9 mln Polaków nie ma co najmniej jednego zęba. Skąd się bierze strach przed dentystą?
Aż 9 milionów Polaków nie ma co najmniej jednego zęba, a czasem i więcej. Głównymi przyczynami tego stanu są brak higieny osobistej, nieodpowiednia dieta i... strach oraz wstyd przed dentystą. Jak dziś wygląda wizyta u stomatologa? Jak leczy się bezzębie? Opowiada dr Barbara Sobczak, stomatolożka, implantolożka.
Na bezzębie cierpi około 9 milionów Polaków. Brak zęba lub kilku zębów może prowadzić do wielu problemów zdrowotnych. Współczesna medycyna daje ogromne możliwości, m.in. pozwala zaprojektować nowe mosty i zęby, a następnie je wydrukować w technice 3D. Dlaczego najczęściej tracimy zęby oraz jak może wyglądać leczenie bezzębia przy wykorzystaniu nowoczesnej technologii? O tym opowiada dr Barbara Sobczak, stomatolożka, implantolożka, autorka unikalnej cyfrowej metody leczenia bezzębia Sobczak Concept.
Monika Karbarczyk: Siedzi przede mną przesympatyczna, uśmiechnięta, piękna kobieta, absolutnie niebudząca strachu... A tymczasem z raportu "Co gryzie Silversów?" okazuje się, że ponad 30 proc. Polaków boi się stomatologów i wizyty u dentysty. Dlaczego?
Barbara Sobczak: Nie wiem, przecież my nie jesteśmy wcale tacy straszni (śmiech). W raporcie rzeczywiście mowa o około 30 proc., ale z mojego doświadczenia wynika, że tych osób może być znacznie więcej. Pacjenci, którzy do mnie przychodzą (są to zazwyczaj osoby bez zębów lub z zębami kwalifikującymi się do usunięcia), często mówią, że ich doświadczenia ze stomatologiem nie były dobre i właśnie to doprowadziło do tak niepokojącego stanu ich uzębienia. Staram się wraz z moimi współpracownikami przełamywać ten strach i chyba nam się to udaje, skoro po leczeniu nasi pacjenci mówią, że nie było tak źle, jak myśleli, że nic nie bolało, i że niepotrzebnie się bali. To mnie bardzo cieszy, to dla mnie największa nagroda.
Ze wspomnianego raportu wynika też, że 9 milionów Polaków nie ma przynajmniej jednego zęba, a większość ma problemy z próchnicą. To spory problem, zwłaszcza gdy dodamy do tego te "niezbyt dobre doświadczenia ze stomatologiem", o których Pani wspomniała. Przyznam, że ja też miałam traumę z dzieciństwa. Wiele lat temu wizyta u dentysty wiązała się z bólem i strachem. Ale to było dawno temu. Teraz wizyta u dentysty jest dla mnie przyjemnością. Mimo to strach, w podświadomości, pozostał...
Barbara Sobczak: To się zmienia, ale w przypadku osób starszych zdecydowanie wolniej niż byśmy chcieli. Natomiast dbamy o młode pokolenia, staramy się, aby dzieci nie miały tego strachu w sobie. Chociaż, niestety, bywa, że jest on przekazywany z pokolenia na pokolenie. Rodzice robią to nieświadomie.
Korzystając z możliwości, chcę powiedzieć, że leczenie stomatologiczne jest bezbolesne. Ba, ono potrafi być nawet przyjemne. Moi pacjenci często zasypiają na fotelu. Obecnie mamy takie metody znieczulenia, które pozwalają pacjentowi poczuć się naprawdę komfortowo.
Strach to jedna rzecz, ale wiele osób wskazuje też na wysokie koszty leczenia. Być może to jest też przyczyną fatalnego stanu uzębienia Polaków.
Barbara Sobczak: Zanim przyszłam do pani, miałam konsultacje z pacjentami z całej Polski, zbadałam prawie 50 osób. Kwestia kosztów była sprawą drugorzędną. O wiele ważniejszy był wstyd. To z jego powodu wielu pacjentów wcześniej zrezygnowało z leczenia. Nie chodzili do dentysty, więc stan ich uzębienia pogarszał się, odczuwali jeszcze większy wstyd, który powstrzymywał ich przed działaniem. Oni wstydzą się nie tylko przed sobą, rodziną, znajomymi, ale też przed lekarzami. Gdy przychodzą do mnie i zapraszam ich na fotel, słyszę: "pani doktor tak mi wstyd". Tłumaczę im, że zupełnie niepotrzebnie. Jestem tu po to, aby im pomóc, wyleczyć ich. Dając im tak zwane "trzecie zęby na implantach", pozwalamy im znów cieszyć się życiem. Odbieramy im to poczucie wstydu. Znowu mogą się uśmiechać, normalnie jeść. To jest dla nich szalenie ważne.
Podkreślę to jeszcze raz, stomatologia w ostatnich latach bardzo się rozwinęła. Ludzie nie są skazani na protezy, czy rozwiązania protezopodobne. Dzięki cyfryzacji mogą mieć trzecie zęby na implantach, na stałe, bez sztucznych dziąseł.
Do metod leczenia jeszcze wrócimy, ale chciałabym dopytać Panią, dlaczego leczenie bezzębia jest tak ważne. Jakie konsekwencje dla zdrowia mogą mieć takie ubytki? Co mogłyby przekonać pacjentów do odwiedzenia gabinetu i zajęcia się tym problemem?
Barbara Sobczak: To bardzo ważne pytanie. Bezzębie przekłada się na podstawowe aspekty życia. Może utrudniać na przykład zjedzenie kanapki, a co za tym idzie odczuwanie smaku. Bez zębów nie można właściwie pogryźć jedzenia, co wpływa na jego prawidłowe trawienie. Mogą pojawić się problemy z żołądkiem, jelitami, a także odpornością (jelita przecież mają na nią ogromny wpływ). To też ma związek z jakością spożywanych przez chorych produktów. Pacjenci, którzy nie mają zębów, wybierają zwykle pokarmy miękkie, wysokoprzetworzone, papkowate. A one zdecydowanie nie są zdrowe. Mogą mieć też trudność z jedzeniem warzyw, produktów bogatych w błonnik. Ich dieta jest nieprawidłowa, co w konsekwencji może prowadzić do wielu chorób, m.in. cukrzycy.
Brak zębów istotnie zmienia też układ naszej twarzy. Jej mięśnie zaczynają inaczej pracować, bo nie są prawidłowo podparte przez zęby. Zaczynają zanikać, wycierać się stawy skroniowo-żuchwowe. Może dojść do zwyrodnień tych stawów, a także pojawienia się zmian na błonie śluzowej jamy ustnej.
Nie można też pominąć problemów natury psychicznej. Wielu pacjentów z bezzębiem cierpi, chociażby na depresję lub boryka się z innymi, istotnie wpływającymi na ich życie stanami. Tak więc, uzupełniając uzębienie naszych pacjentów, tak naprawdę zmieniamy ich życie.
Czyli brak uzębienia wywołuje kaskadowe konsekwencje zdrowotne... Ale zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Ze wspomnianego wcześniej raportu wynika, że bezzębie dotyka nie tylko osób starszych, ale również osoby młode, dwudziestoletnie, trzydziestoletnie. Co może być przyczyną takiego stanu?
Barbara Sobczak: Rzeczywiście, problem bezzębia dotyczy ludzi w każdym wieku. Przyczyn może być wiele. Od braku higieny jamy ustnej, spożywania zbyt dużej ilości cukru, braku regularnych wizyt u stomatologa, po agresywną chorobę przyzębia, która jest chorobą o podłożu genetycznym i niestety nie ma na nią lekarstwa. Ludzie mogą bardzo dbać o zęby i mieć ogromną świadomość potrzeb stomatologicznych, ale i tak nie są w stanie zatrzymać procesu utraty zębów. Są też inne zespoły genetyczne. Na przykład niektórzy pacjenci rodzą się z tzw. hipodoncją, czyli z mniejszą ilością zębów, które też nie są prawidłowo wykształcone. Kolejna rzecz to urazy, czy to sportowe, czy to komunikacyjne, w wyniku których tracą zęby. Natomiast brak prawidłowej higieny i dieta bogata w cukier to niestety przyczyny najbardziej prozaiczne i najczęstsze.
Przyznam, że włosy stają mi dęba, gdy widzę rodziców dających dzieciom na spacerze czekoladki, albo chrupki... przecież to samo zło.
Barbara Sobczak: Ma pani rację, lekarze dentyści nie cierpią chrupków. One obklejają zęby, później trudno je doczyścić. To idealne warunki do osiedlania się bakterii. Przy okazji, taka ciekawostka, bakteriami próchnicotwórczymi musimy się zarazić. Gdy widzę, jak mamy oblizują dzieciom smoczki lub babcie całujące dzieci w usta, to mam ochotę krzyczeć. Musimy mieć świadomość, że próchnica to choroba zakaźna i przekazujemy ją w ślinie. Nawet chuchanie na łyżkę z gorącym jedzeniem niesie takie ryzyko, bo w tym wydychanym powietrzu są również drobinki śliny. Każda mama powinna przejść taki podstawowy kurs stomatologii. Dzieci nie powinny jeść też słodyczy, nie powinny pić słodkich napojów i soków owocowych. To ważne, aby jadły zdrowe rzeczy od najmłodszych lat. To dobre dla ich zdrowia, a także dla prawidłowego rozwoju jamy ustnej. Czy pani wie, że żelki zalegają w żołądku trzy dni? To powinno nas skutecznie zniechęcić do ich jedzenia.
Chciałabym, aby na opakowaniach słodyczy czy chrupek były napisy ostrzegające takie, jak na opakowaniach papierosów. Ludzie powinni wiedzieć, że spożywanie tych produktów może prowadzić do otyłości, cukrzycy, czy próchnicy. Ale aby zamknąć klamrą tę część rozmowy, powiedzmy jeszcze, jak prawidłowo dbać o zęby. Czy po każdym posiłku powinniśmy je myć?
Barbara Sobczak: Byłoby idealnie (śmiech). To marzenie każdego dentysty. Ale takim absolutnym minimum powinno być mycie zębów przynajmniej dwa razy dziennie. Rano i wieczorem. Ważne jest również nitkowanie przestrzeni międzyzębowej, zwłaszcza wieczorem.
A czy stosować płyny do higieny jamy ustnej?
Barbara Sobczak: To zależy od tego, jaki mają one skład. Niestety coraz częściej obserwujemy uczulenia na płyny do płukania jamy ustnej i na pasty do zębów. Wracając jeszcze do pytania o higienę, jeśli każdy myłby zęby dwa razy dziennie, byłoby całkiem nieźle, a jeśli po każdym posiłku – to byłoby idealnie. Myjąc zęby, wykonujmy taki ruch wymiatający, który sprawia, że nie szorujemy szkliwa, tylko wymiatamy to, co zostało na zębach. Naprawdę znam pacjentów, którzy potrafią wyszorować własne szkliwo, więc z higieną nie należy też przesadzać. Trzeba zachować umiar także w myciu zębów.
Omówmy więc sam proces leczenia. Przychodzi pacjent do gabinetu, siada na fotelu i mówi: "Przepraszam za to, co pani zobaczy w moich ustach"...
Barbara Sobczak: My lekarze dentyści nigdy nikogo nie osądzamy, jesteśmy po to, aby pomóc, a nie oceniać. Pacjent nie powinien nas za nic przepraszać. Najpierw sprawdzamy stan uzębienia, dziąseł, przeprowadzamy wywiad lekarski, a następnie proponujemy odpowiednie leczenie. Staramy się, aby na każdym etapie pacjent czuł się dobrze. Jeśli pacjent z bezzębiem zakwalifikuje się do zabiegu Sobczak Concept, to dokładnie wyjaśniamy, jak cały proces będzie wyglądał.
Najpierw wykonujemy stożkową tomografię komputerową (CBCT), następnie skanujemy skanerem wnętrze ust, oraz wykonujemy serię zdjęć. Robimy to, bo musimy zaprojektować zęby i mosty w technice 3D, drukujemy je i są one dostosowywane do kształtu szczęki pacjenta. Tak, aby to wyglądało, jak najbardziej naturalnie. Techniki cyfrowe pozwalają obecnie wszystko zaplanować w programie komputerowym, co do milimetra. Dzięki temu mamy gwarancję dopasowania i szczelności. Użyte materiały są bezpieczne dla pacjenta i idealnie pasują do jego tkanek. Wszystko robione jest na wymiar dla tego konkretnego pacjenta i po zabiegu, te wszystkie stworzone szablony, oczywiście utylizujemy.
A co może być przeciwwskazaniem to takiego zabiegu?
Barbara Sobczak: Pacjenci, których kwalifikujemy do zabiegu Sobczak Concept, to osoby, które albo nie mają już zębów, albo mają uzębienie resztkowe, które trzeba usunąć. Jeżeli chodzi o kwalifikację, to dla mnie szalenie ważne jest badanie tomograficzne, na którym widzę, jaka jest szerokość i wysokość kości, jaką relację mają ze sobą szczęka i żuchwa. Dzięki temu mogę zaprojektować, gdzie będą te przyszłe implanty.
Jeśli pacjent cierpi na choroby ogólnoustrojowe (np. przebył nowotwór, ma chorobę autoimmunologiczną, czy ciężką cukrzycę) i mamy jakiekolwiek wątpliwości, to zawsze konsultujemy się z lekarzem prowadzącym pacjenta. Gdy dostaniemy od niego zielone światło, to przystępujemy do działania. Gdy pacjenci mają chorobę pod kontrolą, uregulowany stan zdrowia, to takie konsultacje nie są potrzebne. Zabieg jest przeprowadzany jedynie w znieczuleniu miejscowym.
Pacjent jest przez panią, lub pani zespół, przebadany, zeskanowany, wszystko jest zaprojektowane, leczenie zostaje wdrożone. Jak długo trwa rekonwalescencja?
Barbara Sobczak: Muszę najpierw podkreślić, że w całym procesie leczenia bierze udział nie tylko lekarz, ale też technicy dentystyczni oraz opiekunowie pacjenta.
Kim jest ten opiekun pacjenta?
Barbara Sobczak: Opiekun to członek naszego zespołu. Jego rolą jest dbanie o naszego pacjenta po zabiegu, kontaktowanie się z nim, pomoc w czasie rekonwalescencji. Moi opiekunowie mają ogromną wiedzę, doświadczenie i – przede wszystkim – empatię. Są pod telefonem niemalże zawsze. A rekonwalescencja nie trwa długo, bo tu praktycznie nie ma żadnych otwartych ran. Tam, gdzie mieliśmy stare zęby, od razu wchodzi nowy most "trzecie zęby". W 2024 r. wykonaliśmy aż 600 tego typu zabiegów i moi pacjenci nie skarżyli się, ani na obrzęki, ani na przewlekły ból. Choć oczywiście nie mogę powiedzieć, że to się nigdy nie zdarza.
Warto powiedzieć, że pierwszy etap leczenia trwa około 3-5 godzin. Mówimy tutaj o zabiegu usunięcia zębów, wprowadzeniu implantów i osadzeniu na nich mostu tymczasowego. Następnie po okresie gojenia implantów, czyli po trzech do sześciu miesięcy, wymieniamy je na mosty docelowe. One różnią się tylko i wyłącznie materiałem. Natomiast jeśli chodzi wygląd, czy układ, to najczęściej są takie same. Tak jak zostało to zaprojektowane już na samym początku.
A jakie przypadki są dla Pani najtrudniejsze?
Barbara Sobczak: Największym wyzwaniem są pacjenci z wadami genetycznymi, gdzie są inne ustawienia kości, oraz pacjenci po wypadkach z bardzo dużą asymetrią kości. Ale i z tym sobie radzimy (śmiech). Dzięki technologiom cyfrowym udaje nam się przekraczać kolejne granice. Rzeczy do niedawna niemożliwe stają się możliwe. Polska stomatologia i implantologia są na naprawdę bardzo wysokim poziomie. Wykonujemy swój zawód, korzystając z niesamowicie wysublimowanych technik, protokołów, algorytmów, software’ów. Sama chętnie z nich korzystam, dzielę się też swoją wiedzą.
To na koniec muszę zapytać jeszcze o rzecz banalną: czy lepiej mieć zęby, czy białe zęby?
Barbara Sobczak: Oj, to gorący temat w ostatnim czasie (śmiech). My dentyści nie lubimy tych ultra białych zębów. Wolimy te naturalne piękne przezierności. Owszem lepiej, gdy zęby są jasne, pasujące do białek oczu, karnacji, ale nie ultra białe. Jednak o gustach się nie dyskutuje, więc jeżeli pacjent chce mieć bardzo jasne zęby, to my jesteśmy po to, aby te marzenia spełniać. Zanim jednak to zrobimy, staramy się mu jak najlepiej doradzić (śmiech).
Bardzo dziękuję za tę rozmowę i za spotkanie.
Źródło: CHILLIZET