Nie wybudzaj lunatyka ze snu. Psycholog ostrzega: to może być niebezpieczne

7 min. czytania
Aktualizacja 14.03.2024
12.03.2024 12:59
Zareaguj Reakcja
---- ----

Niektórzy wiercą się w łóżku, inni mówią przez sen, a jeszcze inni włóczą się po mieszkaniu podczas snu. Jarek, którego historię możemy przeczytać poniżej, kupił sobie podczas lunatykowania buty za 3 000 zł. Na szczęście udało się odkręcić tę transakcję. Czym jest lunatykowanie i czy może być ono niebezpieczne? Wyjaśnia Sylwia Bryzek, psycholożka kliniczna.

Lunatykowanie - co to?
fot. Shutterstock
--1-- ----

"Jako małe dziecko mówiłem przez sen. Wyraźnie, starannie, bardzo ładnie, inaczej niż w ciągu dnia. Czasem podobno w różnych językach. To był początek, czyli gadulstwo przez sen. Gdy byłem starszy, zaczęło się też chodzenie. Miałem nawet takie specjalne klamki w oknach, które zamykało się na klucz, abym nie mógł ich otworzyć. Podczas lunatykowania robiłem rzeczy niesamowite, choć może mniej spektakularne niż teraz. Ostatnio podczas snu kupiłem butów za ponad 3000 zł w innym rozmiarze, nie do końca w moim guście. Nie pamiętam, jak to zrobiłem. Zorientowałem się przez przypadek i na szczęście udało się tę transakcję anulować. Ale mogłem kupić coś, czego zwrócić by się już nie dało, prawda? Mam więc blokady na kartach, by kontrolować te wydatki. Na szczęście nigdy nie zdarzyło mi się zrobić czegoś, co byłoby niebezpieczne dla życia, zdrowia mojego, czy moich bliskich. Choć chyba nie do końca jest to prawda. Teraz gdy o tym myślę, to robiłem rzeczy, które mogły mi zaszkodzić. Czasami w czasie snu przesuwałem meble, ściągałem obrazy. Budziłem się w kompletnie przemeblowanym mieszkaniu. Rano byłem nieprzytomny i zmęczony, ale nie powinno mnie to dziwić, skoro podczas lunatykowania sam przesuwałam łóżko, którego na jawie nie byłem w stanie ruszyć. Kiedyś obudziłem się w rolkach i w kurtce puchowej. Oczywiście ja nic nie pamiętam, ale moi rodzice, którzy byli świadkami tych moich ekscesów podczas lunatykowania, mówią, że mam wtedy otwarte oczy i twarz bez wyrazu, bez żadnych emocji. Kiedyś mój tata szedł za mną podczas lunatykowania i okazało się, że przeszedłem całe mieszkanie, a potem usiadłem w fotelu. Tata wybudził mnie. Kompletnie nie pamiętałam, jak się znalazłem w tym miejscu. Niestety zdarza się, że podczas lunatykowania wysyłam wiadomości do swoich znajomych i boję się, że kiedyś komuś napiszę coś, czego będę żałował. Boję się też, że w czasie snu kupię coś, co jest mi kompletnie niepotrzebne, a wiem, że mogę, bo przecież kupiłem te buty, założyłem w tym sklepie internetowym konto, wypełniłem formularz zakupowy, wykonałem transakcję. Myślę, że to może być rodzinne. Moja mama też jako dziecko przechodziła podobne historie, ale u niej ograniczało się to przenoszenia pościeli z jednego pokoju do drugiego i włączanie radia. Może dlatego też tego nie leczyłem. Po pierwsze nie chciałem brać psychotropów, po drugie oswoiłem się z tym, po trzecie chyba z wiekiem lunatykuję coraz rzadziej. Ale pewności nie mam, bo tego nie pamiętam". Tak brzmi historia Jarka, który zgodził się nam opowiedzieć swoją historię. Czym jest lunatykowanie? Czy może ono być niebezpieczne? Na te pytania odpowiada Sylwia Bryzek, psycholożka kliniczna.

Aleksandra Pucułek: Skąd się bierze lunatykowanie? Jakie mogą być jego przyczyny?

Sylwia Bryzek: Tego jeszcze do końca nie wiemy. Wciąż badamy i zgłębiamy ludzki mózg. Zanim jednak omówimy lunatykowanie, warto byłoby omówić sen i jego poszczególne fazy.

Sen składa się z dwóch głównych faz, czyli fazy non-REM (non-rapid eye movement). Jest to faza bez szybkiego ruchu gałek ocznych i dzieli się ona na trzy kolejne podfazy. Drugą fazą jest REM, czyli rapid eye movement. Jest to faza szybkiego ruchu gałek ocznych.

Wracając do tej fazy non-REM, jej trzecia podfaza jest de facto najważniejsza, bo odpowiada za regenerację naszego organizmu, procesy naprawcze naszych tkanek. W czasie tej fazy odbywa się też wzrost w okresie adolescencji. To jest też faza, w której mogą pojawić się pewnego rodzaju zaburzenia, np. lunatykowanie. A więc zaburzenie tej fazy non-REM może prowadzić do lunatykowania.

Jest jeszcze inna hipoteza, która mówi, że lunatykowanie dotyczy zaburzeń związanych z blokowaniem naszych mechanizmów ruchowych w czasie snu. Ma to o tyle rozsądne uzasadnienie, że jeśli jakiś element blokowania na poziomie neurologicznym w czasie snu ma miejsce, to wtedy rzeczywiście możemy wykonywać różnego rodzaju ruchy występujące właśnie w lunatyzmie.

Aleksandra Pucułek: Czy to prawda, że lunatykowanie częściej dotyczy dzieci niż osób dorosłych?

Sylwia Bryzek: Tak, rzeczywiście lunatykowanie bardziej dotyczy dzieci, bo nawet 15 proc. dzieci może być nim dotkniętych. W przypadku dorosłych problem ten dotyczy niespełna 7 proc. Jak widać, z lunatykowania czasem się wyrasta.

Aleksandra Pucułek: A czy lunatykowanie może być dziedziczne?

Sylwia Bryzek: Genetyka może odgrywać tu pewną rolę. Jeśli nasz dziadek lub tata chodzili we śnie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że my również będziemy lunatykować.

Aleksandra Pucułek: A czy lunatykowanie może mieć różne stopnie?

Sylwia Bryzek: Tak, możemy mówić o różnych stopniach. Najczęściej lunatykowanie (inaczej somnambulizm) ogranicza się do takich czynności, które moglibyśmy nazwać takim wierceniem się w łóżku, czyli zmienianiem pozycji o 180 stopni, siadaniem, mówieniem. Aczkolwiek to mówienie jest takie bardzo ograniczone, często niewyraźne.

Natomiast zdarzają się sytuacje, kiedy osoba nie tylko siada, ale również wstaje i wykonuje różnego rodzaju czynności, na przykład przygotowuje jedzenie, prowadzi samochód. Niestety znane są też przypadki, kiedy podczas lunatykowania ktoś dokonał zbrodni.

Aleksandra Pucułek: Czyli ktoś we śnie kogoś zamordował?

Sylwia Bryzek: Tak. Potem tego niestety nie pamięta. Na szczęście te sytuacje zdarzają się bardzo rzadko i potem jest dogłębna analiza tej sytuacji. Bo sama skłonność do lunatykowania jest organiczna, ale jest cały zespół czynników prowokujących somnabulizm. Należą do nich m.in. alkohol, niektóre leki, stres, niewyspanie się. To mogą być czynniki dostymulujące nasz mózg w taki sposób, że to lunatykowanie i wykonywane podczas niego czynności nasilają się. Wtedy możemy być zagrożeniem, albo dla siebie, albo dla innych.

Aleksandra Pucułek: Jest cała grupa osób, które lunatykują. Dlaczego jedni gotują, inni wsiadają za kierownicę, a jeszcze inni dopuszczają się morderstwa?

Sylwia Bryzek: Ten zespół różnego rodzaju czynników zewnętrznych może spowodować, że nasilenie tych naszych objawów będzie dużo większe i w związku z tym może doprowadzić do sytuacji ekstremalnych. Ale to nasilenie objawów też nie do końca jest uzależnione od nas. To jest trochę związane z naszymi immanentnymi cechami organicznymi. Większość osób cierpiących, doświadczających objawów lunatykowania, to osoby, które na szczęście nie wychodzą poza obręb łóżka, ale niestety są też i takie osoby, które wykonują różnego rodzaju czynności.

Aleksandra Pucułek: A jak w takiej sytuacji powinni zachować się bliscy?

Sylwia Bryzek: Najlepiej taką osobę zaprowadzić jest z powrotem do łóżka.

Aleksandra Pucułek: Budzić?

Sylwia Bryzek: Tu zdania są podzielone. Mówi się o tym, że można budzić taką osobę, ale też trzeba uważać, żeby nie znaleźć się w polu bezpośredniego rażenia. Taka osoba, która jest nagle wybudzona w jakiś taki radykalny sposób, np. potrząsaniem, może zaatakować.

Najbezpieczniej byłoby taką osobę odprowadzić delikatnie do łóżka, aby z powrotem się w nim znalazła. Chwilę przypilnować. Warto też pomyśleć o wdrożeniu różnych sposobów, aby zapobiec w przyszłości podobnym sytuacjom, albo zmniejszyć ich natężenie.

Aleksandra Pucułek: A jak taka osoba znajduje się w niebezpieczeństwie, na przykład stoi na balkonie, to co wtedy robić?

Sylwia Bryzek: Najważniejsze jest zachowanie spokoju, bo przestraszenie takiej osoby może się źle skończyć. Jeśli zostanie ona postawiona w sytuacji zagrożenia, to jej mózg może zareagować albo ucieczką, albo walką, albo stanem zamrożenia.

Aleksandra Pucułek: Czy podczas lunatykowania taka osoba może nas słyszeć? Przecież ona jest we śnie!?

Sylwia Bryzek: Jest we śnie, ale część mózgu jest cały czas w stanie czuwania (ta odpowiedzialna za poruszanie się). Oczywiście do końca nie wiemy, na ile te funkcje działają, bo każdy przypadek jest nieco inny. Ale jeśli jesteśmy świadkami takiego wydarzenia, należy delikatne sprowadzić taką osoby do pozycji, w której jest bezpieczna. To najlepsze rozwiązanie. Nie doradzam budzenia jej, ale warto wprowadzić środki zaradcze, by w przyszłości zabezpieczyć taką osobą.

Redakcja poleca

Aleksandra Pucułek: Czy da się to całkowicie wyleczyć?

Sylwia Bryzek: Obecnie nie da się całkowicie wyeliminować czynników wywołujących lunatykowanie, ale da się je zminimalizować. Oczywiście – jak wiadomo – medycyna cały czas się rozwija, więc to może się w przyszłości zmienić. Mamy jednak sporo metod, które mogą nam pomóc w takiej sytuacji, np. badanie całej struktury snu, wprowadzenie psychoterapii, czy – w ekstremalnych przypadkach – leczenia farmakologicznego. Dobre efekty daje również hipnoza, bo potrafi osobę, która doświadcza tego typu trudności, wprowadzić w stan, kiedy budzi się ona automatycznie, gdy opuszcza łóżko. Dotykając podłoża, prowokuje możliwość obudzenia się. Oczywiście są też różnego rodzaju działania, które pozwolą nam lepiej funkcjonować od strony radzenia sobie ze stresem. Mam tu na myśli jogę, medytację etc.

Osobiście bardziej stawiałabym na różnego rodzaju działania terapeutyczne, między innymi związane z neutralizowaniem czynników prowokujących tego typu epizody, czyli rozpoznaniem, co jest ich przyczyną. Mogą to być czynniki zewnętrzne, o których wspomniałam, czyli przyjmowanie substancji psychoaktywnych, ale też czynniki związane z higieną snu, przyczyniające się do zaburzeń snu. Bo dość często somnambulizm towarzyszy innym zaburzeniom snu, więc takie dogłębne zbadanie, jakie są rzeczywiste powody, może pomóc nam w rozwiązaniu problemu.

Aleksandra Pucułek: Takie lunatykowanie musi być bardzo trudne również dla osób z otoczenia somnambulika. One muszą być w ciągłym stanie czuwania.

Sylwia Bryzek: Może to być bardzo trudne i bardzo dolegliwe. Na szczęście są metody, które zapobiegają takim czynnościom, na przykład zwykły alarm, który uruchamia się, gdy ktoś zaczyna poruszać się po mieszkaniu lub otwiera drzwi wejściowych, lub okna. To jest jakaś forma zabezpieczenia tej osoby przed niekontrolowanym opuszczeniem mieszkania.

Aleksandra Pucułek: Dziękuję za rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ podcast psychologiczny "Psyche"