Czy warto utrzymywać relacje z byłym partnerem? "To nie zawsze dobry pomysł"

8 min. czytania
Aktualizacja 01.03.2024
01.03.2024 08:56
Zareaguj Reakcja
---- ----

Czasem czujemy silną potrzebę spotykania się z byłym partnerem i wyjaśnienia sobie powodów rozstania. Czasem za wszelką cenę chcemy tę relację podtrzymać. Zdaniem psycholożki, Karoliny Misztal, warto się zastanowić, co chcemy tym osiągnąć, jaką funkcję ma ta relacja pełnić. Czasem naprawdę warto odpuścić, by móc iść dalej.

Rozstanie
fot. Shutterstock
--1-- ----

Jeremi Pedowicz: Chciałbym dzisiaj porozmawiać z Tobą o byłych partnerach/partnerkach. Czy warto utrzymywać relacje z byłymi?

Karolina Misztal: Myślę, że to jest bardzo dobre pytanie. Należy sobie przede wszystkim zadać pytanie: Jaką funkcję ma pełnić ta relacja w moim życiu? Co dla mnie ta osoba, z którą się rozstałam, znaczy? Czy wchodzę w nowy związek i czy ta relacja z byłym może mieć na nią wpływ? Wiadomo, że są takie sytuacje przymusowe, w których te relacje musimy utrzymywać, na przykład wspólne środowisko pracy, wspólna grupa znajomych, czy na przykład wspólne dzieci. W takich sytuacjach te relacje powinny pozostać poprawne. Natomiast kiedy takich zobowiązań, czy przymusów spotykania się z tą drugą osobą nie ma, to zdecydowanie należy sobie zadać pytanie: Czy ta relacja jest mi jeszcze jakkolwiek potrzebna w życiu?

Jeremi Pedowicz: A czy taka relacja z byłym może nam się przydać, na przykład do wspólnego analizowania (jako dojrzałe osoby, niebędące już w związku), co poszło nie tak, by nie przenosić tego na kolejne związki?

Karolina Misztal: Myślę, że to raczej powinna być praca własna. To jest coś, co my jako osoby wchodzące w związki, w relacje, powinniśmy przepracować sami. Warto też zwrócić uwagę na to, że związki składają się z pewnych elementów, takich jak namiętność, intymność, zobowiązanie. Kiedy związek wchodzi w fazę związku pustego, czyli takiego, który już zbliża się ku rozstaniu, albo dochodzi do rozstania, to jedynym elementem najczęściej, który pozostaje, jest to zobowiązanie. To może być zobowiązanie formalne, albo może to być zobowiązanie emocjonalne. Emocjonalne, które powinniśmy przepracować. Rozstania i zakończenia są czymś normalnym w życiu człowieka i takie pozostawanie przy tej relacji, takie rozpamiętywanie, rozdrapywanie ran, czy powracanie po kilku latach, żeby oczyścić atmosferę, wyjaśnić sobie, może być wręcz patologiczne. To nie jest zdrowe. Ludzie powinni potrafić pogodzić się ze stratą, z rozstaniem.

Jeremi Pedowicz: Czy często w gabinecie psychologa pojawia się wątek eks? Bo zakładam, że przy analizowaniu swojego zdrowia psychicznego, jest taka potrzeba zwalenia pewnych rzeczy na eks. Czy często to się zdarza?

Karolina Misztal: Bardzo często. Tym częściej, im jesteśmy bliżej tego momentu rozstania, bo to rozstanie wiadomo, że zazwyczaj jest okupione jakimś poczuciem winy, poczuciem żalu. Niezależnie od tego, czy jesteśmy osobą, która zostawia, czy osobą pozostawioną, no to jednak jest jakiś resentyment względem tej drugiej strony. To jest coś, co w nas pracuje. Czujemy się ofiarą względem wszystkich, czujemy, że cały świat nas atakuje, czujemy, że znajomi tamtej osoby są do nas wrogo nastawieni, a nasi znajomi, bliscy mają do nas żal, że się rozstaliśmy. To są takie symptomy, które nam podpowiadają, że być może to nie w relacji był problem, tylko w nas samych i to się bardzo często w gabinecie pojawia.

Redakcja poleca

Jeremi Pedowicz: A jak te nierozwiązane relacje z drugą osobą, z tym eks, mogą wpływać na nasz kolejny związek?

Karolina Misztal: O, to może rzutować na wiele sposobów! Począwszy od takiego przywiązania emocjonalnego, gdzie powracamy myślami do tej osoby, dajemy naszemu partnerowi odczuć, że jest gorszy, czy inny niż ta poprzednia osoba. Tu mamy do czynienia troszeczkę z takim rysem osobowości zależnej, która ma problem z oddaniem, z zakończeniem relacji. Może się też pojawić zazdrość, czy zawiść, bo to są dwie emocje, które należy rozgraniczyć. Zazdrość dotyczy najczęściej naszego własnego partnera, kiedy jest nam przykro, że spędza czas z kimś innym. Natomiast zawiść jest związana bardziej z taką destrukcją, z taką potrzebą niszczenia, czyli ja nie będę z tobą, ale ty też nie będziesz szczęśliwy. Czasami więc pojawia się ten zawistny były partner, albo też my, będąc w nowym związku, żywimy zawiść względem poprzedniego partnera, śledzimy go, obserwujemy. Media społecznościowe świetnie nam w tym pomagają w dzisiejszych czasach, z nich możemy się prawie wszystkiego na temat drugiej osoby.

Jeremi Pedowicz: Czy więc jest w ogóle sens naprawiać relacje z eks po rozstaniu, zwłaszczy gdy nie mamy żadnych wspólnych zobowiązań? Wyobraźmy sobie, że powodem rozstania była jakaś zdrada, albo coś, co ewidentnie zaburzyło to nasze pożycie partnerskie. Czy ma sens naprawianie, wyjaśnianie takiech rzeczy i budowanie na nowo relacji z tą drugą osobą, którą zdradziliśmy, albo nas zdradziła?

Karolina Misztal: Pytanie, co nam to daje? Bardzo często mówimy o takiej potrzebie domknięcia, wyjaśnienia, oczyszczenia atmosfery. Ale to może być ważne tylko dla jednej osoby. Gdy po rozstaniu, będziemy wracać do naszego byłego partnera i prosić o wyjaśnienie, to może się to po prostu źle skończyć. Może pogorszyć sytuację. Możemy się spotkać z negatywnymi uczuciami, reakcjami z tamtej strony. Nie każdy może mieć ochotę na to, by po raz kolejny przeżywać te same emocje, rozdrapywać rany. Więc – moim zdaniem – lepsze jest pracowanie nad tym wewnątrz siebie. Potraktujmy to troszeczkę jak pożegnanie z osobą, która odeszła na zawsze. Możemy do niej napisać list, w którym wyrazimy wszystkie swoje uczucia, nie oczekując informacji zwrotnej. Potem ten list schowajmy do szuflady. Jest duża szansa na to, że to nam pomoże, bez angażowania tej drugiej strony.

Jeremi Pedowicz: A gdy rozstaje się dwoje ludzi, ale mają wspólne dziecko? Wydaje się, że to dość częsty scenariusz. Jak to rozstanie i relacje, jakie po nim budujemy z eks partnerem/partnerką, może wpłynąć na zdrowie psychiczne takiego malucha?

Karolina Misztal: To jest szalenie ważne przede wszystkim w kontekście kształtującej się osobowości dziecka. Ono musi mieć poczucie bezpieczeństwa, poczucie akceptacji, które są kluczowe dla człowieka na etapie wczesnego rozwoju, konstytutywne dla naszej osobowości. Jeśli tego nie ma, to możemy mieć do czynienia z zaburzeniami osobowości. Nurt psychodynamiczny mówi nam o tym, że źródłem zaburzeń osobowości są pewne niezałatwione sprawy z wcześniejszych lat, z dzieciństwa. Jeżeli więc żywię obsesyjne poczucie krzywdy i stawiam się w pozycji ofiary, w pozycji schizoparanoidalnej, no to prawdopodobnie na wczesnym etapie życia, czułem się niedoukochany, czy czułam się niedoukochana przez moich rodziców. I tak naprawdę te wczesne relacje są tym ważniejsze, że one są internalizowane przez człowieka, one w nas wchodzą, my je wchłaniamy, ale nie takimi, jakimi one obiektywnie są, tylko takimi, jakimi my je czujemy. Więc nawet jeżeli ten rodzic, który odszedł po rozstaniu, stara się nawiązywać kontakt i budować z tym dzieckiem pewną wspólną rzeczywistość, spędzać czas, ale ten drugi rodzić za jego plecami robi złą robotę, czarny PR, podkopuje jego autorytet, to będzie to miało wpływ na postrzeganie tej relacji przez tego młodego człowieka, który się dopiero kształtuje. To się z pewnością odbije na sposobie funkcjonowania w dorosłości. Bo to jest ten okres, kiedy my właśnie wytwarzamy sobie pewne schematy zachowań, pewne reakcje.

Zresztą podczas psychoterapii psychodynamicznej, w gabinecie, od razu widać, że ktoś pochodzi z takiego rozbitego domu, czy domu, w którym nie było dobrze w dzieciństwie. W psychoterapii psychodynamicznej mówimy też o czymś takim jak przeniesienie i przeciwprzeniesienie. Przeniesienie to jest zachowanie pacjenta względem terapeuty, które zawiera w sobie sposób, w jaki komunikowaliśmy się właśnie z tymi znaczącymi postaciami w naszym życiu, czyli mamą lub tatą. Natomiast przeciwprzeniesienie to jest to, co ja odczuwam i widzę, co ten pacjent próbuje mi emocjonalnie przekazać. Zdarza się, że przychodzi do mnie dorosły mężczyzna i mówi do mnie w taki sposób, jakbym była jego mamą, jakby on poszukiwał tej akceptacji, przyzwolenia, albo nawet karcenia. To jest niesamowite, namacalnie widoczne, zwłaszcza, jak się wejdzie w taką głęboką pracę.

Jeremi Pedowicz: Jeśli mama dziecka, czując się skrzywdzona odejściem taty tego dziecka, żywi do tego drugiego rodzica negatywne uczucia i przekazuje je dziecku, to w pewnym sensie burzy w nim prawidłowe postrzeganie mężczyzny. A jeśli tym dzieckiem jest chłopiec, to takie poczucie męskości, prawda?

Karolina Misztal: Przede wszystkim niszczy męski wzorzec, który się w tym życiu od samego dzieciństwa pojawia, który powinien być tak naprawdę taką przeciwwagą dla tego wzorca kobiecego. Jest taki już legendarny żart terapeutyczny o matce-hydrze, która zachowuje dziecko przy sobie, bo świat jest zły, mężczyźni są źli. Ty jesteś tutaj ze mną bezpieczny. Z czymś takim ciężko jest pracować i to wymaga wielu lat psychoterapii, by ta osoba zrozumiała, że chcąc zemścić się na byłym partnerze, krzywdzi tak naprawdę swoje dziecko. Bo ten partner finalnie tego, albo nie odczuje, albo już mu na tym nie zależy. Takie poczucie krzywdy ze strony opuszczonego partnera, jeśli są dzieci, będzie się pojawiało przez wiele, wiele lat.

Zresztą pewna bliska mi osoba, która ma duże doświadczenie w związkach, w rozstaniach, powiedziała, że ludzie najpierw powinni się rozwodzić, a dopiero potem żenić, brać ślub, bo wszystkie najgorsze cechy, wszystko, co najgorsze, wychodzi z nas właśnie przy rozstaniu. I też często jest rozłożone w czasie.

Jeremi Pedowicz: Przypomina mi się tutaj film "Historia małżeńska" ze Scarlett Johansson oraz Adamem Driverem, który bardzo fajnie, tak namacalnie, pokazuje taką relację. Jest dobrze, dogadujemy się, mamy nić porozumienia, ale są pewne aspekty życia, których po prostu nie jesteśmy w stanie sami przeskoczyć... Zastanawiam się na jedną rzeczą, czy jak ktoś przychodzi na psychoterapię i próbuję rozwiązać jakiś problem ze swoim byłym partnerem, to raczej mówi, że to był zły związek, czy że raczej dobry, ale jest we mnie jakiś wzorzec, który przenoszę na inną relację

Karolina Misztal: Nie wiem, czy kiedykolwiek spotkałam się z takim podejściem, że rozstaliśmy się dobrze, bo tak naprawdę każdy ma jakiś w sobie żal, że to rozstanie miało miejsce. Czy on jest większy, czy mniejszy, to już jest inna kwestia. Natomiast zazwyczaj ten żal występuje. Im większa miłość, im większe uczucie na początku związku, im większa idealizacja drugiej osoby, partnera, tym większa dewaluacja na końcu i tym większe nasze rozczarowanie. Zresztą związki są trochę takim zderzeniem z rzeczywistością tego naszego wyobrażenia o drugiej osobie, prawda? Więc najczęściej zdarza się tak, że pacjenci przychodzą do gabinetu, żeby porozmawiać o tym, co dalej. Rzadko zdarza się, żeby ktoś przyszedł, mówiąc, to jest mój problem, bo przy wszystkich związkach powtarzam te same schematy. To już jest naprawdę dobry poziom, zaawansowany pacjent, można powiedzieć. Najczęściej jednak ludzie mają takie myślenie: przychodzę, żeby popracować tutaj nad sobą, ale przy okazji chcę usłyszeć, że mój partner był wobec mnie agresywny, przekraczał moje granice albo ograniczał mnie. To jest coś, co bardzo miło jest usłyszeć, jeżeli rozmawiamy o rozstaniu, ale niekoniecznie jest to adekwatne do sytuacji.

Jeremi Pedowicz: A co może blokować wchodzenie w nowe relacje, albo budować schematy, które są powtarzalne w kolejnych relacjach?

Karolina Misztal: Przede wszystkim trzeba zacząć od siebie. To jest podstawa każdej psychoterapii. Chodzi o poszerzanie samoświadomości, spojrzenie w głąb siebie, zadanie sobie pytań: Jak ja się czuję? Dlaczego się tak czuję? Czy ja rozumiem w ogóle te uczucia? Czy jestem w stanie je nazwać? Bo to jest bardzo trudne. My nie jesteśmy tego uczeni. Często nie potrafi nazwać emocji, takich jak złość, lęk, zazdrość, zawiść czy żal. Te emocje często są ukryte w taki sposób, żebyśmy my nie odczuwali ich bezpośrednio. To są nasze mechanizmy obronne. Zachowujemy się w określony sposób, żeby oddalić od siebie pewne trudne emocje, pewne trudne przekonania. Więc takie spojrzenie w głąb siebie jest bardzo dobrym punktem wyjścia. Natomiast ja też bym radziła, aby co jakiś czas robić sobie taki audyt stanu zdrowia psychicznego, tak jak sprawdzamy sobie wyniki badań lekarskich. Warto przynajmniej raz w roku spojrzeć na swoje życie z dystansu i zastanowić się, czy jesteśmy szczęśliwi. Spójrzmy też na nasze relacje i oczyśćmy je, jeśli nie są dla nas budujące. Zdarza się bowiem, że tkwimy w pewnych relacjach z przyzwyczajenia, dlatego, że jest nam wygodnie, ale gdy na nie głębiej spojrzymy i zastanowimy się, to okaże się, że zamiast nas budować, unosić, raczej nas podminowuje. Czasem takie relacje warto sobie odpuścić.
Tak więc spójrzmy na siebie z dystansu, spójrzmy na swoje emocje, na to, co nas otacza. Zastanówmy się, czy w tym punkcie, w którym jesteśmy, czujemy się dobrze.

Jeremi Pedowicz: I tu postawimy kropkę. Dziękuję bardzo.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ podcast "Tylko dla dorosłych"