Pięć języków miłości. Każdy z nas może w inny sposób wyrażać uczucia
Języki miłości – czym one w ogóle są? Jak powinniśmy komunikować swoją bliskość i intymność? Jakie mogą być sposoby wyrażania miłości i zaangażowania? O tym rozmawiamy z Darią Kamińską, psycholożką, seksuolożką, terapeutką par.
Jeremi Pedowicz: Języki miłości – co to w ogóle jest?
Daria Kamińska: Języki miłości to koncepcja, która została stworzona przez amerykańskiego terapeutę par, pastora Gary'ego Chapmana. Rozpowszechnił ją w serii bestsellerowych książek. Przyznaję, że na początku podchodziłam do tej koncepcji dość sceptycznie, ale z czasem okazało się, że języki miłości odnoszą się do tego, jak chcemy, by okazywano nam miłość i jak sami ją okazujemy. Niektóre badania naukowe potwierdzają tę koncepcję, ona rzeczywiście może mieć znaczenie dla satysfakcji ze związku i czasu jego trwania.
Mamy pięć języków miłości. Zastanawiam się, czy jeśli ktoś komunikuje się językiem numer jeden, a ktoś inny językiem numer cztery, to czy się dogadają? Czy ta ich wspólna relacja ma w ogóle jakiś sens? Czy te języki się ze sobą wykluczają?
Daria Kamińska: W swoim gabinecie obserwuję, że języki miłości mogą być ze sobą kompatybilne, i nawet jeśli są one różne, nie jest to problemem. My, jako ludzie, jesteśmy różni, mamy różne temperamenty, osobowości, doświadczenia życiowe, więc trudnością nie jest to, że my się różnimy, tylko to, jak rozumiemy te różnice. Czy je dostrzegamy, akceptujemy i czy potrafimy, w jakiś sposób się uelastyczniać w tych naszych relacjach. Jeśli jedna osoba, jak mówisz, mówi językiem numer jeden, a druga numer cztery, to one nie stoją ze sobą w sprzeczności, o ile te osoby mają świadomość tego i potrafią na te języki odpowiadać.
A czy jest łatwo dostosować się do czyjegoś języka miłości?
Daria Kamińska: Z moich obserwacji wynika, że na początku jest nam bardzo łatwo, ale to dlatego, że jesteśmy w fazie zakochania się i mamy różowe okulary na nosie. Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni do tej drugiej osoby, bardzo nam na niej zależy, i dlatego wchodzimy w taką symbiozę. W tym okresie wydaje się nam, że jesteśmy bardzo podobni do siebie, jesteśmy wyczuleni, aby wychwytywać te podobieństwa. Wtedy nie widzimy różnic.
Trudność pojawia się wraz ze stażem związku. Nagle okazuje się, że jednak się różnimy, że nie myślimy podobnie we wszystkich sprawach. Zaczynamy dostrzegać, że ta druga osoba nie czuje tak, jak my. Gdy sobie to uświadomimy i świadomie zdecydujemy, że chcemy pracować nad naszą relacją, nad związkiem, to jesteśmy w stanie zaangażować się w to, by wyjść naprzeciw tej drugiej osobie i jej językowi. Tak jak wychodzimy naprzeciw innym różnicom, które dotyczą naszego związku.
Czy w takiej komunikacji zawsze musi dominować jeden język, czy raczej możemy brać jakieś elementy z różnych języków i tworzyć swój własny, indywidualny sposób komunikacji?
Daria Kamińska: Rzeczywiście, my czerpiemy trochę z każdego języka, ale zwykle jest jeden, ten dominujący. Tu może pojawić się trudność, gdy każdy z nas posługuje się innym językiem, bo my nie tylko wyrażamy w ten sposób miłość, ale też pragniemy być nią obdarowywani. Może pojawić się wtedy pytanie, czy jeśli on/ona nie robi tego, co jest dla mnie ważne, to czy na pewno mnie kocha? A może kocha, tylko wyraża to w inny sposób?
To teraz przejdźmy do meritum naszej rozmowy i wyjaśnimy pokrótce, czym w ogóle są te języki miłości. Zacznijmy może od wyrażeń afirmatywnych, czyli od języka numer jeden.
Daria Kamińska: Pierwszy język miłości, czyli wyrażenia afirmatywne, to – w dużym uproszczeniu – pewnego rodzaju komplementowanie. To sposób, w którym nawiązujemy werbalne połączenie z tą drugą osobą. Odbieramy albo dajemy miłość innej osobie za pomocą słów. Wyrażamy pewnego rodzaju podziw, zauważamy i doceniamy tę osobę. Chodzi o sformułowania, takie jak: "wow, jestem pod wrażeniem, jak to zaplanowałeś/ zaplanowałaś dla nas", albo "doceniam to, że wczoraj pozmywałeś/ pozmywałaś naczynia", "cieszę się, że cię widzę". Język ten jest nastawiony bardzo mocno na słowa. Posługują się nim osoby, dla których powiedzenie "kocham cię" znaczy naprawdę bardzo dużo.
To zanim przejdziemy do omówienia kolejnego języka, to muszę zapytać, o to, czy takie słowa, jak "kocham cię", wypowiadane zbyt często, z czasem nie tracą na swojej wartości, intensywności?
Daria Kamińska: Wszystko zależy od tego, jaki jest język danej osoby. Bo jeśli czyimś językiem miłości są wyrażenia afirmatywne, to ona jest "głodna" takich słów. Ona pragnie je słyszeć przez cały czas, nie tylko na początku związku. Dla niej te słowa nie będą wyświechtane, nie stracą na wartości, ona chce je wciąż słyszeć i nie będzie miała wrażenia, że jest ich zbyt dużo, nie będzie czuła się przytłoczona. Gorzej, jeżeli trafi na osobę, której język miłości jest inny, a ona sama będzie bardzo dużo wyrażała. Gdy będzie ciągle mówiła: "kocham cię", "jesteś fantastyczny, cudowny, wspaniały", a tamta osoba będzie się po prostu topić w tych pozytywnych sformułowaniach, których wcale nie oczekuje, nie potrzebuje.
Przejdźmy w takim razie do kolejnego języka, czyli do wspólnie spędzonego czasu. Na czym on polega? Czy wspólne jedzenie obiadu do tego można zaliczyć?
Daria Kamińska: Język drugi, czyli wspólnie spędzony czas (inne nazwy to "dobry czas" albo "jakościowy czas"), to wszystko to, co określamy jako "wspólne bycie razem", kiedy jest takie głębokie połączenie między nami, pogłębiamy relacje. Nie można do tego zaliczyć siedzenia na kanapie, gdy każdy z nas patrzy w telefon. Wspólne spożywanie posiłków? To zależy, od tego, czy jest to wspólnie przygotowany posiłek, czy podczas tej czynności było jakieś wzajemne zaangażowanie, bliskość. Czy później podczas posiłku rozmawiamy ze sobą, pogłębiamy tę więź? Czy to będzie wspólnie spędzony, jakościowy czas? Jeśli jednak zamawiamy coś, a potem jemy osobno, każdy przy swoim biurku, to raczej nie jest to język miłości.
A czy jeśli zrobiłem obiad, a potem siedzimy w ciszy i jemy go, to może to być trzeci język miłości, czyli drobne przysługi.
Daria Kamińska: Tak, może to być forma drobnej przysługi. Ten trzeci język miłości wiąże się właśnie z drobnymi przysługami. Ważne w nim jest podawanie pomocnej dłoni, wykonywanie czegoś dla tej drugiej osoby, co jest dla niej przyjemne, miłe. Osoby, które kierują się tym językiem miłości, rzeczywiście kładą na to duży nacisk. Tu nie chodzi o duże przysługi, chociaż oczywiście one też są mile widziane, tylko o drobiazgi. Jeżeli ktoś nie znosi myć podłogi, a partner/partnerka zrobi to za niego, to może to być gest miłości. Ta osoba w ten sposób pokazała nam, że jesteśmy dla niej ważni.
Ten rodzaj wyrażania miłości trochę kojarzy mi się z takim tradycyjnym rodzajem związku, w którym role kobiety i mężczyzn są mocno zdefiniowane i podzielone. Jak on wkręci śrubę, to znaczy, że kocha. Jak ona zrobi obiad, to też kocha (śmiech). Przejdźmy więc do kolejnego języka miłości, czyli podarunków. Chyba nie chodzi tu tylko o częste wręczanie kwiatów?
Daria Kamińska: Tak, zdecydowanie to nie muszą być tylko kwiaty. Są osoby, dla których ważne są podarunki i kiedy je dostają, to wtedy ich zbiorniki miłości się zapełniają. Lubią, gdy ktoś daje im jakąś konkretną, namacalną, chociaż niekoniecznie materialną rzecz, która pomaga im poczuć się wyjątkowo. One właśnie wtedy czują się kochane. To mogą być kwiaty, prezenty, małe karteczki przyczepione do lodówki z tekstem, typu: "Jesteś dla mnie ważny". Tu mamy takie połączenie dwóch języków, z jednej strony jest to wyrażenie afirmatywne, a z drugiej strony jest to taki "prezencik".
Ostatni język miłości, akurat mój ulubiony, to dotyk. Ale pomyślałam sobie, że jest on trudny, bo niektóre osoby, ciągle dotykane, mogą się czuć obmacywane, prawda?
Daria Kamińska: Tak, dlatego warto być uważnym na potrzeby i odczucia tej drugiej osoby.
A czy ta koncepcja języków miłości Gary'ego Chapmana została potwierdzona naukowo?
Daria Kamińska: Koncepcje Chapmana zostały zweryfikowane naukowo. Badano je na wielu różnych poziomach. Najpierw sprawdzano, czy one w ogóle istnieją, czy są jakieś czynniki, które determinują sposób wyrażania i odbierania miłości. Potwierdził to w 2013 r. Cook i jego współpracownicy, na grupie bodajże 200 osób. Okazuje się, że istnieje pięć języków miłości. Co prawda pojawiła się tam pewna różnica, jeden z tych języków to miłość ofiarna rozumiana jako poświęcenie czasu, energii, uczuć do partnerki/ partnera... Co ciekawe kolejne badania pokazały, że związki, w których języki miłości są znane, rozumiane i wykorzystywane w praktyce, dłużej trwały i prowadziły do większej satysfakcji.
Wspomniałaś o miłości ofiarnej. Czym ona jest?
Daria Kamińska: Miłość ofiarna koncentruje się na poświęceniu swojego czasu, energii, uczuć do partnera, tak, aby ta druga strona zauważyła, że dla niej rezygnujemy z pewnych rzeczy. Nie robimy tego mimochodem. To jest świadoma decyzja.
To ładne, ale nie wiem, czy zdrowe.
Daria Kamińska: Masz rację, bardzo łatwo tutaj przekroczyć granice. Podobnie jest zresztą z dotykiem, o czym wspomniałeś. Tutaj też łatwo przekroczyć granicę. Dlatego tak ważne jest to, abyśmy wiedzieli, jakimi językami się posługujemy i czego potrzebujemy od siebie nawzajem.
Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/ podcast "Tylko dla dorosłych"