Jaka temperatura będzie w Polsce w 2100 r.? Przyszłość nie napawa optymizmem
Zmiany klimatu są faktem. Naukowcy z Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego przygotowali raport, w którym opisali dwa scenariusze dotyczące naszej przyszłości w kontekście zmian klimatu. Rozmawiamy z dr. hab. Joanną Strużewską o tym, co może wydarzyć się w przyszłości, m.in. o tym, jaka może być temperatura w Polsce w 2100 r.
Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy przygotował (w ramach projektu Klimada 2.0) raport "Zmiany temperatury i opadu na obszarze Polski w warunkach przyszłego klimatu do 2100 roku". Jego współautorką jest dr hab. Joanna Strużewska, która postara się nam wyjaśnić, jakie są najważniejsze ustalenia badaczy dotyczące zmian klimatu w Polsce przeciągu kilkudziesięciu lat.
Jeremi Pedowicz: Zanim przejdziemy do zasadniczej rozmowy, chciałem zapytać o metodologię zastosowaną w tym raporcie. Myślę, że większość czytelników zastanawia się, jak można z tak dużym wyprzedzeniem przewidzieć pogodę. Jak to się robi?
Joanna Strużewska: Takie dane konstruuje się bardzo podobnie, jak prognozę pogody na dziś, jutro i czy za dwa dni. Jak wiemy, prognoza pogody na jutro może się nie sprawdzić, podobnie mamy z prognozami klimatu. W obu przypadkach bazujemy na tych samych założeniach odnośnie praw fizyki, które mają wpływ na zachowanie atmosfery, wymianę energii pomiędzy atmosferą, oceanem, i wszystkimi innymi częściami środowiska. Te modele biorą pod uwagę przede wszystkim założenia dotyczące ilości gazów cieplarnianych w atmosferze oraz temperatury powierzchni oceanu i na tej podstawie przewidujemy stan atmosfery w przyszłości.
W badaniu uwzględniono dwa modele. Na czym się one opierają?
Joanna Strużewska: To nie są modele, tylko dwa scenariusze. Rozważamy więc dwa rodzaje przyszłości. W pierwszym założeniu zakładamy, że nasze zapotrzebowanie na energię będzie rosło w takim samym tempie, w jakim rośnie w tej chwili, czyli potrzebujemy coraz więcej energii, nasze technologie produkcji energii i technologie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych nie zmienią się znacząco. Natomiast w drugim scenariuszu zakładamy, że podejmujemy kroki w kierunku ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.
Czy w tym drugim przypadku mamy do czynienia z wytycznymi z porozumienia paryskiego, czy to są jakieś dane dotyczące na przykład rozwoju odnawialnych źródeł energii, które być może jakoś możemy ekstrapolować na przyszłość?
Joanna Strużewska: To są bardzo rozbudowane scenariusze socjoekonomiczne. Trzeba podkreślić, że one dotyczą nie tylko Europy. Wszelkie prace związane z klimatem, tak naprawdę swoje źródło mają w pracach organizacji, która się nazywa Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC). To ona dostarcza nam naukowe podwaliny pod analizy związane zarówno ze zmianami klimatu, jak i ze sposobami, w jaki społeczeństwo, środowisko może na te zmiany klimatu reagować. (...)
Chciałbym porozmawiać trochę o temperaturze. Chodzi o to magiczne 1,5 stopnia. Według danych Światowej Organizacji Meteorologicznej w 2023 r. temperatura ery przemysłowej zwiększyła się o 1,45 stopnia Celsjusza. Czy powinniśmy zacząć się bać?
Joanna Strużewska: Zależy, kogo ma pan na myśli, mówiąc "my". Dane w raportach IPCC odnoszą do całego globu i widać w nich, że regionalnie mamy bardzo duże kontrasty. W niektórych rejonach te zmiany klimatu będą znacznie bardziej zauważalne, w innych nieco mniej, ale – co istotniejsze – w niektórych regionach te zmiany klimatu potencjalnie przyniosą bardzo duże straty. (...) Gdybyśmy porównali dzisiejszą temperaturę ze średnią wieloletnią, to dla tego konkretnego dnia temperatura mogłaby być zdecydowanie wyższa w stosunku do średniej wieloletniej. Nie możemy więc patrzeć ani na wybrany rok, ani na wybrany miesiąc, ani na wybrany dzień.
Jeśli chodzi o to pytanie, czy oznacza to dla nas kłopot. Tak, jak wspomniałam, zależy, o kim mówimy, dlatego, że jeśli spojrzymy na warunki polskie, na klimat w Polsce, to możemy zauważyć pewne symptomy, na przykład, że pory roku nam się zmieniają w stosunku do tego, co pamiętamy sprzed 10, 20, a nawet 30, 40, czy 50 lat. Pytanie brzmi: czy jesteśmy w stanie przystosować się do tych zmian i jaki będzie koszt tego naszego przystosowania?
Jeśli spojrzymy na skalę globalną, to jest bardzo wiele obszarów, które nie będą w stanie się przystosować i będzie to stwarzało bardzo duże zagrożenie, zarówno dla ludzi, dla zdrowia, dla handlu, jak i dla infrastruktury, stąd też to bicie na alarm w kontekście 1,5 stopnia, które tak naprawdę wydaje się z perspektywy jednego dnia niewinne. Natomiast w skali globalnej już takie niewinne nie jest. Pytanie, w jakich granicach temperatury ludzie czy zwierzęta są w stanie funkcjonować, jakie rośliny mogą być uprawiane, czy pewne warunki grożą suszą, czy pewne obszary są zagrożone zalaniem. To robią się bardzo poważne zagadnienia.
Jakie temperatury przewiduje się w 2100 roku w Polsce?
Joanna Strużewska: Zdecydowanie wyższe niż w chwili obecnej, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę scenariusz zakładający, że nasze zapotrzebowanie na energię będzie rosło tak samo szybko, jak rośnie obecnie i nie wymyślimy żadnej lepszej, czystszej metody produkcji energii.
Natomiast do połowy stulecia te trendy wzrostowe nie będą tak wyraźne, będziemy mogli zaobserwować ich ustabilizowanie się, a w przypadku niektórych parametrów nawet lekkie obniżenie wartości, na przykład temperatur. Natomiast od drugiej połowy stulecia zdecydowanie ten wzrost temperatur przyspieszy i, tak jak już wspomniałam, jest on bardzo zależny od tego, jaka będzie zawartość gazów cieplarnianych w atmosferze.
Wszelkie postanowienia dotyczące zeroemisyjności są planowane do 2050-60 roku, więc dlaczego właśnie wtedy te temperatury zaczną drastycznie rosnąć?
Joanna Strużewska: To, że my zakładamy zeroemisyjność nie oznacza, że ilość gazów cieplarnianych w atmosferze będzie się redukować. To oznacza jedynie, że nie będzie przyrastać tak szybko, jak obecnie. Muszę podkreślić ważną rzecz. W przypadku typowych zanieczyszczeń, takich, jak tlenki siarki, tlenki azotu, pyły, jeśli ograniczymy emisję, to w ciągu kilku lat zaobserwujemy redukcję tych zanieczyszczeń. Inaczej jest w przypadku gazów cieplarnianych. To raczej będzie zjawisko długofalowe, biorąc pod uwagę, jak wiele dwutlenku węgla jest rozpuszczonego w oceanach, które będą coraz cieplejsze i będą parować, jak dużo metanu jest w wiecznej zmarzlinie, która powoli topnieje. Tak więc ta redukcja gazów cieplarnianych w atmosferze na pewno nie będzie zachodzić tak szybko, jak chcielibyśmy, nawet jeśli przejdziemy do poziomu gospodarki zeroemisyjnej. O ile, to w ogóle możliwe, bo tutaj zaznaczam, mówimy o Europie, a nie o całym globie. A powinniśmy mieć kontekst globalny, bo cokolwiek dzieje się globalnie, będzie miało wpływ na wszystkie inne obszary.
Temperatura rośnie, to fakt, a jak to się przełoży na przykład na produkcję żywności, na okres wegetacyjny roślin. Czy będą to duże zmiany w stosunku do tego, co mamy teraz?
Joanna Strużewska: Okres wegetacyjny na pewno się wydłuży, ale w przypadku produkcji rolnej, oprócz temperatury, kluczowym czynnikiem są opady, a one nie zwiększą się aż tak znacząco. To znaczy, opad zwiększy się nieco, ale zwiększy się ilość opadów ekstremalnych, które z kolei wcale nie są pożądane z punktu widzenia upraw, bo mogą je zniszczyć. Opady ekstremalne powodują, że gleba przestaje wchłaniać wodę, a większa temperatura powoduje, że z gleby będzie szybciej zachodzić parowanie. Więc sam wzrost temperatury i wydłużenie się okresu wegetacyjnego niekoniecznie musi oznaczać lepsze warunki dla upraw. Co więcej, gleby nam się nie zmienią, więc tam, gdzie są one słabsze i nie nadają do upraw, wydłużenie okresu wegetacyjnego nie spowoduje tego, że warunki do uprawy w konkretnym regionie będą korzystniejsze.
Mówiła Pani o ekstremalnych opadach i zastanawiam się w tym kontekście, jakiej pogody może się nasz czytelnik spodziewać w 2100 roku?
Joanna Strużewska: To oczywiście zależy od scenariusza. W tym scenariuszu agresywnym (tak go nazwijmy), widzimy tendencję wzrostową, jeśli chodzi o temperatury, a w przypadku opadów pewną zmienność cykliczną. Nie jest to aż tak wyraźny wzrost, jak w przypadku temperatury. Oczywiście widzimy większą sumę opadu rocznego. Widzimy więcej dni z opadem ekstremalnym, zwłaszcza w niektórych częściach Polski (bo to nie dotyczy oczywiście całej Polski z jednakową intensywnością). Niestety w Polsce centralnej, w rejonie Wielkopolski, tam, gdzie są obserwowane już w tej chwili problemy z suszą, ta zmiana opadu jest paradoksalnie niewielka. Te tendencje wzrostowe, które teraz widzimy, tej części obejmować nie będą. Natomiast, jeśli chodzi o opad w chłodnej porze roku, no to ta pokrywa śnieżna, te opady śniegu będą coraz rzadsze, między innymi ze względu na ten czynnik związany z temperaturą.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę. Więcej informacji na temat dni upalnych, nocy tropikalnych, przymrozków znajdziecie w raporcie "Zmiany temperatury i opadu na obszarze Polski w warunkach przyszłego klimatu do 2100 roku". Jest on dostępny na stronie Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego.
Źródło: CHILLIZET/ podcast "Trzecia planeta od słońca"