Szkoły uwodzenia – uczą sztuki podrywania czy raczej manipulacji? Ekspert rozwiewa wątpliwości
Czego dokładnie uczą w szkołach uwodzenia? Czy podawany zestaw technik postępowania z kobietami jest do opanowania przez każdego? Czy można tutaj mówić o nauce manipulacji? Jeremi Pedowicz w rozmowie z Vincentem z kanału „Atrakcyjny Facet” na YouTubie rozwiewa wszelkie wątpliwościach i odpowiada na krytykę związaną z takim biznesem.
Jeremi Pedowicz: Dzisiaj będziemy rozmawiać o uwodzeniu kobiet i o tym, czy da się tego w ogóle nauczyć. Chciałbym podejść do tego tematu obiektywnie, a zdanie i opinie na ten temat zostawić już wam. Vincent, do ciebie pytanie na początek – czy da się poderwać każdą dziewczynę?
Vincent: Nie, nie ma takiej możliwości. Ja rozumiem, że w tej sferze pokutują takie przekonania, że jest to możliwe. To jednak nieprawda. Jeżeli dziewczyna jest w szczęśliwym związku, jest spełniona, zakochana, to trudno byłoby zmienić jej postrzeganie przez kogoś, kto pojawia się znikąd.
Jako mężczyźni też musimy pogodzić się z tym, że nie każda dziewczyna będzie nami zainteresowana i co więcej, nawet nie powinniśmy w to celować. Moją filozofią jest po prostu, że jeżeli podoba ci się jakaś kobieta, czujesz naturalną intencję, że chciałbyś ją poznać, to twoim zadaniem jako mężczyzny jest spróbować rozpocząć z nią jakąś konwersację, zainicjować tę znajomość i sprawdzić, czy ta osoba jest na to otwarta. Jeżeli okaże się, że rzeczywiście jest, to możemy to jakoś rozwijać, jeżeli nie, to „dziękuję, do widzenia”.
Ważne jest, żeby skupiać się na wyciąganiu wniosku z takiej próby, aby nie popełniać błędów w przyszłości, ale nie odbierać tego jako odrzucenia, czegoś, co mnie kategoryzuje jako faceta, który nie jest wartościowy itd.
Jeremi Pedowicz: Kolejna rzecz à propos tego pytania, czy da się poderwać każdą dziewczynę. Może zawężając trochę to pole zainteresowań, czy da się poderwać dziewczynę z innej bańki niż ta, w której na co dzień jesteśmy?
Vincent: A co masz na myśli? Jakiś może przykład konkretny?
Jeremi Pedowicz: Na przykład ja nie jestem specjalnym klubowiczem i głównie spędzam czas w teatrze i muzeum. I teraz idę do klubu, aby kogoś poznać.Zastanawiam się, czy na przykład faceci, którzy przychodzą na takie szkolenia podrywania, mają taką świadomość, że być może nie we wszystkich rejonach będą czuli się tak swobodnie i nie wszystkie kobiety są faktycznie dla nich dostępne ze względów, chociażby kulturowych, wychowania i tak dalej.
Vincent: Tu trzeba się po prostu zastanowić, czy w ogóle potrzebujesz chodzić do klubów. Bo jeżeli raz w roku wylądujesz w takim miejscu, czujesz się tam niekomfortowo, nie wiesz, jaka dynamika tam obowiązuje, to nie musi być miejsce dla ciebie. Chodzi o to, że nie trzeba koniecznie zmieniać swojego całego stylu życia i tego się uczyć, bo to nie jest w ramach twojej rzeczywistości. Moją dewizą jest to, że jako mężczyzna powinieneś poznawać kobiety w kontekstach, w których najczęściej przebywasz. To jest po prostu najbardziej efektywne.
Jeremi Pedowcz: Jeżeli moglibyśmy tak podejść do twoich kursantów statystycznie, demograficznie, to jacy faceci najczęściej na takie kursy się do ciebie zapisują?
Vincent: Najczęściej są to mężczyźni między 24 a 35 rokiem życia. Mieliśmy też starszych kursantów, w tym 50-latka. Zazwyczaj są to osoby ogarnięte zawodowo, najczęściej pracują w dziale IT, czyli po prostu nie mieli możliwości rozwinąć umiejętności interpersonalnych, które pomagają w relacjach damsko-męskich.
Ja też uważam, że przeżywamy w tym momencie trochę kryzys męskości. W naszym społeczeństwie jest obecnie dużo pozytywnego przekazu do kobiet – musisz o siebie zadbać, ważne jest twoje szczęście, ważne, żebyś myślała o sobie, realizowała się, rozwijała itd.
Z jakiegoś dziwnego powodu, gdy kierujemy taki przekaz do mężczyzn, no to nagle coś jest nie tak, nagle to nie jest w porządku. Zauważam bardzo niepokojące zjawisko, że wielu facetów ucieka w jakieś internetowe ideologie, które się szerzą. Mówię o ideologiach, które opierają się na nienawiści do kobiet, na zrzucanie odpowiedzialności za swoje własne życie i niepowodzenia na jakieś czynniki zewnętrzne. To jest takie moim zdaniem uciekanie od odpowiedzialności i od takiej prostej prawdy, że jeżeli nie miałeś socjalizacji, w której naturalnie przebywałeś z dziewczynkami i nie nauczyłeś się z nimi komunikować, to niestety w dorosłym życiu musisz sobie zaplanować ten proces i przejść go, żeby w przyszłości nauczyć się rozmawiać z kobietami, aby była to relacja damsko-męska, a nie platoniczna, koleżeńska.
Trochę jest tak, że oczekuje się od mężczyzn, że z mlekiem matki wyssą te wszystkie umiejętności, ale nikt w społeczeństwie tego facetów nie uczy, co jest moim zdaniem paradoksem. Oczekujemy od mężczyzn, żeby zawsze wiedzieli, co zrobić, co powiedzieć, jak się zachować, ale nikt nie daje nam wskazówek, jak to robić po prostu.
Jeremi Pedowcz: Czyli w gruncie rzeczy to nie jest tak, że ty dajesz wskazówki typu, jak zagadać kobiety na zasadzie utartych stereotypów, tylko to jest raczej budowanie jakiegoś rodzaju pewności siebie.
Vincent: Na pewno jest to znacznie głębsza praca niż „podejdź do niej i powiedz x, y, z”. Oczywiście technikalia są ważne, bo to, co mówisz, ma znaczenie.
Mężczyźni w stresie często mówią dziwne rzeczy, złe rzeczy, które stawiają ich w złym świetle i nie są w stanie przekazać swojej prawdziwej atrakcyjności. Ja zawsze mówię, że są dwa wymiary atrakcyjności - wymiar wewnętrzny, czyli ja wiem, że jestem wartościowy, ale inne osoby tego nie wiedzą, więc jest wymiar ten zewnętrzny.
I większość facetów ma właśnie ten problem, że jestem fajnym facetem, znam siebie, wiem, że mam jakieś głębokie przemyślenia, że jestem osobą, na której warto polegać i tak dalej, ale nie potrafię tego w ogóle przekazać. Świat działa niestety tak, że jeżeli ludzie czegoś nie widzą, jeżeli czegoś nie pokazujesz, to ludzie zakładają, że tego po prostu nie ma. Więc my uczymy przede wszystkim, jak wypromieniować swoją osobowość, oczywiście nie przekłamując tej osobowości. Chodzi o uczenie pokazywanie siebie w atrakcyjny sposób, żeby ludzie mogli zobaczyć, że jesteś tą fajną osobą. I oczywiście my nie mówimy klientom, że jesteś produktem finalnym, jesteś fajny, jaki jesteś, bo niestety często osoby do nas przychodzące mają problemy, nad którymi muszą pracować, żeby mieć lepsze efekty w relacjach z ludźmi.
My traktujemy nasze szkolenia to jako początek drogi. Wskazujemy miejsca, w których warto się rozwijać, gdzie są pewne braki, ale to mężczyzna musi w tę podróż wyruszyć. My oczywiście niejako prowadzimy w tej podróży, też mamy wsparcie poszkoleniowe. To nie jest tak, że po trzech dniach kursu mówimy dobra, to tyle i zostawiamy klienta samego. Stworzyliśmy systemy, które wspierają mężczyzn tej dalszej drodze.
Ja uważam, że każdy mężczyzna musi mieć misję. My nie zostaliśmy stworzeni do tego, żeby być w takim kokonie komfortu i stale uważać, żebyśmy się źle nie poczuli i tak dalej. Mężczyzna, który jest pewny siebie, który jest zadowolony ze swojego życia, to mężczyzna na misji, który wykracza poza swoją strefę komfortu, szuka własnego „smoka” i stawia mu czoło.
Czyli my uczymy też tego, jak wziąć odpowiedzialności za własne życie, zamiast obwiniać świat za swoje niepowodzenia. Staramy się, aby mężczyźni odzyskali kontrolę nad swoim własnym życiem. Wiesz, wielu facetów ma niestety takie przekonanie, że ich życie jest wypadkową jakichś przypadkowych czynników i oni nie mają w ogóle na to wpływu.
O niepowodzeniach z kobietami mówią, że oni nie mają kwadratowej szczęki i miliona złotych na koncie, więc oni są na straconej pozycji. Uważają, że społeczeństwo jest tak zaprojektowane, że oni nie mają w ogóle szans, że to jest wina rządu czy po prostu złych kobiet. Niestety ostatnim miejscem, gdzie oni szukają tej winy, problemu, to jest odbicie w lustrze.
A szkolenie zaczynamy od tego: „stary, spójrz w lustro i zadaj sobie pytanie - jeżeli chcę określony typ kobiety w swoim życiu, to czy ja spełniam warunki, których sam wymagam w tym momencie?” Jeżeli nie, to powinna przyjść tutaj pokora i zastanowienie się - dobra, to jak mogę w perspektywie nie trzech dni, ale w trzy miesiące, czy nawet w trzy lata, zaplanować taką drogę, na końcu której ubiję tego smoka, zdobędę te umiejętności, zaufanie do samego siebie, pewność siebie.
My też bardzo skupiamy się nad tym, żeby mężczyźni wykształcili w sobie tzw. poczucie skuteczności, że ja mam moc sprawczą. W psychologii to jest coś takiego, co fundamentalnie wpływa na nasze poczucie własnej wartości. Dla przykładu - jeżeli ja nie wierzę, że mogę schudnąć, to jeżeli chociaż dwa dni będę trzymał dietę, to widzę, że jednak mam jakąś kontrolę. Po prostu rośnie moje poczucie skuteczności, w związku z czym zwiększa się moja pewność siebie i przekonanie, że jestem w stanie coś osiągnąć. Na kursach pracujemy też nad tym, żeby mężczyznom pokazać, że są w stanie sterować swoim życiem.
Jeremi Pedowicz: Generalnie podoba mi się to, co mówisz, bo jest oparte na budowaniu pewności siebie, która jest moim zdaniem niska zarówno u mężczyzn, ale też u kobiet. Niemniej zastanawiam się teraz, jak ty odpowiedziałbyś na takie zarzuty, że to jest jakiś rodzaj manipulacji albo jakiegoś przedmiotowego traktowania kobiet. Czy to jest kwestia niezrozumienia, na czym te kursy polegają, czy być może są kursy, które de facto szukają w sztuczkach, manipulacjach i tego typu rzeczach? Jak to wygląda z twojej perspektywy?
Vincent: Z mojej perspektywy jest bardzo duży problem w tym biznesie, ponieważ konkurencja nie pomaga na pewno w tym, żeby tego typu szkolenia miały dobry PR. Wiesz, ktoś z konkurencji idzie do jakiegoś programu w TVN, powiedziałbym, że ktoś dziwny i żałosny, a potem ludzie, oglądając to, łapią się za głowę i pytają, kto na takie kursy w ogóle chodzi. Rzeczywiście są osoby w tym biznesie, które uczą tzw. sztuczek, manipulacji, jak oszukać czy przechytrzyć kobietę i to zdecydowanie nie jest układ win-win, gdzie dwie osoby „wygrywają”. I tego typu rzeczy w ogóle mnie nie interesują.
Mnie interesuje układ wyłącznie win-win. My nie przekłamujemy tego, kim ty naprawdę jesteś. My pracujemy nad tobą po to, żebyś stał się atrakcyjny i żebyś w efekcie zaczął te kobiety do swojego życia przyciągać. Bo tak naprawdę jesteśmy w stanie kłamać przez kilka randek, ale co później? Później ta maska spada, bo każda zdrowa relacja polega na tym, że odsłaniasz się, pokazujesz, kim naprawdę jesteś. I jeżeli kobieta będzie miała taki totalny dysonans, że zgrywałeś pewnego siebie, ogarniętego faceta, a nagle okazuje się, że jesteś leniem, bez ambicji, który nie potrafi ogarnąć w życiu podstawowych rzeczy, to wtedy czuje się okłamana, oszukana.
Kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Ja jestem totalnie przeciwny manipulowaniu i takim sytuacjom, gdzie facet okłamuje dziewczynę, że chce z nią być w relacji, tylko po to, żeby trafić z nią do łóżka. Coś takiego według mnie jest poniżej wszelkiej krytyki.
Ubolewam nad tym, że tego typu szkolenia mają bardzo zły PR w Polsce. Z drugiej strony jestem dumny z tego, że sam oferuję bardzo wysoką jakość, jestem dumny z pracy, którą wykonuję. Też potwierdzają to choćby zaproszenia na śluby moich byłych klientów. Serce mi też rośnie, gdy dostaję wiadomości, że jakiemuś mężczyźnie się udało w związku.
Jeremi Pedowicz: Jakie błędy faceci najczęściej popełniają, podchodząc do dziewczyny?
Vincent: Po pierwsze jest to zagadywanie w bardzo dziwny sposób. Dla przykładu: „hej, co tam, gdzie idziesz?” Wiesz, dziewczyna kompletnie cię nie zna, a ty na starcie ją pytasz o coś tak prywatnego. Więc reakcja kobiety jest od razu taka: „a co cię to obchodzi?”. Więc my uczymy tego, żeby na samym początku, jak najszybciej, przekazać prawdziwe intencje, dla których postanowiliśmy zagadać.
Nie należy kryć tego, o co nam tak naprawdę chodzi. Czyli: „Hej, wiesz co, zwróciłaś moją uwagę i postanowiłem się do ciebie odezwać. Ja wiem, że to jest trochę niekomfortowe może, ale chciałem ci powiedzieć, że bardzo ładnie wyglądasz. Cześć, Mateusz jestem, a ty jak masz na imię”? I to sprawia, że dziewczyna wie od razu, z czym do niej przychodzisz. I wtedy jest to też bardzo fajne, skoro zdradzasz swoją szczerą intencję, że jeżeli dziewczyna zostanie w tej interakcji z tobą, to oznacza, że ona akceptuje damsko-męską ramę tej znajomości. Jeżeli później z taką dziewczyną po takim zapoznaniu się umówisz się na randkę, to ona wie, że to jest randka, a nie spotkanie z jakimś kolegą na kawę.
Kolejna rzecz, którą faceci źle robią, to niejako straszą dziewczynę. Są po prostu tak zestresowani podejściem do kobiety, która im się podoba, że często nie działają racjonalnie. Na przykład wyskakują przed dziewczynę, która robiła zakupy w sklepie. I taka kobieta jest zbita z tropu, bo nagle pojawia się jakiś gość, coś do niej mówi, widać, że sam się mocno stresuje i to też na pewno nie wpływa pozytywnie na przyszłą relację. Więc też staramy się uczyć klientów tego, żeby podchodzić do takich spraw spokojniej, starać się panować nad stresem. Moją dywizją jest to, aby robić to jak najbardziej normalnie i komfortowo
Wiesz co, moim zdaniem to jest pięknie. Nie ma nic piękniejszego niż mężczyzna, który stwierdził, że chce nauczyć się jak znaleźć kobietę swojego życia. No bo wiesz, często mówi się o tym, że to jest taki płytki temat, bieganie ze spódniczkami, szkolenie z uwodzenia, tak? Ale ja zadaję wtedy pytanie, dobra, a co jest ważniejsze od znalezienia życiowej partnerki, z którą stworzysz zdrową relację na całe dekady, nie na lata? Co jest ważniejszego od tego? To jest bardzo ważne, żeby ta osoba była do ciebie dobrana, żeby ten związek nie był toksyczny.
Niestety, na tej drodze trzeba przeżyć trochę odrzuceń, trzeba się trochę naszukać. Trzeba wreszcie nauczyć się, jak dziewczynę zatrzymać, co do niej konkretnie powiedzieć. Po prostu nauczyć się rzeczy, których nie nauczyło nas społeczeństwo.
Jeremi Pedowicz: Dobrze, myślę, że to jest dobra puenta na koniec naszej rozmowy. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/Podcast „Tylko dla dorosłych”