Lepiej iść na spacer z psem niż na psi wybieg. "Psy potrzebują przestrzeni i czasu"
Psie wybiegi to temat kontrowersyjny i wywołujący sporo emocji, zwłaszcza wśród miłośników psów. Autorzy podcastu "Szczeka, merda, mówi", czyli Zofia Zaniewska-Wojtków oraz Piotr Wojtków wyjaśniają, dlaczego psie wybiegi to nie najlepsze miejsce dla naszych pupili, a także, w jaki sposób z nich korzystać, by dla naszego psa nie było to traumatyczne przeżycie.
– Psy, aby się komunikować ze sobą, potrzebują przede wszystkim przestrzeni oraz czasu – wyjaśnia Piotr Wojtków, behawiorysta, trener szkolenia psów, i dodaje: – One obserwują się z pewnej odległości. My też powinniśmy być czujni. Gdy pies idący naprzeciwko nas, zatrzyma się i patrzy na naszego psa, my też się zatrzymajmy. To jest wyraźny sygnał: "Hej, nie zbliżajcie się do nas". W takiej sytuacji lepiej, albo minąć się w większym dystansie, albo poczekać, aż ten drugi pies, wraz ze swoimi właścicielem, się oddali. Czasem ten drugi pies, czeka, aby się upewnić, że na pewno za nim nie pójdziemy. To może trochę potrwać, nawet minutę lub więcej. Psy potrzebują czasu, by zebrać o sobie, jak najwięcej informacji.
Psie wybiegi – to może być niezwykle stresujące dla psa miejsce
Zdaniem eksperta, na psim wybiegu zwierzęta nie mają czasu, by oswoić się z innymi psami. Po pierwsze, nie mają tej potrzebnej przestrzeni i dystansu, by upewnić się, że są bezpieczne przy innych psach. Po drugie, już na starcie są niezwykle zestresowane, bo jest ich tam za dużo.
– Na psich wybiegach psy są zestresowane sytuacją, a więc mogą być pobudzone, poza tym ich opiekunowie są rozproszeni, rozmawiają ze sobą, nie zwracając uwagi na swoje zwierzęta, nie odczytują sygnałów wysyłanych przez nie – tłumaczy Zofia Zaniewska-Wojtków, również psia behawiorystka i trenerka.
Jej zdaniem opiekunowie zwierząt często traktują psi wybieg jako czas wolny dla siebie, nie pomagają zwierzętom się w nich zaadaptować, nie pomagają swoim psom zwiększać dystansu, nie wspierają ich w kontaktach z innymi psami (a psy tego potrzebują!). Może to prowadzić do niezwykle trudnych dla psa sytuacji, potencjalnie niebezpiecznych.
– Gdy nowy pies wchodzi na wybieg, pozostałe psy podbiegają do bramki i on jest od razu spychany przez wąskie gardło, do miejsca, w którym ma kontakt z trzema, pięcioma psami (nie daj boże z większą liczbą!). One od razu zaczynają go wąchać – tłumaczy Zaniewska-Wojtków i dodaje: – Nasz pies nie dostał ani czasu, ani przestrzeni, by odnaleźć się w tej sytuacji. To może być dla niego niezwykle stresujące przeżycie.
Jak bardzo może to być trudne dla naszego psa, wynika z historii opowiedzianej przez Piotra Wojtkowa: – Pewna kobieta przyszła na psi wybieg ze swoim psem – biglem. Puściła go na wybieg, na którym były już dwa psy pasterskie. Zaczęły one gonić tego bigla. Ten pies nie miał czasu, by zapoznać się z sytuacją, podkulił ogon i uciekał przed nimi. Pani poszła sobie pod altankę, na ławeczkę, usiadła. Wtedy jej bigiel przybiegł, szukając ratunku, chciał się wtulić w jej nogi. Ona wstała i odsunęła się w inne miejsce. Wtedy te dwa pasterskie psy znowu zaczęły tego psa gonić i natarczywie się wobec niego zachowywać.
To zdarzenie musiało być niezwykle traumatyczne dla tego bigla. To tak, jakby goniło nas dwóch obcych chłopaków po placu zabaw. Nie wiemy, kim są, jakie mają zamiary, nie wiemy, gdzie się przed nimi skryć.
– Większość z nas ma problem z interpretacją zachowania psów, które widzimy na wybiegu. To są gonitwy, gdzie kilka psów biega za jednym, albo jeden pies biega za drugim. Te psy biegają bardzo szybko, nie zwracają na nic uwagi, wpadają na opiekunów, na inne psy. To nie jest naturalne zachowanie. To nie jest objaw zabawy, tylko ucieczki i stresu – wyjaśnia Piotr Wojtków i dodaje: – Psia zabawa jest dużo bardziej zbalansowana, spokojna. Psy są bardziej zorientowane na otoczenie, nie wpadają na przedmioty, na ludzi. Jest zamiana ról, raz jeden pies gania drugiego, a potem się zamieniają. Są w stanie przerwać tę zabawę. W przeciwieństwie do wspomnianej wcześniej gonitwy, gdzie jeden pies czuje się zagrożony, a drugiemu weszła taka łowiecka zabawa. Takie psy trudno zatrzymać, odwołać. Tak więc czasami wyciągamy błędne wnioski z tego kotłowania na psich wybiegach. Myślimy, że nasz pies świetnie się tam bawi, a jest na ogół odwrotnie.
Psie wybiegi – jak pomóc naszemu psu oswoić się z nową sytuacją?
Zdaniem ekspertów, jeśli już musimy iść na psi wybieg, pamiętajmy o kilku ważnych zasadach:
1. Bądźcie przy swoich psach, jeśli już korzystacie z psich wybiegów. Starajcie się mu pomagać w trudnych sytuacjach. Nie zostawiajcie go samego, zwłaszcza gdy jest w tarapatach, tak jak wspomniany wyżej bigiel.
– Przebywanie na wybiegu nie zwalnia nas z obserwacji psa, z tego, by być z naszym psem. Jeśli wchodzimy na wybieg, to fajnie byłoby poprosić opiekunów pozostałych psów, by odwołali swoje psy od furtki, by nasz pies, który wchodzi, miał przestrzeń na wejście – wyjaśnia Zofia Zaniewska-Wojtków.
2. Korzystajcie w psiego wybiegu, gdy jest on pusty, albo kręci się po nim jeden pies (trzy psy to już za dużo!). Na pustym wybiegu nie powinna się psu stać żadna krzywda. Pozwólmy mu rozejrzeć się po wybiegu, ocenić sytuację, dopiero później spuśćmy go ze smyczy.
3. Spędzajcie czas na wybiegu wspólnie z waszym psem – wymyślcie jakieś ćwiczenia, poćwiczcie jakieś umiejętności albo sztuczki. W ten sposób możemy psu urozmaicić czas spędzany w tym miejscu.
– Możemy się też pobawić z psem, np. wykorzystując jakąś zabawkę do przeciągania. Ale pamiętajmy o przerwach, usiądźmy razem z psem, zróbmy chwilę odpoczynku, dajmy mu sprawdzić ten teren. Zachowajmy balans podczas takiej aktywności – tłumaczy Zofia Zaniewska-Wojtków i dodaje: – Pamiętajmy też, że jak na psim wybiegu jest zbyt dużo psów, to takie zabawy mogą być ryzykowane. Pies może bać się utraty swojej zabawki, a to z kolei może być przyczyną konfliktu pomiędzy psami.
Czasem niektórzy opiekunowie psów uważają, że ich pies lubi psie wybiegi, bo gdy idą w tym kierunku, zaczyna on ich ciągnąć na smyczy. Zdaniem eksperta takie zachowanie świadczy o czymś odwrotnym.
– Ciągnięcie przez psa nie jest objawem ekscytacji i radości, tylko raczej nadmiernego pobudzenia i zbyt wysokiego poziomu stresu – tłumaczy behawiorysta i dodaje: – Najczęściej ciągną nas psy, które nie mają zbyt dużych doświadczeń socjalnych, czyli psy reaktywne. Psy, które reagują od razu, szybciej, impulsywniej, bo wiedzą, że i tak nie mają wyboru. Wiedzą, że i tak znajdą się na tym wybiegu, wiedzą, że będzie tam dużo psów, duży poziom stresu. Zbliżając się do tego miejsca, są bardziej pobudzone, impulsywne, zestresowane i stąd właśnie to ciągnięcie. Pojawia się ono, gdy poziom pobudzenia i poziom stresu jest zbyt wysoki. To nie jest sygnał, że pies cieszy się z wejścia na psi wybieg, tylko tego, że doświadcza tam sytuacji, które nie są do końca dla niego miłe, nie do końca sobie z nimi radzi, albo że nie do końca jest gotów na te spotkania.
Dlaczego psie wybiegi w Polsce to zło?
W Polsce psie wybiegi są małe, zaledwie kilkusetmetrowe. Są ogrodzone, mają jedno wejście, czasami jakieś przeszkody, altanę i ławeczkę dla opiekunów. Tyle. Tymczasem nasze psy naprawdę potrzebują sporo przestrzeni, a psie wybiegi z reguły są za małe i znajduje się na nich zbyt wiele innych psów, co może być przyczyną napięcia między nimi. Zdaniem Zofii Zaniewskiej-Wojtków, nawet na największych wybiegach, trzy psy to już za dużo.
– Psi wybieg powinien wyglądać inaczej. Przede wszystkim powinny to być różne oddzielone od siebie przestrzenie, np. przestrzeń dla psów nieśmiałych. Tak, aby mogły z nich skorzystać psy, które nie do końca dobrze czują się w grupie innych psów. Ta przestrzeń powinna być odgrodzona od pozostałej części wybiegu. Powinna być też przestrzeń, w której opiekun może spędzić czas indywidualnie ze swoim psem, czyli miejsce, gdzie może z nim poćwiczyć, pobawić się, a nawet sobie z nim chwilę posiedzieć – tłumaczy Zofia Zaniewska-Wołków i dodaje: – Oczywiście może być też takie miejsce, gdzie będzie więcej psów, bo wiem, że czasem opiekunowie mają taką potrzebę. Fajnie byłoby, gdyby każda z tych przestrzeni była fajnie zaaranżowana. Aby były tam różne elementy, które wzbogacają to środowisko. Chodzi mi o górki, jakiś niewielki zbiornik wodny, może jakieś krzaczki drzewa, które psy mogą znaczyć.
Ekspertka podkreśla, że bardzo istotną sprawą na psim wybiegu są oddzielne wejścia i wyjścia, aby psy nie zderzały się w tych miejscach.
– Przydałaby się taka śluza, czyli mała przestrzeń, gdzie po wejściu z psem możemy odpiąć go ze smyczy, gdzie możemy poczekać, aż będzie trochę mniej psów przy płocie i dopiero wtedy otworzyć kolejną furtkę i wprowadzić naszego podopiecznego – podkreśla behawiorystka i trenerka psów, dodając: – Te rozwiązania mogłyby sprawić, że te miejsca miałyby trochę większy sens
Lepiej iść z psem na spacer niż na wybieg?
Eksperci nie mają co do tego żadnych wątpliwości, lepiej iść z psem na spacer na otwartym terenie niż iść do psiego wybiegu. Pozwólmy naszemu psu być psem. Niech po eksploruje teren, niech się wybiega, bez stresu wywołanego obecnością innych psów zgromadzonych na małej przestrzeni.
Źródło: CHILLIZET/ podcast "Szczeka, merda, mówi"