Jak zapoznać psa z noworodkiem? Pachnące śpioszki to niekoniecznie dobry pomysł

4 min. czytania
Aktualizacja 07.05.2024
07.05.2024 16:16
Obserwuj nas w Google
---- ----

Pojawienie się dziecka w rodzinie, w której jest już pies, bywa trudnym przeżyciem. Zarówno dla młodych rodziców, jak i dla samego czworonoga. Czy śpioszki pachnące dzieckiem przyniesione ze szpitala to dobry pomysł? Jak zaaranżować pierwsze spotkanie, żeby przebiegło pozytywnie, w audycji „Szczeka, merda, mówi” wyjaśniają psi behawioryści Zosia Zaniewska-Wojtków i i Piotr Wojtków.

Pies poznaje się z dzieckiem
fot. Shutterstock
--1-- ----

Zapoznawanie psa z nowo narodzonym dzieckiem

O wiele ważniejsze od poradzenia sobie z konfliktem między psem a dzieckiem jest to, by zapobiegać takim konfliktom. Chodzi o działania profilaktyczne, które mogą sprawić, że zarówno maluch, jak i zwierzak będą się ze sobą czuli bezpiecznie. Najważniejsze są ćwiczenia z czworonogiem, jeszcze zanim dziecko pojawi się w domu. I wcale nie chodzi o „wąchanie śpioszków ze szpitala”. Co radzą behawioryści?

– Myślę, że możemy zacząć od takich ćwiczeń, które myślę, że bardzo się przydadzą, gdy pojawi się dziecko u nas w domu – radzi Zosia Zaniewska-Wojtków. – Z moich doświadczeń wynika, że przede wszystkim ważna była możliwość odesłania psa na miejsce. Żeby pies odszedł, ale nie czuł się, że to jest dla niego kara.

Chodzi o to, żeby nie nakręcać spirali nerwów, na przykład wtedy, gdy rodzic chce uspokoić płaczące dziecko, a pies podchodzi, bo chce pomóc, co jeszcze bardziej denerwuje rodzica, a tym samym nakręca dziecko. To dlatego pies musi wiedzieć, że gdy jest odsyłany na swoje posłanie, to właśnie tam powinien się znaleźć. – Natężenie bodźców przy dziecku jest wysokie, dużo się dzieje i fajnie, gdyby pies mógł spokojnie pójść na miejsce i przez chwilkę nie przeszkadzać – wyjaśnia behawiorystka.

Drugą ważną umiejętnością, którą powinien posiadać pies, zanim maleńkie dziecko pojawi się w domu, to przebywanie samemu, np. za bramką lub w innym pokoju. – Dobrze by było, gdyby pies potrafił pobyć sam i nie musiał być cały czas blisko dziecka, blisko nas. Chodzi o stopniowe przyzwyczajenie psa do przebywania samemu w innym pokoju i nauczenie go akceptacji, że w drugim pokoju się może coś dziać, a on w tym nie uczestniczy – tłumaczy Zosia Zaniewska-Wojtków. – Ja generalnie jestem za tym, żeby pies był członkiem rodziny i mógł uczestniczyć w sytuacjach z dziećmi, ale czasami to jest dla psa niekorzystne, dla nas zbyt obciążające, dla dziecka zbyt straszne. Są sytuacje, gdy po prostu chcemy, żeby psa z nami nie było.

Redakcja poleca

Czy wąchanie przez psa śpioszków ze szpitala jest skuteczne?

Często można usłyszeć, że sposobem na zapoznanie zwierzaka z noworodkiem jest jeszcze przed pierwszym spotkaniem wąchanie przez psa śpioszków dziecka przywiezionych ze szpitala. Czy to dobry sposób?

– Myślę, że nic złego z tego nie wyniknie, ale niekoniecznie jakoś super to zagra, bo pies i tak już zna zapach, który poznawał dzięki młodej mamie, która nosiła dziecko w brzuchu, tacie, który przyjeżdżał ze szpitala do domu i też przynosił ten zapach – wyjaśnia autorka programu „Szczeka, merda, mówi”. - Psy mają tak wyczulony węch, że nie trzeba aż pieluchy czy śpioszków im przywozić.

Dla psa zupełnie co innego jest szokiem w kontekście dziecka, wcale nie jego zapach. - Dla psa ważne jest to, że jest tyle innych bodźców. Że jest obiekt, który się rusza, który żyje, który raz się drze, raz nie i jest na rękach u mamy – mówi ekspertka i podkreśla: – Ten zapach jest tu czymś zupełnie małym, ale nie zaszkodzi. Chociaż słyszałam też taką teorię, że nie wolno tego robić, bo pies może złapać zębami śpioszki i zacząć się nimi bawić, szarpać je, a potem gdy dziecko przyjedzie do domu, to uzna, że dziecko to zabawka, bo pachnie jak śpioszki. No nie, tak nie będzie, to jest posądzenia psa o to, że ma IQ kamienia. Pies odróżnia śpioszki od żywej istoty. I jeśli złapie dziecko za nóżkę, to nie dlatego, że wcześniej powąchał ubranko.

– Absolutnie. Nie dajmy się wieść, nie poddawajmy się takim uproszczeniom – potwierdza Piotr Wojtków.

Redakcja poleca

Noworodek przybywa do domu. Co zrobić z psem?

Behawioryści tłumaczą, jak postępować, gdy noworodek przybywa do domu ze szpitala. Wiadomo, że wtedy rodzice są skupieni na dziecku, też nieco przerażeni, bo są rodzicami dopiero mniej więcej od trzech dni. To trudny czas. Co jest wtedy najważniejsze?

– Fajnie, żeby po powrocie ze szpitala mama i pies mieli szansę się przywitać. Żeby pies mógł zobaczyć młodą mamę, ale jeszcze bez dziecka. Dać jej znać, co myślał o tym, że jej nie było. Przytulić się, pogłaskać, obwąchać, wybaczyć jej. Żeby te duże emocje, po rozłące, mogły sobie opaść, żeby pies się uregulował – wyjaśnia Zosia Zaniewska-Wojtków. – Warto może, żeby ktoś wyszedł z psem na spacer, gdzie on może powęszyć, żeby wszystkie swoje potrzeby miał załatwione. I dopiero potem poznawanie z dzieckiem.

Jak powinno wyglądać pierwsze spotkanie z nowym ludzkim członkiem rodziny? – Gdy mama na przykład siądzie z dzieckiem na kolanach, to pies wchodzi do pokoju i ma szansę obwąchać noworodka – mówi behawiorystka. – Niektóre mamy nie będą czuły się komfortowo, siedząc, więc czasami lepiej zrobić takie zapoznanie, gdy stoimy, bo stojąc, zawsze możemy się odwrócić, zadziałać, żeby ochronić dziecko. Przy niektórych psach natomiast, jeśli jest jakieś ryzyko, że może capnąć za ubranko, lepiej robić takie zapoznanie podczas spaceru, gdzie pies może skoncentrować się na zapachach, podejść do dziecka, obwąchać, a jeśli go to zestresuje, to może sobie odejść i powęszyć, żeby troszeczkę obniżyć napięcie. To będzie lepsze – zapewnia Piotr Wojtków.

Oboje behawioryści radzą także, by nie wstydzić się też prosić o pomoc osób trzecich, np. rodziny, która może pomóc nam zapanować nad stresującą sytuacją, np. zabrać psa na jakiś czas. – Pamiętajmy, że to, że na przykład pierwsza reakcja psa nie będzie euforyczna, to nie znaczy, że relacja między psem a dzieckiem jest skreślona. To, że pies warknie, też nie znaczy, że oni się nie dogadają – podkreśla specjalistka.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET / Podcast „Szczeka, merda, mówi”