Miley Cyrus o "Flowers": to moja najsmutniejsza piosenka, długo wahałam się nad refrenem
"Flowers" Miley Cyrus to utwór, który został doceniony nie tylko przez fanów artystki, ale również przez amerykańską branżę muzyczną. Opisała w nim swoje emocje po rozstaniu ze swoim mężem Liamem Hemsworthem. W rozmowie z Davidem Lettermanem Miley opowiedziała o powstaniu tej piosenki oraz o tym, że nie była pewna, czy chce wystąpić na imprezie wręczenia nagród GRAMMY.
Miley Cyrus to niezwykła artystka. Mawia o sobie: "Jestem kreatywna, ale zostałam wykreowana". Te słowa odnoszą się do początków jej kariery, gdy zagrała w serialu "Hannah Montana", produkowanym przez Disney Channel. Większość z nas pamięta ją właśnie z tych przesłodzonych kreacji, ale Miley Cyrus udowodniła, że stać ją na znacznie więcej. Jej ścieżka muzyczna nie była łatwa, długo poszukiwała swojego stylu, niektóre z jej wyborów szokowały, ale jedno jest pewne: śpiewać, komponować potrafi i robi to teraz brawurowo. Przyznanie jej nagrody GRAMMY 2024 w kategorii Płyta Roku za „Flowers” było potwierdzeniem tych umiejętności.
Miley Cyrus wahała się, czy wystąpić na GRAMMY
Podczas uroczystości wręczenia nagród wykonała ten utwór brawurowo, a na scenie wyglądała zjawiskowo. Do tej pory niewiele osób wiedziało, że Miley chciała z tego występu zrezygnować i do ostatniej chwili wahała się, doprowadzając swoich współpracowników i organizatorów imprezy do rozpaczy. Jej występ miał być gwoździem programu. W podjęciu decyzji pomogła jej Dolly Parton. Przyjaciółka, mentorka, przyszywana "matka chrzestna".
– Podczas wspólnego lunchu, gdy rozważałam, czy wystąpić na rozdaniu nagród Grammy, powiedziała: "Oczywiście, że wystąpisz. Nie tylko wystąpisz na scenie, ale nią zatrzęsiesz. Pokażesz się od tej strony, od której widzę cię ja. I nie zapominaj o uroku, o włosach makijażu i całej stylizacji. To nasza zbroja" – opowiadała Miley Cyrus w programie Davida Lettermana "Mojego następnego gościa nie trzeba nikomu przedstawiać" (jego pięć sezonów możemy zobaczyć na Netflixie), i dodała: – Nie mówiła, że mam być Dolly. Nie kazała mi się kryć za błyskotkami i fryzurą. Kazała mi po prostu być sobą.
"Przeżyłam każdą sylabę tej piosenki"
Miley Cyrus opowiedziała też o kulisach powstania utworu "Flowers".
– "Flowers" to wyjątkowa piosenka, to nie tylko kompozycja, ale i szczera historia. To nie był ślepy traf, bo czasami hity nimi bywają. Po prostu do ciebie trafiają, tak było na przykład z piosenką "Party In The U.S.A.". Ze wszystkich ludzi na świecie wybrali właśnie mnie i postanowili, że to ja ją wykonam. Da się to rozpoznać po wydźwięku piosenki. Różnicę słychać w jej głębi, nie tylko w tematyce, ale i w dystansie emocjonalnym wobec niej. Natomiast do "Flowers" jestem niezwykle przywiązana emocjonalnie, bo przeżyłam każdą jej sylabę – powiedziała podczas rozmowy z Davidem Lettermanem i dodała: – Pisząc "Flowers" wahałam się nad refrenem. Na początku napisaliśmy: "Mogę złapać się za rękę, ale nie pokocham się, jak ty mnie". Te słowa brzmiały jak z lat 50. Towarzyszył temu prawdziwy smutek. Gdy wróciłam do domu, biłam się z myślami i nie mogłam się zdecydować, który refren wybrać, bo oba były prawdziwe. Oba we mnie grały i oba były wyjątkowe i szczere. Inne emocje towarzyszą ci, gdy ktoś cię kocha. Inne, gdy kupujesz sobie kwiaty sama, a gdy otrzymujesz je od bliskiej osoby. Nigdy przedtem o tym tak nie myślałam. Nigdy nie myślałam, że tak wiele pożądanych aspektów w związku możemy zapewnić sobie sami, ale najpierw musimy zadbać o relację ze sobą i pokochać samego siebie.
Zdaniem artystki to najsmutniejsza piosenka w jej repertuarze, która zadziałała oczyszczająco.
– Pisanie piosenek wyzwala silne emocje, ale tak pozytywny ich odbiór wyzwala jeszcze silniejsze. Nigdy wcześniej nie byłam tak dumna z sukcesu mojej piosenki. To nie był ślepy traf, a coś zasłużonego. Bardzo doceniam to, że ludzie się z nią utożsamiają – powiedziała Miley Cyrus, co ciekawe premiera tego utworu miała miejsce w Chateau Marmont. To legendarny i owiany złą sławą hotel w Los Angeles, który słynnie z wielu seksskandali, a w jego lobby można organizować mini koncerty. Miley Cyrus lubi tu występować, bo podoba jej się panująca tu atmosfera i czuje się tu bezpieczna. Gra tu od czasu do czasu koncerty na zamkniętych imprezach i – jak zdradziła Davidowi Lettermenowi – uwielbia to, bo nigdy nie wie, kogo na nich spotka.
Występ Miley Cyrus przejdzie do historii. Ponoć przebierała się aż 5 razy. Utwór "Flowers" wykonała w sukience stylu vintage z wycięciem w talii od Boba Mackie (wyglądała, jakby inspirowała się lookiem Tiny Turner). Nie miała ona rękawów, tylko lekko prześwitujący stanik ozdobiony rzędami kryształków na górze i spódnicę z frędzlami, asymetryczny krój podkreślał jej zgrabną sylwetkę, gdy tańczyła na scenie. Zresztą zobaczmy to jeszcze raz.
Źródło: CHILLIZET/ Program "Mojego następnego gościa nie trzeba nikomu przedstawiać" Davida Letterman, Netflix