"Napisaliśmy tę piosenkę w 4 godziny". Bracia Kacperczyk i Daria Zawiałow o nowym singlu

3 min. czytania
Aktualizacja 05.09.2025
05.09.2025 13:15
Zareaguj Reakcja
---- ----

– Są takie piosenki, jedna, może dwie na płytę, które powstają bardzo szybko. Jak ta. Napisaliśmy ją w cztery godziny – mówią Bracia Kacperczyk i Daria Zawiałow o swoim nowym singlu "Gdzie trafia miłość, gdy umiera". Z artystami porozmawiał Jakub Lachowicz.

Zawiałow i Bracia Kacperczyk o singlu "Gdzie trafia miłość, gdy umiera"
fot. mat. własne
--1-- ----

Jakub Lachowicz: To jest wasza druga wspólna piosenka.

Maciek Kacperczyk: Trzecia. Tak, że napisaliśmy ją od zera wspólnie to druga rzeczywiście, ale generalnie trzecia.

Jakub Lachowicz: Czy ta współpraca wam się tak dobrze układa, że zdecydowaliście się na kolejną? Lubicie ze sobą pracować?

Maciek Kacperczyk: Tak, bardzo lubimy ze sobą pracować. Nasza współpraca, szczególnie przy tym ostatnim utworze "Gdzie trafia miłość, gdy umiera", była cudowna, bardzo gładko poszło. Teraz w ogóle piszemy dużo piosenek, ponieważ wydajemy za chwilę płytę. Czasami pisze się łatwiej, czasami trudniej i zajmuje to naprawdę długo. To jest normalne. Ale są takie piosenki, jedna, może dwie na płytę, które powstają bardzo szybko. Jak ta. Napisaliśmy ją w cztery godziny.

Jakub Lachowicz: Jak się pisze piosenkę w cztery godziny?

Maciek Kacperczyk: To wygląda tak – przychodzi Daria do studia, po treningu, to jest bardzo ważne, bo czasami też Daria przychodzi bez treningu i wtedy idzie troszeczkę gorzej. (śmiech) Całość nam zajęła cztery godziny. Ale mieliśmy już gotową muzykę, którą zrobiliśmy wcześniej w Sopocie.

Daria Zawiałow: Chłopaki w ogóle wcześniej wysłali mi zupełnie inny utwór. Ja co prawda przyszłam do studia z otwartą głową, ale myślałam, że właśnie przy nim będziemy współpracować. I wtedy chłopaki mi mówią, że kilka dni temu w Sopocie napisali coś nowego i zapytali, czy mam ochotę posłuchać. Jak ja to usłyszałam, to oszalałam. Tak nas to jakoś zainspirowało, że po prostu to z nas wyleciało. Całość zajęła nam cztery godziny – z napisaniem tekstu, nagraniem wokali, ze wszystkim.

Jakub Lachowicz: Piosenka promuje tym razem nie wydawnictwo Darii, tylko wasze, ponieważ zbliża się wasza nowa płyta. Nareszcie. 

Maciek Kacperczyk: Tak. Płyta będzie już 17 października. 

Paweł Kacperczyk: I to będzie, jeśli się nie mylę, dwa tygodnie przed naszą trasą halową, która rusza 22 października w Poznaniu. 

Jakub Lachowicz: "Wszyscy jesteśmy Kacperczyk" to tytuł waszego nowego albumu. Co to będzie za płyta? Będzie różniła się od waszych poprzednich? Po dwuletniej przerwie wydawniczej wasze brzmienie pewnie trochę ewoluowało. 

Maciek Kacperczyk: Tak. Wydaje mi się, że jest bardziej żywo, jest dużo żywych instrumentów. 

Paweł Kacperczyk: Będzie sporo featów, bo taki koncept też jest "Wszyscy jesteśmy Kacperczyk". 

Jakub Lachowicz: Zdradzicie jakichś gości?

Maciek Kacperczyk: Chyba nie możemy jeszcze. Chociaż może inicjały? Będzie na przykład M.D. albo V.B. – patrząc na pseudonim. Płyta jest o tym, co się u nas dzieje, pojawia się też motyw przemijania. Już można zamówić preorder.

Jakub Lachowicz: Daria też przygotowuje się do koncertu, jednego, jedynego, który będzie już 7 września. Jak idzie?

Daria Zawiałow: Istny sajgon, mamy bardzo dużo pracy. Nigdy nie przygotowywaliśmy się aż tak do żadnego koncertu. Działamy już od paru miesięcy. Mamy bardzo dużo nowości, będzie dużo gości, duża scena z wizualizacjami i innymi szalonymi rzeczami, więc pewnie poczuję się jak Justin Bieber. (śmiech) Nie mogę się doczekać. Mam tylko nadzieję, że dopisze pogoda.

Jakub Lachowicz: Porozmawiajmy o teledysku do waszej piosenki "Gdzie trafia miłość, gdy umiera". Oglądałem, zapada w pamięć. 

Maciek Kacperczyk: To jest po prostu przedstawione życie, które sobie miga. 

Daria Zawiałow: Chcieliśmy, żeby teledysk był bardzo autentyczny. Mój partner, Mateusz Dziekoński, i reżyser, 1/2 duetu Andiamo, czyli Mateusz Erdmann, wpadli na pomysł, żeby przedstawić to tak prozaicznie, autentycznie. Żeby były to sceny ludzi, którzy się rozstali, ale w dalszym ciągu żywią do siebie jakieś uczucia. Którzy mają do siebie ogromny szacunek, którzy gdzieś tam za sobą tęsknią, którzy mają wspólną przeszłość. W sumie odpowiedź na tytułowe pytanie "Gdzie trafia miłość, gdy umiera", powinna być chyba taka, że nie umiera. Ci ludzie nadal mają do siebie szacunek. To jest piękne, jeśli tak się zdarza, bo wiadomo, że często po rozstaniu nie ma się tego kontaktu.

Jakub Lachowicz: Jak ten teledysk powstawał?

Maciek Kacperczyk: Każdy z nas dostał kamerkę i tak sobie żyliśmy z tymi kamerkami przez pewien czas. Było też parę takich ujęć, że rzeczywiście spotkaliśmy się wszyscy w jednym miejscu i nagrywaliśmy.

Daria Zawiałow: Mieliśmy taki jeden dzień zdjęciowy. 

Jakub Lachowicz: Daria, czy to jest prawda, że do wydania następnej płyty nie będzie żadnego koncertu ani piosenek?

Daria Zawiałow: Nie będzie, idę na przerwę. Czasami trzeba z tej sceny zejść, a ja przez osiem lat nie zeszłam ani na moment. Przez następne dwa lata chciałabym pobyć po prostu człowiekiem, a nie maszyną i zobaczyć, jak to jest być tym człowiekiem. [...] Na pewno planujemy koncertowy powrót w 2027 roku. Zobaczymy, co tam się do tego czasu urodzi.

Oglądaj

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET