Tomasz Paprzycki: osteopata szuka przyczyny bólu, czasem za ból biodra odpowiadają jelita
"Osteopaci nie myślą o pigułkach. Dla nas punktem wyjścia jest przekonanie, że ludzkie ciało samo się leczy, my tylko mamy mu w tym nie przeszkadzać, na przykład nie truć się alkoholem, cukrem" – powiedział w rozmowie z Iwoną Kutyną Tomasz Paprzycki, osteopata sportowy, w mediach społecznościowych znany jako "czakalaka osteo".
Iwona Kutyna: Panie Tomku, co boli Polaka?
Tomasz Paprzycki: Wszystko (śmiech). Bolą kolana, plecy, barki, łokcie. Do mnie przychodzą ludzie z różnymi bólami. Często okazuje się, że przyczyna tkwi niekoniecznie tam, gdzie ból występuje...
Co to znaczy? Czy jeśli boli mnie bark, to przyczyną może być wątroba?
Tomasz Paprzycki: Spróbuję to wyjaśnić. Fizjoterapeuci skupiają się głównie na układzie ruchu, czyli na mięśniach, stawach. Gdy praktykowałem tylko fizjoterapię, to wydawało mi się, że jak wymasuję odpowiednie miejsca, to powinno pomóc, ale czasami takiego efektu nie było. Zastanawiałem się, dlaczego tak jest i okazywało się, że przyczyna leży gdzie indziej. To mnie skłoniło do szerszego spojrzenia na ludzkie ciało. Nie jak na worek z kośćmi i mięśniami, tylko jako na całość, również na inne narządy, układy.
Czy rzeczywiście dzięki temu jest pan w stanie pomóc ludziom w ich prostych problemach?
Tomasz Paprzycki: Dokładnie, ale pacjenci z prostymi problemami już raczej do mnie nie trafiają. Jeśli pacjent ma prosty problem, to idzie na masaż, na terapię manualną. A jeśli problem jest głębszy, to idą do lekarza, robią badania, biorą leki. Gdy i to nie pomaga, to zaczynają szukać innej pomocy i tak trafiają do mnie, do osteopaty. Cieszę się, gdy dzięki zdobytemu doświadczeniu, udaje mi się pomóc.
Widać, że zapotrzebowanie na taką pomoc jest duże. Pana media społecznościowe mają wielu obserwujących.
Tomasz Paprzycki: Bardzo mnie to cieszy, bo dzięki temu dostęp do informacji jest szerszy. Uznałem, patrząc na ten wadliwy system zdrowia, że powinienem się podzielić z ludźmi swoją wiedzą, którą zdobywałem przez lata. Czasem zdarza się, że przyczyną bólu biodra są na przykład jelita.
Widziałam, że hitem był filmik, na którym wyjaśnia pan, jak powinno się prawidłowo robić kupę, bo jak się okazuje nie do końca to wiemy. Skoro wspomniał pan o jelitach, to porozmawiajmy o nich. Okazuje się, że one mogą mieć wpływ na cały nasz organizm, również na naszą psychikę, emocje.
Tomasz Paprzycki: Oczywiście, jelita można połączyć z każdym układem w organizmie. One mają wpływ na wszystko. Emocje, o których pani wspomniała, związane są układem nerwowym. W wielkim skrócie: układ ten odpowiada za działania zależne od naszej woli (np. poruszanie rękoma) i niezależne od naszej woli. Ta ostatnia część nazywana jest autonomicznym układem nerwowym i odpowiada za kontrolowanie procesów, zachodzących w organizmie, o których prawie nigdy nie musimy myśleć, np. za oddychanie, trawienie, za perystaltykę jelit. To on decyduje, kiedy i jak się otwierają różne klapki w jelitach, m.in. odźwiernik, zastawka krętniczo-kątnicza, czyli przejście między jelitem cienkim a grubym. U osób, które mają wygórowany układ współczulny, czyli układ stresu (walki i ucieczki), jelita działają gorzej, bo ten odźwiernik, o którym wspomniałem, jest pod władzą układu przywspółczulnego, czyli odpowiedzialnego za relaks i trawienie. Podsumowując, jelita działają dobrze, gdy jesteśmy zrelaksowani. Lubię używać takiego porównania z lwem. Jak kogoś "goni lew", czyli są w dużym stresie, to nasz mózg nie myśli o tym, aby strawić resztki pokarmu, tylko co, zrobić, aby uciec przed lwem. Takie osoby bardzo często skarżą się na ucisk w żołądku, zaparcia, biegunki, bóle brzucha.
To jak radzić sobie z tymi jelitami, co można robić w takich sytuacjach? Wiem, że to otwarte pytanie, na które trudno dwoma zdaniami odpowiedzieć.
Tomasz Paprzycki: Ma pani rację, na to pytanie trudno odpowiedzieć, nie mając przed sobą konkretnego człowieka. Na zaparcia cierpi tysiące osób i u każdego może być inna przyczyna. Są oczywiście różne sposoby, które mogą doraźnie pomóc, na przykład masaż określonych punktów, odpowiednie oddychanie (namawiam każdego, by używał przepony do oddychania, bo to dobry masaż dla jelit i pompa dla płynów). Ale na każdego człowieka trzeba spojrzeć indywidualnie. Niektórzy mają zaparcia z powodu stresu, inni piją za mało wody, jeszcze ktoś inny stosuje złą dietę, albo przyjmuje suplementy żelaza, które również mogą powodować zaparcia. Powtórzę więc jeszcze raz, aby człowiekowi pomóc, trzeba go lepiej poznać. Ale oczywiście takie ogólne narzedzia, które pokazuję w mediach społecznościowych może stosować każdy. One mogą pomóc, raczej nie zaszkodzą (śmiech).
A dostaje pan feedback od osób, które pana obserwują, czy piszą, że pan im pomógł?
Tomasz Paprzycki: Oczywiście, ostatnio jakaś pani mi napisała, że obejrzała mój film jak masować jelita, by poradzić sobie z zaparciami, zaczęła się masować, tak jak zalecałem, ale podczas tej czynności zamyśliła się i okazało się, że masowała się przez 15 minut, a potem resztę dnia spędziła w toalecie, bo wszystko puściło (śmiech).
No właśnie, bo my, jako społeczeństwo, nadal myślimy, że jak sięgniemy po pigułkę, to wszystkie problemy magicznie się rozwiążą. A okazuje się, że są metody o wiele prostsze, zdrowsze, i mogą przynieść o wiele lepsze korzyści dla naszego organizmu.
Tomasz Paprzycki: Osteopaci nie myślą o pigułkach. Dla nas punktem wyjścia jest przekonanie, że ludzkie ciało samo się leczy, my tylko mamy mu w tym nie przeszkadzać. Wszystkie układy, narządy w ciele są całością i wzajemnie na siebie wpływają. Aby człowieka wyleczyć, trzeba zrozumieć jego problem, a więc musimy spojrzeć na niego holistycznie, całościowo. Nasz system zdrowia tak jest zorganizowany, że każdy lekarz specjalizuje się w czymś (jest jelitolog, barkolog, kolanolog płucolog etc.). Każdy zajmuje się tylko swoją dziedziną i daje pigułki. Taki pacjent później ma dwadzieścia różnych tabletek do połknięcia. Natomiast osteopatia pozwala spojrzeć na wszystko i wydobyć te naturalne mechanizmy, będące w organizmie człowieka. Czasami wystarczy nie przeszkadzać ciału, np. nie truć się alkoholem, cukrem. Zadbać o ruch. O tym zresztą piszę w swojej książce "Cztery filary zdrowia" (Wydawnistwo Mimesis).
A jakie są te filary zdrowia?
Tomasz Paprzycki: Są cztery filary zdrowia: ruch, zdrowe odżywianie, sen i szeroko pojęty relaks, czyli m.in. seks, czas dla siebie, hobby – wszystko to, co sprawia nam przyjemność.
My wiemy o tym, ale co z tego skoro tego nie praktykujemy, nic z tym nie robimy...
Tomasz Paprzycki: To prawda. To wydaje się oczywiste, dlatego ludzie traktują to trochę, jak wyświechtane frazesy. Dlatego na swoich filmikach staram się pokazywać wszystko na konkretnych przykładach. Znowu posłużę się przykładem z jelitami. Wiele osób ma problem ze wzdęciami. Mówię im więc, że powinni się więcej ruszać, to wtedy wzdęć nie będzie. Okazuje się, że oni nie kojarzyli tych dwóch rzeczy ze sobą.
Pan w swoich filmikach często mówi, że problem z jelitami może dawać różne dolegliwości bólowe w innych miejscach, prawda?
Tomasz Paprzycki: Tak, na przykład jelita mogą przyczyniać się do bólu w biodrach. Jeśli ktoś cierpi na zaparcia, to będzie odczuwał ból po prawej stronie biodra, bo tu się zaczyna jelito grube. Jak tam będą zalegające masy kałowe, to będą naciskały na duże naczynia krwionośne, które są pod jelitem grubym. Jeśli to naczynie będzie naciśnięte, to płyny, które chcą przepłynąć wyżej, będą powodowały bóle gdzieś w nodze. Tak to w skrócie wygląda.
Te płyny są zresztą najciekawsze. Człowiek głównie składa się z wody i ta woda krąży sobie w tych płynach najważniejszych, czyli we krwi i w limfie. Jeśli zatamujemy te przepływy gdzieś na poziomie przepony czy jelit, to te płyny zbierają się gdzieś niżej. Wtedy puchną nogi, czy łydki są spięte. Przychodzą do mnie pacjenci i mówią, że czują ból w okolicach kręgosłupa, byli na masażach, rolują się, rozciągają i nic. Zero poprawy. To są bardzo często pacjenci z komponentą zastojową. Mówię z komponentą, bo rzadko zdarza się, aby problem był tylko z układem limfatycznym. To proces bardziej złożony i zwykle problem tkwi w kilku układach. Od osteopaty zależy od którego zaczynamy. Płyny zwykle mają pierwszeństwo, bo jak się poprawi najpierw krążenie płynów, to poprawia się też reszta. A co jest napędem naczyń limfatycznych? Mięśnie. Właśnie dlatego człowiek powinien się ruszać, choćby po to, aby tę limfę przepompować sobie. Gdy nie ruszamy się, gdy przyjmujemy zamknięte pozycje, uciskamy wszystkie ważne miejsca, dłużej siedzimy w takiej zamkniętej pozycji, to tworzą się zastoje. Ci wszyscy "zastojowicze" mówią, że najbardziej bolą ich plecy, kolana po długiej podróży samochodem, albo dłuższym siedzeniu za biurkiem, albo rano po nocy. Jak już jednak wstaną, poruszają się trochę, to ból przechodzi.
Musimy wiedzieć, że najważniejszym mięśniem pompującym limfę jest przepona, ta od oddechu. Jeśli ktoś oddycha klatką piersiową, a wiele osób tak oddycha...
Większość chyba tak oddycha... Oddychania przeponą trzeba się po prostu nauczyć. Podobno mężczyznom jest łatwiej tak oddychać niż kobietom.
Tomasz Paprzycki: To prawda, kobietom z różnych przyczyn jest trudniej. Chcą mieć ładny płaski brzuch, więc go wciągają, a ciężko jest oddychać, mając wciągnięty brzuch (śmiech). Przepona jest najważniejszym mięśniem, który przepompowuje płyny, m.in. krew i limfę z jelit. Aby one wróciły do górnej części, muszą przebić się przez tą przeponę. Gdy pojawiają się wzdęcia, które uciskają naczynia, czy jakieś blizny, na przykład po cesarskim cięciu, zrosty po operacjach, endometriozy, jakieś mięśniaki, to one mogą zatamować właśnie te przepływy.
A powinniśmy oddychać przez nos czy przez usta?
Tomasz Paprzycki: Przez nos, oczywiście, że przez nos.
A dlaczego jest to tak istotne?
Tomasz Paprzycki: Nos ogrzewa powietrze, oczyszcza je. Oczywiście podczas wysiłku trudniej oddychać nosem, ale dopóki możemy, oddychajmy nosem. On jest sprzężony właśnie z przeponą.
A czy to prawda, że oddychając nosem, możemy zahamować chrapanie?
Tomasz Paprzycki: Proste pytanie, ale odpowiedź nie jest prosta, bo ja od razu mam 10 dygresji (śmiech). Są różne przyczyny chrapania. Ktoś może mieć problem z podniebieniem, ktoś może mieć polipy, albo język źle ustawiony. Nie można powiedzieć, że to wszystko przez ten nos. W takim przypadku patrzymy, czy jest problem strukturalny, czy coś tam na przykład wyrosło, czy był jakiś uraz, albo czy jest krzywa przegroda. Jeśli ciężko jest oddychać nosem przez te rzeczy, to czasem trzeba zrobić zabieg. Osteopata tego nie wyprostuje. Ale jeśli przyczyną chrapania jest na przykład nawykowe oddychanie przez usta, to wtedy da się to wyprostować. Zawsze trzeba znaleźć przyczynę problemu. To jest najważniejsze.
Widziałam na jakimś filmiku u pana, że można zaklejać usta. O co w tym chodzi?
Tomasz Paprzycki: Zakleja się usta na noc, by wymusić oddychanie przez nos. Oczywiście jest wiele przeciwwskazań i nigdy nie należy tego robić bez konsultacji z lekarzem, czy osteopatą. Przeciwwskazaniem są wady zgryzu, problemy logopedyczne, aparat, a nawet stany lękowe (ktoś może wpaść w panikę, gdy zaklei sobie usta).
Widziałam kilku sportowców, w tym chyba Igę Świątek, która, o ile dobrze pamiętam, ćwiczyła z zaklejanymi ustami.
Tomasz Paprzycki: Tak, w sporcie też to pomaga. To wpływa też na poprawę wydolności.
Gdy przeglądałam pana media społecznościowe, to wypisałam sobie parę wątków, które wzbudziły najwięcej emocji i komentarzy. Jelita były na pierwszym miejscu, ale na drugim bóle w krzyżu, czy związane z rwą kulszową.
Tomasz Paprzycki: To też jest ciekawy temat. Może wsadzę kij w mrowisko, ale w ciągu tygodnia mam kilkunastu pacjentów, którzy przychodzą i mówią: lekarz mi zdiagnozował rwę kulszową. Później jednak okazuje się, że 90 proc. z nich nie ma tej rwy kulszowej. Jest to więc jedna z chorób błędnie diagnozowana. To wynika trochę z systemu. Lekarze nie mają czasu na diagnostykę. Pacjent przychodzi i mówi, że go boli i rwie go noga, więc oni otwierają szufladkę z napisem "rwa kulszowa" i go tam wsadzają. Oczywiście przyczyn tych dolegliwości może być bardzo wiele, ale z mojego doświadczenia najczęstsze przyczyny tkwią w brzuchu, w jelitach, w zastojach. Poza tym, aby zdiagnozować rwę kulszową, musi być spełnionych kilka warunków, nie tylko ból promieniujący do nogi. Muszą być też osłabione mięśnie, bo jest uciśnięty nerw kulszowy. Muszą być inne czucia, na przykład na skórze, bo nerw unerwia też skórę. Będą odruchy słabsze, czyli trzeba wziąć młoteczek i puknąć w ścięgno. Tam, gdzie jest uciśnięty nerw, będzie słabszy odruch. Trzeba zrobić testy rozciągowe. Jeśli podniesienie prostej nogi do góry na leżąco jest problemem, to pewnie jest coś na rzeczy. Ale jeśli pacjent ma tylko promieniujący ból, to zazwyczaj nie jest to rwa kulszowa. Wtedy szukamy innej przyczyny. Oczywiście nie muszą to być jelita, bo nie wszystko od nich się bierze (śmiech).
Na pacjenta musimy patrzeć całościowo. Jeśli mogę mu pomóc, to układamy jakiś plan na terapię. W Polsce wiele osób jest przewlekle chorych, bo zaczynają się leczyć, gdy już naprawdę boli. W swojej książce piszę o tej drabinie zdrowia. Ludzie czekają: Boli? Może przejdzie! Albo się leczą lekami, które działają objawowo. Nie szukają przyczyny, niczego nie zmieniają w życiu. To trwa, trwa, aż problem staje się przewlekły. Wtedy nie wystarczy dotknąć, coś nastawić. Trzeba ustalić plan działania. Oni często muszą zmienić dietę, zacząć się więcej ruszać, lepiej spać, spożywać mniej alkoholu, cukru, pić więcej wody.
A jak pan im to wszystko mówi, to oni mówią: "dobra" i faktycznie za jakiś czas wracają i widać jakąś poprawę?
Tomasz Paprzycki: Różnie bywa. Jedni, gdy to słyszą, mówią: "Co pan! Myślałem, że pan mnie tutaj naciśnie, a potem będę żył długo, szczęśliwie" i są zawiedzeni, że muszą dać coś od siebie więcej. Wtedy tłumaczę, że to tak nie działa. Zależy mi na tym, aby pacjent zrozumiał te wszystkie zależności i żeby zrozumiał, że te zmiany są konieczne. Nie zawsze mam na to wystarczająco dużo czasu, dlatego napisałem książkę "Cztery filary zdrowia". Są w niej opisane proste, fundamentalne rzeczy, które pomagają zadbać o siebie. Lubię używać takiego porównania, że ludzie chcą biegać, a jeszcze się nie nauczyli chodzić. Mają pełno problemów zdrowotnych, a zastanawiają się, czy nie powinni wykonywać jakichś skomplikowanych ćwiczeń. Tymczasem trzeba zacząć od podstaw: zdrowej diety, dobrej jakości snu, aktywności fizycznej i relaksu. Taki był cel tej książki.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/ audycja "ZET jak zdrowie"/ wywiad spisała i przeredagowała Monika Karbarczyk