Czego najbardziej żałujemy u kresu swojego życia? Psycholog wymienia 6 ważnych kwestii

5 min. czytania
Aktualizacja 28.04.2025
28.04.2025 16:50
Zareaguj Reakcja
---- ----

Śmierć jest tematem tabu w wielu rodzinach, co utrudnia przygotowanie się na to, co nieuniknione. Dowiedz się, dlaczego otwarte rozmowy na temat odchodzenia mogą pomóc w pogodzeniu się z nieuniknionym, a także czego najbardziej żałują osoby u kresu swojego życia. 

Smutny mężczyzna
fot. Shutterstock
--1-- ----
  • Osoby przed śmiercią najczęściej żałują niespełnionych marzeń i tego, że nie powiedzieli bliskim, jak bardzo ich kochają
  • Śmierć stanowi tabu, większość rodzin nie rozmawia o niej otwarcie, a szkoda, bo zawsze warto się na nią przygotować
  • Relacje z bliskimi są dla osób umierających najistotniejsze i najcenniejsze

Śmierć w wielu osobach budzi lęk. Boimy się o niej rozmawiać, by nie kusić losu. Zaczynamy o niej myśleć dopiero wtedy, gdy odchodzi ktoś bliski, ale nawet wtedy wielu z nas brakuje odwagi, by zmierzyć się z tematem śmierci.

"Żałuję, że nie powiedziałam jej, jak ją kocham"

– Wiedziałam, że moja mama odchodzi, ale nawet wtedy nie potrafiłam o tym z nią porozmawiać. Ona próbowała mi coś powiedzieć, ale ja przerywałam jej, mówiąc: "wyzdrowiejesz, wyjdziesz ze szpitala". Ogromnie bałam się tej rozmowy, myśli, że ona naprawdę umiera – powiedziała Joanna, której mama zmarła w 2023 r., i dodała: – Dzisiaj tego żałuję. Straciłam niepowtarzalną okazję, by jej powiedzieć, jak bardzo ją kocham, ile dla mnie znaczyła. Po prostu pożegnać się z nią.

Podobne doświadczenia miał Adam, którego tata zmarł w 2024 r.

– Tata wiedział, że odchodzi. Pogodził się z tym, ale ja niestety nie. Cały czas walczyłem o niego, wykłócałem się z lekarzami, pielęgniarkami. Wyładowywałem na nich swoją złość i frustrację – opowiada Adam i dodaje: – Zamiast siedzieć obok niego, trzymać go za rękę, uciekałem od niego. Nie mogłem znieść jego pogodzenia się z losem. Byłem na niego wściekły.

Na pytanie, czy teraz zachowałby się inaczej, odpowiedział szczerze: – Tak, zmieniłbym wszystko. Wiem, że zachowałem się jak gówniarz, ale wierzę, że on mnie rozumiał. Bardzo mi go brakuje.

Redakcja poleca

"Nikt nie żałuje, że za mało pracował"

Sam proces odchodzenia jest też trudny dla osób umierających. Wielu z nich robi życiowy rachunek sumienia. Magdalena Frąckowiak, psycholog w Puckim Hospicjum pw. św. Ojca Pio, zdradza, czego najbardziej żałują osoby u kresu życia – to 6 kwestii, które najczęściej poruszają:

  1. Że nie kochali wystarczająco mocno.
  2. Że nie wywiązywali się lepiej ze swoich ról – nie byli lepszymi małżonkami, czy rodzicami.
  3. Że za dużo pracowali.
  4. Że nie realizowali swoich marzeń.
  5. Że nie robili więcej dla innych – bliskich, znajomych, rodziny.
  6. Że nie zadbali o siebie lepiej.

Nikt z tych osób nie żałował, że za mało pracował, że nie zrealizował jakiegoś projektu, bo pod koniec życia, praca i materialne rzeczy stają się mniej istotne. Najważniejsze są relacje z samym sobą i innymi.

– Ludzie przed śmiercią, jako coś najważniejszego, wspominają relacje: romantyczne, rodzinne, przyjacielskie – nawet jeśli życie było trudne, a stosunki z bliskimi skomplikowane – tłumaczy psycholożka Magdalena Frąckowiak, która od wielu lat towarzyszy pacjentom w trakcie opieki paliatywnej oraz ich rodzinom, i dodaje: – Ciepło wspominają chwile bliskości i proste, codzienne momenty, takie jak poranna kawa, śmiech wnuka, rozmowy z siostrą, zapachu ogrodu, czyli to, co na co dzień nam umyka, gdy gonimy za światem. Bywają też dumni z przezwyciężonych trudności, z tego, że kogoś wsparli, czegoś nauczyli, że byli autentyczni.

Magdalena Frąckowiak podkreśla, że nie wszyscy zdobywają się na takie osobiste wyznania, ale wszyscy uzmysławiają sobie, co w ich życiu było najważniejsze.

Pogodzenie się z nieuniknionym – czy jest możliwe?

Psycholożka podkreśla, że pacjenci w trakcie leczenia paliatywnego przeżywają pełne spektrum emocji, które da się porównać do procesu przechodzenia żałoby: od lęku, smutku, złości, poczucia winy, aż w końcu po wdzięczność, nadzieję i akceptację. Właśnie ten ostatni etap pozwala na osiągnięcie upragnionego spokoju w ostatnich chwilach życia. Droga do tego punktu jest często trudna i różni się w zależności od wieku pacjenta.

– Osoby starsze nierzadko podchodzą do przemijania z większym spokojem i zrozumieniem, traktując śmierć jako naturalny etap życia. Częściej jednak odczuwają smutek związany z samotnością i brakiem poczucia bycia potrzebnym – tłumaczy Magdalena Frąckowiak i dodaje: – U osób młodszych zdecydowanie trudniej o akceptację, wymagają więcej wsparcia psychologicznego lub duchowego. Intensywniej odczuwają poczucie niesprawiedliwości, złość i żal za tym, co jeszcze mogłoby się wydarzyć w ich życiu. Towarzyszy im lęk o bliskich, zwłaszcza jeśli chodzi o małe dzieci, partnerów, rodziców, jak również intensywna potrzeba "domknięcia życia", czyli pożegnania z bliskimi, ostatnie rozmowy, napisanie listów, pozostawienie nagrań.

Redakcja poleca

Trudno jest odejść, ale też trudno jest kogoś stracić

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie komu trudniej jest pogodzić się ze śmiercią – pacjentowi, czy jego rodzinie i najbliższym. Wszyscy mierzą się z różnymi emocjami i korzystają z odmiennych strategii radzenia sobie z sytuacją.

– Pamiętam, gdy umierała moja babcia. Pod koniec życia bardzo cierpiała. Ciotki, jej córki, bardzo płakały, mówiły: "mamo nie odchodź, nie zostawiaj nas". Ja jej powiedziałam: "babciu, kocham cię, nie chcę, abyś cierpiała, poradzimy sobie". Wtedy z jej oczu popłynęły łzy, twarz złagodniała i po kilku godzinach babcia umarła – opowiada Julia i dodaje: – Ona tak długo walczyła dla nas. Ktoś musiał jej powiedzieć, że poradzimy sobie z jej odejściem. Zdjąć jej z barków tę odpowiedzialność.

Podobne doświadczenia ma Monika, która w 2020 r. pożegnała tatę.

– Gdy lekarz poinformował mnie, że wyczerpano już wszystkie możliwości leczenia taty, zrozumiałam, że on wkrótce odejdzie, że nie ma dla niego ratunku. Skupiłam się tylko na nim, na tym, by nie czuł bólu, i wtedy poczułam ulgę. Siedziałam przy jego łóżku, wspominaliśmy różne rodzinne historie. To on wtedy powiedział mi, abym nigdy nie odkładała realizacji marzeń na później – opowiada Monika i dodaje: – Po jego śmierci odczuwałam ogromny smutek, ale i spokój. Wiem, że wykorzystałam maksymalnie czas, który nam dano.

To, jak podchodzimy do kwestii śmierci, zależy od wielu czynników, m.in. od wieku, stanu emocjonalnego, wcześniejszych doświadczeń z utratą, stopnia zaawansowania choroby, a także oswojenia się z tematem śmierci. Niestety z tym ostatnim jest najgorzej. Z ankiety przeprowadzonej przez Puckie Hospicjum wynika, że śmierć stanowi tabu w rodzinach. Aż 73 proc. nie rozmawia na jej temat z dziećmi, a 50 proc. nie porusza tego tematu nawet ze swoim partnerem.

– Boimy się, jakby wypowiedzenie słowa "śmierć" miało sprowadzić ją szybciej, a przecież to jedyna pewna rzecz w naszym życiu. Im wcześniej zdamy sobie z tego sprawę, tym więcej możemy zrobić, by żyć świadomie – tłumaczy Magdalena Frąckowiak, psycholog.

Warto też zawczasu przygotować swoistą instrukcję, co zrobić, gdy nas już zabraknie. Mowa o tzw. czerwonej teczce, która stanowi zbiór informacji na temat tego, co należy zrobić po naszej śmierci. Przygotowanie takiego zbioru to przejaw miłości i troski o tych, którzy zostaną.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio