Czy Warszawa potrzebuje więcej mostów? Rozmowa z prof. Ewą Kuryłowicz

2 min. czytania
Aktualizacja 27.06.2024
27.06.2024 07:45
Zareaguj Reakcja
---- ----

W Warszawie mamy obecnie 11 mostów i jedną kładkę pieszo-rowerową, ale w planach są jeszcze dwie przeprawy. Czy Warszawa rzeczywiście potrzebuje więcej mostów? O tym rozmawiamy z prof. Ewą Kuryłowicz.

Mosty w Warszawie
fot. Shutterstock
--1-- ----

Katarzyna Kozak: Obecnie mamy w Warszawie 11 mostów, z czego 2 są kolejowe, a także jedną kładkę pieszo-rowerową, ale w planach są jeszcze co najmniej dwa mosty. Czy Warszawa rzeczywiście ich potrzebuje, a może to, co mamy, w zupełności nam wystarczy?

Prof. Ewa Kuryłowicz: Dodatkowe mosty są nam bardzo potrzebne, ponieważ udrażniają miasto i powodują, że ono o wiele lepiej cyrkuluje. Wiem, że to temat trudny, chociażby w przypadku planowanego Mostu Krasińskiego, który ma łączyć Żoliborz z Targówkiem. Ten pomysł ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Ale musimy na tę kwestię spojrzeć szerzej. Konieczność przemieszczania się z przeprawy na przeprawę przyczynia się do korków na ulicach dojazdowych. Gdyby taka przeprawa powstała, korki, by się zmniejszyły.

Spójrzmy na inne miasta, przez które przepływają rzeki, na przykład Paryż czy Berlin, który ma bardzo rozległą rzekę i ogromną sieć kanałów. Tam takich przepraw jest znacznie więcej (w Paryżu jest 30 mostów, natomiast w Berlinie 1700 przepraw, o różnym charakterze – dopisek redakcyjny).

Jako mieszkanka Warszawy od urodzenia, jestem przekonana, że im więcej byłoby tych mostów, tym łatwiej byłoby nam się po mieście poruszać i oswajać różne, bardzo ciekawe jego rejony. Zresztą Most Poniatowskiego oraz jeden z mostów kolejowych potrzebują remontu. No i znowu będzie dramat, bo trzeba będzie jeździć dalej, by przejechać przez Wisłę. Nie unikniemy tego, bo miasto cały czas się reperuje.

W ogóle temat rzeki, jako miejsca komunikacji, nie tylko do poruszania się wzdłuż jej brzegu, ale też po niej, jest niezwykle ciekawy. Trzeba wspomnieć, chociażby o promach, które łączą na przykład Cypel Czerniakowski z plażą w pobliżu Saskiej Kępy, czy lewobrzeżną Warszawę z "Poniatówką", czyli plażą przy Stadionie Narodowym. Rzeka to też taki "trakt" do poruszania się.

Moi studenci przygotowywali projekty przystanków tramwaju wodnego w ramach pracy dyplomowej. Oczywiście takie promy nie płyną szybko, ale mogłyby być ciekawą alternatywą dla osób, które chciałyby przeprawić się na przykład z południowego Powiśla na Żerań.

Wracając do mostów, zastanawiam się, czy da się pogodzić konieczność udrożnienia komunikacyjnego Warszawy z kwestiami ekologicznymi i środowiskowymi?

Prof. Ewa Kuryłowicz: Można pogodzić jedno z drugim. Przygotowując projekty przystanków tramwajów wodnych, robiliśmy badania dotyczące fauny i flory w tamtych okolicach. Chcieliśmy się dowiedzieć, kto i co, poza ludźmi, żyje nad rzeką. Teraz można się tego dowiedzieć z tablic edukacyjnych, ale my te projekty robiliśmy znacznie wcześniej, gdy ich jeszcze nie było. Trzeba budować świadomość, że człowiek nie jest jedynym organizmem żywym, który egzystuje nad wodą. Są tam też niesamowite zwierzęta, w tym ptaki, a także rośliny. Musimy to brać pod uwagę i nie wpychać się brutalnie ze swoimi potrzebami, ale... da się, budując mosty, uwzględnić potrzeby i wymogi różnych żywych istot, które tam żyją.

Bardzo dziękuję za tę rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET