Jeśli miałbyś przeczytać tylko 1 książkę w tym roku, to niech to będzie ta

3 min. czytania
Aktualizacja 15.05.2025
15.05.2025 14:06
Obserwuj nas w Google
---- ----

Nie jest to książka nowa i nie jest to Biblia. Jednak można powiedzieć, że to biblia współczesnego świata. Wprowadza nas w meandry geopolityki, która coraz śmielej wchodzi nam ostatnio pod strzechy.

Książka
fot. Shutterstock
--1-- ----

Na początku XXI wieku amerykański politolog węgierskiego pochodzenia, George Friedman, dokonał niesamowitej prognozy. W 2009 roku wydał książkę pt. „Następne 100 lat”. „Nie mam kryształowej kuli” – zaznacza autor na wstępie. „Mam jednak metodę, która, choć może niedoskonała, pomogła mi w zrozumieniu przeszłości i przewidywaniu przyszłości” – czytamy. A potem przecieramy oczy ze zdumienia.

Po pierwsze: Rosja

George Friedman w książce pt. „Następne 100 lat”, wydanej w 2009 roku, przewidział inwazję Rosji na Europę. Konfrontację tę postrzegał jako nieuniknioną. „Zimna wojna tylko pozornie rozwiązała kwestię rosyjską. Gdyby Federacja Rosyjska rozpadła się w latach dziewięćdziesiątych, a cały region podzielił się na liczne, mniejsze państwa, rosyjska potęga przestałaby istnieć, a wraz z nią zagrożenie, jakie stanowi dla Europy (…) Biorąc pod uwagę prosty fakt, że Rosja się nie rozpadła, rosyjska kwestia geopolityczna znowu da o sobie znać” – ostrzegał politolog.

Inwazję Rosji na Europę Friedman rozpatrywał jednak nie w kategoriach początku III wojny światowej, a lokalnego konfliktu – cyklicznych napięć w Eurazji. Atak Rosji na Europę prognozował na 2020 rok, ale wybuchła pandemia, więc wszystko się przesunęło.

Jak może zakończyć się ten konflikt? „Przyczyny, które doprowadziły do tej konfrontacji – a wcześniej do zimnej wojny – narzucą taki sam wynik jak podczas zimnej wojny, tym razem przy mniejszym wysiłku Stanów Zjednoczonych. (…). Presja wewnętrzna, zwłaszcza na południu, odciągnie uwagę Rosjan od zachodu i w końcu, bez wojny, Rosja się załamie. Tak jak załamała się w 1917, a potem w 1991” – czytamy w książce „Następne 100 lat”.

Po drugie: USA

George Friedman przewidział również dominację Stanów Zjednoczonych w XXI wieku. Choć wielu twierdzi, że „Ameryka już się kończy”, zdaniem politologa, jej era dopiero się zaczyna. „Gdybym mógł wygłosić tylko jedną opinię na temat XXI wieku, powiedziałbym, że skończyła się era europejska, a zaczęła północnoamerykańska” – czytamy w książce „Następne 100 lat”.

Politolog wyróżnia trzy fazy rozwoju kultury:

  1. Barbarzyństwo
  2. Cywilizacja
  3. Dekadencja

„Europa była barbarzyńska w XVI stuleciu, kiedy pewne siebie chrześcijaństwo dawało impuls do pierwszych podbojów. W XVIII i XIX wieku Europa osiągnęła stadium cywilizacji, a w XX wieku popadła w dekadencję” – pisze Friedman. I wyjaśnia, że pozycja Stanów Zjednoczonych jest niepodważalna, ponieważ kraj ten, jako jedyny na świecie, kontroluje oba oceany. „Biorąc pod uwagę koszt budowy potęgi morskiej i olbrzymi koszt rozmieszczenia jej na świecie, mocarstwo posiadające dostęp do obu oceanów stało się najważniejszym aktorem na scenie światowej z tego samego powodu, z jakiego Wielka Brytania odgrywała tę rolę w XIX stuleciu” – pisze politolog.

Zdaniem Friedmana pozycji tej nie mogą zagrozić nawet Chiny. „(…) inwazja na Tajwan może być w teorii kusząca, ale zapewne nie nastąpi. Chiny nie dysponują dostateczną potęgą morską, żeby sforsować Cieśninę Tajwańską, i z pewnością nie są w stanie ochraniać konwojów dowożących zaopatrzenie na tajwańskie pola bitewne. Nawet w ciągu dziesięciu lat nie uzyskają wystarczającej przewagi, żeby rzucić wyzwanie Stanom Zjednoczonym. Budowa floty wojennej wymaga bardzo długiego czasu” – podkreślał politolog w 2009 roku.

Po trzecie: III wojna światowa

George Friedman poruszył też kwestię III wojny światowej. Postrzegał ją jednak nie jako konsekwencję inwazji Rosji na Europę, a „rękawicę” rzuconą Stanom Zjednoczonym przez buntującą się przeciwko amerykańskiej dominacji „koalicję drugorzędnych mocarstw”. Co ciekawe, III wojna światowa miałaby rozpocząć się w… kosmosie.

Jednak książka Friedmana to nie science-fiction. Znajdujemy w niej mnóstwo historii, w tym rozwój Stanów Zjednoczonych w pigułce, jak również genezę i analizę największych konfliktów w kluczowych regionach świata.

„Mogę się oczywiście mylić w wielu szczegółach. Ale moim celem jest uchwycenie głównych tendencji – geopolitycznych, technologicznych, demograficznych, kulturowych, militarnych – w ich najszerszym sensie i zarysowanie najważniejszych wydarzeń, które mogą nastąpić” – czytamy w książce „Następne 100 lat”.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET/„Następne 100 lat” George Friedman, AMF Warszawa 2009