Na antenie:

Autyzm wirtualny. "Ten świat cyfrowy wciąga i uzależnia"

9 min. czytania
Aktualizacja 07.02.2024
08.01.2024 08:56
Zareaguj Reakcja

Telefony, tablety, laptopy to "uspokajacze" XXI wieku. Sięgamy po nie z nudów i spędzamy przy nich godziny. Tymczasem mogą one przyczynić się do pojawienia się zaburzenia, które określany jest jako autyzm wirtualny (inaczej autyzm wtórny lub cyfrowy). Po czym można poznać to zaburzenie? 

Autyzm wirtualny - czym jest?
fot. Shutterstock

Autyzm wtórny, inaczej autyzm wirtualny, to pojęcia, które pojawiły się w przestrzeni publicznej niedawno, ale opisują niezwykle ciekawe zjawisko. Dzieci, które zbyt długo korzystają z Internetu, zbyt długo siedzą w świecie wirtualnym, mogą mieć zachowania podobne do zaburzeń ze spektrum autyzmu. Objawy są podobne, różnią się tylko przyczyny. W przypadku autyzmu wirtualnego przyczyną jest zbyt długie przesiadywanie przed ekranem urządzeń elektronicznych, np. smartfona, laptopa, tabletu. Problem ten nie dotyczy tylko dzieci w wieku szkolnym, ale również dużo młodszych. Telefon, tablet traktowany jest w dzisiejszych czasach jako najskuteczniejszy uspokajacz, taki smoczek XXI w. Nie wierzysz? Rozejrzyj się dookoła, gdy siedzisz w restauracji, środkach komunikacji publicznej, czy na plaży. Gdy dziecko domaga się uwagi i zachowuje zbyt głośno, rodzice zwykle wręczają mu telefon, by mieć chwilę spokoju. A dziecko… zatapia się w ten wirtualny świat. Gdy zdarza się to rzadko, tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. podczas podróży pociągiem, nie ma powodów do niepokoju. Inaczej jest, gdy po ten "uspokajacz" sięgamy wielokrotnie w ciągu dnia. Niestety dorośli robią podobnie, zbyt często sięgamy po telefony, a dzieci biorą z nas przykład. Ale autyzm wtórny mogą wywoływać również zabawki, które dzieci dostają – mowa o tych grających, gadających, świecących, mrugających światłami. One także mogą przyczynić się do pojawienia się tego zaburzenia. Niektórzy psychologowie mówią, że najwyższy czas wrócić do drewnianych klocków, szmacianych lalek, misiów i książeczek dla dzieci. O tym, czym jest autyzm wirtualny, autyzm cyfrowy, rozmawialiśmy z Katarzyną Przybyłą, psycholożką dzieci i młodzieży.

Aleksandra Pucułek: Czy autyzm wtórny (wirtualny, cyfrowy) to nowe zjawisko?

Katarzyna Przybyła: Tak, można tak powiedzieć w kontekście autyzmu wirtualnego, cyfrowego. Pierwsze publikacje dotyczące tego zjawiska pojawiły się jakieś dwa, trzy lata temu. Rumuński psycholog Marius Zamfir zaobserwował wzrost objawów autyzmu wśród dzieci i młodzieży przebywających w szpitalu. Nie dawało mu to spokoju. Pojawiło się pytanie, skąd tak nagły wzrost tych zaburzeń? Zaczął się temu przyglądać, analizować i okazało się, że ta grupa dzieci spędzała bardzo dużo czasu przed telefonem, tabletem, komputerem. Muszę podkreślić, że na razie są to obserwacje, hipoteza nienaukowa, a pojęcie autyzm wirtualny, czy wtórny, cyfrowy, to pojęcia potoczne, stosunkowo nowe, choć – co trzeba podkreślić – samo zjawisko nadmiernej ekspozycji na światło ekranu telefonu czy nadmiernego korzystania z technologii nie jest niczym nowym.

Aleksandra Pucułek: Czyli nie jest to choroba?

Katarzyna Przybyła: Nie jest to choroba. Można powiedzieć, że jest to zaburzenie zachowania, które wynika z nadmiernego, takiego niekontrolowanego, używania smartfonów, Internetu. Wpływa ono na zachowanie i odbiór rzeczywistości przez dzieci i młodzież. Na pewno nie jest to autyzm, który my znamy, czyli całościowe zaburzenie rozwoju, z którym rodzą się dzieci.

Redakcja poleca

Aleksandra Pucułek: Przyczyny już znamy. Nadmierne zanurzenie się w świecie wirtualnym…

Katarzyna Przybyła: …i zbyt długie spędzanie czasu przy urządzeniach elektronicznych. Musimy pamiętać, że małe dzieci uczą się przez naśladowanie, obserwację, poznawanie świata zmysłami. Gdy damy takiemu dziecku do ręki smartfon, który jest bardzo intuicyjny i umożliwia szybkie odblokowanie telefonu, włączenie sobie YouTuba i obejrzenie bajeczki, to sprawiamy, że ono wyłączy się z tej rzeczywistości, która go otacza. Skoncentruje się na oglądaniu, a nie na obserwowaniu świata wokół niego. Nie zobaczy relacji, emocji między tatą a mamą, czy rodzeństwem. Ono będzie pochłonięte tym, co na ekranie, a nie poza nim.
Druga sprawa, nie mniej ważna, to zagrożenie, które się z tym wiąże. Oglądając bajkę, czy jakieś inne rzeczy w telefonie, dziecko dostaje bardzo dużo informacji, których nie jest w stanie przetworzyć.
Gdzieś przeczytałam, że spędzanie 4-5 godzin przy telefonie wymaga tyle wysiłku, ile przeczytanie wielkiej, grubej książki. Teraz wyobraźmy sobie, że czytamy taką książkę. Ile to wymaga od nas wysiłku, żeby skoncentrować się, przeanalizować jej treść, zrozumieć, to co przed chwilą przeczytaliśmy. Podobnie jest z mnóstwem informacji, które docierają do nas z mediów.

Autyzm wirtualny, czy wtórny, cyfrowy, to pojęcia potoczne, stosunkowo nowe, choć – co trzeba podkreślić – samo zjawisko nadmiernej ekspozycji na światło ekranu telefonu czy nadmiernego korzystania z technologii nie jest niczym nowym. - Katarzyna Przybyła

Aleksandra Pucułek: Pracuje Pani z dziećmi z różnymi problemami, pewnie też z autyzmem cyfrowym. Czy rodzice zdradzają, ile czasu ich dzieci spędzają przed ekranem smartfona?

Katarzyna Przybyła: Rodzice się do tego nie przyznają, ale my wiemy, że to dość powszechne zjawisko. Czasami rodzic z różnych powodów (braku sił, czy braku cierpliwości) daje dziecku telefon do ręki, bo wie, że dzięki temu będzie miał chwilę wytchnienia. Tyle że to będzie miało negatywne konsekwencje. To już widać, gdy na przykład takiemu maluchowi, dwulatkowi, trzylatkowi, próbujemy odebrać telefon. Dziecko staje się agresywne, może rodzica kopnąć, ugryźć, krzyczeć, płakać. Nie jest w stanie się uspokoić. Dlaczego? Ponieważ to, co było dla niego atrakcyjne, czyli telefon czy zabawka, która się świeci, rusza, wydaje dźwięki, zostało mu odebrane. Co więcej, teraz dziecko nagle ma usiąść do obiadu lub wrócić do swoich obowiązków, np. pościelić łóżko, posprzątać zabawki czy odrobić lekcje. Te czynności, w przekonaniu dziecka, są nudne, nieatrakcyjne.

Aleksandra Pucułek: Znam rodzinę, w której nawet jak się dzieci bawią, to i tak cały czas w tle jest włączony telewizor z bajkami.

Katarzyna Przybyła: Zaleca się, aby wyłączać telewizor, podczas zabawy dzieci czy z dziećmi. Podczas tej czynności dziecko powinno skupić się interakcji z siostrą czy bratem. Poobserwować u siebie różne reakcje, zachowania. Powinno skupić się na budowaniu relacji, na rozwoju języka, komunikowaniu swoich potrzeb. To jest nauka przez doświadczenie. Jeżeli w tle, czy to podczas zabawy, czy to podczas jedzenia, ciągle będzie ten telewizor, to nie skupiamy się na sobie, tylko nasza uwaga będzie rozproszona. A tu przecież chodzi o tworzenie dobrych relacji z mamą, tatą, rodzeństwem, o skupienie się na jedzeniu, poznawaniu nowych smaków, czy struktury jedzenia. Zastanowieniu się, czy to mi się podoba, czy nie. Jego wzrok jest utkwiony w ekranie telewizora i dziecko może nawet nie zarejestrować tego, że ono je.
Niektórym wydaje się, że dzieci nie zwracają uwagi na telewizor podczas zabawy, ale to nie jest prawda. Mam znajomych, którzy mają włączony telewizor i ustawiają kanał muzyczny, by w tle słychać było muzykę. Okazało się, że ich półtoraroczny synek ma już swoją ulubioną piosenkę.
Przyzwyczajamy dziecko to większej ilości bodźców, czego konsekwencją może być problem z czytaniem książek. Dla wielu dzieci czytanie książek, w których są litery, nie ma obrazków, wydaje się nudne i nieatrakcyjne. Bo tu uruchamiamy tylko jeden zmysł – wzroku. Musimy sobie coś wyobrazić, a w bajkach z telewizora czy w grach komputerowych dzieje się o wiele więcej. Tu wyobraźnia nie jest potrzebna. Dzieci mogą być przez to mniej kreatywne, nie potrafią samodzielnie myśleć, analizować, przewidywać.

Aleksandra Pucułek: Ale przecież niektóre bajki czy komputerowe są dostosowane do wieku dziecka.

Katarzyna Przybyła: To prawda. Każda bajka, każda gra komputerowa ma na okładce podany wiek dziecka, ale wielu rodziców nie zwraca na to uwagi. Pozwalają dzieciom grać, np. na PlayStation w football, mimo że jest to gra dozwolona od 16. roku życia. Tłumaczą: "ale przecież nie ma tam zabijania, nie ma tam drastycznych scen”. To prawda, ale taka gra uzależnia, wciąga. U dziecka mogą pojawić się objawy i mechanizmy działania, jak u osoby uzależnionej od hazardu. Dziecko często chce grać non stop, trudno je oderwać od komputera czy telewizora. Lepiej więc kupić dziecku piłkę i pójść z nim pograć na świeżym powietrzu.

Aleksandra Pucułek: Ale jakie objawy powinny nas zaniepokoić, sugerować, że dziecko może miało za dużo bodźców związanych z tym wirtualnym światem.

Katarzyna Przybyła: Jeśli dziecko ma zaspokojone podstawowe potrzeby, jest najedzone, przewinięte, wyspane, a mimo to jest rozdrażnione, płaczliwe, złości się. Takie objawy może wywołać oglądanie nawet 5 minut bajeczki.

Czasami rodzic z różnych powodów (braku sił, czy braku cierpliwości) daje dziecku telefon do ręki, bo wie, że dzięki temu będzie miał chwilę wytchnienia. Tyle że to będzie miało negatywne konsekwencje. - Katarzyna Przybyła

Aleksandra Pucułek: Wracając do autyzmu wirtualnego, jakie objawy mogą go charakteryzować? Czy są one podobne do objawów autyzmu, który znamy?

Katarzyna Przybyła: Tak, mogą przypominać. Ale musimy pamiętać, że to są dwa różne zjawiska. Jeżeli chodzi o autyzm cyfrowy, przede wszystkim będzie to ograniczenie relacji z innymi ludźmi, z otoczeniem, z rodziną, z najbliższymi. Jeśli ktoś kiedyś wychodził na dwór, miał przyjaciela/przyjaciółkę, z którymi lubił spędzać czas, zapraszał ich do domu, a teraz nie ma na to czasu, bo pochłonął go świat wirtualny, to powinna zapalić się czerwona lampka. Konsekwencją tego może być opóźnienie rozwoju psychicznego. Jeśli nie jesteśmy nastawieni na budowanie relacji, poznawanie świata, rozwój języka, na poznawanie wszystkiego, co nas otacza, to nasze funkcje poznawcze są upośledzone.
Kolejnym symptomem będzie taka drażliwość i agresja, zwłaszcza wobec rodzica, który stara się ograniczyć dziecku czas spędzany przed komputerem, telefonem. Na przykład dziecko spędzało 5-6 godzin przed telewizorem, a teraz rodzic ograniczył ten czas do godziny czy dwóch. W takiej sytuacji bunt się może pojawić.

Aleksandra Pucułek: Wspomniała Pani, o upośledzeniu funkcji poznawczych w wyniku spędzania zbyt długo czas w świecie wirtualnym. Czy to odwracalne?

Katarzyna Przybyła: Nie, na szczęście można coś z tym zrobić. Wiele zależy od postawy rodzica. Jeśli widzi, że dziecko cały czas siedzi zamknięte w pokoju, nie chce z niego wyjść, pochłania go ten świat wirtualny, to powinien zacząć stopniowo ograniczać mu możliwość korzystania z telefonu czy komputera. Podkreślam stopniowo. Pokazać alternatywę.

Aleksandra Pucułek: Ale jak to zrobić? Mówimy dziecku: wyjdź na dwór, a tam zakaz gry w piłkę, zakaz jazdy na rolkach. Sama zakazy.

Katarzyna Przybyła: To prawda, musimy pokazać dziecku, że istnieje inny świat, że ten realny świat też może być atrakcyjny. Angażujmy dzieci w różne sporty, pomóżmy mu znaleźć hobby i rozwijać je. Dzieci uczą się też poprzez naśladowanie, modelowanie. Jeśli my siedzimy przez cały czas przy telefonie, to dziecko będzie to samo robić. Zawsze jest pora na zmianę nawyków. Jeśli dziecko do tej pory podczas posiłku oglądało bajkę, to na przykład zaprośmy je wcześniej do kuchni, gdy przygotowujemy ten posiłek. Może będzie chciało pomóc w lepieniu pierogów. To rozwinie je manualnie. Niech się pobrudzi w mące, niech kuchnia będzie brudna. Ale niech to dziecko spędzi aktywnie czas z rodzicem. Niech poczuje moc sprawstwa: to ja zrobiłam/zrobiłem te pierogi. Mama i tata je jedzą i im smakuje.

Aleksandra Pucułek: A jeśli ten stan już się tak pogłębił, że rodzice nie dają rady go odwrócić, to co wtedy?

Katarzyna Przybyła: Wtedy trzeba poprosić o pomoc psychologa lub psychoterapeutę, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z problemem silnego uzależnienia. Psycholog pomoże w diagnozie, ale może też przyjrzeć się relacji rodzic-dziecko.

Aleksandra Pucułek: Autyzm i autyzm wirtualny to dwa różne zjawiska. Ich objawy są podobne, ale przyczyny i sposób leczenia są inne, prawda?

Katarzyna Przybyła: Tak, przyczyny i leczenie są inne. Jeśli do 3. roku życia zaobserwujemy u dziecka jakieś nietypowe zachowania, np. idziemy do sklepu po zakupy i dziecko idzie zawsze tymi samymi alejkami i denerwuje się, gdy musimy skręcić i iść inną drogą, albo gdy pije tylko z jednego, ulubionego kubka i zmiana na inny wywołuje jego duży niepokój. Takie zachowania powinny wzbudzić czujność rodzica i jeśli powtarzają się, warto skontaktować się ze specjalistą, by potwierdzić lub wykluczyć autyzm.

Aleksandra Pucułek: To powiedzmy jasno, czy dzieci powinny mieć dostęp do nowoczesnych technologii, a jeśli tak, to od którego roku życia?

Katarzyna Przybyła: Przede wszystkim dzieci powinny używać urządzeń elektronicznych w obecności rodziców. To rodzic kontroluje co i jak długo dziecko ogląda. Widzi, jak dziecko reaguje i jest w stanie zareagować. Jeżeli chodzi o takie zalecenia specjalistów, to mówią oni, że dzieci do 18. miesiąca życia, nie powinny korzystać z technologii. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy dziecko ma wideo rozmowę z osobami bliskimi, np. dziadkami, rodzicem, który musiał wyjechać na kilka dni do pracy. W takich sytuacjach telefon czy komputer pozwalają budować i podtrzymywać relacje. Ale to jedyny wyjątek. Dziecko w tym wieku nie powinno oglądać telewizora, ani komputera.
Jeżeli chodzi o dzieci między 18. a 24. miesiącem życia, to można im pokazać telefon, czy telewizję, ale w celu zabawy i tylko pod kontrolą opiekuna. Rodzic pokazuje, że jest taka możliwość rozrywki, ale w niej również uczestniczy. Przyznam, że ja tę zasadę zastosowałabym nawet do 3. roku życia dziecka. Im później pokażemy mu technologię, tym lepiej dla dziecka. Pozwólmy mu obserwować świat, uczyć się rozpoznawać emocje, nawiązywać kontakty z rówieśnikami, wspólnie bawić, wymyślać kreatywne zabawy. Nie ograniczajmy go w tym. Pozwólmy się czasem ponudzić. Dzięki temu będzie rozwijało swoją wyobraźnię, wymyśli jakąś zabawę.

Aleksander Pucułek: Może niektórzy rodzice boją się, że jak nie dadzą dziecku smartfona, to będzie się ono czuło wykluczone? Bo inni rodzice dają…

Katarzyna Przybyła: Jeśli wszyscy rodzice nie dadzą tego smartfona, to nie będzie odrzucone. Lepiej iść w tę stronę. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Aleksander Pucułek: A jeśli chodzi o starsze dzieci, to czy są jakieś limity?

Katarzyna Przybyła: Myślę, że dużo zależy od tego, co dziecko robi poza byciem w tym świecie wirtualnym. Jeżeli ma jakieś pasje, uprawia sport, spotyka się ze znajomymi, i korzysta z technologii rzadko, to raczej nie ma problemu. Inaczej jest, gdy smartfon jest jedyną opcją rozrywki, czy formą kontaktu ze znajomymi. Myślę, że to zależy od wyczucia rodzica.

Aleksandra Pucułek: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Redakcja poleca

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z psychiatrą, psychologiem.

Źródło: CHILLIZET