Na antenie:

"Czy ten lot był tego wart, panie Neymar?". Idziemy w kierunku katastrofy ekologicznej

8 min. czytania
Aktualizacja 30.01.2024
22.12.2023 16:14
Zareaguj Reakcja

Idziemy ku katastrofie ekologicznej – alarmują naukowcy, dziennikarze i podróżnicy. Jednak wiele osób nadal w to nie wierzy. Dlaczego zmiana nawyków jest konieczna i jak zacząć żyć ekologicznie? Podpowiadamy. 

Boeing 747
fot. Shutterstock

Za 30 lat Ziemia nie będzie wyglądała tak jak dzisiaj. To fakt. Pewnych zmian nie da się zatrzymać, ale można je wyhamować. Susze, pożary, powodzie, tornada, w miejscach, w których wcześniej ich nie było – to skutki ocieplenia klimatu. Niestety nie wszyscy w nie wierzą, mimo namacalnych dowodów. Inni natomiast tkwią w marazmie ekologicznym, wychodząc z założenia, że skoro nie można powstrzymać efektu cieplarnianego, to po co się w ogóle starać.

– My idziemy ku katastrofie bardzo szybkim krokiem, tylko nie wszyscy jeszcze to widzą. Widzą, a właściwie odczuwają na własnej skórze, mieszkańcy krajów globalnego Południa, przede wszystkim strefy zwrotnikowej i równikowej. My, mieszkańcy Europy, jeszcze tego tak bardzo nie czujemy. Zmiany klimatu to dla nas sprawy odległe, o których słyszy się tylko w telewizji lub czyta w prasie – powiedział Tomek Michniewicz podróżnik, dziennikarz, w wywiadzie opublikowanym w serwisie podroze.radiozet.pl, i dodał: – Ale to nas dotyczy w bardzo dużym stopniu i coraz częściej będziemy się o tym przekonywać. Susze, powodzie, coraz większe amplitudy temperatury, coraz ostrzejsze lub łagodniejsze zimy, zjawiska pogodowe, które do tej pory nie występowały w naszej strefie geograficznej: tornada, huragany. Gdy to stanie się naszą codziennością, zaczniemy załamywać ręce i zastanawiać się, jak do tego doszło.

Działajmy w mikroskali, to się opłaca

Na szczęście jest coraz większa grupa osób, która jest wrażliwa ekologicznie i zmiany zaczyna… od siebie, ale bądźmy szczerzy, wkład jednostki w walkę z ociepleniem klimatu jest niedostrzegalny. Mimo wszystko warty poświęcenia. Jeszcze kilkanaście lat temu Bug czy Wisła były ściekami, dzisiaj można się w tych rzekach kąpać. Zdaniem ekologów to jednostki zmieniają świat. Jednostki, które potrafią pociągnąć za sobą innych ludzi. Razem tworzą masę gotową na rewolucję.

Od czego zacząć zmiany? Nie musisz wywracać całego swojego życia do góry nogami, zacznij od małych kroczków.

Redakcja poleca

Segregacja śmieci – krok pierwszy

To już właściwie konieczność. W Polsce od kilku lat, a dokładnie od 1 stycznia 2020 r., segregacja śmieci jest obowiązkowa. Bioodpady, tworzywa sztuczne, szkło, papier – w każdej altance śmietnikowej można znaleźć odpowiednie kosze. To naprawdę niewiele nas kosztuje, ale dla naszego otoczenia ma ogromne znaczenie. Papier, plastik, szkło – te tworzywa podlegają recyklingowi, czyli można je powtórnie wykorzystać. Bioodpady, o ile zostaną dobrze przygotowane (tj. nie są wrzucane z woreczkami plastikowymi) trafiają zazwyczaj do biogazowni lub kompostowni, gdzie zostają przetworzone na energię lub żyzny kompost.

Niestety nie wszyscy segregują śmieci, mimo obowiązku, lub robią to nieodpowiednio. Gdybyśmy rozejrzeli się dookoła, dostrzeglibyśmy, że toniemy w śmieciach. W lasach, na łąkach, w parkach lub innych miejscach publicznych jest ich całkiem sporo.

O tym warto wiedzieć

Odkąd segreguję śmieci, zmniejszyła się ilość moich śmieci zmieszanych. Ma na to wpływ kilka czynników. Po pierwsze, teraz bardziej świadomie podejmuję decyzje zakupowe i kupuję mniej, by mniej wyrzucać. Po drugie, unikam kupowania produktów w plastikowych opakowaniach, a więc zamiast 6 brzoskwiń w plastikowym pojemniku z nylonową siateczką, kupuję dwie bez żadnego opakowania. Po trzecie, przestałam kupować plastikowe worki na śmieci. Zamiast nich kupuje papierowe lub biodegradowalne. Dzięki nim wyrzucam śmieci częściej, ale wykorzystuje mniej plastiku.

Kupuj bez plastiku – krok drugi

Oczywiście plastiku uniknąć się nie da, ale można go ograniczyć do minimum. Jeśli nie mamy czasu na zrobienie jogurtu w domu, kupmy go w sklepie, ale zamiast 10 małych pojemniczków, weźmy na przykład jedno wiaderko litrowe.

Jak wynika z danych Programu Środowiskowego ONZ (UNEP), od lat 50. XX w. na świecie wyprodukowano ponad 8,3 mld ton plastiku (każdego roku produkujemy około 400 milionów ton odpadów z tworzyw sztucznych). Tylko 9 proc. plastikowych odpadów podlegało dotychczas recyklingowi, 12 proc. było spalane (zanieczyszczając powietrze), a reszta trafiała na wysypiska śmieci, do rzek, lasów i mórz. A więc cały plastik, który kiedykolwiek został stworzony, nadal jest z nami. Najbardziej powszechne odpady plastikowe to niedopałki papierosów, których filtry zawierają plastikowe włókna, w dalszej kolejności są butelki, ich zakrętki, opakowania, torby, kubki plastikowe i słomki. Pod wpływem działania czynników środowiskowych, takich jak woda czy słońce, z produktów tych wydostaje się nanoplastik (elementy o wielkości mikrometra), który dostaje się do ludzkiego organizmu wraz z powietrzem, jedzeniem czy piciem. Występuje nawet w łożyskach nienarodzonych dzieci. Nanoplastik jest groźny nie tylko dla ludzi, ale i dla zwierząt. Polecam obejrzenie serialu BBC "Niebieska planeta" ("Blue Planet"). W jednym z odcinków widać pogrążoną w żałobie wielorybicę, której dziecko zmarło zatrute jej mlekiem zanieczyszczonym toksycznymi substancjami z plastiku.

Musimy mieć świadomość, że plastikowa butelka wrzucona do Wisły trafi z czasem do Morza Bałtyckiego, później do Oceanu Atlantyckiego, a potem do Oceanu Spokojnego, do dryfującej na nim Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci (ma ona obszar pięć raz większy od powierzchni Polski). Może też zostać połknięta przez wieloryba. Okazuje się, że plastikowe butelki czy torby znajdowane są nawet w najrzadziej odwiedzanych przez człowieka zakątkach oceanów.

Plastikowe śmiecie w oceanie
fot. Franco Banfi/Bios Photo/East News

Ekologia na co dzień - to warto wdrożyć!

Idąc na zakupy, zabieram ze sobą materiałowe woreczki, by w razie potrzeby wsadzić do nich drobne produkty, takie jak orzechy na wagę, czy kasza. Nie kupuję ryżu w plastikowych woreczkach pakowanych po 100 g. Wolę kupić kilogram tego produktu w jednym opakowaniu. Nie kupuję cytryn pakowanych w nylonowe worki, sięgam raczej po produkty luzem. Unikam miksów sałat w plastikowych opakowaniach, wolę zwykłą zieloną sałatę. W moim koszyku nie będzie miejsca na miks papryk pakowanych po trzy, wolę wziąć je oddzielnie. Brokuły, cukinie, natki pietruszki czy koperek nie muszą być pakowane do plastikowych opakowań, można je kupić bez nich, na przykład w lokalnym warzywniaku. Chcąc napić się soku, robię go w domu lub kupuję w szklanym opakowaniu (szkło jest niemal w 100 proc. recyklingowalne). Zamiast płynu do kąpieli czy szamponu do włosów, wybieram ich odpowiedniki w kostce. Dzięki temu unikam kupowania plastikowych butelek. Wiele kobiet rezygnuje też ze stosowania wkładek higienicznych, niektóre też zamiast podpasek czy tamponów, zaczęły stosować kubeczki menstruacyjne lub bawełniane podpaski wielokrotnego użytku.

Zostaw samochód w garażu – krok trzeci

Wiele osób nie wyobraża sobie życie bez samochodu. Do sklepu, do fryzjera, do lekarza – niektórzy wyjeżdżają z garażu autem, by przejechać zaledwie 500 lub 1000 metrów. I żeby było jasne, nie namawiam do rewolucji, ale ewolucji. Korzystajmy z samochodu tylko wtedy, gdy naprawdę nie ma innego wyjścia. Jeśli mamy do kupienia kilogram mąki, śmietankę i kilka warzyw, a sklep jest kilometr, czy nawet dwa kilometry dalej, przejdźmy się na spacer. Będziemy mogli sobie odhaczyć aktywność fizyczną (spacer w umiarkowanym tempie jest najlepszą jej formą) i zmniejszymy nasz udział w smogu miejskim.

Warto też przesiąść się na rower. Coraz częściej widzę osoby (w tym wiele starszych) na rowerach z koszykami, robiących zakupy na lokalnych bazarkach. To świetna forma ruchu, połączona z proekologicznym podejściem do zakupów.

Ważne!

Kupujmy lokalnie, bo globalizacja i transport towarów w dużym stopniu przyczyniają się do zanieczyszczenia środowiska.

Nie kupuj nowych ubrań – krok czwarty

Ubrania stanowią spory procent w ogólnej ilości śmieci. Wiele osób rezygnuje z kupowania nowych ubrań, zwłaszcza w popularnych sieciówkach. Co w zamian? W naszych szafach jest mnóstwo ubrań, z których nie korzystamy, a które mogą przydać się innym osobom. Coraz popularniejsze stają się tzw. wymianki. Grupa osób, na przykład raz w miesiącu, spotyka się, by wymienić się ciuchami. W ten sposób ubrania dostają "drugie życie", a my mamy co miesiąc coś nowego w szafie. Inną, równie popularną opcją, jest odsprzedaż używanych ubrań. W ten sposób kupujący może mieć markowe ciuchy za grosze, a sprzedający więcej miejsca w szafie. Warto również zajrzeć do sklepów z używaną odzieżą. Można tam za grosze kupić naprawdę fajne ubrania.

Co na tym zyskamy? Oprócz oszczędności i przewietrzenia szafy przyczyniamy się do zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska. Niewiele osób wie, że branża modowa emituje do środowiska sporo gazów cieplarnianych (niektóre źródła podają, że więcej niż wszystkie loty międzynarodowe i żegluga morska łącznie). Na śmietniki trafia zwykle połowa kupowanych przez nas ubrań, a tylko 1 proc. z nich wykorzystuje się ponownie. Zanim sięgniemy po jakiś nowe ubranie, warto sprawdzić, czy podobnych nie można odkupić od kogoś innego. Ważna jest również inna kwestia, sprawdzajmy, czy producent ulubionych marek działa z szacunkiem dla środowiska oraz swoich pracowników (czy nie łamie ich praw).

Redakcja poleca

Ogranicz jedzenie mięsa – krok piąty

W celach spożywczych hoduje się na świecie około 70 mld zwierząt. Pod pola, na których produkuje się paszę dla tych zwierząt, a także na ich pastwiska, wycina się lasy i anektuje łąki. Przemysłowe hodowle zwierząt emitują ogromne ilości gazów cieplarnianych (tyle, co wszystkie samochody i samoloty świata), a także wykorzystują ogromne zasoby słodkiej wody. Dlatego od lat naukowcy apelują, by ograniczyć ilość spożywanego mięsa. Będzie to nie tylko zdrowsze dla nas, ale i dla planety. Zamiast spożywać mięso kilka razy dziennie, ograniczmy jego spożycie do 2-3 razy w tygodniu. Warto też sprawdzać pochodzenie mięsa, czy jest ono przygotowywane w hodowlach, które dobrze traktują zwierzęta. Niestety w wielu hodowlach traktuje się zwierzęta brutalnie, doprowadzając do ich ogromnego cierpienia. Niektóre ze zwierząt są faszerowane antybiotykami lub sterydami.

Warto o tym pamiętać

Produkujemy ogromne ilości jedzenia (co roku odnotowuje się jego nadwyżkę), a mimo to nadal wielu ludzi w różnych krajach globalnego Południa, m.in. w Jemenie, Sudanie, Somalii, Nigerii, głoduje lub cierpi na niedożywienie.

Oszczędzaj wodę – krok szósty

To brzmi absurdalnie, biorąc pod uwagę, ile wody zużywa się do przemysłowej hodowli zwierząt, czy do chłodzenia elektrowni, mimo to warto to zrobić. Zamiast codziennych kąpieli w wannie pełnej wody, warto wziąć szybki prysznic. Do podlewania ogrodu używaj deszczówki lub wody z dziecięcego basenu, którą i tak planowałeś wylać.

Nie szukaj wymówek, liczy się przecież twoje zdrowie

Często podświadomie szukamy wymówek, by nie wprowadzać zmian naszym życiu. Ktoś może zapytać: Co mnie obchodzą lasy Amazonki, czy śmieci w krajach globalnego Południa? Warto więc przypomnieć, że te lasy mają dla nas i naszej planety ogromne znaczenie – są tzw. płucami Ziemi i pochłaniają dwutlenek węgla z powietrza. Jeśli będziemy je karczować (np. pod hodowle bydła), udusimy się w spalinach.

– Musimy mieć świadomość, że ekologia oznacza również zdrowie. Może płonące lasy Amazonki są dla nas czymś odległym, ale dymiący komin sąsiada już nie. Dym, który się z niego wydobywa, dotyka nas osobiście, ma wpływ na nasze zdrowie – tłumaczy Tomek Michniewicz i dodaje: – Pamiętam, jak 2018 r. w Polsce, zaczęły płonąć składowiska śmieci. Okazało się, że te toksyczne odpady zwożone są do nas z Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Dla wszystkich było to oburzające, krzyczano, że jesteśmy "składowiskiem śmieci Europy". Ale my też pozbywamy się śmieci w ten sam sposób. Przynajmniej od 20 lat wysyłamy je do Afryki. Podróżując po Nigerii, Ghanie czy Kamerunie, widzę składowiska toksycznych śmieci z Europy, które są tam palone w dokładnie taki sam sposób, jak u nas.

Zacznij od rzeczy, które najłatwiej ci zmienić

Mieszkam w dużym mieście, gdzie dobrze działa komunikacja publiczna, ale mam świadomość, że w wielu miejscach w Polsce z powodu wykluczenia komunikacyjnego zrezygnowanie z samochodu jest niemożliwe. Takie osoby zwykle jednak mają dostęp do zdrowszych, ekologicznych warzyw i owoców, o które w wielkim mieście trochę trudniej (lub można je kupić za milion monet). Dlatego zachęcam do zmian, które łatwo jest nam wprowadzić. Dla kogoś rezygnacja z mięsa będzie łatwiejszym rozwiązaniem, dla kogoś innego zmiana żarówek na światło ledowe we wszystkich pomieszczeniach (dłużej będą świecić i mniej potrzebują energii). Nie zmieniajmy telefonów, tylko dlatego, że na rynku pojawił się nowy, lepszy model. Może przestańmy stosować jednorazowe waciki, a zamiast nich korzystajmy z bawełnianych, małych ręczniczków. Poszukajmy też zdrowych, przyjaznych planecie biodegradowalnych zamienników plastiku. Pamiętajmy też o losie planety podczas wyborów. Głosujmy na ludzi, dla których sprawy ekologii są ważne, i zacznijmy od nich żądać realnych działań na rzecz czystości środowiska.

Piętnujmy też nieekologiczne zachowania, jak choćby to, o którym pisały kilka miesięcy temu media w kontekście Neymara. Piłkarz poleciał z Paryża do Rijadu w Arabii Saudyjskiej prywatnym samolotem Boeing 747, który został przerobiony na latający pałac. Normalnie samolot ten mógłby pomieścić ponad 400 osób na pokładzie i pokonać ponad 13 tys. km bez potrzeby międzylądowania. Potrzebuje jednak do tego mnóstwo paliwa, a podczas lotu jest potężna emisja dwutlenku węgla. Czy ten lot był wart tych zanieczyszczeń, panie Neymar?

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET