Ten film to ukryta perełka. Trudno go zapomnieć
Tutaj każdy dźwięk, gest i kadr mają znaczenie. “Fremont” to film o najszczęśliwszym mieście w USA, do którego trafia uchodźczyni z Afganistanu. Nocami nie śpi, a w dzień wymyśla wróżby trafiające do chińskich ciasteczek. Jak nauczyć się żyć z przeszywającą tęsknotą? To jeden z najlepszych filmów ostatnich lat, a mało kto o nim słyszał.
- Szukasz filmu na weekend? Polecamy najnowsze dzieło irańskiego reżysera Babaka Jalaliego.
- "Fremont" opowiada o młodej Afgance, która ucieka z kraju do Fremont: najszczęśliwszego miasta w USA.
- Czy do głównej bohaterki w końcu uśmiechnie się los?
Bohaterka nowego filmu brytyjsko-irańskiego reżysera Babaka Jalaliego, Donya, nigdzie nie czuje się jak w domu. Młoda Afganka emigruje do Ameryki z Kabulu, ale rzeczywistość, którą tu zastaje, niewiele ma wspólnego ze słynnym “american dream”.
Dziewczyna trafia do Fremont w Kalifornii. Co ciekawe, miasto zostało ogłoszone najszczęśliwszym miastem w Stanach Zjednoczonych przez organizację WalletHub, która oceniła 182 największe miasta w USA. W filmie szczęścia jest niewiele. Donya pracuje w fabryce ciasteczek z wróżbą (i sama je wymyśla).
Próbuje odnaleźć się w nowym świecie, ale cały czas tęskni za domem. Jest samotna, a jedyni ludzie, z którymi się spotyka, to współpracownicy i ekscentryczny psychoterapeuta, który próbuje pomóc Donyi wyleczyć bezsenność. Specjalista nie proponuje leków. Zamiast tego rozmawia z kobietą o powieści “Biały kieł" Jacka Londona.
Donya służyła jako tłumaczka w armii Stanów Zjednoczonych podczas wojny. Cały czas nosi w sobie poczucie winy ocalałego. Nie wie, jak ruszyć dalej. Donya uważa, że życie pełne miłości i przyjemności jest niesprawiedliwe, gdy tak wielu Afgańczyków żyje w kraju dotkniętym wojną.
"Czy to normalne, że myślę o miłości, kiedy w Kabulu ludzie wciąż narażają życie?" – pyta Donya.
“Szczęście, którego szukasz, znajdziesz w kolejnym ciasteczku”
Obraz Jalaliego opowiada przede wszystkim o doświadczeniu uchodźczym, w którym widz towarzyszy bohaterce. Film jest cichy i mało w nim dialogów, ale skonstruowany jest w taki sposób, że niemalże słyszymy myśli Donyi. Emigracja ma być szansą na lepsze życie, ale zamiast nowych możliwości mamy rozczarowanie i przejmującą tęsknotę. Czy da się odnaleźć szczęście tysiące kilometrów od domu? To nie takie proste, bo Donya nie tęskni za Afganistanem, fanatyzmem i konfliktami. Tęskni za domem, który znała, jako małe dziecko, a którego już nie ma. Zna dwie rożne kultury i w żadnej nie czuje się "u siebie".
Akcja toczy się powoli, ale przejmujące, czarno-białe zdjęcia i mistrzowska gra głównej aktorki sprawiają, że trudno oderwać wzrok od ekranu. Wszystko dzieje się tu naprawdę. Być może dlatego, że zarówno reżyser Jalali, jak i aktorka Anaita Wali Zada, wyemigrowali z Iranu. O ile Jalali opuścił kraj jako młody mężczyzna, Anaita Wali Zada była zmuszona do ucieczki przed talibami po upadku Kabulu. Kobieta pracowała jako prezenterka w afgańskiej telewizji.
Donya pogrąża się w samotności, wróżąc szczęśliwą przyszłość innym. Najczęściej do ciasteczek trafia sentencja, która brzmi: “Szczęście, którego szukasz, znajdziesz w kolejnym ciasteczku”. Nie wolno się poddawać.
W pewnym momencie postanawia o siebie zawalczyć: w ciasteczku z wróżbą umieszcza swój numer telefonu. Co dzieje się później? Sprawdźcie sami.
Źródło: CHILLIZET