Na antenie:

Arabia Saudyjska otworzyła się na turystów. Czy da się tam tanio polecieć?

4 min. czytania
Aktualizacja 03.02.2024
03.02.2024 17:50
Zareaguj Reakcja

Coraz więcej osób rozważa podróż do Arabii Saudyjskiej, która stosunkowo niedawno otworzyła się na turystów. Jak można tanio polecieć do tego kraju i o czym powinien wiedzieć turysta? Swoimi doświadczeniami podzielił się z nami Rafał Turowski, dziennikarz Chillizet.

Jeddah w Arabii Saudyjskiej
fot. Shutterstock/ na zdjęciu Jeddah w Arabii Saudyjskiej

Dagmara Kowalska: Niedawno wróciłeś z dalekiej podróży. Spędziłeś siedem godzin na pokładzie samolotu, by zobaczyć Arabię Saudyjską. Co chciałeś tam zobaczyć?

Rafał Turowski: Jest wiele takich powodów. Pierwszy jest taki, że tam wcześniej nie byłem. Byłem we wszystkich krajach półwyspu arabskiego z wyjątkiem Jemenu. Tam niestety jeszcze długo nie będzie można lecieć i bardzo tego żałuję, ale jest tam bardzo niespokojnie.
Kolejny powód jest taki, że Arabia Saudyjska właśnie się otworzyła na turystów. Przez długie lata nie istniało tam coś takiego, jak wiza turystyczna. Tam nie wolno było przylecieć jako turysta. Teraz wizę można zdobyć przez Internet. Zajmuje to dosłownie 2 minuty. Mieszkańcy Unii Europejskiej mogą taką wizę kupić na lotnisku bez żadnego problemu.

Dagmara Kowalska: Ile kosztuje wiza?

Rafał Turowski: Niestety jest to dosyć drogie, bo kosztuje – o ile dobrze pamiętam – około 100 euro.

Redakcja poleca

Dagmara Kowalska: Na szczęście Ty jesteś mistrzem wyszukiwania tanich lotów...

Rafał Turowski: Tak, na lotach można zaoszczędzić, ale za wizę trzeba zapłacić, tyle, ile ona kosztuje. Ale to jest trzeci powód wybrania tego kierunku. Do Arabii Saudyjskiej można bardzo tanio polecieć, bo latają tam low costy. Co prawda nie z Polski, ale na przykład z Węgier, Włoch, Austrii, czy z Rumunii. A dojechanie do tych krajów nie jest kłopotliwe. Przyznam, że cena biletów w obie strony była dla mnie niezwykle kusząca (200 zł w obie strony).

Dagmara Kowalska: A jak jest tam na miejscu? Wokół Arabii Saudyjskiej narosło wiele mitów, pojawiło się wiele historii, które podobno nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.

Rafał Turowski: Nie jestem ekspertem od Arabii Saudyjskiej, bo nim nie jestem. Byłem tam kilka dni, jako turysta z plecakiem. Nie chciałbym więc wgłębiać się więc w historie związane z karą śmierci, która jest tam wykonywana, ani z prawami kobiet, ani z demokracją itd. Mogę Ci opowiedzieć, jakie miałem wrażenia z tego kraju, w którym spędziłem kilka dni.

Dagmara Kowalska: A w jakich miejscach byłeś?

Rafał Turowski: Przyleciałem do Dammamu – miasta, które jest naftową stolicą tego państwa. To jest duże miasto, składające się z trzech osobnych miast. One tworzą taki jeden organizm. Natomiast wracałem z Rijadu, czyli ze stolicy Arabii Saudyjskiej. Pomiędzy tymi miastami kursują pociągi. Przez środek pustyni jest przeprowadzona linia kolejowa i tam co kilka godzin jeżdżą bardzo wygodne pociągi.

Dagmara Kowalska: A jak jest ten kraj przygotowany na przyjazd turystów?

Rafał Turowski: Byłem tam teraz w grudniu i temperatura była bardzo przyjemna. W ciągu dnia około 19 st. C, a wieczorem było nawet chłodnawo. Ale od maja do października potrafi tam być nawet 50 st. C, co trudno wytrzymać. Jeśli chodzi o przygotowanie na przyjazd turystów, to zależy od tego, jacy to turyści. Jeśli mówimy o turystach takich jak ja, którzy podróżują low costem, z plecakiem, na kilka dni, jest przygotowany tak sobie. W Rijadzie, dużym 8-milionowym, rozległym mieście, nie ma hoteli klasy turystycznej. Albo są hotele bardzo kosztowne, przeznaczone dla biznesu, albo hotele, w których – powiedzmy sobie szczerze – raczej byś nie przenocowała. Nie ma przydatnej dla turystów komunikacji miejskiej. Autobusy nie jeżdżą w miejsca, które są interesujące dla turystów, tylko tak naprawdę wożą gastarbeiterów (emigrant zatrudniony jako tania siła robocza – przyp. redakcja), jadących z domu do pracy i z powrotem. Oczywiście ta komunikacja jest świetnie zorganizowana. Jest specjalna aplikacja, dzięki której można zobaczyć, o której będzie autobus, jaki będzie kolejny przystanek itd. Natomiast, jak wspomniałem, nie jeżdżą one do miejsc, które mogłyby być interesujące dla turystów. Na przykład jest tam taka twierdza Ad-Dirijja. Można się do niej dostać tylko taksówką albo samochodem z aplikacji, a ponieważ miasto jest gigantyczne, to jest to znaczny koszt. Tam nie ma też chodników lub prawie nie ma chodników. Pieszy praktycznie nie ma żadnych szans przejść na drugą stronę ulicy. Nie ma przejść ani podziemnych, ani naziemnych. Zapytałem, jak przejść przez ulicę zgodnie z prawem, a przygodny przechodzień powiedział mi: "Po prostu idziesz". Przeszedłem i jakoś żyję.

Dagmara Kowalska: W tym kraju benzyna pewnie leje się hektolitrami. Czy widziałaś tam jakieś samochody elektryczne?

Rafał Turowski: Nie, nie widziałem. Benzyna tam kosztuje około 2 zł za litr, więc dla nich samochody elektryczne to pewnie jakaś ekstrawagancja niezrozumiała.

Dagmara Kowalska: A jeśli chodzi o kuchnię?

Rafał Turowski: Na pewno kuchnia jest jedną z atrakcji każdego wyjazdu, także tego do Arabii Saudyjskiej. Nie nastawiałem się na kuchnię arabską, tylko na kuchnię miejscowej ludności. Tam żyje bardzo wielu Hindusów, Filipińczyków, Afgańczyków, obywateli Bangladeszu, Pakistanu i jest wiele knajp z ich rodzimą kuchnią. Objadłem się hinduskim, czy afgańskim, pakistańskim jedzeniem. I taki solidny posiłek kosztuje około 20-25 zł.

Dagmara Kowalska: Wrócisz tam jeszcze, na przykład w połowie roku?

Rafał Turowski: Raczej nie, bo tam o tej porze roku temperatury są zabójcze. Jeśli chcielibyśmy tam jechać, to najlepiej od listopada do marca, czy kwietnia. Oczywiście chciałbym jeszcze kilka miejsc zobaczyć, na które zabrakło mi czasu. To jest gigantyczny kraj, siedmiokrotnie większy od Polski. Gdy jedzie się tam tylko na tydzień, można zobaczyć tylko ograniczoną liczbę miejsc.

Dagmara Kowalska: Dziękuję, że wpadłeś do mojego programu.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET