Jak mówić „nie” bez poczucia winy? Kieruj się tymi 4 zasadami
Jak mówić „nie” bez poczucia winy i wyrzutów sumienia? Jeśli masz z tym problem, wiedz, że nie jesteś sama. Iwona Krasoń-Forkasiewicz — psycholożka, certyfikowana coachka i facylitatorka Job Craftingu — w książce „Slow work. Jak pracować mniej i mądrzej” tłumaczy podejście inspirowane NVC. Sprawdź, jak dzięki niemu stawiać granice.
- Jak sztuka mówienia "nie" pomaga w zachowaniu równowagi w pracy.
- Dlaczego umiejętność wyznaczania granic nie jest aktem egoizmu.
- Co zrobić, aby mówić "nie" z szacunkiem i autentycznością.
- Które elementy NVC mogą poprawić jakość komunikacji zawodowej.
Fragment książki pt. "Slow work. Jak pracować mniej i mądrzej" autorstwa Iwony Krasoń-Forkasiewicz, Wydawnictwo RM.
Sztuka mówienia „nie” i wyznaczania granic
Zaskakująco wiele osób, z którymi rozmawiam (przyjaciół, znajomych z pracy, czasem nawet zupełnie obcych ludzi spotkanych przypadkiem), mówi o tym samym: „Chciałbym nauczyć się odmawiać. Tak po prostu, bez poczucia winy”. I za każdym razem czuję, jak to pragnienie jest mi bliskie. Bo mówienie „nie” wcale nie jest łatwe, nawet gdy wiemy, że „tak” powiedzieliśmy już zbyt często.
W dzisiejszym świecie ogromnie ceni się dostępność, szybkie tempo, wielozadaniowość, gotowość do działania od rana do wieczora. A przecież powiedzenie „robię to wolniej” albo – co jeszcze trudniejsze – „nie zrobię tego” to nie przejaw lenistwa, tylko odwagi. Odwagi, by chronić siebie. Praca wolniejsza, w swoim tempie, może być aktem sprzeciwu wobec kultury pośpiechu. Wymaga jednak dużej samoświadomości. Trzeba się najpierw zatrzymać i zastanowić, na co naprawdę ma się przestrzeń. Co jest dla nas ważne?
Nie chodzi o to, by odmawiać ze złością czy wyższością, ale by robić to z szacunkiem – zarówno wobec innych, jak i siebie. Umiejętność mówienia „nie” w sposób spokojny, uprzejmy, ale stanowczy to prawdziwa sztuka. Czasem wystarczy powiedzieć: „Wiem, że to ważne, ale nie mam teraz możliwości się tym zająć”. Albo: „Chciałabym pomóc, ale potrzebuję skupić się na innych priorytetach”. Nie trzeba się tłumaczyć i usprawiedliwiać jak przed nauczycielem. Czasami krótkie, jasne „nie mogę teraz” wystarczy, jeśli wypowiedziane jest z autentycznością i spokojem.
Znam to z doświadczenia. Mój ówczesny przełożony poprosił mnie o wzięcie udziału w kolejnym projekcie. Znałam już ten schemat: entuzjazm, adrenalina, poczucie ważności. A potem wyczerpanie, zarywane wieczory, frustracja. Zamiast od razu powiedzieć, że się zgadzam (jak robiłam to przez lata), poprosiłam o chwilę do namysłu. Przeszłam się po biurze, napiłam się wody, usiadłam przy oknie i zapytałam siebie: „Czy naprawdę mogę to teraz udźwignąć? Czy to zadanie mnie rozwinie, czy tylko mnie przytłoczy?”.
Gdy wróciłam do gabinetu szefa, powiedziałam spokojnie, że bardzo dziękuję za zaufanie, ale w tej chwili jestem zaangażowana w kilka innych projektów. Zaoferowałam pomoc w znalezieniu kogoś, kto mógłby się tym zająć, ale jasno postawiłam granicę. Ku mojemu zdziwieniu spotkałam się z pełnym zrozumieniem. I co więcej – z szacunkiem.
Granice nie są po to, by odgradzać się od świata. Są po to, by dbać o jakość naszych relacji, również tych zawodowych. Wyznaczanie ich to nie akt egoizmu, tylko troski. Granica to miejsce, gdzie kończy się moja odpowiedzialność, a zaczyna odpowiedzialność drugiego człowieka. I to nie oznacza, że przestajemy być zaangażowani, po prostu wybieramy zaangażowanie świadome.
Z biegiem czasu zauważyłam, że im częściej uczę się mówić „nie”, tym rzadziej muszę odmawiać. Otoczenie zaczyna dostrzegać stawiane przez nas granice i bardziej je respektuje. Mówienie „nie” to nie tylko jednorazowy akt odwagi, to proces budowania zaufania do samego siebie. Proces, w którym powoli przestajemy się bać, że nie będziemy lubiani, jeśli nie zadowolimy wszystkich wokół.
Czasem najtrudniejszym „nie” jest to, które musimy powiedzieć… sami sobie, gdy zbyt ambitnie planujemy, gdy przeceniamy swoje siły, gdy w imię perfekcjonizmu próbujemy być wszędzie naraz. Ale warto je wypowiedzieć. Dla siebie. Dla swojej energii. Dla swojego dobrostanu.
Językiem, który może nas wspierać w mówieniu „nie”, jest NVC, który jest zaskakujący w swojej prostocie. Bo nie chodzi w nim o to, by „ładnie” odmawiać, tylko by mówić prawdę o swoich potrzebach, granicach, możliwościach i jednocześnie słuchać drugiej osoby z ciekawością i otwartością.
W kontekście zawodowym, gdzie napięcia, niejasne oczekiwania czy presja czasowa bywają codziennością, taki sposób komunikowania się może naprawdę zmieniać jakość współpracy. Na przykład zamiast mówić „Nie zrobię tego”, spróbuj podejścia w stylu NVC:
- Zacznij od obserwacji – „Zauważyłem(-am), że od początku tygodnia pojawiły się trzy dodatkowe zadania”.
- Przejdź do emocji – „Czuję się przytłoczony(-a) i spięty(-a)”.
- Nazwij potrzebę – „Potrzebuję więcej przestrzeni i jasności w planowaniu zadań”.
- Zakończ konkretną prośbą – „Czy moglibyśmy wspólnie ustalić priorytety albo rozdzielić to na mniejsze kroki?”.
Może ci się wydawać, że NVC zadziała tylko na kartach książki albo w sali szkoleniowej. W praktyce zawodowej bywa jednak zaskakująco skuteczne. Ludzie, nawet ci najbardziej zadaniowi i konkretni, często reagują na taką szczerą komunikację z większym spokojem. Bo nie słyszą: „Odmawiam ci”, tylko: „Chcę być zaangażowana, ale potrzebuję jasnych zasad gry”.
NVC uczy też, jak mówić „tak”, które nie jest kapitulacją. Bo czasem przecież chcemy się zaangażować, tylko na innych warunkach. Wtedy możemy powiedzieć: „Tak, chętnie się tym zajmę. Potrzebuję jednak przesunięcia terminu, żeby móc zrobić to dobrze” albo „Zależy mi na tym, by to się udało, ale potrzebuję wsparcia zespołu przy części zadań”.
Nie trzeba być ani miłym kosztem siebie, ani szorstkim kosztem innych. Można być jasnym, konkretnym i jednocześ- nie uważnym. Jak widzisz, granice nie oddzielają nas od innych, tylko pomagają nam się porozumieć.
Wciąż się w tym obszarze rozwijam. Czasem coś powiem zbyt ostro, czasem zbyt niepewnie. Ale coraz częściej obserwuję, że kiedy mówię „nie”, zachowując autentyczność i życzliwość, nie tracę relacji. Wręcz przeciwnie, często ją pogłębiam. Bo druga osoba czuje, że jestem szczera, a to w każdej pracy bywa bardzo cenne.
Autorką tej publikacji jest Iwona Krasoń-Forkasiewicz – psycholożka, certyfikowana coachka, facylitatorka Job Craftingu, a także doświadczona liderka w obszarze HR. Twórczyni przestrzeni slow work – miejsca i idei łączących warsztaty, coaching i narzędzia, które pomagają odkryć, co w pracy jest naprawdę ważne.
Źródło: ChilliZET/Wydawnictwo RM