Na antenie:

"Tu nadal żyje się w duchu slow life". Mieszkam w Maroku od 12 lat i nie żałuję tej decyzji

6 min. czytania
Aktualizacja 30.01.2024
01.01.2024 18:49
Zareaguj Reakcja

Maroko to popularny kierunek podróżników. Ten kraj ma wiele do zaoferowania, nie tylko wspaniały, zróżnicowany krajobraz, ale również pyszne jedzenie, piękne rzemieślnicze wyroby oraz coś, czego nie da się zobaczyć, ale można poczuć – wspólnotę, serdeczność. Jak podróżować po Maroku, przy czym zatrzymać się na chwilę? O tym opowie nam Katarzyna Ławrynowicz, autorka książki "Maroko. U mnie w Marrakeszu".

Kasbah Ait Ben Haddou w Maroku
fot. Shutterstock/ na zdjęciu Kasbah Ait Ben Haddou w Maroku

Maroko to jej dom od ponad 12 lat. Tylko raz była w nim turystycznie (gdy przyjechała do Maroka po raz pierwszy). Potem wracała, ale jak do rodziny, najlepszych przyjaciół. To tutaj założyła rodzinę, tutaj mieszka, pracuje, spotyka się ze znajomymi, po prostu żyje. Prowadzi bloga "U mnie w Marrakeszu", który też był przyczynkiem książki "Maroko. U mnie w Marrakeszu". Katarzyna Ławrynowicz, bo o niej mowa, przybliża nam kulturę, tradycje, zwyczaje i historię Maroka, pokazuje, jak wygląda codzienne życie w Marrakeszu, jednym z najpopularniejszych miast tego kraju. Czasem staje się przewodnikiem, nie tylko duchowym, ale i fizycznym. Gdy ma czas, oprowadza turystów i pokazuje im miejsca, do których sami raczej by nie trafili. Dzisiaj opowie nam, dlaczego warto do Maroka w ogóle przyjechać.

Monika Karbarczyk: Maroko, podobnie jak Marrakesz – miasto, w którym Pani mieszka – albo się kocha, albo nienawidzi. Na pewno nie można być obojętnym… O czym powinniśmy wiedzieć, zanim wybierzemy się w ten rejon na wakacje? Mówi się przecież, że pokochać to znaczy zrozumieć…

Katarzyna Ławrynowicz: Myślę, że po prostu warto się do takiej podróży dobrze przygotować, np. przeczytać kilka książek, artykułów, pooglądać vlogi i poczytać blogi podróżnicze. Zaoszczędzi nam to ewentualnych rozczarowań. Lepiej też będziemy rozumieli rzeczywistość, w której się znaleźliśmy. Maroko, choć ma domieszkę kultury arabskiej, to jednak jego trzon stanowi kultura Amazigh, czyli berberyjska. To rdzenna ludność Afryki Północnej, która na świecie najliczniej zamieszkuje właśnie Maroko. Nadal wielu Marokańczyków posługuje się starożytnym językiem berberyjskim, który "przeżył" łacinę, grekę czy język egipski. Warto też pamiętać, że to nie jest państwo, gdzie popularna jest szisza, hummus, czy falafel, a niejedna osoba obruszy się, kiedy nazwiemy ją Arabem.

Monika Karbarczyk: To prawda. Trzeba bardzo uważać, zwłaszcza na południu kraju, gdzie mieszka najwięcej Berberów. No właśnie nie ma hummusu, falafela, ale są inne przepyszne potrawy...

Katarzyna Ławrynowicz: Marokańska kuchnia uważana jest za jedną z lepszych na świecie. Być może dlatego, że łączy w sobie elementy różnych kuchni, m.in. arabskiej, żydowskiej, berberyjskiej i subsaharyjskiej. Jest ona prosta i składa się naturalnych składników, ale niezwykle aromatyczna (zawdzięcza to przyprawom). To tu można spróbować niezwykłego tajinu, hariry, tanjia. Można też zjeść kuskus, czy napić się pysznej marokańskiej herbaty (tzw. Berber whiskey), czyli mieszanki zielonej herbaty gunpowder, świeżych listków mięty nana oraz ogromnej ilości cukru.
Warto też spróbować daktyli. Te owoce dają natychmiastowy zastrzyk energii i mają unikalne właściwości odżywcze – są bogate w witaminy A, D, B1, a także błonnik, magnez i potas.

Tajin - popularne danie w Maroku
fot. Shutterstock/ na zdjęciu: Tajin - popularne danie w Maroku

Monika Karbarczyk: Po Maroku można podróżować albo z biurem podróży, albo na własną rękę. Wiele osób w Polsce boi się jednak podjąć takie ryzyko. Czy Maroko jest bezpieczne? Czy podróżowanie transportem publicznym po tym kraju to dobry pomysł?

Katarzyna Ławrynowicz: Od wielu lat podróżnicy przemierzają Maroko wzdłuż i wszerz na własną rękę. Mamy tu wielu backpackerów czy kamperowców. W latach 60. XX w. Maroko uwielbiane było przez hipisów, artystów, bohemę i do dzisiaj ten klimat tu pozostał. Nie jest to państwo niebezpieczne. Trzeba jednak zachować zwykłe zasady ostrożności i rozsądku. Można podróżować transportem publicznym – polecam zwłaszcza dwie firmy autobusowe CTM oraz Supratours (na ich stronach internetowych można kupić bilety) oraz pociągi. Jeśli jednak planujemy dłuższą objazdówkę po górach, wsiach, pustyni, to najlepsze będzie wypożyczenie samochodu.

Monika Karbarczyk: Jak podróżować po tym kraju, by móc w pełni dostrzec jego piękno? Co Panią w tym kraju zachwyciło i skłoniło do przeprowadzki?

Katarzyna Ławrynowicz: Trzeba podróżować z otwartym sercem na różnorodność, dialog i bez uprzedzeń. U mnie to była miłość od pierwszego wejrzenia i intuicyjne przeczucie, że to moje miejsce na Ziemi. Nie pomyliłam się, po 12 latach mieszkania w Maroku na stałe, nie żałuję tej decyzji.
W Maroku wiele społeczności nadal żyje wspólnotowo. Idzie się przez życie razem. Ludzie są sobie nawzajem bliscy i nie ma między nimi zbytniego dystansu, nawet jeśli zupełnie się nie znają. Do licznej rodziny wlicza się również sąsiadów. Życie jest bardziej spontaniczne, pozbawione dużej presji i planowania w organizerze. Dużo w nim celebracji chwili takiej na co dzień. A ja kocham slow life!

Monika Karbarczyk: Jak wspomniała Pani Maroko to kraj zróżnicowany. Inna jest północ kraju, inne południe. Inaczej wyglądają miasta na wybrzeżu, inaczej w górach Atlasu. Jeszcze inaczej wygląda pustynia. Gdyby miała Pani doradzić, gdzie najpierw się udać, komuś, kto nie ma zbyt dużo czasu, by zwiedzić cały kraj, to co by Pani polecała?

Katarzyna Ławrynowicz: Myślę, że na pierwszą podróż polecę Wielkie Południe. Maroko to duże państwo, więc nie da się wszystkiego zobaczyć, w dajmy na to 7 dni. Można na bazę wypadową obrać Marrakesz, który sam w sobie ma dużo do zaoferowania. Stąd też łatwo wybrać się na pustynię (potrzebujemy na to minimum trzech dni, ale już sama droga jest bardzo ciekawa), w góry Atlas, czy nad Ocean Atlantycki, odwiedzając na przykład piękną Essaouirę.

Port w Essaouirze w Maroku
fot. Shutterstock/ na zdjęciu: Port w Essaouirze w Maroku

Monika Karbarczyk: Wiemy już dokąd wyruszyć w pierwszą podróż po Maroku (bo sądzę, że będą kolejne), ale co warto tam jeszcze zobaczyć?

Katarzyna Ławrynowicz: Poza zabytkami, krajobrazami, warto spróbować hammamu, czyli łaźni parowej. Warto też wybrać się w głąb labiryntów medyny, np. Marrakeszu czy Fezu, by odszukać i poobserwować prace rzemieślników, którzy tworzą tradycyjne wyroby, w sposób niezmienny od setek lat (są to wielopokoleniowe zakłady rzemieślnicze). Fascynujące jest na przykład farbowanie tkanin czy wełny naturalnymi barwnikami, garbowanie skóry i proces tworzenia butów czy toreb. Polecam też zobaczyć, jak się (ręcznie!) tworzy i maluje ceramikę, czy wyrabia kafelki ‘zellige’. Warte zobaczenia są też metaloplastyka i jubilerstwo.

Monika Karbarczyk: Zobaczyć kogoś przy pracy, porozmawiać z nim chwilę (nawet na migi), okazać mu zainteresowanie i szacunek... To sposób na podróżowanie i zwiedzanie w stylu slow. Niestety niewiele osób stosuje taką taktykę. Stąd może to stereotypowe postrzeganie Marokańczyków jako głośnych, nachalnych, niepotrafiących przyjąć odmowy. To powierzchowna i krzywdząca ocena. Jacy naprawdę są Marokańczycy? Tak na co dzień i od święta.

Katarzyna Ławrynowicz: Takich Marokańczyków, o jakich Pani wspominała, możemy spotkać tylko w centrum turystycznym, gdzie konkurencja i brak innych perspektyw na zarobek sprawiają, że walczą o klienta. Tutaj można natknąć się na tzw. fałszywych przewodników, którzy podchodzą do nas sami z siebie z pytaniami, czy nas gdzieś nie zaprowadzić, czy się zgubiliśmy itd. Są bardzo mili, ale na sam koniec, zwykle żądają wysokiej opłaty za ową usługę. W takiej sytuacji może zrobić się bardzo niemiło. Jeśli pojawiają tego typu (lub inne) problemy, najlepiej kierować się na komisariat, który znajduje się na przykład w Marrakeszu na głównym placu Jemaa el Fna. Ale trzeba też wyjaśnić, dlaczego się tak dzieje. Mało kto wie, że wiele osób tutaj nie pracuje na żadnej umowie, nie ma stałej pensji. Nadal wąski procent społeczeństwa posiada ubezpieczenie czy emeryturę. Wracając do Pani pytania, Marokańczycy, jakich znam, uogólniając oczywiście, są bardzo towarzyscy i ogromnie gościnni. Uwielbiają rozmawiać i żartować. To jest też klucz do udanej transakcji. Uwaga, nie tylko pomiędzy Marokańczykami! Jeśli damy się poznać sprzedawcy, zaprzyjaźnimy się, pożartujemy, to wiele spraw potrafi się nagle zmienić.

Monika Karbarczyk: Czego nie powinniśmy robić, my turyści, by nie urazić naszych gospodarzy? Co może być przez ich źle odebrane?

Katarzyna Ławrynowicz: Nie ma zbyt wielu takich rzeczy, ponieważ mieszkańcy są już bardzo przyzwyczajeni do turystów przybywających ze wszelkich zakątków świata. Należy uszanować to, że meczety w Maroku nie są przeznaczone do zwiedzenia, z wyjątkiem meczetu Hassana II w Casablance. Nie wchodźmy zatem do środka i nie fotografujemy modlących się ludzi. Należy pamiętać również, że jeśli chcemy zrobić komuś konkretnemu zdjęcie (a nie anonimowemu tłumowi), to warto upewnić się, że wyraża na to zgodę.

Monika Karbarczyk: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET