Na antenie:

Czy warto wierzyć w horoskopy? Psycholog wyjaśnia, na czym polega efekt horoskopowy

7 min. czytania
Aktualizacja 13.02.2024
13.02.2024 09:00
Zareaguj Reakcja

Każdy z nas chciałby znać przyszłość, by przygotować się, na to, co ma nadejść. To naturalna potrzeba. Dlatego ta wiele osób czyta horoskopy i w nie wierzy. Dowiedz się, na czym polega efekt horoskopowy, dlaczego do horoskopów należy podchodzić z dystansem i jakie umiejętności wykorzystują wróżki, przepowiadające przyszłość. O tym opowiada dr Beata Rejba z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Czy warto wierzyć w horoskopy?
fot. Shutterstock

Aleksandra Sobieraj: Co z psychologicznego punktu widzenia daje nam czytanie horoskopów?

Beata Rajba: Przede wszystkim poczucie kontroli. Nasz gatunek ma ogromną potrzebę przewidywania przyszłości. Tak naprawdę nasz mózg jest takim organem, który daje nam ewolucyjną przewagę (jak kły i pazury), dlatego, że pozwala nam przewidywać przyszłość. Ta potrzeba jest w nas tak głęboka, że w momencie, kiedy nie mamy kontroli nad życiem, sięgamy właśnie po horoskopy, po tarota, po wszelkiego rodzaju wróżby, po przesądy, by uzyskać przynajmniej iluzję tej kontroli.

Aleksandra Sobieraj: Czyli potrzebujemy trochę magii?

Beata Rajba: Tak, dokładnie, takiego myślenia magicznego. Gdy nie mamy poczucia kontroli, to próbujemy ją odzyskać i tu wchodzimy w to myślenie magiczne. To może być zajęcza łapka, to może być czterolistna koniczynka (moje dziecko na przykład zbiera je, bo uważa, że jej to pomaga w klasówkach), to może być czytanie horoskopów, po to, aby się przygotować na przyszłość. I to co najlepsze... one się sprawdzają, bo tak są skonstruowane.

Aleksandra Sobieraj: Mówi pani o tzw. efekcie horoskopowym, znanym też jako efekt Barnuma.

Beata Rajba: Albo Forera. Dokładnie. Opowiem może taką anegdotkę z praktyki Bertrama Forera. To profesor psychologii, który w 1948 r. zrobił swoim studentom niespodziankę. Mianowicie przyniósł im koperty, których były opisy ich osobowości, takie w stylu: "Masz duży potencjał, ale nie wykorzystujesz go w całości", albo "Jesteś dosyć lubianą osobą, ale czasem zdarza się, że wchodzisz z kimś w konflikt". Studenci mieli ocenić na skali od 1 do 5, na ile te opisy do nich pasują. Prawie wszyscy ocenili je na 5, niektórzy na 4. Po czym prof. Forer prosił, aby podali opisy ich osobowości osobie siedzącej z tyłu. Co się okazało? Wszyscy mieli ten sam opis. Efekt horoskopowy polega na tym, że zdania w horoskopie są tak skonstruowane, aby w większości przypadków się sprawdzały. Na przykład: "Dzisiaj panią spotka coś miłego".

Redakcja poleca

Aleksandra Sobieraj: Czyli ta siła horoskopów, które możemy znaleźć w internecie, albo w gazetach, tkwi w ogólności sformułowań?

Beata Rejba: Tak, dokładnie. W takich specyficznych sformułowaniach, które są prawdziwe dla większości populacji, np. "Spotka pani dzisiaj przystojnego blondyna". Blondynów w naszej populacji jest troszkę, często bywają przystojni, więc bardzo możliwe, że ta pani rzeczywiście spotka blondyna. Nie znaczy to jednak, że ta pani wyjdzie za niego, bo tego horoskop już nie mówi. To byłoby już zbyt szczegółowe.

Aleksandra Sobieraj: Horoskopy są popularne, ale wydaje mi się, że ludzie trochę wstydzą się czytania tych horoskopów, choć do wiary w nie, jak wynika z badań, przyznaje się aż 45 proc. Polaków. Większość kobiet.

Beata Rejba: Myślę, że jest to wstydliwe, dlatego, że z jednej strony uważa się to za formę naiwności, a z drugiej strony za wiarę w przesądy. Bo jest to forma przesądu. Inny profesor psychologii – Burrhus Frederic Skinner – uczył przesądów nawet gołębie. Wyglądało to w ten sposób, że gołąb był umieszczany w klatce, gdzie w przypadkowych momentach wpadało ziarenko. I teraz, gdy ten gołąb na przykład zamachał skrzydłami, a ziarenko wpadało, to w jego głowie rodziło się skojarzenie, że jak będzie więcej machał skrzydłami, dostanie więcej ziarenek. Faktycznie w końcu dostawał, więc znowu machał skrzydłami. Tak się rodzą przesądy. Podobnie jest z horoskopami, jeśli jeden się sprawdził, to po cichu zajrzymy do kolejnego, myśląc sobie: "nie zaszkodzi".

Aleksandra Sobieraj: Nie zaszkodzi, ale i tak robimy po cichu (śmiech).

Beata Rajba: Myślę, że ta liczba wierzących w horoskopy jest znacznie wyższa (śmiech).

Aleksandra Sobieraj: Każdy z nas zna 12 znaków zodiaku i ma jakieś swoje zdanie na temat tych znaków. Z osobami spod tego znaku lepiej mu się rozmawia, a z osobami spor innego znaku gorzej. Co Pani o tym sądzi?

Beata Rejba: Fantastyczny przykład samosprawdzającej się przepowiedni. Jest tak, że jak się na coś nastawimy, to zachowujemy się w taki sposób, że nam się później to sprawdza. Na zasadzie: "O jesteś lwem, a ja strzelcem. To się dogadamy ze sobą". No i zaczynamy się dogadywać. A jak jesteś skorpionem, to będę się od ciebie trzymać z daleka. Ten skorpion czuje, że jesteśmy wobec niego nieufni i sam zaczyna trzymać się troszkę z boku. Tak to działa.

Aleksandra Sobieraj: A ma Pani przykład samosprawdzającej się przepowiedni, która dobrze lub źle się skończyła?

Beata Rejba: Najbardziej klasycznym przykładem samosprawdzającej się przepowiedni są krachy banków, które polegają na tym, że wybucha plota, że bank upada. Ludzie rzucają się do banku wyciągać pieniądze masowo i bank faktycznie upada. Niedawno mieliśmy efekt samosprawdzającej się przepowiedni w przypadku afery cukrowej. Gdy w jednym supermarkecie zabrakło cukru, poszła plota, że w ogóle brakuje cukru i ludzie zaczęli ten towar z innych marketów wykupować. Tak naprawdę cukru nam nie brakowało (Polska jest potentatem cukru), ale gdy klienci zaczęli go masowo wykupować, to faktycznie przez chwilę go nie było.

W przypadku horoskopów to działa tak, że nastawiamy się konkretnie na to, że ktoś będzie jakiś lub że coś się z nim wiąże, w związku z tym, żeśmy go spotkali. Zachowujemy się tak, jakby to było faktem. W efekcie ta osoba również zaczyna się zachowywać adekwatnie.

Aleksandra Sobieraj: Kłopot z horoskopami jest jeszcze taki, że nie zawsze piszą je astrologowie, a zwykłe osoby. Jak więc pochodzić do horoskopów? Czytać je?

Beata Rejba: Jeśli czytać, ale nie do końca wierzyć w nie, a najlepiej w ogóle nie czytać. Pamiętajmy, że to tak naprawdę jest psychozabawa. Te horoskopy tak naprawdę nic nam nie mówią, ani o tym, kim jesteśmy, ani o tym, co na spotka. One dają nam tylko takie ogólne wskazówki, które są prawdziwe dla większości osób. Każdego z nas w ciągu najbliższego miesiąca spotka coś bardzo dobrego, albo coś bardzo złego. Każdy z nas dostanie trochę pieniędzy, np. pensję. W związku z tym niczego się nie dowiadujemy. To jest tylko forma zabawy. Ale – o dziwo! – ta zabawa czasem potrafi kogoś ośmielić. Często to widzę u moich pacjentek. Staram się zachować kamienną twarz, gdy pacjentka mówi mi: "W horoskopie przeczytałam, że spotkam miłość swojego życia, więc pójdę na randkę, której się tak bałam".

Redakcja poleca

Aleksandra Sobieraj: A jak działają wróżki i astrologowie. To też zabawa?

Beata Rejba: Ich działanie opiera się na zimnym i gorącym odczycie, czyli na takim stawianiu pytań, żeby uzyskać odpowiedź i przy okazji obserwować mimikę, sposób zachowania osoby, z którą się rozmawia. W ten sposób odczytuje się pewne treści, których ona nam werbalnie nie przekazała. Robię zawsze takie ćwiczenie ze studentami, spośród których wybieram sobie kogoś o bardzo emocjonalnej twarzy. Zadaję tej osobie kilka pytań, na które odpowiada "tak", potem kilka pytań, na które odpowiada "nie". Dzięki temu jestem w stanie zgadnąć później na przykład, ile lat ma jej chłopak, jaki ma kolor oczu, jaki kolor włosów. To są właśnie zimne oczy, a tak naprawdę to odczytywanie mimiki. Zadając jej pytania, nauczyłam się, jaką ona ma mikroekspresję. Na przykład mówię: "Twój chłopak nazywa się Grzegorz, nie... Bartek", na co ta osoba nie wytrzymuje i mówi: "Michał". Wtedy ja mówię: "Michał ma blond.... nie, Michał jest brunetem". Bo widzę po twarzy, która odpowiedź jest na tak, a która na nie. Ta osoba zwykle się w to niesamowicie wkręca.

Aleksandra Sobieraj: Wygląda na to, że wróżki muszą być niezłymi psychologami (śmiech).

Beata Rejba: Tak. Muszą bardzo dobrze odczytywać inne osoby, mieć dobrze rozwiniętą intuicję, która nie jest szóstym zmysłem, magicznym, tylko jest takim postrzeganiem poza świadomością. Nasz mózg tak działa, że zbiera pewne informacje o drugiej osobie, m.in. jej mikroekspresję, ale to nie dociera od razu do płatów czołowych, do nich dociera sam wynik, na przykład, że dana osoba jest przestraszona. Tak to działa.

Natomiast w kontekście wróżek chodzi jeszcze o efekt zaangażowania. To jest tak, że jak pójdziemy do psychologa i on nam powie coś o nas, to zwykle będzie to coś bolesnego, a gdy pójdziemy do wróżki, to ona nie dość, że powie nam dużo dobrych rzeczy o nas, to jeszcze zapłacimy za to dużo. A jak płacimy dużo, to mamy takie poczucie, że coś dobrze działa. To placebo. Droższe placebo działa lepiej niż tańsze placebo. Tak samo jest z wróżką. Tak naprawdę chcemy się dać oszukiwać, by usłyszeć o sobie coś dobrego, że będzie dobrze.

To jest to, czego potrzebujemy. Zdarza się, że nie mamy w swoim otoczeniu takiej bliskiej osoby, która mogłaby nam powiedzieć, że jesteśmy fajni, że wszystko będzie dobrze. W związku z tym szukamy potwierdzenia wśród ekspertów, nawet, jeśli są to samozwańczy eksperci.

Tak się składa, że kilka moich koleżanek zostało astrolożkami, wróżkami, a są z wykształcenia polonistkami. One tak naprawdę wykorzystują swoje zdolności intuicyjne, a nie zdolności paranormalne.

Aleksandra Sobieraj: To jak czytać te horoskopy, aby nie zrobić sobie krzywdy i nie podejmować decyzji na ich podstawie?

Beata Rejba: Najlepiej w towarzystwie, dobrze się z tego śmiejąc. To jest najlepszy sposób czytania horoskopów. Pamiętajmy, że to jest tylko zabawa. Psychozabawa taka sama, jak na przykład: "Jakim zwierzęciem jesteś?", albo "Jakim kolorem jesteś?". Tylko ta psychozabawa dotyczy naszej przyszłości.

Aleksandra Sobieraj: Myślę, że siłą horoskopów jest to, że często poruszane są w nich sprawy, o których na co dzień mało myślimy, na przykład szczęście, powodzenie.

Beata Rejba: Dokładnie, na co dzień unikamy myślenia o sprawach egzystencjalnych, np. o szczęściu, bo musielibyśmy poddawać refleksji swoje życie, nauczyć się akceptować, to, że czegoś nam brakuje. Nikt z nas nie ma wszystkiego. Ktoś kto ma fantastyczną pracę, często cierpi na samotność lub ma problemy w związku. Ktoś kto ma fantastyczną rodzinę, zwykle nie ma czasu na karierę. Horoskopy pozwalają nam w taki sposób dosyć zawoalowany myśleć o przyszłości, o tym czego nam potrzeba, jednocześnie mówiąc nam, że będzie dobrze.

Aleksandra Sobieraj: Dziękuję za rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET