Nazywano je "polskim Las Vegas". Gdzie zacząć spacer po Katowicach?
Wybierz się z nami i Magdaleną Mleczko na wirtualny spacer po Katowicach. Naszym przewodnikiem będzie Michał Bulsa, historyk, autor książki "Ulice i place Katowic". Dowiedz się, od jakich ulic warto zacząć zwiedzanie tego miasta i dlaczego Katowice kiedyś nazywano "polskim Las Vegas" lub "miastem neonów".
- W Katowicach jest wiele ulic, które mają 150 lat, na przykład ulica 3 Maja. To od nich warto zacząć spacer po tym mieście
- W Katowicach warto też zobaczyć ulicę Mariacką, która prowadzi do Kościoła Mariackiego, pierwszego murowanego kościoła katolickiego w tym mieście
- Spacerując po Katowicach, warto patrzeć też na elewacje budynków, bo oprócz ciekawych historycznych detali, możemy tam również dostrzec tablice z informacjami, co się w tym miejscu wydarzyło lub kto tu mieszkał
- Granice współczesnego Śródmieścia w Katowicach są też granicami dawnych Katowice, tych sprzed 100 lat
Magdalena Mleczko: To na ulicach miast od wieków skupiało się życie mieszkańców. To tam się spotykano, rozmawiano, spacerowano. Wybierzemy się dzisiaj na spacer ulicami Katowic, a naszym przewodnikiem będzie Michał Bulsa, historyk z Muzeum Historii Katowic, autor książki "Ulice i place Katowic". Od czego zaczniemy? Która ulica, pana zdaniem, kryje najwięcej tajemnic i ciekawostek
Michał Bulsa: To dobre pytanie, bo takich ciekawostek historycznych jest bardzo dużo, zwłaszcza w centrum Katowic. Moim zdaniem najciekawsze są te najstarsze ulice, które mają 150 lat. Warto zacząć od ulicy 3 Maja. Przejść się nią, spojrzeć w górę i pooglądać secesyjne kamienice z przełomu XIX i XX wieku. Z tą ulicą wiąże się wiele ciekawych historii. Niewielu mieszkańców Katowic wie, że przy tej ulicy znajdowała się pierwsza synagoga w tym mieście. Ona już nie istnieje, a w jej miejscu obecnie stoi inny spektakularny budynek – kamienica na rogu ulicy Słowackiego i 3 Maja. Synagoga stała tam praktycznie do końca XIX wieku, ale potem została wyburzona i zastąpiła ją Synagoga Wielka, znajdująca się przy dzisiejszej ulicy Mickiewicza. To ją znamy z pocztówek i zdjęć. A wspomnianą kamienicę na rogu Słowackiego i 3 Maja nazywa się Białą Damą. Ta nazwa została wymyślona przez historyka i znawcę Katowic – Henryka Wańka.
A od kiedy funkcjonuje nazwa 3 Maja?
Michał Bulsa: Nazwa ulicy 3 Maja funkcjonuje od 1922 r. i wiąże się z nią kolejna ciekawostka. Większość osób myśli, że nazwa tej ulicy upamiętnia Konstytucję Trzeciego Maja z 1791 roku, ale tak naprawdę ulica 3 Maja upamiętnia wybuch Trzeciego Powstania Śląskiego, które miało miejsce w nocy z 2 na 3 maja w 1921 r. To było największe, najbardziej znane Powstanie Śląskie, na którego czele stanął Wojciech Korfanty. Rok później, po przyłączeniu części Górnego Śląska do Polski, przyłączeniu Katowic, tę ulicę tak nazwano.
Zostańmy jeszcze w centrum Katowic, bo jest tutaj mnóstwo ciekawych architektonicznie ulic, na przykład ulica Mariacka.
Michał Bulsa: Ulica Mariacka obecnie jest znana zwłaszcza młodym ludziom. Prowadzi ona do Kościoła Mariackiego, który – to też jest ciekawostka – nie ma w adresie ulicy Mariackiej, tylko mieści się przy Placu Księdza Szramka. Ten kościół jest w tej osi widokowej najważniejszy i – co warto podkreślić – jest pierwszym murowanym kościołem katolickim w Katowicach.
Czy jest w Katowicach ulica, gdzie mieszkał ktoś znany, sławny, albo czy jest ulica, przy której znajduje się kawiarnia, z którą wiążą się jakieś ciekawostki, na przykład ktoś kogoś poznał i nawiązała się albo jakaś współpraca, albo jakiś związek?
Michał Bulsa: Takich miejsc jest bardzo dużo. Władze miasta oraz różne instytucje kulturalne starają się takie miejsca, osoby upamiętnić różnymi tablicami. Zachęcam, by zwracać uwagę na elewacje różnych budynków, bo oprócz ciekawych historycznych detali możemy tam również dostrzec tablice z informacjami, co się w tym miejscu wydarzyło lub kto tu mieszkał.
Na przykład przy ulicy Młyńskiej, czyli niedaleko dworca i rynku, mamy tablicę, która upamiętnia Konferencję Hovevei Sion. Odbyła się ona w latach 80. XIX wieku w Katowicach. Podczas niej stwierdzono, że trzeba ustanowić niepodległe państwo Izrael. Tu więc pojawiła się idea stworzenia tego państwa, którą udało się zrealizować 60 lat później. Jest to ważne wydarzenie dla społeczności żydowskiej na całym świecie.
A jeśli chodzi o znane osoby, nazwiska?
Michał Bulsa: Myślę, że warto wspomnieć o ulicy Mickiewicza, gdzie w 1902 roku urodził się znany artysta malarz Hans Bellmer. Niestety jest on znany głównie na świecie, w Polsce, w Katowicach niekoniecznie. Na Mickiewicza się urodził, później wraz z rodziną przeniósł się na Teatralną, później na Kościuszki, gdzie mieszkał do 1922 r. Ciekawe jest to, że tam, gdzie mieszkała rodzina Hansa Bellmera, teraz znajduje się oddział Muzeum Historii Katowic, a dokładnie dział grafiki.
Czy Pana zdaniem są w śródmieściu Katowic jeszcze jakieś ulice, na które warto zajrzeć?
Michał Bulsa: Na pewno warto zajrzeć na Aleję Korfantego. Jest to bardzo długa ulica, która prowadzi aż do Siemianowic. Jest tam wiele ciekawych obiektów, które wkrótce mogą przestać istnieć. Ta aleja pierwotnie nosiła nazwę Schlossstrasse, czyli Zamkowa. Gdy w muzeum mówimy, że w Katowicach był zamek, to ludzie są zszokowani. To jest taki zamek w cudzysłowie, bo chodzi o budynek zarządu dóbr Tiele-Wincklerów, czyli właścicieli Katowic w XIX wieku. To była raczej willa. Ona istniała do lat 70. XX wieku i stała mniej więcej tam, gdzie dzisiaj mamy wejście do parku przy Pomniku Powstańców Śląskich. Tam kiedyś planowano uruchomić Muzeum Powstań Śląskich, ale tak się nie stało. To muzeum jest teraz Świętochłowicach. Ważne jest natomiast to, że na rogu dzisiejszej Alei Korfantego i Alei Roździeńskiego, przy rondzie, stoi pomnik Powstańców Śląskich. To największy w Polsce pomnik Powstańców Śląskich. Trzy skrzydła symbolizują trzy powstania. Ten pomnik pierwotnie miał stać gdzie indziej. Miano go ustawić tam, gdzie jest teraz pomnik Wojciecha Korfantego, czyli na placu Sejmu Śląskiego. Uznano jednak, że tak duży obiekt na tym placu nie będzie pasował, nie będzie miał "oddechu" i ustawiono go przy rondzie Alei Korfantego. Zanim jednak się tak stało, trzeba było z tego miejsca ekshumować żołnierzy, bo pierwotnie znajdował się tam Cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Został on przeniesiony do Parku Kościuszki i jest tam do dzisiaj.
Gdyby ktoś do Pana zadzownił i poprosił o sugestię, co warto w Katowicach zobaczyć, to jaką marszrutę, by mu Pan wytyczył?
Michał Bulsa: Poleciłbym mu ulicę 3 Maja, Plac Wolności, później Sokolską, powrót ulicą Mickiewicza do Rynku, a dalej ulicą Warszawską. Podczas tej wędrówki można uświadomić sobie, jak Katowice wyglądały 100 lat temu. Jakby się szło od granicy miasta do granicy miasta. Dzisiaj widzimy, że Katowice są bardzo dużym miastem, natomiast Śródmieście stanowi dawne granice Katowic, tych z przełomu XIX-XX wieku. W kilkanaście minut można przejść od granicy do granicy dawnych Katowic, czyli od dzisiejszej ulicy Gliwickiej aż po Kościół Mariacki, czy nawet okolice ulicy Warszawskiej i Granicznej. Zresztą nazwa "Graniczna" też jest nieprzypadkowa. Kiedyś tam biegła granica pomiędzy Katowicami a Zawodziem, które było osobną wsią.
Pan te wszystkie ulice pięknie opisał w swojej książce. Jak wyglądało zbieranie materiałów do niej?
Michał Bulsa: Zbieranie materiałów było przyjemne i niezbyt trudne, bo te materiały są tylko rozproszone. Trzeba było przejrzeć wiele książek, różnych publikacji, archiwalia, by wybrać z nich to, co najważniejsze. O Katowicach można jeszcze wiele powiedzieć, wiele napisać i myślę, że to będzie się działo, że jest wielu historyków, którzy się tym zajmują. Zresztą mam wrażenie, że jest teraz moda na to, by tę historię Katowic przypomnieć. Moja książka powstawała rok, czyli dosyć długo. Ale z wydawnictwem staraliśmy się ująć najważniejsze ulice i place z centrum, a także z innych dzielnic.
To jest taka fajna wycieczka w czasie, powrót do przeszłości. Ilekroć ja oglądam pocztówki ze swojego rodzinnego miasta, przywołuję rozmowy z moją nieżyjącą już babcią, czy z moimi rodzicami, którzy opowiadali mi na przykład, że tu gdzie jest teraz kino, to była kiedyś kawiarnia, a ten tramwaj już tutaj nie jeździ. To naprawdę fajna wycieczka po wspomnieniach. Zachęcam też Państwa do spaceru po Katowicach, zwłaszcza po zmroku, bo wtedy wyglądają najpiękniej.
Michał Bulsa: Rzeczywiście Katowice wieczorem wyglądają pięknie. Przypominam sobie, że starsi mieszkańcy w czasach PRL mówili na nie "polskie Las Vegas", albo "miasto neonów". Te neony zresztą na tych pocztówkach z lat 50. doskonale widać. Wtedy było ich bardzo dużo i wiem, że teraz niektórzy czynią starania, by je znów przywrócić zamiast banerów reklamowych.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Źródło: CHILLIZET/ audycja "W pogoni za kulturą"