Czy związek z narcyzem ma przyszłość? Psycholożka nie pozostawia żadnych złudzeń
Osoba z osobowością narcystyczną potrafi manipulować nami, by osiągnąć własne korzyści. Bycie w relacji z nią jest niezwykle trudne, ba! bywa, że nawet niemożliwe, bo narcyz jest przede wszystkim w związku sam ze sobą. Co może świadczyć o tym, że wchodzimy w relację z narcyzem? Po czym można go poznać? Wyjaśnia dr Agnieszka Kozak, terapeutka, psycholożka.
Tomasz Śliwiński: Czy związek z narcyzem ma jakąś przyszłość? Mówi się, że kocha się kogoś "pomimo", a nie "za coś". Może więc na początku wyjaśnijmy, czym jest ta osobowość narcyza.
Agnieszka Kozak: Zanim powiem, czym jest osobowość narcyza, to chciałabym nawiązać do Pana pytania, czy taki związek ma przyszłość? Postawiłabym inne pytanie: czy w ogóle możliwe jest związanie się z osobą narcystyczną? Jeżeli patrzymy na związek, jak na więź, która jest relacją bliskości, przynależności, uważności na siebie nawzajem, to – moim zdaniem – nie ma przyszłości, bo narcyz jest zakochany sam w sobie i to wynika z idealizacji siebie. Narcyz tworzy związek sam ze sobą.
Natomiast, gdy myślimy i mówimy o narcyzmie, patrząc na to od strony psychologicznej, to mówimy o tak zwanym pojęciu narcystycznej rany i kryzysie ponownego zbliżenia się.
Tomasz Śliwiński: A co to dokładnie znaczy?
Agnieszka Kozak: Osoba narcystyczna to osoba, która w odpowiedzi na wczesne urazy (np. wczesne doświadczenie nieprawdopodobnego odrzucenia) pogrzebała swoją prawdziwą autoekspresję i – uwaga! – zastąpiła ją wysoko rozwiniętym kompensacyjnym self. To jest osoba, która słyszała od swoich rodziców, bądź opiekunów, takie przekazy: "nie bądź tym, kim jesteś", "bądź tym, kim ja chcę, żebyś był", "to, kim jesteś mnie rozczarowuje i złości", "bądź tym, kim ja chcę, żebyś był, abym cię kochał/kochała". Taki mały człowiek, a później dorosły, inwestuje w fałszywe "ja", bo tylko fałszywe "ja" może być przyjęte. A gdy już tyle zainwestował, to potem tego fałszywego "ja" broni.
Tomasz Śliwiński: Czy osobowość narcystyczna może się rozwijać tylko na na bazie wcześniejszych relacji z rodzicami, z dzieciństwa, czy też na przykład na bazie relacji z innymi ludźmi w późniejszym okresie?
Agnieszka Kozak: W psychologii mówimy, że osobowość wytwarza w wyniku więzi z tzw. znaczącym dorosłym, a pierwszymi znaczącymi dorosłymi są rodzice. Oczywiście może być tak, że taka osoba straciła dość wcześnie rodziców i tymi pierwszymi znaczącymi dorosłymi byli na przykład dziadkowie, wujkowie. Natomiast chodzi o to, że narcyz to osoba, która zwykle miała niedostateczną opiekę rodzicielską. Na przykład była ogromna idealizacją była połączona z ogromnym, nieprawdopodobnym upokarzaniem.
Gdybyśmy sięgnęli do etiologii, która jest opisywana na przykład w stylach charakteru Johnsona, to tam jest to ciekawie wytłumaczone. Zwykle ojciec ma dużą zazdrość o wyłaniającą się wielkość dziecka, czyli że to dziecko jest wyjątkowo mądre, wyjątkowo ładne, wyjątkowo bystre. Matka to idealizuje, a on sam gnębiony i upokarzany, nie chce dać swojemu dziecku tego, co kiedyś było dostępne tylko dla niego. Zaczyna więc kwestionować tę wielkość dziecka, mówić, że jest nikim, że do niczego nie dojdzie, że nic z niego nie będzie. No i pojawia się ta trudność, o której mówiłam, że z jednej strony dziecko jest idealizowanie, a z drugiej strony jest upokarzane, i musi coś z tym zrobić.
Tomasz Śliwiński: To trochę tak, jakby człowiek był pomiędzy dwoma krami lodu, które się zbliżają i go wręcz z dwóch stron miażdżą emocjonalnie.
Agnieszka Kozak: Ma Pan absolutną rację. To jest to, czego my nie potrafimy dostrzec w narcyzie, bo on jest bardzo krzywdzący i raniący dla nas. Zresztą zaraz o tym opowiemy. Chciałabym jednak, aby nasi słuchacze usłyszeli, że nikt nie podejmuje decyzji o byciu narcystycznym tylko dlatego, że ktoś w jego domu mówił, że jest wspaniały i cudowny. Człowiek nie staje się w ten sposób narcyzem. On musiał doświadczyć ogromnego odrzucenia, doznać tej rany narcystycznej, by stać się takim, jakim jest. On musiał sobie zbudować wizerunek kogoś innego, idealnego, wyjątkowego, co pozwala mu się chronić.
Tomasz Śliwiński: Ale życie z taką osobą chyba jest niezwykle trudne. Na początku trudno to zauważyć, bo jest ta pierwsza faza zauroczenia, hormony w nas buzują, ale nie wszystko, co się tak pięknie zaczyna, później równie pięknie trwa.
Agnieszka Kozak: Z narcyzem nie jest się w relacji, jest się obok, a to dlatego, że narcyz nie związuje się z drugą osobą. On uwodzi, ale uwodzi tylko i wyłącznie dla swoich celów, ponieważ – przykro mi to mówić, ale chcę to nazwać wprost – dla narcyza ludzie są obiektami, przedmiotami. Narcyz zaprasza do relacji, tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje, gdy ma jakiś cel. Osoba, która chce wejść w relację z narcyzem jest traktowana przedmiotowo. Narcyz nie widzi, nie słyszy, nie czuje tego, kim jest i czego potrzebuje ta druga osoba.
Tomasz Śliwiński: Czyli narcyzm ma na sobie taki emocjonalny teflon, prawda?
Agnieszka Kozak: Tak, dobre porównanie. Narcyz nie widzi, nie czuje, nie ma dostępu do siebie, bo ma swoje fałszywe "ja", a w takiej sytuacji on nie może być w kontakcie z prawdziwym "ja" drugiej osoby. To, co cechuje narcyza, to to, że on unika bliskości.
Podam przykład, czasami kobiety mówią mi: "Poznałam mężczyznę mojego życia. On mi mówi takie komplementy, jest tak wspaniały, tak cudowny. On w lot odgaduje moje myśli i mówi to, co ja chcę usłyszeć. Potrafi mnie czytać i serce mi rośnie". Narcyz zaprasza do relacji na chwilę, ponieważ chce coś zyskać dla siebie, najczęściej uznanie. On jest szalenie "głodny" uznania. On zwykle wybiera takie osoby, które mają niskie poczucie wartości, na przykład osoby pochodzące z domów dysfunkcyjnych. Bo takie osoby dają mu to, czego on potrzebuje, czyli właśnie uznanie. On w ich oczach jest taki wspaniały, cudowny, utalentowany. One nie mogą uwierzyć, że taki człowiek się nimi zajmuje.
Tomasz Śliwiński: Ale my cały czas mówimy "on, on, on". Czy to jest domena facetów?
Agnieszka Kozak: Powiedziałabym, że generalnie tak, aczkolwiek są też kobiety z osobowością narcystyczną, również z tą samą historią, czyli raną narcystyczną. Więc narcyzm nie jest przypisany mężczyznom, ale faktycznie narcyzów wśród mężczyzn jest znacznie więcej.
Tomasz Śliwiński: A jakie konsekwencje może mieć taki pseudo związek z narcyzem?
Agnieszka Kozak: Osoba będąca w relacji z narcyzem kawałek po kawałku zaczyna tracić poczucie własnej wartości, zaczyna się zastanawiać, czy jest wystarczająco dobra. Dzieje się to dlatego, że narcyz stosuje taką strategię "from hero to zero", czyli najpierw idealizuje, a potem sprawia, że taka osoba czuje się beznadziejna, nic niewarta. W tej relacji wszystko jest czarno-białe, albo ktoś jest wspaniały, albo beznadziejny.
Tomasz Śliwiński: Mówiliśmy, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że wpadło w sidła marcyza. Czy są jakie sygnały ostrzegawcze, na które powinniśmy zwrócić uwagę na początku relacji?
Agnieszka Kozak: Po pierwsze, narcyzm zwykle na początku stosuje tzw. love bombing, czyli bombardowanie miłością. Jeżeli spotykamy kogoś, kto jest naprawdę nami nieprawdopodobnie zachwycony, a my wcześniej tego nigdy nie doświadczaliśmy, to powinna nam się zapalić lampka ostrzegawcza. Zastanówmy się, co się takiego wydarzyło, że wzbudzamy aż taki zachwyt. Narcyz nieprawdopodobnie karmi, dlatego, że on też wtedy jest karmiony. Bo skoro taki wspaniały mężczyzna wybiera mnie do relacji i tak komplementuje, to ja też będę podkreślała, że on jest wspaniały. Podsycamy tę jego (lub jej) wizję samego siebie jako ideału. Więc to, co powinno zwrócić naszą uwagę, to idealizacja oraz mnóstwo komplementów.
Po drugie, narcyz generalnie mówi o sobie. Niby rozmawiamy, ale tak naprawdę w pewnym momencie już tylko słuchamy. Narcyz chętnie podkreśla, że zna takiego i takiego człowieka, bywa tu, pracował z tamtym, robił to, tamto... On się karmi podziwem, jaki wywołuje, gdy opowiada takie historie.
Po trzecie, osobowość narcystyczna ma dążenie do siły i ma bardzo dużą niezdolność do akceptowania porażki, czyli znowu robi wrażenie nieprawdopodobnie silnego, nieprawdopodobnie radzącego sobie z różnymi rzeczami. Natomiast należy pamiętać, że pod spodem kryje się lęk przed bezradnością i że bardzo często jest to powiązane z brakiem pokory oraz rozszczeniowością. Nam się wydaje, że to jest osoba asertywna, a to jest osoba, która uważa, że jej się należy więcej niż innym. Czasami to już zakrawa na taką lekką bezczelność. Widać, że ten ktoś pomija, ignoruje innych. Wchodzi do pomieszczenia i właściwie jest tylko on, wszystkie jupitery powinny być skierowane na niego, lub na nią.
Tomasz Śliwiński: Czy takiej osobie można pomóc? Czy narcyzm się leczy?
Agnieszka Kozak: Tak, ale pod warunkiem, że narcyz będzie chciał pomocy. Ostatnio usłyszałam od osoby, która ma znaczący rys narcystyczny ciekawą wypowiedź. Kiedy dawałam jej jakąś informację zwrotną, dotyczącą tego, czego potrzebuje w naszej relacji, to usłyszałam: "Gdybym przyjął to, co do mnie mówisz, to musiałbym zacząć źle o sobie myśleć i się zmienić, a ja nie chcę się zmieniać".
Tomasz Śliwiński: Bardzo inteligentna i szczera odpowiedź.
Agnieszka Kozak: Szalenie! Warto tu przypomnieć, że narcyzi są piekielnie inteligentni i dzięki temu mają nieprawdopodobną skłonność do manipulacji. To, co jest okropne w relacji z narcyzem, to to, że na koniec dnia, kiedy próbujemy powiedzieć cokolwiek negatywnego, to zostajemy z poczuciem winy, że jesteśmy niewdzięczni, nie współpracujemy, a ten wielki, wspaniały, cudowny człowiek właśnie tyle rzeczy dla nas zrobił. Po co gadać o tych drobiazgach, jak tam jest tyle wielkich rzeczy zrobionych dla nas, z myślą o nas.
Tomasz Śliwiński: Co z tym fantem zrobić? Czy szukać pomocy u terapeuty, czy w jakiejś literaturze?
Agnieszka Kozak: Pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy, to rada, by uciekać, jak najszybciej z takiej relacji, ponieważ ona ma ogromny wpływ na nas. Może skutkować obniżeniem poczucia własnej wartości. Druga rzecz, to, aby iść na psychoterapię i zadbać o siebie. To oczywiście nie jest łatwe, bo trzeba byłoby się przyznać do porażki w naszej relacji. Ale musimy się uczciwie przyznać przed sobą samym: jak osoba, z którą obecnie jesteśmy, wpływa na mnie? Czy czuję się dostrzegana w tej relacji, czy dostaję to, czego potrzebuję, np. czułość, zainteresowanie? A może dostaję cały czas tzw. skórki od chleba i mój partner/partnerka mówi, że mam się tym cieszyć?
Tomasz Śliwiński: A co może być takim momentem przełomowym?
Agnieszka Kozak: Gdy zaczynamy się zastanawiać, czy coś się popsuło, co ze mną jest nie tak, to jest to bardzo ważny symptom. Bo może to oznaczać, że podlegamy manipulacji. Narcyz stosuje różne sztuczki, na przykład manipuluje, zabierając więź. Karze nas milczeniem. On potrafi nie odbierać telefonów, potrafi się nie odzywać, potrafi nie odpisywać na SMS-y, oczywiście mając potem dziesiątki wytłumaczeń, dlaczego tak zrobił. On to robi ponieważ wie, że to jest dla nas bardzo karzące.
Tomasz Śliwiński: No tak, bo przecież podstawą wszystkiego jest komunikacja...
Agnieszka Kozak: Drodzy państwo, muszę to podkreślić, nie zastanawiajcie się, czy możecie zrobić coś, by zasłużyć na uznanie narcyza. Często myślimy, jak coś zrobię, jak zasłużę, to on będzie się inaczej zachowywał. Nie będzie.
Tomasz Śliwiński: Pani doktor, mam nadzieję, że udało nam się zainspirować niektóre osoby, może komuś dodaliśmy odawgi, by zaczął działać. Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/ podcast "Na chillaoucie". Rozmowa odbyła się w lipcu 2022 r.