"Nie ma już uścisku dłoni, są pięści uniesione do walki". Benjamin Walker o 2. sezonie "Pierścieni Władzy"

3 min. czytania
Aktualizacja 27.09.2024
27.09.2024 09:34
Zareaguj Reakcja
---- ----

Na platformie Prime Video można już zobaczyć drugi sezon serialu "Pierścienie Władzy". Czym różni się drugi sezon od pierwszego, jak wygląda ta produkcja z drugiej strony kamery, o tym rozmawiamy z Benjaminem Walkerem, grającym Króla Elfów, oraz Trystanem Gravellem, wcielającym się w rolę Pharazona. 

Benjamin Walker oraz Trystan Gravell, aktorzy grający "Pierścienie Władzy"
fot. Screen YouTube
--1-- ----

W Prime Video możemy już oglądać drugi sezon serialu "Pierścienie Władzy". Wracamy więc do serialowego Śródziemia, śledząc drogę Saurona, dążącego do budowy swojego imperium. W tym sezonie akcja nabiera tempa, czym znacząco odróżnia się od pierwszej odsłony tej superprodukcji fantasy. O drugim sezonie serialu "Pierścieni Władzy" rozmawiam z Trystanem Gravellem, grającym Pharazona, oraz Benjaminem Walkerem, odtwórcą Króla Elfów.

Tomasz Śliwiński: Opowiedzmy, ale bez spoilerowania, jaki klimat panuje w tym sezonie.

Benjamin Walker: Ta odsłona jest zdecydowanie inna niż ta wcześniejsza. Teraz ruszyliśmy z kopyta. W pierwszym sezonie trzeba było poświęcić trochę czasu na wprowadzenie do świata Śródziemia nowe pokolenie widzów, ale teraz, w drugim sezonie, rękawica została rzucona, nie ma już uścisku dłoni, tylko uniesione do walki pięści. Zło powróciło i musimy się z nim rozprawić (śmiech).

W jaki sposób tworzycie te potężne głosy dla swoich postaci? Chodzi mi o ten majestat w głosie Bena i tę moc, którą słychać w głosie Tristana.

Benjamin Walker: Dziękuję za komplement, ale to nie tylko moja zasługa. Mamy bowiem naprawdę dobrych scenarzystów i naprawdę dobry materiał źródłowy. Tolkien był przede wszystkim lingwistą, tworzył języki, a wypowiadanie dobrego tekstu to prawdziwy luksus. Jako aktor trenuję warsztat, grając klasykę, m.in. Szekspira, Moliera. W tym przypadku nie jest przesadą stwierdzenie, że historie, które masz opowiedzieć i tekst, który je opisuje, mówią o czymś znacznie większym niż zwykłe życie. Pod wieloma względami to, co słyszymy, jest też wypadkową pracy scenografów, którzy zbudowali ten świat (nawet osoby, która wyhaftowała moją pelerynę!). Wspierają mnie jedni z najlepszych artystów na świecie. Moim zadaniem jest więc stanąć na planie i nie schrzanić tego wysiłku. To produkcja o wielkiej skali i każdego dnia szczypię się, że właśnie za taką robotę mi płacą.

Trystan Gravell: Ale ten głos to też zasługa mocy tego amerykańskiego przystojniaka z szeroką klatką piersiową. To jest dopiero instrument, kanał nadawczy geniuszu Tolkiena...

Benjamin Walker: Przestań (śmiech)

Trystan Gravell: Myślę, że Ben ma rację, wiele pracy wykonują za nas projektanci scenografii, kostiumów itd. Dzięki nim jest nam łatwiej poczuć realia tego wykreowanego świata. To prawdziwy luksus wcielić się w postać żyjącą w tym świecie. To nie zdarza się często. Na planie i poza nim mam wokół siebie wspaniałych ludzi, artystów, którzy wspierają mnie i są ze mną. To jak bliższa i dalsza rodzina, starasz się więc i chcesz dotrzeć do każdego z nich. Musisz być pewny, że głos, którym przemawiasz, niesie twoje przesłanie. Pharazon, którego gram, jest człowiekiem z ludu i przemawia do swojego ludu. Mając tego świadomość, łatwiej jest mówić naturalnie i dotrzeć z przekazem mojej postaci.

Benjamin Walker: Dodajmy, że Trystan jako aktor ma wiele twarzy, ale kiedy widzisz go jako zwykłą osobę, myślisz, że to taki pluszowy miś. Jeśli jednak zapomnisz o tym, że w każdym misiu drzemie niedźwiedź, to działasz na własne ryzyko (śmiech).

Oprócz epickiej akcji mamy w tym serialu wiele subtelnych, ale wspaniałych scen, choćby takich, jak twoja rozmowa z Galadrielą, w której mówicie o obietnicy, jaką złożyła. Ale takich perełek jest znacznie więcej.

Benjamin Walker: Cieszę się, że to dostrzegłeś. Decyzją platformy Amazon kręcimy serial, dzięki czemu możemy się rozkoszować takimi chwilami. Gdybyśmy próbowali pokazać drugą erę Śródziemia w serii kilku filmów, to nie byłoby w nich miejsca na takie detale, by pokazać relacje postaci, chwile ich wielkości, czy prozę życia. Myślę na przykład o scenie, gdy mówię: "Galadrielo, idź spać", albo "Galadrielo, zjedź śniadanie", a ona oczywiście tego nie robi. W ogóle nie słucha króla! (śmiech)

Dziękuję Wam za tę rozmowę.

Oglądaj

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ audycja FILMOzgrani