Odtworzyli na Eurowizji fragment występu sprzed lat. Spora niespodzianka dla fanów
Każdego roku fani Eurowizji doświadczają nie tylko nowych piosenek, ale i nawiązań do minionych wydarzeń. W 2026 r. podczas pierwszego półfinału wielbiciele przedsięwzięcia mieli okazję odbyć podróż do przeszłości. Aliona Moon, chórzystka mołdawskiego rapera Satoshiego, odtworzyła na scenie własny występ eurowizyjny. Zrobiła to w spektakularny sposób.
- Kim jest Aliona Moon.
- Jakie ma związki z Eurowizją.
- W jaki sposób reprezentacja Mołdawii nawiązała do jej występu.
Gratka dla fanów Eurowizji. Na konkurs wróciła gwiazda sprzed lat
Producenci Konkursu Piosenki Eurowizji zazwyczaj starają się ustawić kolejność startową w sposób pozwalający na rozpoczęcie półfinałów i finału dynamicznym utworem. Takie działanie ma na celu rozruszanie publiczności zgromadzonej na miejscu oraz przed telewizorami. W 2026 r. pierwszy półfinał otworzył reprezentujący Mołdawię raper Satoshi, który zaprezentował kompozycję „Viva, Moldova!”.
W prezentacji znalazła się prawdziwa gratka dla fanów Eurowizji. Jedną z chórzystek Satoshiego była piosenkarka Aliona Moon, która doskonale wie, jak smakuje udział w konkursie. Wcześniej artystka wystąpiła w chórkach Pashy Parfeni (Mołdawia 2012, Eurowizja w Baku), a także sama reprezentowała swój kraj. W 2013 r. z piosenką „O Mie” zajęła 11. miejsce. W czasie trwania piosenki Aliona Moon stała na podnośniku, dzięki któremu górowała nad publicznością, a na jej długiej sukni wyświetlano gwiazdy. 13 lat później „O Mie” wróciło w innej formie. Reprezentacja Mołdawii zdecydowała się na twórcze nawiązanie.
Nawiązali do występu sprzed lat. Chórzystka górowała nad publicznością
W momencie kulminacyjnym utworu „Viva, Moldova!” Aliona Moon wyśpiewuje rumuńskojęzyczną frazę o tęsknocie za domem. Zdecydowano, by właśnie w tym momencie występu wokalistka nawiązała do własnej prezentacji z 2013 r. Zespół rozstawił się na scenie głównej Wiener Stadthalle, natomiast Moon wspięła się na specjalny stojak, wokół którego rozmieszczono ogromną czerwoną spódnicę. W rezultacie piosenkarka sprawiała wrażenie latania nad zgromadzoną publicznością w sukni podobnej do tej z „O Mie”. Po zakończeniu swojej części dołączyła do Satoshiego i reszty grupy.
Skoczny utwór wykorzystujący aż 7 różnych języków przekonał zarówno widzów, jak i jurorów. Dzięki temu Satoshi awansował do finału, podobnie jak polska wokalistka Alicja Szemplińska.
Źródło: CHILLIZET/Eurovision Song Contest - YouTube