Automasaż twarzy odmładza skórę. Z tymi mitami warto się już pożegnać
Automasaż twarzy to dobry sposób na zachowanie skóry w dobrej kondycji. Obawy, że taka praktyka może ją rozciągnąć albo że niektóre typy skóry ją wykluczają to nieporozumienie. Czy można go robić codziennie albo na noc, wyjaśnia ekspertka.
Automasaż to jedna z najskuteczniejszych metod dbania o własną skórę, jej kondycję, ale też szeroko rozumiany well being całego organizmu – zapewnia Olga Szemley, twórczyni autorskiej metody naturalnego anti-agingu jogi twarzy i szyi, autorka książek „Rytuały piękna. Joga twarzy metodą Yogattractive” i „Yogatwarzy. Kompletny przewodnik po naturalnym liftingu twarzy”. Przymierzając się, a nawet stosując już automasaż, lepiej nie wierzyć w powszechnie krążące mity na ten temat. Oto 5 najczęstszych – rozwiewa je pionierka jogi twarzy w Polsce.
1. Automasaż może rozciągnąć skórę
Nie jest to zupełnie niemożliwe, ale jest niezwykle mało prawdopodobne. Aby tak się wydarzyły, trzeba by popełnić dwa kardynalne błędy:
- masować w nieodpowiednim kierunku, czyli zgodnie z grawitacją. Nigdy nie należy ściągać tkanek twarzy w dół, co jest bardzo intuicyjne. Wyjątkiem jest tzw. ścieżka limfatyczna po bokach twarzy i szyi, którą można delikatnie głaskać, żeby odprowadzić limfę chłonkę) w dół. Ku dołowi możesz również masować mięśnie żwacze
- zdecydowanie przekroczyć próg komfortu, naciskając i ciągnąc skórę mocno, szczególnie bez użycia olejku. Tutaj jednak również zdrowy rozsądek podpowiada, żeby tak nie robić.
– Tkanki twarzy, a więc skóra, powięź, mięśnie oraz tkanka tłuszczowa lubią gimnastykę. Warto zauważyć, że kultowe masaże polegają często na szczypaniu, ugniataniu, uciskaniu i podrzucaniu. Dzięki nim twarz staje się bardziej ujędrniona. Wyjątkiem jest tu skóra wokół oczu. Jej naturalna elastyczność jest niska, dlatego zanim nauczysz się paru trików automasażu dla redukcji worków i opuchlizn pod oczami i wokół nich, warto sięgnąć po akcesoria, które wykluczą błędy i bezpiecznie zrobią lifting oczom, np. jeżyki do akupresury i roller galwaniczny – wyjaśnia Olga Szemley.
2. Cery naczyniowej nie wolno masować
To również nieprawda. Dlaczego? Bo cera naczyniowa występuje często tylko w obrębie policzków – resztę twarzy, szyi i dekoltu można więc śmiało masować, stosując praktycznie wszystkie znane techniki. Chcąc lekko stymulować strefy naczyniowe bez ryzyka pęknięcia ścianek naczyń, wystarczy nie doprowadzać do bardzo silnego ukrwienia. Ważne by zastosować delikatne formy masowania z użyciem dobrego serum lub specjalnego olejku do masażu.
– Cera naczyniowa nie jest problemem, który należy rozwiązywać tylko poprzez kosmetykę. Jej źródło tkwi w lekko lub poważnie rozszczelnionych jelitach. Oznacza to konieczność zastosowania odpowiedniej diety, eliminującej kazeinę mleczną oraz zboża. Kolejny ważnym krokiem może być suplementacja kolagenem, który nie tylko pogrubi skórę, aby naczynka mniej prześwitywały, ale odbuduje wyściółkę jelit, która zbudowana jest właśnie z kolagenu – mówi ekspertka.
3. Do masażu twarzy trzeba mieć profesjonalne umiejętności
W większości słynących z dbałości o cerę krajów azjatyckich masują się niemal wszystkie kobiety. Tam od stuleci wiadomo, że to dobry sposób, by zachować młodość skóry. Każdy może i powinien nauczyć się krótkich, niekoniecznie wymagających fachowej wiedzy automasaży, bo już 5-7 minut praktyki sprawia, że cera ożywa na wiele godzin.
– Kiedy my zajmujemy się już czymś innym, nasz skóra nadal pracuje: ze zwiększoną intensywnością zachodzą w niej procesy regeneracji i odżywienia tkanek, a także wchłaniania kosmetyków. Akcesoria do masażu, np. masażery, pomagają zrobić skuteczny i intensywniejszy masaż w sposób nie tylko bezpieczny, ale i niezwykle prosty – zapewnia Olga Szemley.
4. Masażu twarzy nie należy robić codziennie albo na noc
Trwający ponad godzinę, dość intensywny masaż w salonie kosmetycznym może rzeczywiście wymagać nawet 7-10 dni odpoczynku dla twarzy. Automasaż natomiast, w założeniu krótki i nie przekraczający granicy komfortu, będzie bardzo korzystny nawet na co dzień.
Jak wyjaśnia specjalistka od masażu twarzy, silny drenaż limfatyczny, a więc typowo „gabinetowy”, rzeczywiście nie jest polecany na noc, ponieważ potrzeba wtedy paru godzin aktywności mięśni całego ciała, które pompują i odprowadzają chłonkę. Gdy się idziemy spać, nasz „pompa” również odpoczywa, więc można obudzić się z obrzękniętą twarzą. Tymczasem autodrenaż, wykonywany regularnie wieczorem, może tylko pomóc, ponieważ reguluje on pracę układu limfatycznego. Po takim masażu można więc spokojnie iść spać.
5. Masaż twarzy zajmuje mnóstwo czasu
Na dobre nawyki warto znaleźć czas. Skoro udaje się znaleźć 10 minut na gimnastykę, przygotowanie zdrowego posiłku czy umycie zębów, to warto do tego dodać kilka kolejnych na automasaż twarzy, który również przekłada się na dobre samopoczucie, kondycję, a długofalowo – na wygląd.
– Automasaż wymaga od nas dosłownie kilku minut. Dodatkowo, jest kilka technik, które wyjątkowo łatwo włączysz w swoją rutynę: poranną lub wieczorną. Te techniki to automasaż „na serum”, które i tak przecież stosujesz. Kolejność działań jest następująca: mycie/demakijaż, tonizacja, nakładanie serum, masaż właściwy, ewentualnie krem lub podkład, SPF, makijaż. Jeśli stosujesz tapping, jeżyki czy roller galwaniczny, nie musisz stosować oleju i ryzykować przetłuszczenia włosów. Chwila i gotowe – zapewnia Olga Szemley.
Źródło: CHILLIZET