"Jestem fanką dobrego popu". Daria Zawiałow o płycie "Dziewczyna Pop" i teledysku "Ballada o Niej"

6 min. czytania
Aktualizacja 07.11.2024
07.11.2024 14:22
Obserwuj nas w Google
---- ----

 "Jestem fanką dobrego popu. To, co jest mainstreamowe, też może być super, też może być ambitne. Nie wszystko musi być offowe" – powiedziała w rozmowie z Jakubem Lachowiczem Daria Zawiałow. Artystka zdradza szczegóły powstania płyty "Dziewczyna Pop" oraz teledysku do piosenki "Ballada o Niej".

Daria Zawiałow i Jakub Lachowicz
fot. Chillizet/ Daria Zawiałow i Jakub Lachowicz
--1-- ----

Poniżej publikujemy fragment wywiadu Jakuba Lachowicza z Darią Zawiałow, Zachęcamy do odsłuchania całości rozmowy, która jest opublikowana na YouTubie na kanale Radio Chillizet.

Oglądaj

Jakub Lachowicz: Moim gościem jest Daria Zawiałow, a spotykamy się nieco ponad rok po premierze albumu "Dziewczyna Pop". Jaki to był dla Ciebie rok?

Daria Zawiałow: Szalony, na maksa szalony. Niespodziewany. Album "Dziewczyna Pop" bardzo dużo zmienił w moim życiu.

Wszystkie single z tej płyty stały się przebojami? Jak to się robi? To się raczej nie zdarza. Było ich pięć, prawda?

Daria Zawiałow: Tak, trochę ich było (śmiech). Faktycznie wszystkie single mieliśmy na pierwszym miejscu AirPlay'a. Z wyjątkiem "SUPRO", które było na drugim miejscu i tak otarło się o tę jedynkę. W ogóle się tego nie spodziewałam, przeszło to moje najśmielsze oczekiwania. Cieszę się, że ta płyta odbiła się szerokim echem, że dzięki temu możemy grać super koncerty i że mogę ze swoją muzyką docierać do coraz większej rzeszy słuchaczy.

Pamiętam czasy, gdy dziennikarze chcieli Cię zaszufladkować, że to jest alternatywa, indie pop, indie rock... wszystko tam chyba było (śmiech).

Daria Zawiałow: To prawda, wszystko tam było (śmiech).

Ale Ty nagle tupnęłaś nogą i powiedziałaś: "Nie, ja jestem dziewczyną pop". Nie bałaś się tego? Dzisiaj wszyscy chcą być niemainstreamowi, a ty nagle "wjeżdżasz" z czymś takim (śmiech).

Daria Zawiałow: Bo ja generalnie lubię robić na przekór (śmiech), a poza tym jestem fanką dobrego popu. To, co jest mainstreamowe, też może być super, też może być ambitne. Nie wszystko musi być offowe. Jestem daleka od myślenia, że nie można "polecieć" w mainstreamowej rozgłośni radiowej, bo przestaniemy być wtedy alternatywni. Nie o to chodzi (śmiech). A może po trzydziestce przestajemy dbać o to, aby być cool, tylko chcemy po prostu żyć w zgodzie ze sobą, ze swoimi wartościami, priorytetami, stylem życia. Tak, pod koniec dnia jestem dziewczyną pop. Mogę oglądać filmy Kurosawy i się nimi zachwycać, ale mogę też zachwycać się "Dziennikami Bridget Jones". Stawiam taką tezę, że pop jest super, pop jest cool.

Ty to zresztą pokazujesz na płycie, ale ten album nie jest stricte popowy. On jest mocny.

Daria Zawiałow: Tak, ten album jest takim "puszczeniem oka" do słuchacza, bo jest na nim wiele mocnych momentów. To nie jest do końca popowa płyta. Jest tam wiele gitarowych brzmień, nawet z lat 90, więc ten tytuł "Dziewczyna Pop" jest trochę przewrotny.

Redakcja poleca

Ten album to jest concept album. Przyznam, że uwielbiam takie płyty. Coldplay zrobił to samo z "Mylo Xyloto". Podzieliłaś ten album na trzy etapy: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Minął rok od jego wydania, więc jaka jest ta przyszłość?

Daria Zawiałow: Jest trochę usłana różami. Okres tworzenia tego albumu oraz początkowy okres jego promocji zderzył się z takim ciężkim okresem w moim życiu prywatnym. Ale w 2024 r. te czarne chmury gdzieś odpłynęły i przyszłość wygląda super.

W jednym z wywiadów mówiłaś, że produkcja tego albumu "Dziewczyna Pop" wiązała się z wyjściem ze strefy komfortu. Zmieniłaś producenta płyty. Michała Kusza zastąpił Bartek Dziedzic...

Daria Zawiałow: Z Michałem Kuszem zrobiliśmy sobie po prostu przerwę, której każde z nas potrzebowało. My pracowaliśmy ze sobą od lat, jesteśmy takim przybranym rodzeństwem, bo pracujemy ze sobą od dzieciaka (to znaczy od mojego "dzieciaka", bo Michał jest ode mnie trochę starszy). To był moment, kiedy my musieliśmy się na chwilę rozstać, żeby każdy z nas mógł odpocząć. Czułam, że muszę spróbować zrobić coś z kimś innym, że muszę wyjść spod skrzydeł mojego mentora, pod którymi zawsze się chowałam. Coś chciałam sobie udowodnić, chciałam wyjść z tej swojej strefy komfortu.

Bałaś się tego?

Daria Zawiałow: Bardzo, bardzo się bałam. To jest game changer. To jest inna osoba, inny styl pracy, wszystko jest inne.

Ale chyba się z Bartkiem zaprzyjaźniliście, prawda?

Daria Zawiałow: Tak, bardzo. Bartek Dziedzic jest naprawdę fenomenalną osobą, bardzo dobrą duszą i cudownie nam się pracowało. W sumie od razu zatrybiło.

Jesteśmy chwilę przed premierą teledysku do "Ballady o niej". To jest jeden z bardziej poruszających klipów, jakie widziałam. Piękny, czarno-biały teledysk. Wyjaśnij może, kim są ci ludzie, którzy na nim są?

Daria Zawiałow: Piosenkę "Ballada o niej" napisałam tuż po śmierci mojej babci, z którą byłam niebywale blisko. To była ostatnia piosenka, którą napisałam na album "Dziewczyna pop". Miało nie być teledysku do tego utworu, bo nie wyobrażałam sobie, z kim mogłabym go zrobić i co miałoby w nim być. To jest przecież bardzo intymna piosenka. Ale mój partner, który jest bardzo zdolnym operatorem, powiedział mi: "Słuchaj, jeśli chcesz, zrobimy to razem, pomogę ci, jakoś to udźwigniemy". Miałam więc poczucie bezpieczeństwa, wiedziałam, że robię to z kimś, kto jest w tej emocji razem ze mną, że mogę być w tym wszystkim sobą i nie bać się też, że rozkleję się w jakimś momencie.

Teledysk kręciliśmy w Nowym Jorku, dlatego, że w dalszym ciągu jesteśmy w tym świecie dziewczyny pop, w erze, która jest umiejscowiona na mapie Stanów Zjednoczonych. Na początku nie wiedzieliśmy, co, nie wiedzieliśmy, jak, wiedzieliśmy tylko, że chcemy to zrobić sami, we dwójkę. Wzięliśmy kamerę na taśmie, co już było nie lada wyzwaniem...

Oglądaj

Czekaj, wy to naprawdę sami nagrywaliście?

Daria Zawiałow: Wszystko zrobiliśmy sami. To znaczy był na miejscu fikser – Eric Soucy, który pomógł nam z zabukowaniem aktorów. Pani, która prowadzi swoją knajpę, pan szachista, pan woźny i emerytowany policjant to są nasi bohaterowie. Jest też wielu statystów. I, nie zdradzając za wiele, każdy z nich zmaga się z jakąś stratą. Każdy tęskni za czymś lub za kimś innym. Odsyłam do YouTube'a, aby sprawdzić, z czym się mierzą nasi bohaterowie. To są różne rodzaje strat. Ten teledysk robiliśmy przez tydzień, było to mocne doświadczenie, na które chyba nie byłam w pełni gotowa. Oboje nie byliśmy gotowi na taką ilość pracy, bo byliśmy i reżyserami, i autorami zdjęć, i producentami, i beauty teamem, charakteryzacją, rekwizytornią... przez 24 godziny na dobę. Przez tydzień.

W normalnych warunkach jest to cały sztab ludzi.

Daria Zawiłow: To prawda, byłam nawet asystentem kamery (śmiech). Podobno nawet dobrym. Mateusz mnie bardzo chwalił. Ale dzięki temu mam ogromną satysfakcję, mówiąc: "zrobiliśmy to wszystko sami". Jestem z nas bardzo dumna, włożyliśmy w to tyle serca. To jest najważniejszy teledysk w moim życiu.

To bardzo intymna piosenka. Jak się pisze takie utwory?

Daria Zawiałow: To było bardzo trudne. Tekst powstał miesiąc po tym, jak moja babcia odeszła. Zmarła w czerwcu, a my do końca lipca musieliśmy oddać master płyty. To było na świeżo. Ale paradoksalnie to, że to było na świeżo, bardzo mi pomogło. Ja bardzo długo dochodziłam (i nadal dochodzę) do tego, że babci nie ma. To naturalne, że pojawia się mechanizm wyparcia i staramy się gdzieś uciec myślami, wydaje nam się, że to się w ogóle nie wydarzyło. Bardzo długo byłam w tym momencie. Nadal mam takie chwile, że mnie uderza myśl, że babci już nie ma. Wracając do pytania, trudno było to pisać, ale wydaje mi się, że łatwiej było mi to napisać wtedy niż na przykład dzisiaj. To nie byłyby już te same emocje.

Czym są cyberkartki?

Daria Zawiałow: Cyberkartki to moje określenie takich śmiesznych, cringe'owych kartek typu "miłego dnia", "smacznej kawusi". To takie obrazki, które bardzo często wysyłają nam nasze mamy, babcie, ciocie. Kiedy zdarza się to zbyt często, to może nas to irytować. Pojawia się myśl: "o matko, znowu to wysyła". Ale teraz bardzo dużo bym oddała, aby codziennie je dostawać od babci. Przesyłała mi ich mnóstwo. Na święta dostawałam od niej całe filmy, np. z króliczkiem wielkanocnym.

To jest ostatni etap "Dziewczyny Pop"?

Daria Zawiałow: Ostatni. Przed nami jeszcze trasa koncertowa i jeszcze parę rzeczy, ale nie mogę zdradzić, co to będzie. To na razie tajemnica.

Znowu wyprzedałaś Torwar! Przed nami trasa koncertowa. Może porozmawiajmy o niej. Czy ta trasa czymś się różni od poprzedniej?

Daria Zawiałow: Tak, to będzie zupełnie inna trasa, bardziej mroczna, granie rockowe, jest dużo zmian aranżacyjnych utworów. Na finale, w katowickim Spodku, będzie wyjątkowy gość. Serdecznie zapraszamy.

Jeszcze raz gratuluję świetnego teledysku, świetnej płyty i bardzo dziękuję za rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ wywiad spisała i przeredagowała Monika Karbarczyk