksandra Musielak, psycholog ds. dzieci i młodzieży

Jedna z naszych czytelniczek – pani Bożena – napisała do nas na Facebooku: "Ktoś mi podmienił dziecko. Jeszcze wczoraj mówiło 'kocham cię mamusiu', przytulało się do mnie, dzieliło się swoimi myślami, a dzisiaj trzaska drzwiami, nienawidzi mnie i całego świata. Jak to przeżyć? Jak długo to potrwa? To dopiero kilka tygodni, a ja już jestem na granicy cierpliwości". O pomoc poprosiliśmy panią Aleksandra Musielak, psycholożkę, specjalistkę z zakresu psychologii dzieci i młodzieży.

Monika Karbarczyk: Czym tak naprawdę jest bunt nastolatka?

Aleksandra Musielak: To jest po prostu kolejna faza rozwojowa w życiu każdego człowieka i – w moim odczuciu – tak naprawdę najważniejsza faza rozwojowa, dlatego że jej zakończeniem powinno być ukształtowanie tożsamości młodego dorosłego i uzyskanie przez niego autonomii. Ten bunt jest potrzebny po to, aby ten młody człowiek stał się autonomiczną osobą.

Czyli to po prostu biologia?

Aleksandra Musielak: Tak, dokładnie i dlatego każdy z nas musi przez to przejść.

Czy zawsze jest to taki widoczny, charakterystyczny moment w naszym życiu?

Aleksandra Musielak: Każdy z nas się buntuje inaczej. Zawsze powtarzam rodzicom, że jeżeli nastolatek się buntuje, to należy się z tego cieszyć. Oznacza to bowiem, że jego rozwój przebiega prawidłowo. Oczywiście intensywność tego zjawiska będzie u każdego z tych młodych osób inna. U jednych ten bunt będziej widoczny, u innych mniej.

Wielu rodziców, z którymi rozmawiam, skarży się, że ma wrażenie, że ktoś im dziecko podmienił, bo z dnia na dzień zmieniło się ono z takiego fajnego, ugodowego, na nastolatka, który ze wszystkim jest w opozycji. Ale prawda jest taka, że przebieg tego buntu będzie zależał w dużej mierze od tego, jakie wcześniej były relacje między rodzicem a nastolatkiem, jakie w ogóle relacje były w rodzinie. To jest trochę taki sprawdzian dla nas, rodziców. To nie jest czas na wychowywanie dziecka, tylko – jak to kiedyś powiedziałam – na rozpakowywanie tej walizki, którą wcześniej pakowaliśmy.

To jak rozmawiać z takim nastolatkiem, by nie eskalować konfliktów?

Aleksandra Musielak: Po pierwsze, musimy pamiętać, że to jest taki czas, w którym nastolatek się sprawdza i to, że on lub ona są w opozycji do nas, jest całkowicie naturalne. Musimy też wiedzieć, że gdy nastolatek neguje wszystko lub prawie wszystko, co mówimy, neguje prawa świata, w którym żyje, podważa, jakieś fundamentalne wartości, dyskutuje o nich, to jest to pewna forma teatru. Nastolatek, jak aktor w teatrze, próbuje, przygotowuje się do roli. Jeśli nawet krzyczy do nas: "jesteś najgorszą matką", "jesteś najgorszym ojcem", albo "wszyscy mają lepiej ode mnie", czy "nienawidzę cię", to niekoniecznie to ma na myśli. Nasze dziecko sprawdza, jak my na to zareagujemy i to, co się wydarzy, w dużej mierze zależy od naszej umiejętności panowania nad emocjami, dojrzałości, zrozumienia tej sytuacji.

Mózg nastolatka jest w ciągłym rozwoju, on się stale przebudowuje, dojrzewa do około 25. roku życia (wtedy osiąga pełną dojrzałość w rozumieniu biologicznym) i te intensywne przemiany mózgu też nie pomagają nastolatkowi w zachowaniu równowagi emocjonalnej. Ba, nie pomagają mu też szalejące w jego organizmie hormony. Ja wiem, że to trochę taki wyświechtany slogan, ale tak jest. Każdy z nas, zwłaszcza kobiety, doświadczał burz hormonalnych. Nie było to przyjemne. Musimy sobie uświadomić, że u nastolatka w tym okresie buntu wszystko jest jeszcze bardziej zwielokrotnione. To wszystko tworzy taką mieszankę, która powoduje, że bunt nastolatka jest tak trudny dla nas rodziców w odbiorze.

Redakcja poleca

To jak pomóc sobie i nastolatkowi?

Aleksandra Musielak: Po pierwsze, przez zrozumienie, przez pogłębienie swojej wiedzy na temat tego etapu rozwojowego. Po drugie, przez zapytanie siebie: gdzie jest moja granica? Zastanowienie się, czy jeśli zabronię dziecku na przykład zrobienia tatuażu, czy przekłucia nosa, to, czy ono rzeczywiście tego nie zrobi (na zasadzie, że na złość mamie odmrożę sobie uszy). A jeśli zrobi, to jak ja na to zareaguję, jakie mam możliwości, skąd wynika ta jego potrzeba, czy jasno wytłumaczyliśmy mu, dlaczego mu tego odmawiamy, jakie może to mieć konsekwencje? A może lepiej mu na to pozwolić, ale zadbać o to, by zrobiło to w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach? Jeśli będziemy znać odpowiedzi na te pytania, to będziemy w stanie podjąć właściwą decyzję, która być może nie będzie zgodna do końca z tym, czego byśmy chcieli, ale będzie bezpieczna dla tego nastolatka. Pozwoli mu na uniknięcie dużo poważniejszych konsekwencji, które mogą pojawić się, gdy dziecko złamie nasz zakaz i zrobi coś wbrew nam, w ukryciu.

Właściwie można powiedzieć, że w tym przypadku działa zasada, mówiąca o tym, że zakazany owoc kusi bardziej. Jeśli więc zgodzimy się na to, aby nastolatek, oczywiście w ramach bezpiecznych dla siebie granic, działał, to on nie będzie miał powodów do buntu, prawda?

Aleksandra Musielak: Dokładnie tak. Nastolatkowie testują rodziców. Przychodzą, pytają o jakąś kontrowersyjną sprawę, chociażby o ten wspomniany tatuaż, czy kolczyk w nosie, by sprawdzić ich reakcję. Jeżeli więc zareagujemy spokojnie, zaczniemy bez emocji rozmawiać na ten temat, może nawet negocjować w stylu: "widzę, że to dla ciebie bardzo ważne, choć nie do końca zgodne z moim postrzeganiem świata, czy moimi wartościami, ale chcę o tym porozmawiać, zrozumieć powody tej decyzji, by znaleźć odpowiednie rozwiązanie", to dziecko będzie bardziej otwarte na rozmowę z nami.

Najważniejsze jest to, aby nastolatek czuł akceptację i otwartość ze strony rodzica. Oczywiście akceptacja nie oznacza, że akceptujemy wszystkie zachowania i decyzje dziecka, tylko że akceptujemy go jako osobę, mającą prawo do swoich poglądów. To oznacza również chęć zrozumienia jego potrzeb, jego sposobu rozumowania i sposobu podejmowania decyzji.

Nastolatkowie często nie rozumieją, co się z nimi dzieje, są równie zagubieni, co ich rodzice. Możemy więc spróbować im to wytłumaczyć, pomóc przetrwać ten trudny czas. Możemy powiedzieć: "Ja też kiedyś byłam/byłem nastolatkiem i również podejmowałem/ podejmowałam decyzje pod wpływem impulsu. To normalne i jest wynikiem tego, co dzieje się w twoim organizmie".

Niedawno spotkałam się z takim stwierdzeniem, że my rządzimy światem, a nami hormony.

Aleksandra Musielak: Tak, dokładnie! Nastolatkowie dojrzewają, a w ich organizmach coraz ważniejszą rolę odgrywają hormony płciowe. Cała ta równowaga hormonalna organizmu zaczyna się na nowo strukturyzować.

Rodzice często też mnie pytają, dlaczego nastolatki nie potrafią przewidywać konsekwencji swoich działań. Wtedy tłumaczę, że to wynika z niedojrzałości biologicznej mózgu. Tak jak wspomniałam on zmienia się do 25. roku życia, ale rozwija się od tyłu do przodu. Czyli najpierw rozwija się tzw. gadzi mózg, znajdujący się przy potylicy, a dopiero potem płaty czołowe, które są odpowiedzialne za kontrolowanie naszych emocji, przewidywanie, planowanie, czy nawet za szybkość reakcji. Skoro więc te płaty są ostatnim etapem rozbudowy naszego mózgu, to nie możemy wymagać od naszych nastolatków, aby one myślały w sposób taki, jaki my byśmy chcieli, czyli planując, przewidując, szacując ryzyko. Oni nie mają do tego (jeszcze!) narzędzi biologicznych.

Redakcja poleca

Jako rodzic, wiem, jakie to trudne. My jesteśmy w stanie przetrwać to kontestowanie naszych decyzji, czy nawet jakieś nieprzewidywalne reakcje ze strony nastolatka, np. trzaskanie drzwiami. Natomiast trudno nam zachować neutralność, gdy widzimy, że podejmuje on decyzje ryzykowne, które mogą zagrażać jego życiu. Co w takiej sytuacji robić: zakazać, czy pozwolić mu działać?

Aleksandra Musielak: Nie uchronimy dziecka przed takimi sytuacjami, bo to jest wiek, w którym ważniejsi bywają rówieśnicy i to właśnie pod tą presją rówieśniczą nastolatek najczęściej podejmuje pewne ryzykowne decyzje, np. o piciu alkoholu, zażywaniu jakichś substancji psychoaktywnych, czy o ryzykownych zachowaniach seksualnych. Eksperymentowanie też jest wpisane w ten wiek. Musimy o tym pamiętać.

Natomiast odwołam się do tego, co powiedziałam wcześniej, czyli że ten okres nastoletni, to moment, w którym sprawdzamy jakość naszych relacji z dzieckiem. Bo teraz możemy jedynie z nim rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać... Możemy też wyprzedzać pewne zdarzenia. Impulsem do rozmowy na temat ryzykownych zachowań może być jakiś film. Możemy podczas wspólnego oglądania zapytać, czy w twoim środowisku rówieśniczym takie zachowania też się zdarzają, czy byłeś/ byłaś świadkiem takich zachowań, czy takie rzeczy rzeczywiście się mogą zdarzyć, a może to jest przerysowane na potrzeby filmu. Rozmawiajmy spokojnie, bez oceniania, bez pouczania.

Ważne jest też to, abyśmy znali środowisko swojego dziecka. Nie bójmy się zapraszania innych nastolatków do domu, nie bójmy się bycia w kontakcie z innymi rodzicami. Im bardziej my jesteśmy w tym świecie, tym większą mamy szansę wiedzieć, co się tam dzieje. Im bardziej akceptujemy tych znajomych, tym bardziej jesteśmy w stanie mieć z nimi jakiś kontakt i przekazać im ważne dla nas wartości. Takie działania zaliczam do profilaktyki, zapobiegania pewnym sytuacjom. Ustalajmy też podstawowe zasady bezpieczeństwa. Powiedzmy dziecku: "Wiem, że czasami tramwaj, metro, pociąg mogą się spóźniać, ale proszę, abyś mnie o tym poinformował". Poprośmy, aby dziecko udostępniło nam swoją lokalizację i wytłumaczmy, że to nie chodzi o kontrolę, ale o poczucie bezpieczeństwa. "Jeśli coś ci się stanie podczas powrotu do domu i będziesz potrzebował pomocy, łatwiej będzie mi cię odnaleźć".

Musimy też dawać dobry przykład, zwłaszcza w kwestiach nadużywania substancji psychoaktywnych, na przykład alkoholu. My dorośli jesteśmy bardzo niespójni w tym, bo z jednej strony mówimy, że to jest złe, że szkodzi naszemu zdrowiu, a z drugiej strony, sami ten alkohol pijemy i to w dużych ilościach. Dzieci się uczą przez naśladownictwo, modelowanie. Jeżeli my pijemy alkohol, to nie oczekujmy od nastolatków, że one tego zachowania nie będą powielać. Pamiętajmy o tym, że uczymy się nie tylko przez to, co słyszymy, ale też przez to, co widzimy. Bądźmy dla dziecka dobrym przykładem.

To jest taki okres, kiedy przestajemy być dla dziecka autorytetem, a możemy się stać negatywnym bohaterem. Podsumowując to, co Pani powiedziała, to na ten bunt nastolatka każdy rodzic powinien zacząć się przygotowywać od momentu narodzin dziecka.

Aleksandra Musielak: Tak, dokładnie (śmiech). Życie człowieka dzieli się na różne etapy rozwojowe, to, jak będziemy przez te etapy przechodzić, zależy od nas. Albo będziemy tylko obserwatorami, albo towarzyszami dziecka. Ale ten pochód zaczyna się tuż po narodzinach dziecka.

Mam przyjaciółkę, która swoim nastoletnim dzieciom mówi: "Tobie ufam bezwzględnie, ale światu nie". Czy taka postawa, czy takie stwierdzenie, powinno paść z ust rodzica?

Aleksandra Musielak: Tak, to jest bardzo dobre stwierdzenie i proszę pogratulować swojej przyjaciółce, że ma takie mądre zdanie, które do swoich dzieci wygłasza. W tym zdaniu tkwi istota tego, co jest prawdziwym problemem w buncie nastolatka. My z jednej strony powtarzamy dzieciom, że im ufamy, ale z drugiej strony, nadmiernie je kontrolując, dajemy im sygnał, że jest zupełnie inaczej, że jednak im nie ufamy. Jesteśmy niespójni w tym przekazie. A więc powiedzenie: "Ufam tobie, ale jako osoba dorosła, bardziej doświadczona, wiem, że różne rzeczy w życiu mogą się wydarzyć, bo ono nie zawsze toczy się tak, jak my sobie to zaplanujemy", jest najmądrzejszą rzeczą, jaką przekazujemy dziecku.

A kiedy rodzic nastolatka powinien się zgłosić po pomoc do psychologa?

Aleksandra Musielak: To, co powinno wzbudzić nasz niepokój, to zauważalne zmiany w życiu, w zachowaniu naszego dziecka. Na przykład, gdy ono całkowicie odcina się od świata, zamyka się w pokoju, nie chce nas do niego wpuścić, nie rozmawia z nami, wycofało się też z kontaktów społecznych. Albo, gdy zbyt dużo czasu spędza przy telefonie, przy komputerze, albo gdy zmienił się mu apetyt, harmonogram snu, albo nastrój – dziecko staje się zbyt płaczliwe, albo zbyt pobudzone. Takie zachowania powinny nas zaalarmować. Tutaj muszą dodać jedną gwiazdkę, do harmonogramu snu. Nastolatkowie chodzą znacznie później spać niż dorośli, bo melatonina wydziela się u nich później niż u osób dorosłych. Oni nie są w stanie pójść spać o 22.00, bo ten cykl jest przesunięty o około 2-3 godziny. Ale jeśli dziecko w ogóle nie może spać, albo śpi dużo więcej niż do tej pory, to też powinno nas zaniepokoić.

Drodzy rodzice, pamiętajcie, że cokolwiek się dzieje w tym okresie nastoletnim, to stawką jest wasza relacja z dzieckiem. Ta akceptacja jest najważniejsza. Cokolwiek dziecko zrobi, musi mieć poczucie, że akceptujecie go jako niezależną osobę i to nie może się wiązać z akceptacją lub brakiem akceptacji jego zachowania. To są zawsze dwie oddzielne sprawy!

Bardzo dziękuję Pani za tę rozmowę. Pocieszające jest to, że ten bunt nastolatka po jakimś czasie mija i to, że istnieje sprawiedliwość dziejowa: kiedyś nasze dzieci też będą miały dzieci, które będą przechodzić bunt nastolatka.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ podcast Psyche