"Warszawska Starówka mogła wyglądać zupełnie inaczej". Rozmowa Katarzyną Liwak-Rybak
Nie wszyscy wiedzą, że warszawska Starówka mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby przeforsowano inną koncepcję na jej odbudowę. O tym, jak wyglądała rekonstrukcja Starego Miasta, rozmawiamy z Katarzyną Liwak-Rybak z Muzeum Warszawy.
Magdalena Bauer: Warszawska Starówka została podczas II wojny światowej prawie zrównana z ziemią. 22 lipca 1953 roku, w Święto Odrodzenia Polski, zakończono pierwszy etap odbudowy Starego Miasta. Wiemy, że rozważano wiele pomysłów na rekonstrukcję, odtworzenie tego miejsca. Był między innymi pomysł, by rynek staromiejski otworzyć i zostawić widok na Wisłę, a więc bez tej wschodniej strony...
Katarzyna Liwak-Rybak: Tak, od strony Barssa.
Na szczęście pomysł upadł, bo rynek Starego Miasta w swoim kształcie przypomina ten sprzed wojny, też jest w kwadracie. Wiemy to, bo jeszcze przed wojną były prowadzone prace inwentaryzacyjne przez studentów i przetrwały plany zabudowy tego miejsca. Tu chyba mogłybyśmy rozpocząć historię rekonstrukcji, odbudowy Starówki, prawda?
Katarzyna Liwak-Rybak: Tak, Warszawa w czasie II wojny światowej została bardzo zniszczona. Szacuje się, że 85 proc. zabudowy Warszawy zostało zniszczone, a jeśli chodzi o Stare Miasto to nawet 98 proc. Możemy więc mówić o prawie całkowitym unicestwieniu tej części miasta. Tutaj było morze ruin. Jedyną częścią Rynku Starego Miasta, która zachowała się jakkolwiek, była strona Dekerta, czyli północna strona Starówki (gdzie teraz znajduje się Muzeum Warszawy). Zachowały się dwie kamienice – ta "Pod Murzynkiem" oraz "Kleinpoldowska". Obie jeszcze przed wojną zostały przeznaczone na Muzeum Dawnej Warszawy, bo tak się wtedy nazywało nasze muzeum. Ponieważ miały się w nich znajdować zbiory muzealne, to jeszcze przed wojną wymieniono w nich stropy na ogniotrwałe. Prawdopodobnie dzięki temu te kamienice zachowały się, a reszta spłonęła. To zresztą widać na różnych fotografiach, czy makietach z tego okresu. Są ruiny, gdzie widać szkielety kościołów i te dwie kamienice, których spora część fasad została zachowana.
Tak jak pani wspomniała, było wiele koncepcji związanych z odbudową Starego Miasta, m.in. i taka, która zakładała pozostawienie części ruin, by pokazać, jakie były konsekwencje wojny. Była też koncepcja, by uprzątnąć te ruiny i postawić w tym miejscu osiedle mieszkaniowe, przypominające te na MDM-ie, które rok wcześniej, też 22 lipca, zostało oddane do użytku. Rozważano również pomysł, o którym pani wspomniała, czyli, by nie odbudowywać tej części wschodniej i pozostawić ją otwartą na Wisłę. Aby temu zapobiec, zastosowano pewien chwyt, mianowicie zaczęto odbudowywać właśnie tę wschodnią część, by władze, które rozważały ten pomysł, nie mogły go zrealizować (mówiono: znowu mamy wyburzać, skoro już wybudowaliśmy!). To był bardzo sprytny zabieg osób zaangażowanych w odbudowę Starego Miasta, aby tę część zachować, aby wiernie ją odtworzyć (na tyle, na ile było to oczywiście możliwe), ponieważ widziano w tym symbol odradzającego się miasta. Podobnie było zresztą z Zamkiem Królewskim w Warszawie. On też był symbolem tego miejsca.
Warto podkreślić, że odbudowa Starego Miasta zaczęła się tuż po wojnie i tak naprawdę zakończyła się dopiero w 1984 r., wraz z otwarciem Zamku Królewskiego dla zwiedzających.
Odbudowa Starego Miasta nie należała do najłatwiejszych, prawda?
Katarzyna Liwak-Rybak: Tak, napotykano na wiele trudności. Na przykład gdy usuwano gruz, a w niektórych miejscach sięgał on właściwie drugiego piętra, to okazywało się, że zawalały się zachowane fragmenty różnych budynków. Ten gruz po prostu był ich podporą. Aby ratować te fragmenty budynków, próbowano stosować, np. zastrzyki z cementu i inne nowoczesne zabiegi, jak na tamte czasy. Chciano zachować te ocalałe budynki, wkomponować je w tę odtwarzaną część.
Ale to tylko niektóre problemy, z jakimi musieli się zmierzyć budowniczowie Starówki. Do tego należy dołożyć niezwykle szybkie tempo odbudowy, bo władzom miasta zaczęło zależeć, by ten pierwszy etap odbudowy oddać właśnie 22 lipca 1953 r. Oczywiście tam dalej głębiej prace się toczyły, ale chodziło o to, by to serce Starówki, oddać do użytku mieszkańców jak najszybciej. W międzyczasie pojawiało się mnóstwo innych problemów, np. wichura, która w marcu 1946 roku zawaliła część konstrukcji. Zresztą takich trudności, wywołanych przez warunki atmosferyczne, przez tych kilka lat odbudowy było wiele.
A czy w związku z tym narzuconym tempem pracy i wiążącą się z tym jej intensywnością były osoby, które ucierpiały?
Katarzyna Liwak-Rybak: Nie czytałam żadnych danych dotyczących tego problemu w tej części miasta. Są dane dotyczące budowy Pałacu Kultury i Nauki. Natomiast wiem, że mocno motywowano wszystkich pracowników zaangażowanych w odbudowę. Były też dodatkowe fundusze. Robiono wszystko, by było to wykonalne. Oczywiście oddano tę część w lipcu 1953 r., ale prace wykończeniowe w środku nadal były prowadzone.
Na stronach muzeum można znaleźć informację, że przed wojną nie było w kamienicach sprzętów sanitarnych, więc widok furmanek załadowanych wannami na rynku pobudza wyobraźnię.
Katarzyna Liwak-Rybak: Tak, to prawda. Musimy też pamiętać, że fronty tych kamienic wyglądały ładnie, one były reprezentacyjne, ale na tyłach było duże zagęszczenie tzw. zabudowy gospodarczej. Przed wojną ta zabudowa była mało funkcjonalna, trudno tam było mieszkać, czy nawet pracować. Natomiast po wojnie to uporządkowano. Te zaplecza kamienic wyglądały już nieco inaczej, ale fronty kamienic, zabudowa Starówki, jej pierzeje starano się zrekonstruować. Myślę, że Stare Miasto zostało wpisane na listę UNESCO właśnie dlatego, że zrekonstruowano znaczną część Starówki, a nie zagospodarowano jej w jakiś inny sposób.
Zatrzymajmy się, proszę, na chwilę przy Zamku Królewskim w Warszawie.
Katarzyna Liwak-Rybak: Zakończenie odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie w 1984 r. i oddanie go społeczeństwu było ostatnim aktem odbudowy Starówki.
Wydaje się, że odbudowa Zamku Królewskiego chyba była o wiele trudniejsza, prawda?
Katarzyna Liwak-Rybak: Gmach Zamku Królewskiego starano się dość wiernie zrekonstruować, ponieważ takie było oczekiwanie społeczne, ale dość długo zwlekano z tą decyzją z powodów politycznych. Kiedy już podjęto decyzję i powołano Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego, to prace ruszyły. Oczywiście tutaj również były różne pomysły dotyczące odbudowy, ale ostatecznie zwyciężyła koncepcja dość wiernej rekonstrukcji.
Gdy zaczęto odgruzowywać teren Starego Miasta, to zaczęto też odkrywać różne ciekawe rzeczy. Mnie poruszyła historia pani z Piwnej, która hodowała gołębie. Czy może pani o niej opowiedzieć?
Katarzyna Liwak-Rybak: Tak, ona została uwieczniona na jednej z kamieniczek. Później okazało się, że przetrwała wojnę i razem z tymi gołębiami dalej tam pomieszkiwała.
W czasie odgruzowywania odkrywano różne rzeczy, m.in. elementy zabudowy, czy architektury, które skrzętnie zbierano, by je później wmontować w te rekonstruowane budynki. Chodziło o to, aby została jakaś namiastka przeszłości. Oczywiście odgruzowywanie zajmowało bardzo dużo czasu, bo trzeba było to robić niezwykle delikatnie, szukano w ruinach nie tylko tych reliktów przeszłości, ale też ciał ludzi, którzy zginęli w czasie wojny.
Czy takie eksponaty, które wtedy zostały znalezione, znajdują się w zbiorach Muzeum Warszawy?
Katarzyna Liwak-Rybak: Nasza wystawa główna jest w pewien sposób bezcenna. Ona składa się z przedmiotów, które często nie mają żadnej wartości zabytkowej, tzn. nie są to jakieś dzieła sztuki (choć oczywiście takie też mamy), ale mają ogromną wartość historyczną. To przedmioty przekazywane przez mieszkańców i mieszkanki Warszawy, które były w ich rodzinach, i które przetrwały ten czas zawieruchy wojennej. Są świadkami historii, opowiadają jakąś historię. Mamy na przykład w naszych zbiorach klamkę, która pochodzi z ratusza. Ona jest lekko wygięta, ponieważ była demontowana w czasie pożaru przez jednego z pracowników. Chcąc ją uratować z tej pożogi, zwyczajnie wyłamał ją z drzwi. Tak więc ona nie ma jakiejś szczególnej wartości, ale jest cenna, bo opowiada historię Warszawy.
Zapraszam serdecznie wszystkich do odwiedzenia muzeum Warszawy, a pani bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET