`

Gdzie kończy się empatia, a zaczyna toksyczna kontrola? Cienka granica

3 min. czytania
19.10.2026 10:27
Obserwuj nas w Google
---- ----

Brać odpowiedzialność za czyjeś emocje i wybory to ślepy zaułek, z którego jedynym wyjściem jest powrót do własnych granic oraz akceptacja swojej bezradności. Dopiero gdy przestajemy wchodzić w rolę ratownika, odzyskujemy prawdziwy wpływ na własne życie. Poniżej prezentujemy fragment książki „To nie jest twoja wina” Justyny Titovej, który o tym mówi. 

Mężczyzna w jasnej koszuli, trzymający się za głowę, wygląda na zmartwionego lub zaniepokojonego.
fot. Shutterstock
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak osoby z DDD mogą zmniejszyć nadmierną odpowiedzialność.
  • Co oznacza odpowiedzialność za swoje czyny i słowa.
  • Dlaczego ważne jest prawidłowe stawianie granic.
  • Jak wspierać bliskich bez nadmiernego kontrolowania ich życia.

Poniższy fragment pochodzi z książki „To nie jest twoja wina” Justyny Titovej (Wydawnictwo RM). 

Odpowiedzialność za siebie

Osoby z syndromem DDD często biorą na siebie zbyt dużą odpowiedzialność, starając się kontrolować innych oraz otoczenie. Proces zdrowienia wymaga zmiany w tym obszarze. Oto lista rzeczy, za które jesteś odpowiedzialny:

  • poziom samoświadomości,
  • podejmowanie lub zaniechanie działań,
  • zaspokajanie swoich potrzeb,
  • zmiana szkodliwych przekonań i schematów,
  • szukanie rozwiązań,
  • sięganie po wsparcie,
  • rozwój własny,
  • sposób komunikacji z innymi,
  • sposób reagowania pod wpływem emocji,
  • naprawianie popełnianych błędów i szkód.
Redakcja poleca

W dojrzałej i autentycznej relacji człowiek jest w stanie wziąć odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Umie przepraszać, jeśli widzi swoją winę, ale jest w stanie przeprosin odmówić, jeśli czuje, że są wymuszone i niezgodne z jego własnym osądem sytuacji. Potrafi powiedzieć „nie”, bo wie, że nie odpowiada za emocje innych osób, a jednocześnie umie zaakceptować fakt, że jego decyzje nie zawsze zostaną przyjęte ze zrozumieniem. Nie szuka kogoś, kto go uratuje, ale nie waha się sięgać po pomoc, jeśli jej potrzebuje. Potrafi pogodzić się z porażką i przyznać do błędów, przy okazji uznając fakt, że każdemu może powinąć się noga. Stara się raczej wyciągać wnioski z niepowodzeń, zamiast karać czy surowo siebie oceniać. Jednocześnie umie popatrzeć na innych z wyrozumiałością, nie pozwalając przekraczać im swoich granic.

W życiu ważne jest to, aby się wspierać, zwłaszcza w bliskich relacjach. Czasem przejmujemy rolę opiekuna, ponieważ ukochana osoba jest w kryzysie (na przykład ciężko choruje, pogrążyła się w żałobie). Jest to jednak wybór podyktowany okolicznościami. W większości przypadków nasze przekonanie, że mamy na kogoś wpływ, jest błędne. Ostatecznie to od samego człowieka zależy, czy podejmie się leczenia alkoholizmu, spróbuje pójść do pracy zarobkowej, by spłacić długi, lub dokona innego rodzaju zmiany.

Okładka książki \
Fot. Materiały prasowe
Materiały prasowe

Możemy życzyć danej osobie jak najlepiej i podejmować próby jej wsparcia. Ale w niektórych przypadkach musimy nauczyć się akceptować własną bezradność. Trudno skupiać się na swoim życiu i rozwoju, kiedy twój bliski wyniszcza organizm używkami lub brnie w problemy prawne. Nie ma pewności, że się ocknie i zacznie działać inaczej. Próbując go jednak na siłę ratować, wejdziesz we wspomniany już trójkąt dramatyczny, znów odtwarzając rolę Ofiary i Prześladowcy. Oddanie drugiej osobie odpowiedzialności jest zarazem ofiarowaniem jej szansy na zobaczenie swojego wpływu i sprawstwa. Nie wiemy, czy z tej szansy skorzysta – wybór należy jednak do niej.

Źródło: ChilliZET/Wydawnictwo RM

Redakcja poleca