"Chcę sobie dać szansę na dobrostan we wszystkim". Rozmowa z Natalią Kukulską

10 min. czytania
Aktualizacja 27.06.2024
27.06.2024 12:49
Obserwuj nas w Google
---- ----

Ostatnie wakacje były dla niej bardzo pracowite, dlatego w tym roku, trochę zwolniła, by znaleźć czas także na odpoczynek. Natalia Kukulska w rozmowie z Dominiką Biegańską opowiada o pracy nad singlem "Dobrostan", o pracy nad najnowszą płytą, a także o planach na najbliższe miesiące. 

Natalia Kukulska
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/ z Natalia Kukulska
--1-- ----

Bardzo długo czekałam na to spotkanie, prawie rok. Chyba ostatni raz rozmawiałyśmy w zeszłym roku, gdy byłaś królową Babiego Lata. To chyba było bardzo dobre lato, prawda?

Natalia Kukulska: Bardzo, bardzo dobre, ale jako artystyczne przedsięwzięcie bardzo pracochłonne. Mówimy o koncertach "Letnie Brzmienia", a w zasadzie o projekcie Babie Lato, który był w ramach tych koncertów realizowany.

Przyznam, że Cię podziwiałam, bo Ty byłaś w każdym mieście, w którym były Letnie Brzmienia...

Natalia Kukulska: Rzeczywiście te przejazdy, lub – jak ktoś to określił – "przerzuty" z miasta do miasta były wyczerpujące. Czasami braliśmy hotel, gdzieś po drodze, po środku, aby trochę dojechać, wyspać się, i pojechać dalej. Czasami wstawałam przed wschodem słońca. To było naprawdę bardzo koncertowe lato.

A sam projekt?

Natalia Kukulska: Dostałam kilka haseł, że ma być coverowo, więc to moje babskie grono miało śpiewać i swoje utwory, i jakieś covery, a to wszystko miało być jakoś połączone. Nastrój miał być: radosny, funkowy i letni. Tak go stworzyłam. Cieszę się, że ten projekt ewoluuje. Mam tę przyjemność, że wymyśliłam jego nazwę – Babie Lato. Pod prysznicem ją wymyśliłam, bo w zasadzie miałam inną propozycję. Chyba miało być "Cudowne Lato", bo to miało się łączyć z utworem "Cudowne lata".
Mieliśmy bardzo dużo muzycznych spotkań, prób. Postawiłam na bardzo duży skład, była i sekcja dęta, i rozbudowana sekcja rytmiczna, duży chórek i to po prostu "żarło" na scenie. Mieliśmy z tego wielką radochę, ale było też ogromne zmęczenie.

Ostatnio mówiłam słuchaczom, że kawałek "Cudowna lata" na żywo to jest bajka. Tam była taka energia.

Natalia Kukulska: Tak, to prawda. Myślę, że ten utwór spełnił swoją rolę. Natomiast cieszę się, że w tym roku to lato jest trochę mniej koncertowe. Na "Letnich Brzmieniach Santander" też wystąpię, ale ze swoim koncertem. To będzie we Wrocławiu, 12 lipca. Mam też jeszcze trochę koncertów pojedynczych, ale łączę je z wakacjami, a także z nagrywaniem płyty, którą przygotowuję na jesień tego roku. Chcę też sobie dać szansę na jakiś dobrostan w tym wszystkim, zresztą piosenka "Dobrostan" jest pierwszą zajawką płyty.

A czy płyta będzie zatytułowana "Dobrostan", tak jak pierwszy singiel?

Natalia Kukulska: Tego jeszcze nie wiem, może znajdę jakiś inny. Chociaż ten tytuł jest na tyle uniwersalny, że mógłby być nazwą całej płyty.

"Dobrostan", gdy słuchałam tego utworu, to pomyślałam, że chyba trzeba dojść do takiego momentu, dojrzeć, by powiedzieć sobie: jest jak jest, akceptuję to. Bo ta piosenka trochę o tym jest, prawda?

Natalia Kukulska: Tak, to jest trochę o tym, że niezależnie od tego, co się dzieje, co nam zewnętrzny świat daje, to nasze nastawienie jest najważniejsze. Ona się zaczyna tak: "Składam kontury/ Wypełniam kolorem/ Na złość szarości". Świat zewnętrzny czasem bardzo nas zaskakuje, proza życia daje nam w kość, nasze poczucie bezpieczeństwa narażone jest na różne niespodzianki. Nie zawsze bywa wesoło. Też nie chodzi o to, aby zawsze było wesoło. Ale bardzo dużo zależy od tego, jak my odbieramy to, co dostajemy. Nasze nastawienie jest najważniejsze. Czy to, co nas spotyka, będziemy odbierać, jako problem, czy jako lekcję? Czy jesteśmy w stanie na to spojrzeć z dystansem i otwierać się na to, co nowe? Czy dajemy się ponieść temu, co przynosi życie?

Piękny obrazek zrobiliście do tej piosenki. Wyglądasz tam obłędnie!

Natalia Kukulska: Teledysk jest rzeczywiście sielski. Są tam piękne widoki Andaluzji, które nakręcił Marcin Kopiec, czyli Mortvideo. Pojechaliśmy na dwa dni zdjęciowe w miejsca, które znam, mam tam swoje miejscówki. Jeszcze mój mąż nam pomagał, bo wiedział, gdzie zaparkować, by było łatwo wyskoczyć i coś nagrać. Mieliśmy małą, zwartą, fajną ekipę. Ania Ampulska robiła mi makijaż, Monika Małyszek – moja menadżerka – była też z nami i pomagała we wszystkim. Był Jacek Sikorski, który też robił zdjęcia i pomagał operatorsko. Głównie dbaliśmy o nasz dobrostan (śmiech). Te zdjęcia odbywały się bez żadnej spinki. Ja miałam walizkę ubrań, które – jak sobie wyobraziłam – mogłby się z tą naturą jakość zgrać. Widzieliśmy miejsce, stawaliśmy, działaliśmy, łapaliśmy te chwile.

Była też taka śmieszna sytuacja. Po kilku godzinach pracy w końcu usiedliśmy sobie przy jakiejś fajnej kolacji. Winko, owoce morza. Coś dla duszy, coś dla ciała. I nagle mówię: "Zaraz, zaraz, o której to słońce zachodzi?". Patrzymy, za siedem minut. Więc biegiem, ja się zastanawiam, która sukienka: może ta, może ta biała?! Przebieram się przy samochodzie. Szaleństwo. I te zdjęcia przy zachodzie słońca, były robione właśnie nad oceanem w Tarife, a w zasadzie chyba była to Zahara de los Atunes, w cztery minuty (śmiech).

Oglądaj

Udało Wam się uchwycić pięknie to uczucie szczęścia i dobrostanu.

Natalia Kukulska: To prawda, czasami trzeba naprawdę niewiele. To się rzeczywiście udało. Niesamowita jest też umiejętność Marcina robienia zdjęć, ma niesamowitą wrażliwość i oko.

Czy Marta Wojtal robiła Ci zdjęcia okładkowe?

Natalia Kukulska: Tak, okładkowe zdjęcia robiła mi Marta Wojtal już przy płycie "Jednogłośna" i będziemy z tych zdjęć korzystać. W ogóle ta płyta, która została wydana dwa lata temu, miała być pierwszą zajawką płyty, tą "EPką", ale trochę czasu minęło, bo po drodze było właśnie "Babie Lato", MTV Unplugged, które też było dla mnie wspaniałym doświadczeniem, wyzwaniem i spełnieniem artystycznym (który artysta nie chciałby w swoim CV takiego koncertu!). Ja raczej sumiennie, starannie podchodzę do projektów, one mnie mocno wypalają, więc musiałam poczekać trochę na moment, kiedy przysiądę do tekstów, do kompozycji. Więc zdjęcia się trochę zestarzały, zdążyłam obciąć włosy, ale kto by o tym pamiętał (śmiech).

Dzisiaj zastanawiałam się, którą z Twoich piosenek puścić. Wybrałam "Tyle słońca", ale zastanawiałam się, czy nie wybrać "Zakochanych" lub "Im więcej ciebie, tym mniej". Czy ty jeszcze grasz te numery na koncertach?

Natalia Kukulska: Tak, nie odcięłam się od lat 90., bo – co jest bardzo ciekawe – one bardzo mocno wracają do nas. Niesamowite jest to, że moja córka, która ma 19 lat przesyła mi moje piosenki i pisze: "Mamo, co to za piosenka, którą z R'n'G zaśpiewałaś? Jakie to fajne!", albo "Kamienie" śpiewane z TEDE. Moja córka przesyła mi jakieś zdjęcia z imprezy, gdzie wszyscy śpiewają, znają tekst na pamięć. Czasami zawstydzam się. Wraca też moda. Czasem zdarza się jej przesłać zdjęcie z zapytaniem: "Mamo, co to za look, masz jeszczę tę bluzkę?".

I co, masz?

Natalia Kukulska: Mam takie własne muzeum. Rzeczy sceniczne, ważne dla mnie, kolekcjonuję. Nie wszystkie, niektóre oddaję. Ale czasem sobie coś zostawię, bo jestem sentymentalna.

Zostawiaj, przecież masz dwie córki. Teraz Ania będzie je nosić, a później Laura...

Natalia Kukulska: To dopiero będzie vintage (śmiech)

Ja cały czas mówię mojej mamie: dlaczego nie zostawiałaś tych rzeczy, a teraz trzeba je kupować vintage store'ach... Ale zapytałam o wracanie do tych numerów, bo zastanawiam się, jak Ci się teraz śpiewa "Światłoczułą"?

Natalia Kukulska: Bardzo dobrze. Śpiewam "Im więcej ciebie, tym mniej", "W biegu", "Światłoczuła", ale oczywiście w trochę innych wersjach. To już nie są zmienione wersje, jak to robiłam, gdzieś na początku. W tamtych czasach śpiewałam "po bożemu", później te utwory przechodziły różne metamorfozy na koncertach (bo fajnie jest się tym bawić). Gdy miałam płytę bardziej elektroniczną, to szłam w stronę właśnie takich mocniejszych brzmień syntezatorowych. Jeżeli jest dobra piosenka, harmonicznie można ją trochę zróżnicować, urozmaicić, włożyć w jakiś styl. A teraz od MTV Unplugged towarzyszą mi wersje, które wtedy powstały. To ewoluuje wraz ze mną.

Powiem ci, że byłam już bardzo znudzona "Im więcej ciebie, tym mniej", ale w tej wersji MTV Unplugged pokochałam ją na nowo. W tej wersji nie ma tych charakterystycznych brzmień z lat 90, ale jest intymnie, gitarowo, jest tak, że ja tę piosenkę czuję tak bardzo głęboko. Ona mnie znowu na nowo wzrusza.

Redakcja poleca

Ale czy śpiewając utwory z lat 90. i późniejsze, nie jest tak, że przypomina Ci się też etap życia, jaki wtedy miałaś?

Natalia Kukulska: Oczywiście, piosenki są powiązane z życiem. Czasami piszę o tym, co się wydarzyło, a czasami piosenka jest pierwsza, a potem dokładnie dzieje się to, bo tak też bywało. Jakbym miała napisać swoje życie piosenkami, to po prostu wiedziałabym, które wybrać, jak to przebiegało. Podobnie było z repartuarem mojej mamy, na przykład "Najtrudniejszy pierwszy krok", "Tyle słońca w całym mieście", "Co ja w tobie widziałam", "Tylko poproś mnie do tańca", "Ktoś między nami", i wreszcie "Nic nie może wiecznie trwać". Jak się na to spojrzy, to aż dreszcze przechodzą. Życie jest tymi piosenkami, a piosenki są życiem.

Czy wrócisz jeszcze do tego projektu "Życia Mała Garść", w którym śpiewasz piosenki twojej mamy i taty?

Natalia Kukulska: To jest koncert, który przygotowałam w 2012 roku, w Opolu. Aranżację przygotował Adaś Sztaba, wystąpiło wielu wspaniałych solistów. Ja na tym koncercie nie śpiewałam, bo zazwyczaj nie śpiewam piosenek mamy. Chciałabym, aby ta pamięć o nich tliła się. Zresztą to jest niesamowite, bo myślałam, że to z biegiem czasu jakoś będzie gasło, a jest wręcz odwrotnie. Moja mama stała się symbolem tamtych lat, co chwilę ktoś wraca do jej piosenek, jest ich tyle wersji. To super. W przyszłym roku mija 75 lat od urodzin mojej mamy i 45 lat od jej śmierci. Jest też okrągła rocznica śmierci mojego taty, więc to powód, by wrócić do wspomnień.

A gdybyś miała oddać numer "Nie wierz mi, nie ufaj mi" komuś z polskich artystów, to kto to by był? Kogo byś słyszała w tym utworze?

Natalia Kukulska: Ostatnio usłyszałam w tym utworze Annę Marię Jopek. Spotkałyśmy się na festiwalu "Wodecki Twist", gdzie wspólnie śpiewałyśmy. Ja śpiewam akurat piosenki Zbyszka Wodeckiego, bo nie chciałam śpiewać utworów mojej mamy, ale zamysł był taki, żeby wracać do tych lat 70. Anna Maria Jopek powiedziała mi wtedy, że zawsze chciała zaśpiewać ten utwór. I zaśpiewała. Bardzo pięknie, po swojemu. Ania cała jest muzyką, jest po prostu metafizyczna. Przepięknie to wykonała, więc w sumie spełniło się jedno marzenie. Jestem otwarta na różne wersje, w przeciwieństwie do polskiego społeczeństwa, jak się ostatnio okazało (śmiech). Czego kompletnie nie rozumiem, bo przecież starych wersji nikt nie zakopuje pod ziemią, zawsze można do nich wracać, a nowe to nowe.

A co Zbyszka Wodeckiego śpiewałaś na "Wodecki Twist"?

Natalia Kukulska: Bardzo wielkie przeboje i powiem szczerze, że gdybym wiedziała, że będzie jeszcze transmisja telewizyjna, to nie wiem, czy bym się odważyła. To były dwa największe hity "Lubię wracać tam, gdzie byłem już" oraz "Z Tobą chcę oglądać świat", ale w duecie ze Zbyszkiem, to znaczy z jego głosem.

To jest też chyba wspaniałe doświadczenie, prawda?

Natalia Kukulska: Tak, bardzo, zwłaszcza, że miałam przyjemność znać się ze Zbyszkiem. Nawet był moim "królewiczem", bo graliśmy wspólnie w musicalu "Królewna Śnieżka". Byłam wtedy bardzo młoda, miałam 17 lub 18 lat, tak mi się wydaje. Zostałam zaproszona jako druga obsada po Joannie Trzepiecińskiej. Zresztą w tym musicalu była gwiazdorska obsada, np. krasnalami była Maryla Rodowicz, Krystyna Sienkiewicz. Anna Romantowska była królową, tą złą królową, a Marek Perepeczko ganiał mnie z siekierą po lesie. Krzysztof Kolberger to reżyserował.

A mój "królewicz", czyli Zbyszek, był tak zmęczony (bo dużo w tym czasie koncertował), że pomiędzy swoimi wejściami na scenę ucinał sobie drzemki na kanapie, a potem wychodził i śpiewał "Serce mam tylko jedno", wracał na kanapę i znowu zasypiał.

Redakcja poleca

Wow! Napiszesz kiedyś książkę?

Natalia Kukulska: Łeb mi pęka od tego wszystkiego, co się działo.

Ktoś musiałby Ci w tym pomóc. Może mąż?

Natalia Kukulska: Mój mąż nie ma do tego głowy, on ma głowę do czegoś innego, na przykład, jakbym miała napisać o sprzęcie, o instrumentach, o brzmieniach, to chętnie z nim (śmiech). Pewnie w tych wspomnianiach też by mi pomógł, bo przecież jesteśmy ze sobą prawie 25 lat, więc wiele rzeczy, które się działy, to są nasze wspólne wspomnienia. Jest to pomysł na kiedyś, ale nie wiem na kiedy, bo na razie jestem zarobiona.

Dzisiaj są imieniny Jana, ale i urodziny Twojego syna Janka. Podwójne święto. Czy on dostał to imię dlatego, że się urodził tego dnia?

Natalia Kukulska: Powiem Ci, że jest inaczej, niż się spodziewasz. Imię Jan wybrałam wcześniej, ale tak się stało, że Janek urodził się tego dnia, gdy są jego imieniny i... również urodziny jego dziadka: Jana Dąbrówki, seniora. To było 24 lata temu! Rodziłam go, gdy miałam też 24 lata. Czas to jest oszustwo (śmiech). Żyjemy poza czasem. Zresztą ostatnio dostałam nagrodę, że jestem ponadczasowa (śmiech). Młodość to jest mindset, czyli to jest po prostu nastawienie, to jest nasz stosunek do świata, do ludzi, do tego, czy nam się chce.

Mam taką teorię, że życie to działanie, to ruch, to przepływ, to czas. Jeśli potrzebujemy takich momentów, żeby ochłonąć, żeby się zdystansować, to wspaniale. Czasami jesteśmy zrezygnowani, wchodzimy w jakąś ulicę i nagle się pokazują się nam zupełnie nowe rzeczy. Tak więc nie można się zamykać. Ja to już wiem, więc kocham inspirować się nowymi dźwiękami, muzykami, ludźmi. Pracuję z młodymi, czerpię z nich, mój dom jest pełen ludzi, zwierząt też, bo mam dwa psy i dwa małe kotki. Wszystko się dzieje u nas, nawet próby Jaśka (syn Natalii też jest muzykiem – dopisek redakcji) z Zalią. Ale to cudowne, bo to jest życie.

To tak na koniec zapytam, czy ty masz piosenkę życia? Taką piosenkę, która pojawiała się w wielu momentach życia, do której dobrze się wraca?

Natalia Kukulska: Musiałabym się zastanowić, bo wiesz ja za bardzo kocham muzykę i od razu musiałabym dać ci z 10 tytułów, ale... będę gościem audycji "Znani Zasłuchani", więc tam będzie można posłuchać piosenek ważnych dla mnie. Gdybyś zapytała, jaka piosenka jest najważniejsza dla mojego związku, to od razy bym ci powiedziała, bo mam dwa utwory.

To powiedz, proszę.

Natalia Kukulska: Pierwszy utwór jest jazzowego zespołu Yellow Jackets – chodzi o utwór "Even the Pain". To piękny utwór, który towarzyszy nam od początku związku. A drugi utwór z tego okresu, to "Anytime" Briana McKnighta.

Dziękuję za tę rozmowę i życzę Ci, abyś miała taki dobrostan latem, bo koncerty koncertami, ale trzeba też odpoczywać.

Natalia Kukulska: Tak, mam zamiar dzielić te wakacje na koncerty, pracę w studiu i odpoczynek, ale muszę jeszcze powiedzieć, z kim robię tę płytę. Z Arczim. To on jest producentem płyty, współkomponujemy razem utwory. Idzie nam to naprawdę fajnie, bo się dobrze znamy. W tym roku wybiło nam 10 lat współpracy. Pojawiam się w studiu, by nagrać wokale, Arczi miksuje i zamykamy jesienią.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ audycja "Kawka, muzyczka"