Była drugą po Łempickiej królową polskiego art deco. Goniąc za marzeniem udawała mężczyznę
Zofię Stryjeńską nazywano "księżniczką sztuki polskiej". Jej talent szedł w parze z niepokorną naturą i uporem. Goniąc za marzeniami, zdecydowała się nawet udawać mężczyznę. Zgoliła włosy, włożyła męskie ubranie i z dokumentami swojego brata pojechała do Monachium, gdzie rozpoczęła studia na Akademii Sztuk Pięknych. Spisek wydał się po roku, ale był to dopiero początek jej fascynującej drogi.
- Jak Zofia Stryjeńska rozpoczęła edukację artystyczną mimo zakazów?
- Dlaczego Zofię Stryjeńską nazywano 'księżniczką sztuki polskiej'?
- Które dzieła przyniosły Stryjeńskiej międzynarodowy sukces artystyczny?
- Co było centralną tematyką twórczości Zofii Stryjeńskiej?
Urodziła się w Krakowie, a miłością do sztuki pałała już od najmłodszych lat. Jako dziecko dużo rysowała i malowała. W wieku nastoletnim była współpracowniczką kilku pism ilustrowanych. Edukację artystyczną rozpoczęła w roku 1909, w szkole malarskiej dla kobiet. Jej talent szedł jednak w parze z niepokorną, buntowniczą naturą. Po ukończeniu kursu przebrana za mężczyznę wyruszyła do Monachium, gdzie podjęła studia na Akademii Sztuk Pięknych. Taka była Zofia Stryjeńska, druga po Tamarze Łempickiej najsłynniejsza przedstawicielka polskiego art déco.
Zofia Stryjeńska - księżniczka sztuki polskiej
Twórczość Stryjeńskiej była barwna i dynamiczna, nowatorsko łącząca tradycję z nowoczesnością, a przy tym bardzo elegancka. Centralną tematyką jej prac był folklor, topos nieśmiertelności ludowego karnawału. Tworzyła formy zarówno monumentalne, jak i małe. Wypełniała je rustykalnymi ornamentami, tworząc charakterystyczny i unikalny dla siebie styl.
"Księżniczka sztuki polskiej" - tak mówił o niej Mieczysław Grydzewski, redaktor słynnych "Wiadomości Literackich". Największą popularnością Stryjeńska cieszyła się w latach 20. XX wieku. Była artystką płodną - uznanie zapewniły jej m.in. takie dzieła jak "Pastorałka", cykl "Bożków słowiańskich", "Pascha", "Pory roku", "Kolędy", "Cztery sakramenty" czy "Tańce polskie" - i plastyczną pod względem formy. Tworzyła nie tylko na płótnie czy papierze, lecz także na ścianie. Stryjeńska odpowiadała m.in. za słynne freski w Muzeum Techniczno-Przemysłowym w Krakowie czy polichromie w baszcie Senatorskiej na Wawelu.
Udawała swojego brata, żeby móc studiować
Zanim Stryjeńska stała się "księżniczką" była kobietą jedną z wielu. Z tą różnicą, że niepokorną i upartą w dążeniu do celu. Tworzyła w okresie, w którym kobiety wciąż żyły w cieniu dokonań mężczyzn. Ba, już sama wspólna edukacja kobiet z mężczyznami uznawana była wówczas za niemoralną. Stryjeńska jednak chciała się rozwijać, a marzenia te przywiodły ją do Monachium, gdzie zdecydowała rozpocząć edukację.
Doskonale wiedziała, że kobiety objęte są tam zakazem nauki. Dlatego zgoliła włosy do samej głowy, włożyła męski strój i z dokumentami brata, Tadeusza, pojechała do Monachium zapisać się na studia. Przekręt wydał się po niespełna roku. Stryjeńska pisała w pamiętnikach, że jako pierwsi rozpoznali ją Francuzi i chcieli ją nawet publicznie rozebrać. Wtedy zdemaskowana uciekła z Monachium do Krakowa i tam rozwijała się jako artystka.
Boże! Odbierz mi wszystko, wszystko. Dobrobyt, sytość, spokój, przyjaźń ludzką, szczęście rodzinne, nawet miłość! Zwal na mnie cierpienie moralne i tysięczne gorycze – ale za to daj mi możność wypowiedzenia się artystycznego i sławę
Edukacja na uczelni zakończyła się dla niej w 1912 roku. Międzynarodowy sukces artystyczny odniosła w Paryżu, 13 lat później, na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej. Zachwycono się tam jej malowidłami z cyklu "Pory roku", a sama Stryjeńska stwierdziła, że "świat stanął przed nią otworem".
Źródło: CHILLIZET