Cillian Murphy wyznaje: „Mam ROMO”. Cechuje to wielu introwertyków

2 min. czytania
Aktualizacja 16.09.2025
16.09.2025 12:58
Zareaguj Reakcja
---- ----

Cillian Murphy ma ROMO. Tak zdobywca Oscara odpowiedział na ostatnie pytanie związane z brakiem roli w nowym filmie Christophera Nolana. Czym jest ROMO i dlaczego jest popularne wśród introwertyków? Psychologowie mówią, jak wpływa to na nasze samopoczucie.

Cillian Murphy
fot. DAVID SWANSON/AFP/East News
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  •  Dlaczego Cillian Murphy stroni od sławy i rozgłosu.
  • Co oznacza zjawisko ROMO i jakie ma znaczenie.
  • Jak ROMO wpływa na samopoczucie introwertyków.
  • Dlaczego Cillian Murphy czuje ulgę z nieuczestniczenia w projektach.

Jest introwertykiem. Niechętnie uczestniczy w wydarzeniach branżowych, rzadko udziela wywiadów, a przy tym pozostaje jednym z najbardziej utalentowanych irlandzkich aktorów ostatnich lat. O Cillianie Murphym trudno powiedzieć dziś inaczej, niż gwiazda kina – choć on sam stroni od tego określenia. O sobie mówi, że jest przede wszystkim aktorem i to właśnie tej profesji poświęcił swoje życie.

Cillian Murphy wyznaje: „Mam ROMO”

Cillian Murphy nigdy nie gonił za sławą. Zawsze traktował ją raczej jako dodatek – i to taki, za którym nieszczególnie przepadał. Schlebiają mu rozmowy z fanami, ale nie przepada za robieniem wspólnych zdjęć. Nienawidzi, gdy ktoś fotografuje go lub nagrywa z ukrycia. Jak każdy inny człowiek ceni sobie spokój i prywatność, co tyczy się nie tylko interakcji z publiką, ale i zobowiązaniami zawodowymi. Niedawno Murphy został zapytany przez dziennikarzy Variety o to, czy nie żałuje, że nie wystąpi w najnowszym projekcie Christophera Nolana (adaptacji „Odysei” Homera), do której reżyser zaangażował plejadę hollywoodzkich gwiazd. Odpowiedź aktora była jednoznaczna.

Mam ROMO. Czuję ulgę, że mnie to omija

Zaniepokojonych uspakajamy, ROMO nie jest chorobą. Jest natomiast zjawiskiem cechującym wielu introwertyków. ROMO („Relief of Missing Out”) oznacza odczuwanie ulgi z tego, że coś nas omija. To przeciwieństwo FOMO, czyli strachu przed wykluczeniem (informacyjnym) czy wypadnięciem z obiegu. To współczesne zjawisko, które cechuje wiele osób – także introwertyków. W przeciwieństwie jednak do ROMO FOMO może prowadzić do naprawdę poważnych powikłań: obniżonej samooceny czy ciągłego poczucia niepokoju.

Zobacz także

ROMO związane jest z celowym i świadomym przeoczaniem. Psychologowie podkreślają, że zjawisko to może to sprzyjać lepszemu samopoczuciu, ponieważ pozwala świadomie wybierać nam to, co jest dla nas naprawdę ważne. Cała sprawczość trafia wówczas w nasze ręce i nie czujemy presji bycia „zawsze i wszędzie”. Nic więc dziwnego, że termin ten szczególnie popularny wśród introwertyków, którzy cenią sobie spokój.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET / ZWIERCIADŁO