„Paralimpiada to był pomysł jednego lekarza”. Dlaczego nie mówi się już paraolimpiada?

5 min. czytania
Aktualizacja 03.09.2024
03.09.2024 15:50
Zareaguj Reakcja
---- ----

Tuż po olimpiadzie odbywa się paralimpiada, czyli olimpiada dla osób z niepełnosprawnościami. Ale nie zawsze tak było. Jaka jest historia paralimpiady i dlaczego nie mówimy już „paraolimpiada” tylko „paralimpiada”, wyjaśnia Julia Nowińska, dziennikarka, autorka artykułu „Dusza w ruchu” w magazynie „Pismo”, która była gościnią Jeremiego Pedowicza w Chillizet.

Pływak na paralimpiadzie
fot. Shutterstock
--1-- ----

Jeremi Pedowicz: Nie ma już paraolimpijczyków, są paralimpijczycy. Dlaczego?

Julia Nowińska: Komitet Olimpijski nie pozwolił używać słowa olimpijski, stąd ten skrót: paralimpijski. Oficjalnie do naszego języka weszło to niedawno, ale w języku angielskim to funkcjonuje już od kilku lat. Jest więc: paralympic, a nie paraolimpic.

Dla mnie to też była nowość. Ponoć paralimpiada wywodzi się z procesu rehabilitacji. Jak to dokładnie było?

Julia Nowińska: Tak, faktycznie. Muszę przyznać, że wydawało mi się kiedyś, że paralimpiada była od zawsze, po prostu w pakiecie z olimpiadą. Ale tak naprawdę paralimpiada to pomysł pewnego lekarza Ludwiga Guttmanna, który zresztą urodził się na terytorium Polski, ale wtedy było tam Cesarstwo Niemieckie. Zajmował się neurochirurgią i zauważył, że sport świetnie wpływa na rehabilitację jego pacjentów. To była zupełna nowość, tego nikt nie robił wcześniej. Pacjentom, którzy byli sparaliżowani, leżeli w łóżkach i właściwie oczekiwali na śmierć, mówił, że muszą się ruszać, wrócić do społeczeństwa, a sposobem na to był sport. Ponieważ jego pacjenci uprawiali coraz więcej sportu, to lekarz wymyślił, że jeśli będą organizowane zawody, to one zmobilizują ich jeszcze bardziej. Zawody, które odbywały przy jego oddziale w Stockham-Mandeville w Wielkiej Brytanii, okazały się ogromnym sukcesem. Łącznie z tym, że nawet ministrowie i królowa w pewnym momencie pojawili się na tych zawodach. Doktor Guttmann pomyślał wtedy, że można by zrobić coś takiego jak olimpiada, tylko dla osób z niepełnosprawnościami. A ponieważ, gdy miał jakiś pomysł, to go realizował, więc przekonał sponsorów, władze do tego, żeby paralimpiada odbywała się zaraz po olimpiadzie. To oczywiście skrót tej historii, ale rzeczywiście paralimpiada to był pomysł jednego lekarza, który miał wizję. Teraz tę wizję kontynuuje jego córka, któa jest w komitecie paralimpijskim.

Doktor Guttmann był dla swoich pacjentów bardzo ostry. Oni nie tyle mogli uprawiać sport, ile musieli go uprawiać. Łatwo nie było.

Julia Nowińska: Jego pacjenci rzeczywiście wspominają, że za bardzo nie było wyboru, czy ktoś chce uprawiać sport czy nie. Guttmann mówił, że jak ktoś nie chce się rehabilitować, to inna osoba chętnie zajmie to miejsce. Był lekarzem z wizją, ale jeżeli ktoś tej wizji nie podzielał, to nie był zadowolony. To były początki, ale teraz paralimpiada nie jest już związana ze szpitalem czy rehabilitacją. Teraz to jest sport na najwyższym poziomie, gdzie sprzęt i wyniki są naprawdę imponujące. Wiele osób uprawia sport profesjonalnie, już nie jako rehabilitację, tylko jako styl życia.

Redakcja poleca

Polakom bardzo dobrze idzie na paralimpiadach. Dlaczego?

Julia Nowińska: No właśnie, to jest ciekawe. To było pytanie, które sobie zadałam na samym początku. Na paralimpiadzie mamy często kilkanaście, kilkadziesiąt medali, jesteśmy zawsze w czołówce medalowej, a w ogóle mało kto o tym mówi. Czasami ludzie nawet nie wiedzą, że paralimpiada się odbywa, a jesteśmy naprawdę paralimpijską potęgą. Łukasz Szeliga, który jest dyrektorem Komitetu Paralimpijskiego w Polsce, powiedział mi, że według niego polskie początki paralimpijskie były dobre i jesteśmy taką mocną drużyną dlatego że jeszcze w latach 60. i 70. były duże pieniądze na rehabilitację i one szły właśnie na sport. Więc jak się zaczęły międzynarodowe rozgrywki paralimpijskie, to Polacy byli już przygotowani. Już wtedy było dużo mocnych osób. Z pierwszych paralimpiad potrafiliśmy przywieźć nawet 173 medale. Mamy bardzo dobrą kadrę trenerską, bardzo mocnych sportowców, którzy nie dają za wygraną, mimo że tak naprawdę to nie jest silnie dofinansowany sport, a cała Polska nie żyje paralimpiadą. To są po prostu sukcesy indywidualne.

Wspominasz słowa Adriana Castro, który stracił nogę w wieku 14 lat w wypadku motocyklowym.

Julia Nowińska: Historia Adriana Castro była taka, że on uprawiał sport przed wypadkiem, był świetnym piłkarzem i w wieku 14 lat miał wypadek. Nie mógł już w takim wymiarze grać w piłkę, ale pojechał na obóz, gdzie się uczył żyć od nowa na wózku. Tam pokazano mu, co to jest szermierka i on się w zakochał w paraszermierce. Wtedy trener mu powiedział, że Adrianowi nie brakuje nogi, tylko brakuje mu sportu. Jego życie nabrało wtedy zupełnie nowego wymiaru.

Paralimpijczycy to nie są po prostu sportowcy, którzy radzą sobie z życiem, tylko to są pełnokrwiści sportowcy, którzy przygotowując się do zawodów, dają z siebie maksimum.

Julia Nowińska: Ja mówię, że na olimpiadzie rodzą się bohaterowie, a na paralimpiadę jadą już bohaterowie, bo właściwie każda osoba która jest paralimpijczykiem ma za sobą ciężką, trudną historię, ale też historię sukcesu przełamania pewnych trudności, osiągnięcia naprawdę wiele, często pomimo różnych kłód, które życie im rzuca pod nogi. Więc paralimpiada to jak najbardziej ciekawy temat dla mediów. To było świetnie widać w Londynie, czyli w 2012 roku, kiedy po raz pierwszy paralimpiada była traktowana właściwie na równi z olimpiadą. Wszyscy paralimpijczycy, z którymi rozmawiałam, mówili że to, co działo się na stadionach, na ulicach, to był szał. Paralimpijczycy byli traktowani jak bohaterowie. Dzieciaki skandowały ich imiona, nazwiska na ulicach. Przede wszystkim trybuny były pełne. I tak naprawdę była to zasługa Channel 4, programu, który wykupił prawa do transmisji paralimpijskiej. Nie dość, że transmitowano wszystko, to jeszcze zrobiono kampanię Superhumans, czyli Superludzie, przed paralimpiadą. Gdy skończyła się olimpiada w Londynie, to na ulicach Londynu zawisły ogromne plakaty z hasłem „Dziękujemy za rozgrzewkę”. A chodziło o to, że to olimpiada była rozgrzewką przed paralimpiadą – więc cały dyskurs i to, jak się pokazuje paralimpijczyków, został zmieniony. W Londynie fajne było też to, że po raz pierwszy było tam dużo luzu, humoru, relacje nie były strasznie poważne, nikt nie obawiał się zaśmiać czy zrobić żart. W tym roku większość komentatorów Channel 4 to też są sportowcy byli paralimpijczycy lub osoby z niepełnosprawnościami. Londyn był wielką zmianą w sposobie pokazywania paralimpiady.

Kluczowe w komentowaniu paralimpiady są kategorię niepełnosprawności, bo one nie są proste dla przeciętnego zjadacza chleba.

Julia Nowińska: W każdej z dyscyplin jest bardzo wiele takich kategorii, stąd też siłą rzeczy można zdobyć więcej medali niż na olimpiadzie. Tak samo jak na olimpiadzie, bardzo ważny jest fair play i to, żeby sport był jak najbardziej sprawiedliwy. Dlatego w zależności od niepełnosprawności sportowcy są kwalifikowani do różnych kategorii. Przed zawodami są wykonywane szczegółowe badania lekarskie i każdy zawodnik jest klasyfikowany w zależności od swojej niepełnosprawności do danej kategorii. To ma zapewnić, że te rozgrywki są sprawiedliwe, chociaż oczywiście często niepełnosprawności mimo wszystko są bardzo różne. Na przykład jedną z kategorii może być procent ciała, który jest sparaliżowany. Ale wydaje mi się też, że bardzo ważne jest, żeby zrozumieć dyscypliny. Część dyscyplin paralimpijskich jest nam znana, na przykład skok w dal czy sprint, biegi, ale jest też sporo dyscyplin zupełnie innych. Jeżeli się nie zna zasad, to faktycznie można nie rozumieć, o co chodzi, a one są niesamowicie ciekawe. Jeżeli komentator potrafi opowiedzieć o tych dyscyplinach i o tym, czego naprawdę sportowcy muszą dokonać, to wtedy to nabiera pełni. Jeżeli się wejdzie w ten sport, to widać jego wielowymiarowość, że to nie jest tylko, że ktoś dużo trenował i teraz szybko biega. Tam jest dużo więcej warstw, dlatego wydaje mi się, że tym ciekawsze jest oglądanie paralimpiady.

Całą rozmowę z Julią Nowińska można też obejrzeć na kanale Chillizet na You Tube’ie.

Oglądaj

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET / spisała i zredagowała Aleksandra Sobieraj