Co robić, gdy pies boi się burzy? Są sposoby, by odczulić go na różne dźwięki
Nie tylko ludzie boją się silnych grzmotów podczas burzy czy denerwują się, gdy sąsiad głośno remontuje mieszkanie. Z psami jest podobnie, ich emocje są nawet silniejsze. Jak odczulić psa na głośne dźwięki, ni tylko na odgłosy piorunów, wyjaśniali w audycji „Szczeka, merda, mówi” Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków, psi behawioryści.
Odgłosy burzy i strach u psa. Co robić?
Odgłosy piorunów i psi stres – to temat niezmiernie aktualny w sezonie wiosenno-letnim, choć psy mogą też nie lubić – i duża część z nich nie lubi – także innych głośnych, ale i niegłośnych dźwięków (fajerwerki czy odgłosy remontu, wiercenia w ścianie, ryk silnika motoru, szeleszczenie torebką plastikową), które mogą się zdarzać przez cały rok. Burza jest jednak dość częstym powodem psiego stresu. Z takimi psimi strachami można sobie jednak poradzić. Piotr Wojtków opowiedział o sytuacji, która miała miejsce podczas warsztatów dla psów z problemami.
– Przyjechał do nas pies, który miał problem z tym, że się bał obcych osób. Gdy pracowaliśmy nad tym lękiem, to nagle, dosłownie z minuty na minutę, zrobiło się ciemno, schowaliśmy się więc do namiotu. Wtedy uderzył piorun, a pies się tak zestresował, że o ile wcześniej był w stanie jakoś przełamywać swoje straszki, tak w jednym momencie zaczął się trząść, dyszeć, co chwilę wstawał, kręcił się, szukał jakiegoś bezpiecznego miejsca. Dodatkowo przez jakieś 20 minut padał grad, który robił jeszcze większy hałas uderzając o dach namiotu. To była bardzo trudna sytuacja. Co pomogło psu? Poprosiłem jego opiekunkę, że kucnęła przy psie. To zadziałało, bo już przestał szukać sobie schronienia, położył się, ale dalej dyszał, trząsł się i nerwowo obserwował otoczenie. Wtedy poprosiłem opiekunkę, żeby spokojnie pomasowała psu okolice jego łopatek, ale ten kontakt mu nie odpowiadał. Wtedy włączył się opiekun psa, który siedział z drugiej strony i zaczął drapać psiaka przy uchu, co psu się spodobało. Masaż łopatek się nie sprawdził, ale masaż uszu tak. Pies przestał dyszeć, a po kilku minutach zmieniło się jego spojrzenie na spokojniejsze. Pod koniec burzy zaczął nawet mrużyć oczy, już jakby troszeczkę się relaksować, odpływać. To mu bardzo pomogło – opowiada behawiorysta.
Jak jednak podkreśla Piotr Wojtków, nie będzie tak z każdym psem, więc dla każdego trzeba poszukać trochę innego rozwiązania. Są jednak również inne narzędzia, które mogą pomóc psu w sytuacji, kiedy wokół są nieprzyjemne dźwięki.
Jak odczulić psa na dźwięki?
W uczeniu psa radzenia sobie z nielubianymi lub stresującymi dźwiękami może pomóc tzw. trening sprawczości. Na czym on polega?
– Chodzi o to, by psa, który się boi huków, nagłych dźwięków, nauczyć, by sam powodował takie dźwięki, po czym będzie przez nas wzmacniany. Przykładem może być to, że pies łapką strąca książkę, która wydaje nieprzyjemny dźwięk, lub pies wbiegający w stos metalowych puszek – wyjaśnia Piotr Wojtków.
– Oczywiście nie od tego zaczyna się trening. Z naszą Mumu ćwiczyliśmy na początku strącanie noskiem puszki, która początkowo stała na dywanie, więc nie było huku, efektu szokowego. Potem stopniowo dodawaliśmy drugą puszkę, zmienialiśmy podłoże na bardziej twarde, żeby dźwięki były bardziej wyraźne – tłumaczy Zosia Zaniewska-Wojtków. – To taki trening kontroli dźwięku, który psa umacnia w akceptowaniu głośnych dźwięków, choć wiadomo, że całkowicie nie zwalczymy przestrachu. Nawet ludzie potrafią się przestraszyć, gdy nagle spadnie choćby patelnia – dodaje.
– Z naszą Mumu też przeżyliśmy niedawno pierwszą burzę. Pierwsza reakcja była właśnie taka: ojeju, co to jest? Pomógł nasz spokój. Niekoniecznie głaskanie i dotykanie, bo nie trzeba psa od razu „zarzucać” naszym ciałem. Niektóre psy mogą tego potrzebować, ale nie wszystkie, trzeba się dostosować do psa. Natomiast nie bójcie się tego, że wzmocnicie u psa lęk przez wspieranie go w momencie, gdy on się boi. Chodzi o to, że nie jesteście w stanie go przestraszyć jeszcze bardziej i nagrodzić za to, że czuje strach – mówi behawiorystka. – Wystarczy sobie to przełożyć na ludzką sytuację, gdy ktoś się boi. Gdy go przytulimy i powiemy, że wszystko jest w porządku, i jeśli oczywiście sami nie mamy problemu z dotykiem, to może to tylko pomóc, a na pewno nie wzmocnić czy nagrodzić jakiś lęk.
Jak podkreślają behawioryści zalecenie „nie głaszcz psa, gdy się boi, bo wzmocnisz jego lęk” jest zupełnie nieaktualne. W przypadku dotyku konieczne jest jednak poszukanie takiej jego formy, która pomoże. Trzeba też pamiętać, że nie wszystkim psom w ogóle dotyk będzie pomagał – nie każdy zwierzak, którego się głaszcze, natychmiast się uspokaja.
Trening dźwięków w bezpiecznych sytuacjach
Jeśli chodzi o techniki relaksacyjne, masaż, czy też głaskanie, które będziemy stosować w sytuacjach kryzysowych, to zawsze dobrze jest przećwiczyć je w bezpiecznych warunkach dla psa, gdy nie ma trudnych emocji.
– Najlepiej jest przećwiczyć sobie to w sytuacjach bezpiecznych, zobaczyć, która forma dokładnie dotyku na psa najlepiej działa, która go relaksuje, a nie pobudza, bo masaż, dotyk, nie ma pobudzić psa, tylko ma go właśnie rozluźnić. I wtedy w sytuacjach stresujących można spróbować to zastosować, aby pomóc psu. Tak należałoby do tego podejść, a nie gdy mamy sytuację stresującą, to zaczynamy psa czochrać i myślimy, że to pomoże. To tak nie działa – podkreśla Piotr Wojtków.
A jakie są sposoby na inne niż burza stresujące psa dźwięki? Na przykład co robić w sytuacji remontu u sąsiada czy innych hałasów?
– Te same działania, o których mówiliśmy wcześniej, mogą też pomóc przy innych bodźcach, jak chociażby dźwięki remontu, jak dźwięki za oknem, chociażby w noc sylwestrową – mówi behawiorysta. – Warto też znaleźć miejsce, w którym pies będzie czuł się najbezpieczniej. Może to być łazienka, gdzie nie ma okien i jest najdalej od źródła dźwięku. Albo jakiś kącik w mieszkaniu, w którym pies będzie mógł się trochę wtulić w ścianę. Warto popróbować z różnymi miejscami, w których psu najłatwiej będzie sobie poradzić z tymi dźwiękami – dodaje.
Zapachy i jedzenie sposobem na odstresowanie
Oprócz dotyku i znalezienia bezpiecznego miejsca dla psa, można również zastosować mało popularny jeszcze w Polsce sposób uspokajania zwierzaka w stresujących sytuacjach, jakim jest zoofarmakognozja.
– Uważam, że w takich sytuacjach sprawdza się wspomaganie poprzez zoofarmakognozję. Jest to działanie przez różne olejki eteryczne, które pies nawąchuje. Różne olejki mogą mieć odmienne działania na różne psy. Warto więc sobie taką sesję najpierw zorganizować z osobą, która się zajmuje zoofarmakognozją i zobaczyć, co na konkretnego psa działa, co go rozluźnia, a co mu przeszkadza. Bo na każdego psa co innego będzie działało. Takie olejki można później stosować, na przykład nasączając nimi różne miejsca albo otwierając po prostu fiolkę z olejkiem przy psie, żeby w sytuacji stresowej pomóc mu poradzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami – tłumaczy Piotr Wojtków.
Istnieje jeszcze jeden trening, który może być oparty na jedzeniu, żeby dźwięki zaczęły się psu pozytywnie kojarzyć – może się sprawdzić zwłaszcza w przypadku psich łasuchów. Żucie czy wylizywanie może działać bowiem uspokajająco, poza tym chodzi o danie psu jakiegoś zajęcia. Musi to być jednak stopniowe przyzwyczajanie psa do nielubianych dźwięków. W treningu chodzi o nagranie dźwięków, czy to z klatki schodowej, czy zza okna, i puszczanie ich zwierzakowi z głośnika z różnych miejsc podczas sesji treningowej: z bliska, potem z daleka, zza drzwi, a potem uspokajanie go, poprzez na przykład danie smaczka czy pogłaskanie, powiedzenie, że wszystko jest OK. Ten sposób może być jednak czasochłonny i żmudny, ale, jak zapewnia Zosia Zaniewska-Wojtków, są psy, którym to zdecydowanie pomogło w odwrażliwieniu na nielubiane dźwięki.
Źródło: CHILLIZET / audycja „Szczeka, merda, mówi”