Opałka przez całe życie malował liczby. Dziś te ciągi cyfr warte są fortunę
Roman Opałka to mistrz polskiego konceptualizmu. Dziełem jego życia stała się seria tzw. obrazów liczonych, w których zapisywał rzędy liczb. Robił to bez przerwy, wymieniając jedynie płótna. Malował do końca swojego życia, dochodząc do liczby 5 607 249. Jaka idea stała za tym mozolnym projektem?
- Jak Roman Opałka wpadł na pomysł malowania liczb.
- Dlaczego kontekst jest kluczowy dla zrozumienia dzieł Opałki.
- Co symbolizowało rozjaśnianie tła obrazów w twórczości Opałki.
Przez ponad połowę swojego życia malował liczby. Choć tworzył nie tylko obrazy, ale i płócienne kompozycje przestrzenne, jakie nazywał "poduszkowcami". Jego dzieła to prace niejednoznaczne, specyficzne, ale niosące za sobą idee.
Roman Opałka był malarzem, rysownikiem i jednym z najbardziej znanych polskich artystów za granicą. Mistrzem polskiego konceptualizmu. Dzieło jego życia stanowiły obrazy składające się wyłącznie z długich rzędów liczb, które zaczął malować w 1965 roku. Kluczem do ich zrozumienia jest kontekst, bez niego łatwo byłoby uznać prace Opałki za płótna pozbawione sensu.
"Obrazy liczone" Romana Opałki. Dziś te ciągi liczb warte są miliony
Obrazy z serii 'liczonej" to dzieła głębokie, a zarazem proste w swojej formie. Pomysł na nie narodził się Opałce, gdy ten czekał na partnerkę w kawiarni i dla zabicia czasu spisywał liczby na skrawkach papieru. Legenda głosi, że kobieta spóźniła się wtedy ponad 3 godziny, a gdy pojawiła się w progu, artysta z wdzięczności rzucił się jej na szyję.
W ten oto sposób powstał projekt, który nie tylko stał się znakiem charakterystycznym Opałki, ale też nadał sens jego życiu. Zmagający się z kryzysem psychicznym i będący na skraju samobójstwa artysta zdecydował się malować liczby od 1 do nieskończoności. Zapisując cyfry na płótnie, rejestrował upływający czas, a jednocześnie dokumentował zmiany zachodzące w nim samym. Częścią programu "OPALKA 1965/1-∞" były zdjęcia, które robił sobie po każdym zakończonym obrazie. Autoportrety wykonywane były zawsze w ten sam sposób – z tym samym oświetleniem i z taką samą miną.
W 1972 roku Opałka wprowadził zasadę, że tło każdego kolejnego obrazu miało być jaśniejsze o 1%. Symbolicznie zbliżał się w ten sposób do absolutnej bieli – końca, nicości. Obliczył, że przy liczbie 7 777 777 osiągnie idealnie białe tło. Jego pracę przerwała jednak śmierć w 2011 roku. Artysta zatrzymał się na liczbie 5 607 249.
Dziś dzieła Romana Opałki to jedne z najdroższych realizacji polskich twórców. W 2016 roku obraz "Detal 3 065 461 – 3 083 581" sprzedano na aukcji za 2,3 miliony złotych. Pobito wówczas rekord z 2014 roku, kiedy to obraz z tej samej serii ("Detal 2890944-2910059") osiągnął cenę 2 mln złotych.
Źródło: CHILLIZET / Solo Show / Rynek i Sztuka