Częsty powód powstawania bariery między matkami i córkami. 6 pytań do refleksji
Poczucie winy to jedna z najtrudniejszych emocji. Potrafi skutecznie uwięzić nas w przeszłości, zmuszając do analizowania zdarzeń, których nie można już zmienić. Skąd się bierze i jak sobie z nim radzić? Poniższy tekst to fragment książki „Jak kochać własną matkę” autorstwa Urszuli Struzikowskiej-Marynicz. Pokazuje, że poczucie winy nie musi być destrukcyjną siłą. Może stać się cennym sygnałem informującym o naszych potrzebach.
Fragment pochodzi z książki pt. "Jak kochać własną matkę" autorstwa Urszuli Struzikowskiej-Marynicz, Wydawnictwo RM.
Czym jest poczucie winy i jak je rozumieć?
Poczucie winy orientuje naszą uwagę i nasze uczucia na przeszłość, a zatem tam, gdzie nas już nie ma, czyli na przestrzeń i zdarzenia, których zmienić już nie możemy. I wspaniale, bo dzięki tym lekcjom i nieidealnemu życiu możesz się rozwijać, uczyć, urealniać w swoich przekonaniach na temat siebie i otaczającego cię świata. Moim zdaniem jest to bezcenne i piękne.
Dręczenie siebie poczuciem winy nie czyni cię lepszą osobą. Być może sądzisz, że wyrzuty sumienia dobrze o tobie świadczą. I tak, i nie. Wyrzuty sumienia oznaczają, że masz kręgosłup moralny złożony z konkretnych wartości oraz potrzebę życia w sposób z nimi spójny. Niekiedy jednak zadręczasz się winą niezawinioną, czyli zdarzeniami czy uczuciami i reakcjami innych ludzi, na które nie masz wpływu. Miej to, proszę, na uwadze.
Gdy zadręczasz się poczuciem winy, możesz zakłamywać rzeczywistość. Jak? Oceniając siebie surowiej, niż mogłabyś zostać oceniona przez innych. Próbując wybielić siebie i pomniejszyć wyrządzone przez siebie szkody i przykrości, odwracając od nich uwagę, przypisując je innym ludziom, przerzucając odpowiedzialność za nie na otoczenie jak gorący kartofel. W ten sposób próbujemy odrzucić od siebie winę oraz widmo kary, jaka miałaby nas spotkać za nasze błędy, za niepożądane przez innych zachowanie. Próbujemy to nasze zachowanie usprawiedliwiać, pomniejszać skalę jego konsekwencji, wybielić, tak aby w naszym przekonaniu było bardziej do przyjęcia dla innych – w większym stopniu, niż my sami w swojej samokrytyce, surowości i swoim potępieniu jesteśmy w stanie przyjąć wyklęte części siebie, co do których wierzymy, że nie mają prawa istnieć, a tym bardziej dawać o sobie znać. Być może czułaś złość na swoją matkę, gdy ta nie odnosiła się do swoich błędów, zaniedbań i porażek, bagatelizowała, je, pomniejszała, wybielała czy przerzucała odpowiedzialność za nie i ich następstwa na innych. Ona czyniła to ze strachu, w jaki zapędzała ją surowa samoocena, a może również z powodu wyobrażenia o twoich oczekiwaniach, konieczności rozliczenia jej z niepowodzeń, grzechów, wad i zaniedbań opiekuńczo-wychowawczych. Jest to częsty powód tworzenia się bariery w kontaktach pomiędzy matkami i córkami.
Być może twoja matka zachowywała się w taki sposób, bo próbowała chronić siebie przed własną surową krytyką i ostracyzmem, przed emocjonalną karą i widmem opuszczenia, odrzucenia i unieważnienia z powodu tego, za co czuła się winna. Tak wyobrażała sobie następstwa, a raczej sankcje za swoje wcześniejsze poczynania, które miałyby przekreślić przyszłość i narozrabiać w obszarze tego, co wspólne dla matki i córki – ich relacji.
Po co umniejszamy swoje zachowania i ich konsekwencje?
Po to, by łatwiej było nam się z nimi zmierzyć, zaakceptować je oraz to, że zawaliliśmy i że jeszcze pewnie nieraz to zrobimy. Usiłując poradzić sobie z wewnętrznym konfliktem, każącym wybierać pomiędzy tym, jak się zachowaliśmy w danym momencie, a tym, jak mogliśmy się zachować, szukamy kompromisu czy optymalnego rozwiązania. Połączeniem tych skrajności mogą być dla nas wspomniane próby pomniejszenia błędu, jego racjonalizacja, przerzucenie odpowiedzialności na innych, odwracanie uwagi, kłamstwa, czyli po prostu zniekształcanie rzeczywistości. Jeżeli tak właśnie zachowywała się twoja matka, nie chodziło jej o robienie z ciebie wariatki, ale o chronienie siebie samej przed sobą samą, przed swoim cieniem, krytykiem, który w tym cieniu żyje, i lękiem przed tym, że ty spojrzysz na nią równie surowo, jak ona patrzy na siebie. Oczywiście nie dotyczy to tylko matek, ale i wszystkich ludzi, w tym również ciebie. Dlatego też zastanów się, ile razy i w jakich sytuacjach zachowujesz się w ten sposób. Co wtedy o sobie myślisz, co sobie zarzucasz i jakiej emocjonalnej kary obawiasz się najbardziej?
Wstyd prowokuje do zadania sobie pytania: „co jest ze mną nie tak?”. Z kolei poczucie winy zmusza do zastanowienia się nad tym, co zrobiło się źle. Pamiętaj, że to dwa różne pytania. Poczucie winy zazwyczaj kończy się tam, gdzie akceptujesz różnicę między sposobem, w jaki mogłaś postąpić, a tym, w jaki zdecydowałaś się postąpić. Tam, gdzie akceptując tę różnicę, weźmiesz odpowiedzialność za swoją decyzję o zaspokojeniu części swoich potrzeb kosztem innej części potrzeb czy też kosztem potrzeb innych ludzi. Wystarczy przyznać się do tego, przeprosić, zadośćuczynić, wyciągnąć wniosek, zastanowić się nad alternatywami. Z tych działań wyciągniesz dużo więcej wiedzy i spokoju niż z dręczenia siebie czy oceniania siebie przez pryzmat konkretnego zachowania.
Nie jesteś błędem. Nie jesteś zepsuta. Twój błąd to nie ty.
Twój, jak widać, miał prawo się wydarzyć, gdyż leży w ludzkiej naturze, a zatem i w twojej. Twoje poczucie winy ewoluuje jednak do wstydu, gdy oceniasz swoje postępowanie i na jego podstawie próbujesz opisać siebie jako całość.
Myśl ta wybrzmiewa mniej więcej takim przekazem: „muszę być naprawdę okropną matką/córką, skoro postąpiłam w taki sposób”, „jestem niedobrą matką/córką, skoro zawiodłam jej oczekiwania”, „co jest ze mną nie tak, skoro tak trudno jest mi ko,chać moją matkę/córkę”, „tylko zły człowiek pomyślałby tak, jak teraz myślę ja”.
Pamiętaj, że nawet mądrzy ludzie (to także uogólnienie!) nie wiedzą pewnych rzeczy. Ludzie mili potrafią zachować się niemiło wobec innych. Pracowici ludzie nierzadko zażywają odpoczynku. A źli ludzie są zdolni do czynienia dobra itd.
Poczucie winy, chociaż trudne w przeżywaniu, jest ważne. Skrywają się pod nim twoje wartości, uczucia i potrzeby. Poczucie winy sygnalizuje ci, że koncentrujesz się tylko na jednej części siebie, ignorując lub odrzucając inne, równie ważne. Pojawia się wtedy, gdy decydujesz się zaspokoić część swoich potrzeb kosztem innej części, gdy czujesz, że musisz dokonywać pod tym względem wyboru, nie poszukując złotego środka, czy też czynisz to kosztem wyobrażonych bądź też rzeczywistych potrzeb innych ludzi. Na przykład żeby zaspokoić swoją potrzebę odpoczynku i relaksu, nie odwiedzasz swojej matki. Czujesz się winna, nazywasz się z tego powodu egoistką i oskarżasz siebie o bycie złą córką, co sprawia, że twoje poczucie winy transformuje we wstyd. Obawiając się kary w postaci krytyki i odrzucenia, próbujesz racjonalizować sytuację (matka i tak w piątki woli rozmawiać z koleżanką przez telefon) albo zrzucić winę za to, jak się czujesz, na matkę („gdyby pozwoliła mi na bycie dorosłą, dzisiaj nie czułabym, że muszę ją w ten cholerny piątek zostawić!”). Pytanie brzmi: czy to na pewno matka i cholerny piątek odpowiadają za twoje poczucie winy?
Aby lepiej sobie radzić z poczuciem winy, warto zrozumieć jego funkcję, którą jest przywołanie cię do sprawdzonego toku myślenia oraz związanego z nim postępowania. To tak, jakby twoje poczucie winy mówiło do ciebie: „wróć do tego, co znasz, co jest sprawdzone i bezpieczne, co zapewni ci akceptację. Nie wychylaj się!”*. W konstruktywnym spojrzeniu na poczucie winy mogą pomóc poniższe pytania.
- Jakie zaspokoiłabym potrzeby, czego bym potrzebowała i na co miałabym ochotę, gdybym tego nie oceniała?
- Czego potrzebuję, jeśli na moment wyciszę w sobie i pominę analizowanie tego, jak powinnam postąpić?
- Dlaczego uważam, że powinnam postąpić inaczej, niż postąpiłam, i czy jest tylko jeden scenariusz, zgodnie z którym miałabym zadziałać?
- Z jakiego powodu uważam, że powinnam lub należy postąpić w określony sposób? Czy to konieczne? Czy w ten sposób nie próbuję uniknąć wstydu, lęku albo poczucia winy?
- Co jeszcze poza powinnością albo wstydem, lękiem i poczuciem winy mogłoby się wydarzyć?
- Co poza tym, co powinnam, mam do zaoferowania i zaproponowania ze swojej strony w danej sytuacji?
- Czy to, co nazywam winą, jest nią rzeczywiście? Czy naprawdę uważam, że jestem dłużniczką innych ludzi, że im z czymś zalegam?
- Dlaczego uważam, że muszę zrobić to, co powinnam, a nie to, co uważam, co chciałabym, potrzebowałabym zrobić? Co ma spowodować postąpienie inaczej i na jakiej podstawie uważam, że prowadziłoby to do negatywnych dla mnie następstw?
- Czy w danej sytuacji potrafię określić, na co mam wpływ, a na co go nie mam?
Może ci pomóc także tabelka**.
| Masz wpływ na: | Nie masz wpływu na: |
| swój sposób wyrażania emocji oraz dobór słów, jakie je opisują | wartości wyznawane przez innych ludzi, dokonywane przez nich oceny, ich perspektywę |
| intencję i cel kierowanych do otoczenia komunikatów | cudze intencje i sposoby ich realizowania |
| swoją reakcję na ocenę ze strony innych ludzi | reakcje innych oraz sposoby przeżywania przez nich konkretnych komunikatów i sytuacji |
| wybór sposobu radzenia sobie z własnymi reakcjami i przeżyciami | podejmowane przez innych decyzje |
Poczucie winy jest obszarem, którym nietrudno jest manipulować, ponieważ każdy z nas pragnie być dobrym człowiekiem, czyli takim, którego się akceptuje, szanuje i kocha. Wpędzanie nas w poczucie winy sprawia, że tracimy zaufanie do osoby, która to robi, wywołuje złość oraz frustrację spowodowaną nadużyciem życzliwości. Osoba, której poczuciem winy się manipuluje, będzie próbować chronić swoją autonomię i swój obraz siebie. W tym celu może izolować się od wpływu osoby dopuszczającej się takiego oddziaływania. Dlatego też stawianie matce czy córce ultimatum albo żądań może poskutkować oddaleniem. Są to desperackie próby wpłynięcia na kogoś, nie zbliżenia go do siebie. Może być ci ciężko w relacji z matką, której roszczenia, oczekiwania, żądania, szantaż, naciski i wymagania budzą w tobie poczucie konieczności dokonania wyboru: ty albo ona. Nic podobnego! Możesz zachować siebie, jednocześnie pozostając niezależna od niej, jak również ona może czuć się dobrze sama ze sobą, niezależnie od tego, czy zaspokaja twoje dzisiejsze, dorosłe potrzeby, oraz odrębnie od sposobu, w jaki postrzegasz ją i jej matczyne powinności wobec ciebie.
Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, iż matka, która dopuszczała się w stosunku do ciebie krzywdzenia, nadużyć, zaniedbań, przemocy, błędów, może obwiniać o to ciebie – nie dlatego, że jesteś w rzeczywistości winna, ale dlatego, że przeżywanie wstydu i poczucia winy w pojedynkę wyczerpuje, wydaje się nie do udźwignięcia i stąd pokusa podzielenia winy, podrzucenia jej komuś, kto miałby sobie z tym lepiej poradzić. Nie chodzi o to, że matka cię nie kocha – po prostu w ten sposób próbuje się uporać z czymś, czego nie potrafi pomieścić w sobie samej, czego nie może sobie wybaczyć. Być może obawia się, że jest złą osobą, wyrodną matką – wiemy, jak wiele społeczeństwo oczekuje od matek. Może się obawiać, że to, co ci uczyniła, miałoby przekreślić jej relację z tobą. Takie myślenie i obawy zdarzają się również córkom, dlatego też przyjrzyj się z uważnością i wyrozumiałością temu, jak sama reagujesz na własne poczucie winy.
- Co zauważasz w swoim myśleniu i obrazie siebie, gdy odczuwasz poczucie winy?
- Co wówczas do siebie mówisz? Czy oceniasz siebie, a jeśli tak, to w jaki sposób?
- Co sobie zarzucasz, gdy czujesz się winna?
- Co sobie narzucasz pod wpływem poczucia winy?
- Pomiędzy czym a czym uważasz, że musisz dokonać wyboru, i co odrzucasz, wykluczasz, z czego zwykłaś rezygnować?
- Jakiej reakcji ludzi spodziewasz się na decyzję, z powodu której czujesz się winna?
Poczucie winy u twojej matki nie świadczy o niej źle. Jest głosem jej sumienia i wewnętrznej struktury wartości i norm, w które wierzy, którym ufa i które szanuje. Matczyne poczucie winy niekoniecznie od winy pochodzi. Może wiązać się z jej poczuciem odpowiedzialności i miłością do ciebie, zgodnie z którymi nie chciała i nie chce cię skrzywdzić. Bardzo jej zależy, by nie dopuścić się decyzji, błędów i zachowań, które miałyby was ze sobą poróżnić, mimo naturalnego prawa do indywidualnych uczuć, celów, przekonań, stylów życia. Między innymi ta cecha odróżnia relację matki i córki od innych rodzajów relacji – kiedyś obie wierzyłyście, że jesteście jednym, i chociaż początek jednej z was zależał od drugiej i nie ma matki bez dziecka ani dziecka bez matki, to jednak nigdy do siebie nie należałyście i niczego sobie nie jesteście winne, dłużne.
Ze wstydem oraz z poczuciem winy wiąże się nawyk, który z czasem rozwija się w strategię i sposób funkcjonowania opierające się na przerzucaniu odpowiedzialności i winy z siebie na innych. Surowo się oceniając, spodziewamy się równie surowej oceny ze strony świata społecznego, co nazywa się projekcją. Czekając na karę, odrzucenie czy inną reakcję ze strony naszych rodziców, próbujemy im zapobiec, przekierować uwagę, wydanie na nas „wyroku” i nałożenie związanej z nim kary na kogoś innego niż my. Obwinianie w tym znaczeniu pełni formę mechanizmu obronnego – nie tylko inni mają uwierzyć w powody, dla których nie dotarłyśmy gdzieś na czas, zapomniałyśmy o ważnej sprawie, użyłyśmy mocnych słów, przekroczyłyśmy cudzą granicę. Uwierzyć w to mamy również my same, aby poczuć się ze sobą bezpieczniej, aby nie zmienić zdania o sobie, nie obawiać się kary i konsekwencji, w związku z którymi miałybyśmy czuć się winne czy przeżywać wstyd, różnego rodzaju obawy i wyrzuty sumienia w stosunku do siebie samych. Na przykład obwiniając matkę, odwracamy uwagę od własnej sprawczości i odpowiedzialności, by nie cierpieć latami z powodu dawnych spraw. Dokonujemy również racjonalizacji, próbujemy odnaleźć związek przyczynowo-skutkowy, za pomocą którego mogłybyśmy nadać sens temu, co się stało, przy czym miałby się on wiązać jedynie z czyjąś winą, nie procesem, mechanizmem, brakiem, który mógł być udziałem tej osoby.
Obwinianie innych jako mechanizm obronny naszego wrażliwego na krytykę ego sprawia, że wpływ krytyki na nie jest ograniczony. Z jednej strony mechanizm obronny pozwala nam na obronę naszego ja przed tym, co jest dla nas bardzo trudne w przeżywaniu, np. przed wstydem czy poczuciem winy. Z drugiej jednak ceną, jaką płacimy za tę obronę, jest brak rozwoju. Ego chronione przed krytyką (również tą konstruktywną, dostarczającą wielu ważnych informacji) nie ma szansy się rozwijać i adaptować do dynamicznej rzeczywistości. Nie uczy się oddzielać opinii innych od własnych, asertywności ani umiejętności podążania za swoimi celami czy wartościami. Gdy przyznajemy się do błędu, to potwierdzamy swoją niedoskonałość, akceptujemy, że błąd może się nam zdarzyć i zdarzył, że jesteśmy istotami omylnymi, miewamy słabości, wady i ograniczenia, nie wszystkich lubimy i nie przez każdego będziemy akceptowani czy lubiani, co wiąże się z przyjęciem również tego, że czasem ktoś nas odrzuca, nie wybiera, że ktoś z nas rezygnuje, nie jest nas ciekawy. Przerzucając na kogoś odpowiedzialność poprzez zabieg obwiniania, pozbawiamy się tej możliwości, potęgując jednocześnie lęk przed winą i karą, a co za tym idzie odrzuceniem, pustką, przepaścią, w którą mielibyśmy spaść bezpowrotnie, zależni od oceny innych ludzi, ich gotowości do obcowania z nami. Trudność związana z zaakceptowaniem naszego nieidealnego ja wiąże się z niepewnością siebie, surowością i lękiem, ze wstydem i z poczuciem winy, za którymi zawsze stoi wyobrażenie jakiejś sankcji. Jest to przejaw niedojrzałości, nierozwiniętej autonomii, może się wiązać z narcyzmem, którego w dzisiejszych czasach wydajemy się obawiać.
Jeśli chcesz dać sobie i matce szansę na szczerą rozmowę, nie atakuj jej i nie obwiniaj. Nie stwarzaj po swojej stronie przestrzeni, w której ona bałaby się powiedzieć prawdę. Ludzie zazwyczaj kłamią czy zatajają prawdę wtedy, gdy spodziewają się, że jej wyjawienie może im zagrażać, lub gdy nie jest ona dla kogoś istotna, niczego nie zmienia, decyzje są podejmowane bez względu na nią. Kłamiemy, gdy boimy się mówić prawdę lub gdy dzielenie się nią uznajemy za bezcelowe, gdy nie ma na nią miejsca.
Natomiast obwinianie siebie ma zatrzymać to, co w naszej ocenie mogłoby zaszkodzić naszym relacjom społecznym. Odczuwamy wówczas wstyd, niepokój, motywację do działania lub zaniechania działania, które oceniamy jako złe, zagrażające, niepotrzebne, nieadekwatne, takie, na które nie ma miejsca w świcie. Obwinianie siebie to także forma użalania się nad sobą – jestem taka zła, słaba, zepsuta, niczego nie potrafię, niech ktoś mnie rozgrzeszy, uratuje, wybaczy mi coś, czego sama sobie wybaczyć nie potrafię. Tak więc to także próba zaangażowania innych w odpowiedzialność za to, co myślimy i czujemy na swój temat.
Poniżej podpowiem ci za Liv Larsson, edukatorką i trenerką Porozumienia bez Przemocy, w jaki sposób możesz sobie radzić ze swoim poczuciem winy***.
- Pamiętaj o tym, że twoje poczucie winy jest dla ciebie ważnym sygnałem, dzwonkiem alarmującym o twoich potrzebach i wartościach, mającym cię chronić, skierować na to, co dla ciebie ważne, a nie ranić, karać, potępiać czy upokarzać.
- Miej na uwadze, że poczucie winy pojawia się w sytuacji, w której czujesz konieczność wyboru pomiędzy jedynie dwiema opcjami, z których jedna wydaje się wykluczać drugą, a zatem czujesz konieczność wyboru jednej potrzeby kosztem innej, równie dla ciebie ważnej. Zrób krok w tył, aby nabrać perspektywy, i rozejrzyj się, podpytaj innych – być może są jeszcze inne opcje niż te dwie dla ciebie widoczne?
- Rozważ, że być może bardzo surowo i krytycznie patrzysz na siebie i tego samego spodziewasz się ze strony innych ludzi: kary, dezaprobaty, odrzucenia, potępienia. Zauważ jednak, że zanim spotykają cię one w rzeczywistości, dzieją się już w twojej głowie.
- Zauważ, że poczucie winy zwraca twoją uwagę na wyznawane przez ciebie wartości, zaprasza cię do zastanowienia, jak sposób, w jaki chcesz postąpić, ma się do tego, w co wierzysz. Być może oddalasz się od własnych wartości.
- Pamiętaj, że w swoim zestawie wartości obok tych związanych z powinnościami warto ulokować także odpoczynek, zabawę, spontaniczność, swobodę, przyjemność, równowagę.
- Nie ignoruj poczucia winy, nie bój się go, nie omijaj, tylko przyjrzyj się mu uważnie, dostrzeż, co się w nim kryje.
- Nie zapominaj, że wszystkie twoje potrzeby są naturalne, żadne nie czynią z ciebie złej osoby.
- Pamiętaj o tym, że problemem nie są twoje potrzeby, ale nieodpowiedni dobór strategii mających je zaspokoić.
- Wybacz sobie to, czego zmienić już nie możesz, i żeby zadośćuczynić wyrządzonym w przeszłości krzywdom i stratom, spróbuj wyciągnąć z nich ważne lekcje, zamiast poddawać się poczuciu winy i perspektywie nieuchronnej kary.
- Zapamiętaj: to, że zrobiłaś coś złego, nie czyni cię złą osobą. Popełniłaś błąd, jednak nie oznacza to, że nie możesz sobie ufać i że inni również nie powinni tego robić. To, że mogłaś czy nawet powinnaś była postąpić inaczej, nie oznacza, że jesteś bezwartościowa i do niczego. Podobnie w przypadku twojej matki – to, że nawaliła, nie oznacza, że nie zasługuje na to, by patrzeć na nią jak na człowieka zamiast potwora.
*L. Larsson, "Wstyd, złość i poczucie winy – dzwonki alarmowe", dz. cyt., s. 191.
** Tamże, s. 194.
***Tamże, s. 221.
Urszula Struzikowska-Marynicz – psycholog i socjolog. Autorka artykułów, szkoleń i książek o tematyce psychologicznej. Na co dzień prowadzi własną praktykę psychologiczną, współpracuje też z jednostkami pomocy społecznej przy tworzeniu i prowadzeniu grup wsparcia, psychoedukacji oraz interwencji kryzysowej. W 2025 roku nakładem Wydawnictwa RM ukazała się jej książka Wszystkiemu winni są twoi starzy.
Źródło: ChilliZET/Wydawnictwo RM