Cypr dla aktywnych. 6-dniowy plan trekkingowy
Cypr zachwyca nie tylko piękną pogodą przez prawie cały rok, ale również wspaniałą przyrodą. Jeśli nie lubicie leżeć na plaży, to zachęcamy was do eksplorowania wyspy na własną rękę. Poznaj nasz 6-dniowy plan na aktywny wypoczynek na Cyprze. Przetestowaliśmy to osobiście.
Cypr poza wysokim sezonem to idealne miejsce na odpoczynek. My wybraliśmy się tam w marcu. Bilety w WizzAir kosztowały nas około 400 zł od osoby (w obie strony). Wylecieliśmy z Warszawy, a naszym portem docelowym była Larnaka. Postanowiliśmy zatrzymać się w tym mieście przez trzy dni, traktując je jako bazę wypadową.
Pierwszy dzień. Droga z lotniska do Larnaki – trasa około 10-12 km
Przylecieliśmy do Larnaki około 11.00 i postanowiliśmy na piechotę dotrzeć do naszego miejsca noclegowego. Było ono przy głównym deptaku w mieście, w pierwszej linii brzegowej (koszt 120 zł od osoby). Najkrótsza droga z lotniska do wybrzeża to około 3 km, ale my wybraliśmy dłuższą, bardziej malowniczą trasę, prowadzącą wokół Solnego Jeziora (Larnaca Salt Lake). Wejście na trasę jest oddalone od lotniska jakieś 600 m.
Trasa spacerowa jest doskonale przygotowana: chodnik, ławki, miejsca do wypoczynku. Po drodze można zobaczyć flamingi, które szczególnie upodobały sobie to miejsce. Po drodze warto zajrzeć do Meczetu Hala Sultan Teke. To niewielki teren świątynny, ale pięknie utrzymany. Na terenie meczetu żyje mnóstwo cypryjskich kotów – są one niezwykle spokojne i mają przepiękną sierść.
Gdy wyszliśmy z meczetu, dalsza droga prowadziła polnymi dróżkami. Marzec na Cyprze to okres wiosenny, więc łąki wokół mieniły się kolorami. Cały ten teren, choć częściowo rolniczy, jest rezerwatem. Nie wolno tam polować na dziko żyjące zwierzęta. Droga prowadzi do Akweduktu Kamares, a potem obrzeżami miasta. Jeśli zgłodniejemy, w każdej chwili możemy zboczyć z trasy i zjeść coś w lokalnych tanich knajpkach, serwujących pyszne, świeże dania. Jeśli nie chwyci nas głód, możemy dotrzeć do parku (Pattihio Forest Park), a stamtąd do głównej drogi, skąd już blisko do deptaku prowadzącego wzdłuż wybrzeża.
Cała trasa to około 10-12 km. My czuliśmy niedosyt, więc gdy tylko zameldowaliśmy się w naszej kwaterze i zostawiliśmy plecaki, poszliśmy na spacer wspomnianym deptakiem. Infrastruktura jest tam doskonale przygotowana, a trasa niezwykle ciekawa. Po drodze jest wiele fajnych knajpek. Można zobaczyć Muzeum Średniowiecza, małą przystań dla jachtów.
Larnaka to typowo turystyczne miasto, ze swoimi zaletami i wadami. Jest tu mnóstwo sklepów z pamiątkami, dobrze utrzymane publiczne plaże, kafejki i restauracje. Niestety bywa tłocznie i głośno, zwłaszcza niedaleko deptaku.
Drugi dzień. Droga od Jaskini Cyklopa do Ayia Napa – trasa około 15 km
Następnego dnia chcieliśmy zrobić trasę około 15 km, przechodząc obok największych atrakcji regionu. Postanowiliśmy więc podjechać autobusem 711 (bilety 1,5 euro od osoby) do Jaskini Cyklopów (Cyclops Cave). Podróż trwała ponad godzinę, bo autobus zatrzymywał się na wielu przystankach, ale dzięki temu mogliśmy obejrzeć okolice. Od Jaskini Cyklopów poszliśmy niezwykle malowniczą trasą wzdłuż wybrzeża. Trasa nie była wymagająca, ale lepiej mieć dobre, sportowe obuwie.
Ścieżka jest pięknie poprowadzona. Mnóstwo tam ławeczek, na których można odpocząć, sycąc oczy niesamowitymi widokami. Po drodze mijaliśmy Jaskinię Zangooly (Zangooly cave), maleńki grekokatolicki kościół, Łuk Kruka (Crow's Arch), czyli skalny most, Jaskinie Cavo Greco (Caves cavo greco). W tym miejscu odbiliśmy w prawo, by piękną, ukwieconą łąką wejść na szczyt niewielkiej góry (95 m n.p.m), z której roztacza się przepiękny widok na okolicę. Tam zrobiliśmy sobie przerwę na krótki odpoczynek (są zadaszone miejsca oraz kilka wygodnych ławek), a następnie zeszliśmy i skierowaliśmy się w stronę Morskich Jaskiń (Sea Caves). To przepiękna formacja skalna, ale też turystyczne miejsce (łatwo tu dojechać samochodem). Na zrobienie zdjęcia bez tłumów jest raczej niewielka szansa.
Stamtąd szlakiem poszliśmy w stronę Mostu Miłości w Ayia Napa i z przystanku obok Parku Rzeźb (Sculpture Park) wróciliśmy do Larnaki (też autobusem 711, bilety w tej samej cenie). To była niezwykle malownicza trasa, choć częściowo wiodła przez dość ostre skały. Z małymi dziećmi raczej nie polecam.
Trzeci dzień. Droga górska wokół Lefkary – trasa około 10 km
Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, by zdążyć na autobus 408 (jeździ bardzo rzadko). Bilet kosztował nas 2,40 euro od osoby. Jedzie on do pętli autobusowej w miejscowości Kofinou. Tam przesiedliśmy się w autobus 405, który jechał do małej górskiej miejscowości Lefkara (bilet 0,60 euro od osoby). Wysiedliśmy w samym centrum miejscowości (przy głównym placu). Kierowca poinformował nas, że autobus powrotny w tym miejscu będzie około 14.00. Mieliśmy więc 5 h na spacer po okolicach. Zaczęliśmy od wypicia cypryjskiej kawy i zjedzenia bułki z halloumi w lokalnej kawiarence. Stamtąd wyruszyliśmy na około 7 km trekking w pobliskie góry (na wschód od Lefkary). Wygodna droga prowadziła przez oliwne gaje, minęliśmy kilka urokliwych kapliczek, by pod koniec, na szczycie, przy wieży telekomunikacyjnej, zacząć stromo schodzić do Lefkary, delektując się widokiem na tę wioskę.
Mieliśmy też czas, by zwiedzić samą Lefkarę. To urocza górska, ale i turystyczna wioska, w której można smacznie zjeść i zrobić zakupy od lokalnych wytwórców (Lefkara słynie z koronek, tekstyliów). Autobus 405 zabrał nas z głównego placu do Kofinou, a stamtąd autobusem 408 ruszyliśmy do Larnaki. Trasa była długa, ale my potraktowaliśmy to jako możliwość obejrzenia okolic.
Czwarty dzień. Wypożyczyliśmy samochód i pojechaliśmy do Wąwozu Avakas – około 8 km
Kolejnego dnia postanowiliśmy wypożyczyć samochód, by móc pojechać w stronę Półwyspu Akamas. Z lotniska droga prowadziła przez Limassol, Pafos (tu zrobiliśmy sobie przerwę na posiłek), a następnie pojechaliśmy w stronę Wąwozu Avakas. Zaparkowaliśmy niedaleko małego kościółka i na piechotę (około 1,5 km) doszliśmy do Rezerwatu Avakas. Prowadzi tam przepiękna trasa przez wąwóz (niektórzy porównują go do wąwozu Antylopy w USA, czy wąwozu w Petrze w Jordanii). Trasa nie jest szczególnie wymagająca, ale trzeba mieć solidne sportowe buty z dobrą podeszwą. Czasami trzeba przechodzić przez strumień, a kamienie bywają śliskie i mokre. Końcówka trasy jest wymagająca – prowadzi przez kamieniste zbocze góry. Jeśli ktoś nie czuje się wystarczająco dobrze przygotowany, może w każdej chwili zawrócić. Trasa jest częściowo zacieniona (jest mnóstwo drzew), a tuż przed wejściem do rezerwatu jest mała kawiarnia, w której można się czegoś napić, czy zjeść. Mimo to zachęcam do wzięcia ze sobą wody i prowiantu.
Stamtąd udaliśmy się w stronę Półwyspu Akamas, gdzie niedaleko miejscowości Polis zarezerwowaliśmy pokój w Aphrodite Beach Hotel (polecam!), w pierwszej linii brzegowej za 160 zł od osoby (ze śniadaniem).
Piąty dzień. Półwysep Akamas – droga Adonisa i Afrodyty. Około 20 km
Rano, po śniadaniu, wyruszyliśmy na piechotę z naszego hotelu do początku ścieżki Adonisa (Adonis Nature Trail). Trasa jest przepiękna widokowo, choć trzeba wspiąć się jakieś 200 metrów pod górę. Zmęczenie rekompensują wspaniałe widoki. Poza tym na trasie jest wiele ławeczek, na których można (nawet w cieniu!) odpocząć. Na rozstaju dróg opuszczamy trasę Adonisa i idziemy trasą Afrodyty (Aprodites trail) na szczyt Sotiras (370 m n.p.m.), z którego rozciąga się widok na piękne lagunowe zatoczki. Schodząc ze szczytu, można wybrać krótszą drogą, prowadzącą zboczem góry. My jednak wybieramy dłuższą, malowniczą trasę, prowadzącą do farmy kóz (Goat Farm), stamtąd wzdłuż wybrzeża w stronę Skały Afrodyty. Ta trasa jest płaska i przepiękna, ale trzeba zaznaczyć, że to ulubione miejsce tych, którzy jeżdżą na quadach. Trzeba na nich uważać. W jednej zatocze postanowiliśmy się wykąpać (Blue Lagoon), a następnie ruszyliśmy w stronę Łaźni Afrodyty. Pod koniec trasy trzeba znów pokonać drobne przewyższenie, dzieląc drogę z quadami, ale naprawdę warto nią iść, bo jest niezwykle malownicza. Nie wiem, jak jest w sezonie, ale marcu tych quadów nie było za wiele. Przy parkingu niedaleko Łaźni Afrodyty jest restauracja, w której można się czegoś napić lub zjeść. My na nogach ruszyliśmy do naszego hotelu. W sumie tego dnia zrobiliśmy ponad 20 km.
Szósty dzień. Spacer po Pafos i powrót do domu
Ostatniego dnia pobytu na Cyprze (lot mieliśmy około 20.00). Postanowiliśmy zwiedzić Pafos. Samochód zostawiliśmy na parkingu przy Królewskich Grobowcach. Zwiedziliśmy ten obiekt (cena 2,50 euro od osoby), bo naprawdę warto, choć w lecie musi być tam niezwykle gorąco (nie ma zacienienia). Następnie poszliśmy na piechotę do centrum Pafos. Samo miasteczko nas nie zachwyciło – to typowy turystyczny hub, ale ma przepiękną kilkukilometrową trasę wzdłuż morza. Po drodze mija się wiele hoteli, jest też kilka klimatycznych budek z napojami. To nasze pożegnanie ze słońcem i morskim wiatrem. Odstawiamy samochód na lotnisko (wszystko odbywa się szybko i sprawnie).
Ważne! Na Cyprze panuje lewostronny ruch, więc dla kierowców może to być pewne utrudnienia, ale... wypożyczone samochody łatwo rozpoznać (mają czerwoną rejestrację), a miejscowi kierowcy są bardzo wyrozumiali. Gdy widzą, że ktoś uruchomił wycieraczki, zamiast kierunkowskazu, zwalniają i wpuszczają do ruchu.
Cypr zdecydowanie warto odwiedzić poza sezonem. To fantastyczne miejsce dla osób aktywnych, bowiem jest tam wiele różnych tras spacerowych o różnym stopniu trudności.
Źródło: Chillizet